Afera w warszawskim Szpitalu Południowym eskalowała. Naczelna Rada Lekarska: jesteśmy zdruzgotani, 25.06.2026



 Afera w warszawskim Szpitalu Południowym eskalowała. Naczelna Rada Lekarska: jesteśmy zdruzgotani

Naczelna Rada Lekarska szykuje wniosek o zawieszenie prawa wykonywania zawodu dla Dawida Kacprzyka, byłego koordynatora SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym. Tego samego dnia w Prokuraturze Okręgowej miało odbyć się przesłuchanie byłego ordynatora tej placówki, który jednak odmówił składania zeznań bez pełnomocnika. Na sprawę zareagował również Donald Tusk.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) Łukasz Jankowski poinformował w środę, że samorząd lekarski przygotowuje wniosek do Naczelnego Sądu Lekarskiego o zawieszenie Kacprzykowi prawa wykonywania zawodu do czasu wyjaśnienia sprawy przez prokuraturę. Szef NRL pozostaje w kontakcie z Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej, który analizuje zgromadzony materiał. Jankowski zaznaczył, że samorząd będzie zabiegał o jak najszybsze rozpatrzenie sprawy przez sąd lekarski.
— Jesteśmy zdruzgotani tym, co mogło się dziać z pacjentami, do czego doprowadziło połączenie polityki z medycyną — powiedział Jankowski. Prezes NRL podkreślił, że każdy zarzut wymaga wyjaśnienia, a priorytetem pozostaje bezpieczeństwo pacjentów. Dodał, że kilka dni wcześniej w Naczelnej Izbie Lekarskiej wszczęto postępowanie dotyczące polityka-lekarza, który miał dopuszczać się czynów niegodnych zawodu i zagrażających zdrowiu chorych

Milczenie świadka w prokuraturze

W warszawskiej Prokuraturze Okręgowej stawił się w środę dr Emil Jędrzejewski, były ordynator Szpitala Południowego, który dzień wcześniej udzielił obszernego wywiadu w Kanale Zero. Jak przekazał rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba, świadek zakomunikował, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika i wniósł o odroczenie terminu. Prokuratorzy uznali, że odroczenie nie jest możliwe, ponieważ świadek dysponuje istotnymi informacjami dla dwóch toczących się postępowań.
Jędrzejewski przedłożył do protokołu notatkę z nazwiskami i numerami PESEL dwóch osób pokrzywdzonych, których — jak oświadczył — dotyczy jego wiedza. Na kilkadziesiąt kolejnych pytań śledczych odpowiedział milczeniem. Z ustaleń wynika, że spośród dwóch przekazanych nazwisk jedno jest prokuraturze znane i stanowi już przedmiot postępowania, natomiast druga z wymienionych osób nie figurowała wcześniej w aktach prokuratury warszawskiej.
Śledczy byli przygotowani na procesowe zatrzymanie urządzenia, na którym Jędrzejewski miał gromadzić informacje o nieprawidłowościach. Świadek oświadczył jednak, że telefon, który przyniósł ze sobą, nie zawiera istotnych dla sprawy wiadomości. Prokuratura zobowiązała go do dostarczenia właściwego urządzenia w celach dowodowych. Kolejny termin przesłuchania wyznaczono na poniedziałek na godz. 9.

Dwanaście zgłoszeń o zgonach od 2023 r.

Dane dotyczące zawiadomień związanych ze Szpitalem Południowym przekazał szef MS Waldemar Żurek. Szczegółowe statystyki podał z kolei rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba. Od 2023 r. do prokuratury wpłynęło 12 zgłoszeń dotyczących zgonów w tej placówce. W trzech sprawach odmówiono wszczęcia postępowania, cztery umorzono, a pięć pozostaje w biegu. Łącznie od początku 2023 r. wszczęto 32 postępowania związane z różnymi przestępstwami na terenie szpitala, w tym przywłaszczeniami mienia, naruszeniami nietykalności lekarza i pielęgniarki, znieważeniami, groźbami i kradzieżami. Dziewięć zawiadomień dotyczących zgonów złożył sam szpital, jedno — lekarz
Jedno z prowadzonych śledztw dotyczy zgonu pacjenta, którego zwłoki ujawniono w toalecie. Tę sprawę zgłosił właśnie Jędrzejewski — na kartce. Po analizie postępowań związanych ze zgonami na SOR-ze w żadnym z nich nie figuruje nazwisko Kacprzyka.
Sam Kacprzyk również nie przeszedł obojętnie wobec tej sprawy. Jednoznacznie oświadczył, że dr Emil Jędrzejewski rozpowszechnia nieprawdziwe informacje na jego temat. W przesłanym PAP stanowisku zaprzeczył związkom ze sprawami śmierci pacjenta i rzekomego badania pośmiertnego. Zapowiedział też skierowanie sprawy na drogę sądową.
"Dotychczas starałem się unikać komentowania sprawy w przestrzeni medialnej. Uważałem, że wszelkie pytania i wątpliwości dotyczące mojej osoby powinny być wyjaśniane w oparciu o fakty, dokumenty oraz obiektywne dowody zgromadzone w toku właściwych postępowań" — oświadczył. Dodał, że wobec treści wypowiedzi Jędrzejewskiego "dalsze milczenie mogłoby zostać odebrane jako przyzwolenie na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji". Kacprzyk napisał, że "kategorycznie" sprzeciwia się wiązaniu go ze zdarzeniami, z którymi — jak podkreślił — "nie miałem nic wspólnego".

W oświadczeniu odniósł się do dwóch spraw przywołanych przez Jędrzejewskiego: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. Jak wskazał, w pierwszej sprawie prowadzone jest postępowanie karne, którego nie jest stroną. "Druga sprawa — o ile w ogóle miała miejsce — nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym" — napisał.

Porównanie do sprawy "łowców skór"

Rzecznik prokuratury przyznał, że śledczy są zawiedzeni brakiem odpowiedzi na zasadnicze pytania Emila Jędrzejewskiego. Jak zaznaczył, medialny wydźwięk sprawy "wskazywać może na to, że mamy do czynienia z jedną z poważniejszych spraw dotyczących polskiej służby zdrowia od czasu sprawy łódzkich "łowców skór"". Skiba zastrzegł jednak, że dotychczasowy materiał procesowy nie potwierdza takich wniosków, i zwrócił uwagę, że nikt do tej pory nie przedstawił dowodów wskazujących na konkretne zaniedbania skutkujące negatywnymi konsekwencjami dla zdrowia i życia pacjentów.
W poniedziałek prokuratura wszczęła dwa śledztwa w sprawie Szpitala Południowego. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie — nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w związku z naruszeniami zasad triażu przy klasyfikacji pacjentów SOR. We wtorek postępowania zostały przekazane do Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Ponownie sprawdzane będą również sprawy wcześniej umorzone.

Rezygnacje Kacprzyka i wyjaśnienia finansowe

Były koordynator SOR-u zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł w placówkach medycznych, będąc jednocześnie w trakcie specjalizacji z anestezjologii. Według doniesień medialnych pracował także w Szpitalu Bródnowskim, gdzie w ciągu 125 dni miał przepracować 732 godziny, a w samym marcu — ponad 290 godzin. Pół miliona złotych Kacprzyk zwrócił szpitalowi ze względu na brak możliwości zaksięgowania tych środków.
W zeszły poniedziałek lekarz zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, a w czwartek złożył mandat radnego warszawskiej dzielnicy Ursus. Tłem afery jest publikacja portalu zero.pl z 15 czerwca. Według niej politycy KO trafiali na oddział kierowany przez Kacprzyka z pominięciem kolejki, a kompleksową diagnostykę przeprowadzano u nich praktycznie tuż po rejestracji.
Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora. Równolegle w szpitalu trwają kontrole prowadzone przez Narodowy Fundusz Zdrowia, stołeczny ratusz i Państwową Inspekcję Pracy. Audytem objęto SOR-y we wszystkich miejskich szpitalach. Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR-ach Warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

medonet


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz