Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papież Franciszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papież Franciszek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 listopada 2014

PAPIEŻ FRANCISZEK W PE: EUROPA TO BABCIA, JUŻ BEZPŁODNA I NIETĘTNIĄCA ŻYCIEM

MIEŚ, AB, PAP 2014-11-25
  • Papież spotkał się w Strasburgu z 97-letnią Niemką, od której wynajmował w młodości pokój, a potem z nią korespondowałPOOL/REUTERS
  • Papież Franciszek i przewodniczący PE Martin Schulz ANDREW MEDICHINI/AP
  • Papież Franciszek przemawia w Strasburgu ANDREW MEDICHINI/AP
  • Papież Franciszek i przewodniczący PE Martin Schulz ANDREW MEDICHINI/AP
  • Papież Franciszek przemawia w StrasburguPOOL/REUTERS
  • Papież Franciszek przemawia w Strasburgu CHRISTIAN HARTMANN/AP
  • Papież Franciszek przemawia w StrasburguANDREW MEDICHINI/AP
- Coraz więcej osób odnosi wrażenie starzenia się i zmęczenia Europy. Ona jest już jak babcia, bezpłodna i nietętniąca życiem – mówił papież podczas świetnie przyjętego przemówienia w gmachu Parlamentu Europejskiego. Franciszek spotkał się też w Strasbourgu z 97-letnią Niemką, u której wynajmował pokój ponad 30 lat temu.
Papieża na lotnisku w Strasburgu powitali m.in. francuska minister ekologii, rozwoju i energii Francji Segolene Royal oraz hierarchowie lokalnego Kościoła. Przed lotniskiem nie było tłumów; na papieża czekało kilkadziesiąt osób. Na przejazd do unijnych instytucji Franciszek wybrał skromny – jak na możliwości europarlamentu – samochód: Peugeot 407. To stary model, który był produkowany do 2010 r.
W Parlamencie Europejskim, w drodze do sali plenarnej, Franciszek spotkał się z 97-letnią Niemką, u której wynajmował pokój podczas pobytu w Niemczech prawie 30 lat temu. Potem przez wiele lat pisali do siebie listy. Papież otrzymał od niej upominek, a następnie pozowali do wspólnego zdjęcia.
„Europa jest już babcią. Jest bezpłodna i nie tętni życiem
W prawie 40-minutowym, przerywanym oklaskami wystąpieniu, Franciszek apelował do eurodeputowanych o zagwarantowanie przyszłości i pracy młodym pokoleniom, troszczenie się o „kruchość narodów i osób”, a także o zachowanie żywotności demokracji. – Niech Europa odkryje na nowo swą dobrą duszę – prosił. – Z wielu stron odnosi się ogólne wrażenie zmęczenia i starzenia się Europy-babci, już bezpłodnej i nietętniącej życiem – tłumaczył.
Papież podkreślił, że zmieniający się świat jest coraz mniej „eurocentryczny”. – Obszerniejszej i posiadającej większy wpływ Unii zdaje się jednak towarzyszyć wizerunek Europy trochę podstarzałej i przytłumionej, skłonnej, by czuć się mniej uczestniczącą w świecie, który patrzy na nią z dystansem, nieufnością, a niekiedy z podejrzliwością – oświadczył.
Franciszek przyznał też, że jedną z najczęstszych chorób, jakie dostrzega w Europie, jest samotność, której doświadczają zarówno ludzi starsi, pozostawieni własnemu losowi, jak i pozbawiona szans na przyszłość młodzież oraz imigranci. Papież z niepokojem zwrócił również uwagę na egoistyczne style życia i obojętność wobec otaczającego świata, zwłaszcza najuboższych, oraz „agresywny konsumpcjonizm”.
Papież o imigrantach: Morze Śródziemne nie może być cmentarzyskiem
- Drodzy eurodeputowani, nadeszła pora, aby wspólnie budować Europę, która nie obraca się wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej, wartości niezbywalnych – apelował Franciszek. Jego zdaniem nadszedł czas, aby porzucić ideę Europy „przestraszonej i zamkniętej w sobie”, a budować wspólnotę, które opiekuje się człowiekiem, broni go i chroni.
Papież nawoływał też w przemówieniu o wspólne stawienie czoła problemowi imigracji. – Nie można się godzić z tym, by Morze Śródziemne było wielkim cmentarzem – oświadczył.
Pope Francis speaking to the European Parliament on responsibility of Europe pic.twitter.com/UvN64V84Su
— Jacek Saryusz-Wolski (@JSaryuszWolski) listopad 25, 2014
- Europa będzie w stanie poradzić sobie z problemami związanymi z imigracją, jeśli będzie umiała jasno zaproponować swoją tożsamość kulturową i wprowadzić w życie odpowiednie ustawodawstwo, które potrafiłoby jednocześnie chronić prawa obywateli europejskich i zapewnić gościnność dla imigrantów – przekonywał Franciszek. Jego przemówienie nagrodzono długą owacją na stojąco.
Dzień Przed wizytą papieża – nagi protest w katedrze
Dzień przed przybyciem Franciszka do Strasburgu do katedry Najświętszej Marii Panny (gdzie wierni oglądali transmisję z przemówienia) wtargnęły aktywistki radykalnej organizacji Femen, protestując przeciwko wizycie papieża. Półnagie aktywistki, które upominają się o prawa kobiet, wyraziły sprzeciw wobec obecności Kościoła w instytucjach państwowych.
fot. Christian Lutz/AP
Kilka dni temu radykalny ruch wrzucił do sieci film z porwania księdza – najprawdopodobniej nagranie było mistyfikacją. Zakładnik miał być zwolniony właśnie w razie odwołania wizyty papieża w instytucjach europejskich.
Piąta wizyta zagraniczna Franciszka
Strasburg jest piątym celem zagranicznej podróży papieża, po pielgrzymkach do Brazylii, Ziemi Świętej, Korei Południowej i Albanii. W związku z pielgrzymką w mieście wprowadzono dodatkowe procedury bezpieczeństwa oraz kontrole dla wszystkich, którzy w trakcie wizyty chcieli wejść do PE i Rady Europy.
Franciszek oprócz przemówienia na uroczystej sesji PE w planach miał także spotkanie z szefem Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem, premierem sprawujących prezydencję w UE Włoch Matteo Renzim oraz z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude’em Junckerem. W gmachu europarlamentu papież dostał też książkę od Martina Schulza; przewodniczący PE otrzymał natomiast obraz przedstawiający gołębia z gałązką oliwną.

PRZESŁANIE PAPIEŻA FRANCISZKA DLA EUROPY

Piotr Moszyński, Strasburg (RFI), 25.11.2014
Franciszek, pierwszy w historii papież spoza Europy, złożył we wtorek kilkugodzinną wizytę w Unii Europejskiej, a dokładnie w Strasburgu. Wygłosił dwa przemówienia chwalące Europę za rangę, jaką nadaje prawom człowieka, i ganiące ją za niedostatek troski o imigrantów i za niesprawiedliwości społeczne.
Pierwsze wystąpienie papieża – w Parlamencie Europejskim – było symbolicznie skierowane do ponad 500 mln obywateli UE. Drugie – w Radzie Europy – miało jeszcze szersze grono adresatów: 800 mln mieszkańców 47 krajów członkowskich tej organizacji, w tym Rosji i Ukrainy.
Nie była to pierwsza wizyta papieska w instytucjach europejskich. 26 lat temu przed deputowanymi europejskimi stanął Jan Paweł II, ale jakże inna była wtedy Europa. Papież Polak zwracał się do przedstawicieli zaledwie 12 krajów i domagał się, by Europa mogła oddychać swoimi obydwoma płucami: zachodnim i wschodnim. Obecny papież nawiązał od razu na początku przemówienia do tamtych czasów i do wystąpienia swojego poprzednika. Uznał, że Unia jest teraz wprawdzie „obszerniejsza” i ma większe wpływy, ale towarzyszy temu „wizerunek Europy trochę podstarzałej i przytłumionej”.
Franciszek docenia, że w odróżnieniu od Jana Pawła II ma przed sobą demokratycznie wybranych reprezentantów 28 państw z Europy, która już nie jest podzielona, a jej płuca oddychają zgodnie razem. Dostrzega jednak dużo innych problemów, które ma dzisiejsza Europa, podobnie zresztą jak jej katolicyzm, którego środek ciężkości przesunął się w międzyczasie na półkulę południową, z której pochodzi obecny papież.
Rozmowa Franciszka z europejskimi parlamentarzystami była próbą znalezienia przekonującej dla Europejczyków drogi między uzasadnionym optymizmem a równie uzasadnionymi niepokojami.
Nie pozwólmy, by Morze Śródziemne stało się wielkim cmentarzem
Na samym wstępie zaznaczył, że jego posłanie łączy w sobie „nadzieję i zachętę”. Papieskie posłanie było przede wszystkim pełne szacunku dla ludzkiej godności, a także dla „centralnej roli”, jaką odgrywa UE w propagowaniu w świecie praw człowieka. Franciszek stanowczo przeciwstawił się traktowaniu ludzi jak przedmiotów, szczególnie w kontekście trudności, jakie przeżywa obecnie europejska gospodarka. Wystosował żarliwy apel o „mądre łączenie wymiaru osobistego z wymiarem dobra wspólnego”.
Głęboko humanistyczny charakter papieskiego posłania do Europejczyków nie jest oczywiście żadną niespodzianką. Ale nie jest nią również troska, z jaką Franciszek pochylił się nad kilkoma problemami bardzo konkretnymi. Przede wszystkim sytuacja edukacji i rodziny, które w odczuciu papieża są nierozerwalnie powiązane. Następnie, „chwalebne” zaangażowanie Europy na rzecz ekologii, by chronić „naszą ziemię” wymagającą „stałej opieki i uwagi”. Wreszcie kwestia migracji, najwyraźniej poruszająca Franciszka. Był przecież osobiście w Lampeduzie, stanął twarzą w twarz z tragedią setek ludzi usiłujących dostać się za wszelką cenę, nawet życia, do wymarzonej Europy. Parlamentarzystom w Strasburgu powiedział więc wyraźnie, że nie można pozwolić na to, by „Morze Śródziemne stało się wielkim cmentarzem”. Wytknął im, że trudno będzie tego uniknąć, jeśli kraje europejskie nie będą się w tej dziedzinie wzajemnie wspierać. A wiadomo, że nie robią tego wystarczająco, zostawiając kraje śródziemnomorskie w dużej mierze same z tym problemem.
Papież oczywiście przypomniał też o chrześcijańskich korzeniach Europy, ale także o aktualnym stanie jej gospodarki i o generowanych przez nią niesprawiedliwościach, o młodym pokoleniu licznych bezrobotnych, o narastaniu populizmów, o zagrożeniach dla pokoju w Europie i nieodległych od niej regionach.
Strasburg nie zauważył papieża
Jeśli nie liczyć kilku kwaśnych komentarzy deputowanych ze skrajnej lewicy, członkowie PE na ogół nie mieli kłopotu z zaakceptowaniem wysłuchania w tej instytucji, po m.in Dalajlamie, przywódcy religijnego jak papież. Wizyta w Parlamencie przebiegła zatem w dość ciepłej atmosferze, natomiast z lekkim rozżaleniem odnieśli się do niej mieszkańcy Strasburga.
Jeszcze w przeddzień śródmieście wyglądało tak, jakby nic szczególnego się nie miało w mieście zdarzyć. Żadnych żółto-białych flag, żadnych portretów, żadnych haseł powitalnych, żadnych handlarzy dewocjonaliami. Dopiero w miarę zbliżania się do dzielnicy instytucji europejskich wprawne oko mogło dostrzec większą niż zwykle liczbę policyjnych patroli, a dziennikarze szukający biura wydającego im specjalne przepustki mogli trafić na saperów, tak dokładnie sprawdzających sąsiedni budynek, że można było odnieść wrażenie, iż go obwąchują razem z towarzyszącymi im psami.
We wtorek od rana centrum Strasburga odczuło już papieską wizytę, ale tylko rykoszetem, z powodu ścisłego zamknięcia dzielnicy europejskiej przez siły porządkowe i wynikających stąd m.in. zaburzeń w ruchu samochodów i komunikacji miejskiej. Sam papież natomiast w ogóle przez śródmieście nawet nie przejechał, bo z lotniska pomknął autostradą prosto do Parlamentu Europejskiego.
Była to tym razem zamierzona izolacja od miejscowej ludności i turystów, a nawet od wiernych zgromadzonych w słynnej strasburskiej katedrze. Mogli oni tam oglądnąć i wysłuchać papieskich przemówień dzięki nowoczesnym środkom przekazu, ale nie mieli z gościem styczności, a wokół katedry spokojnie rozkładał się już tradycyjny bożonarodzeniowy jarmark.
Pretensje do Franciszka byłyby jednak małostkowe. Przecież zgodnie z oficjalną formułą tej wizyty nie przyjechał on do Francji, a jeszcze mniej do Strasburga, lecz do Europy. A skoro tak, to celowo nie składał wizyty w żadnym jej konkretnym kraju, tylko w jej instytucjach ponadnarodowych.

sobota, 15 listopada 2014

Papież Franciszek wzywa lekarzy do "decyzji odważnych i sprzecznych z dominującym nurtem"

ro, kai
 Drukuj
Papież Franciszek
Papież Franciszek (Alessandra Tarantino (AP Photo/Alessandra Tarantino))
Papież Franciszek przyjął dziś członków Stowarzyszenia Włoskich Lekarzy Katolickich, które obchodzi 70. rocznicę istnienia. W czasie audiencji wygłosił przemówienie, w którym nawoływał lekarzy katolickich do tego, aby byli wierni Ewangelii życia.
- Wierność Ewangelii życia i poszanowanie go jako daru Boga wymaga niekiedy decyzji odważnych i sprzecznych z dominującym nurtem, które w szczególnych okolicznościach mogą prowadzić do sprzeciwu sumienia - mówił Franciszek do włoskich lekarzy katolickich. Skrytykował jako formy ,,fałszywego współczucia" postawy "promujące" aborcję, eutanazję, zapłodnieniein vitro, czy wykorzystywanie istnień ludzkich do przypuszczalnego ocalenia innych. - W świetle wiary i prawego rozumu życie ludzkie jest zawsze święte. Nie ma życia ludzkiego bardziej świętego niż inne - mówił.

Oceniał, że mimo postępów medycyny, mniejsza jest zdolność do troski o człowieka.

"Życie ludzkie jest zawsze święte"

Franciszek podkreślił, że czuje się powołany do udziału w debacie na temat życia ludzkiego. Zapewniał, że troska o ludzkie życie, zwłaszcza osób chorych, w podeszłym wieku, czy dzieci, wiąże się głęboko z misją Kościoła.

Zwracał uwagę, że mówiąc o jakości życia, często ogranicza się ją do możliwości ekonomicznych, dobrobytu, piękna i radości życia fizycznego. A zapomina o głębszych wymiarach egzystencji, w tym duchowym i religijnym.

Papież wskazał lekarzom katolickim, że ich zadaniem jest zaświadczenie słowem i przykładem, że życie ludzkie jest zawsze święte, cenne i nienaruszalne. A jako takie musi być kochane i chronione. Zachęcił ich jednocześnie do współpracy z osobami innych wyznań, religii czy światopoglądów, uznających godność ludzką za kryterium swej działalności.

"Nie godzi się eliminować życia ludzkiego, aby rozwiązać problem"

Zdaniem papieża dominująca mentalność proponuje ,,fałszywe współczucie": ułatwienie aborcji przedstawia się jako pomoc dla kobiety, eutanazję jako akt godności, "wytworzenie" dziecka jako zdobycz naukową i prawo a nie dar. Krytykował wykorzystywanie istnień ludzkich jako ,,królików doświadczalnych", by ratować inne istnienia.

Franciszek przestrzegł przed takim igraniem życiem. Uznał je za ciężki grzech przeciw Bogu. Wyznał, że od pierwszych chwil swego kapłaństwa słyszał opinie, że aborcja jest kwestią religijną. - Nie jest ani problemem religijnym ani też filozoficznym. Jest problemem naukowym, bo mamy do czynienia z życiem ludzkim. Nie godzi się eliminować życia ludzkiego, aby rozwiązać problem - powiedział. Dodał, że to samo dotyczy eutanazji. 

Zobacz także



Wyborcza.pl

niedziela, 19 października 2014

Jest orędzie synodu Kościoła. Co w końcu z rozwodnikami i homoseksualistami?

MIEŚ, PAP

Co w końcu z rozwodnikami i homoseksualistami?

Zatroskany papież Franciszek
Zatroskany papież Franciszek (ANDREW MEDICHINI/AP)
- W orędziu synodu biskupów na temat rodziny podkreślono, że Kościół musi być otwarty i nie może nikogo wykluczać. Nie zajęto natomiast żadnego stanowiska wobec omawianej kwestii dopuszczenia do komunii osób rozwiedzionych będących w nowych związkach.

"W czasie pierwszego etapu naszej drogi synodalnej dyskutowaliśmy o duszpasterskim towarzyszeniu i o dostępie do sakramentów rozwodników w nowych związkach" - napisano w przesłaniu ogłoszonym w sobotę w Watykanie. Nie ma w nim żadnego odniesienia do homoseksualistów, choć wcześniej dyskutowano na synodzie o konieczności większego otwarcia wobec nich.

Różne stanowiska wobec rozwiedzionych i homoseksualistów odnotowano natomiast w szeroko dyskutowanym sprawozdaniu z pierwszego tygodnia obrad. Relacja ta wywołała wówczas protesty części hierarchii niezadowolonej z linii zbyt dużego otwarcia czy też, jak mówił arcybiskup Stanisław Gądecki, odejścia od nauczania Jana Pawła II.

Kościół domem otwartym?

"Chrystus pragnie, aby jego Kościół był domem z drzwiami otwartymi zawsze z gościnnością, bez wykluczania kogokolwiek. Jesteśmy dlatego wdzięczni pasterzom, wiernym i wspólnotom gotowym towarzyszyć i brać na swoje barki wewnętrzne i społeczne rany par i rodzin" - głosi orędzie.

Nie odzwierciedla ono żadnych sporów i głębokich podziałów, do jakich doszło na synodzie, gdzie starli się zwolennicy linii otwarcia wobec rozwodników i homoseksualistów z konserwatywnym skrzydłem hierarchii, przeciwnej wszelkim zmianom.

Orędzie nadzwyczajnego synodu 190 biskupów z całego świata na temat rodziny i wyzwań duszpasterskich związanych z ewangelizacją rozpoczynają słowa "uznania i wdzięczności" dla rodzin oraz ich świadectwa "wierności, wiary, nadziei i miłości".

"Także my, pasterze Kościoła, urodziliśmy się i wzrośliśmy w rodzinach, z różnymi ich historiami i wydarzeniami. Jako księża i biskupi spotkaliśmy i żyliśmy obok rodzin, które opowiedziały nam słowami i pokazały czynami liczne splendory, ale także trudy" - zapewnili ojcowie synodalni.

Troska o rodzinę

Następnie podkreślili "wielkie wyzwanie wierności" w miłości małżeńskiej. "Osłabienie wiary i wartości, indywidualizm, zubożenie relacji, stres wynikający z szaleńczego pośpiechu, który lekceważy refleksję, naznaczają także życie rodzinne" - wskazali uczestnicy dwutygodniowych obrad.

Zwrócili uwagę ma liczne kryzysy małżeńskie, do których "często podchodzi się zbyt pospiesznie i bez odwagi cierpliwości, weryfikacji, wzajemnego przebaczenia, pojednania, a także poświęcenia". "W ten sposób upadki te prowadzą do nowych relacji, nowych par, nowych związków i nowych małżeństw, tworząc złożone sytuacje rodzinne, problematyczne dla chrześcijańskiego wyboru" - głosi orędzie.
Winne "perwersyjne systemy"

W dokumencie wskazano na przeżywane przez rodziny trudności ekonomiczne powodowane przez "perwersyjne systemy" i "fetysz pieniądza oraz dyktaturę ekonomii bez oblicza i naprawdę ludzkiego celu". Upokarza to rodziny - ocenili biskupi i położyli nacisk na plagę bezrobocia i dramat rodziców, którzy nie są w stanie zapewnić podstawowych potrzeb swym rodzinom, a także młodych ludzi narażonych na ryzyko ulegania narkotykom i przestępczości.

Przemoc wobec kobiet

Biskupi napisali również: "Myślimy także o kobietach, które doznają przemocy i są wykorzystywane, o handlu ludźmi, o dzieciach i młodzieży - ofiarach nadużyć ze strony tych, którzy mieli ich chronić i zapewnić im wzrost w atmosferze zaufania".

Zgromadzenie biskupów zaapelowało do rządów i organizacji międzynarodowych o krzewienie praw rodziny "dla dobra wspólnego".

Ojcowie synodalni poprosili wiernych, by podążali razem z nimi, oczekując na przyszłoroczne obrady, także poświęcone rodzinie.

Czy ujawnią dokument końcowy?

Jeszcze w sobotę na synodzie ma odbyć się głosowanie nad jego obszernym dokumentem końcowym. Nie jest jeszcze jasne, czy zostanie on ujawniony. Decyzja należy do papieża Franciszka - przypomniał na konferencji prasowej w Watykanie przewodniczący Papieskiej Rady Kultury kardynał Gianfranco Ravasi. Wyjaśnił, że do tej pory Franciszek nie wypowiedział się na ten temat. Dostojnik zauważył, że zgodnie ze "stylem" papieża dokumenty są rozpowszechniane.

Watykaniści nie wykluczają natomiast, że to właśnie tam odnotowane zostaną najbardziej kontrowersyjne kwestie poruszone podczas obrad, które wywołały ogromne zainteresowanie opinii publicznej.

Źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,16825694,Jest_oredzie_synodu_Kosciola__Co_w_koncu_z_rozwodnikami.html

Zobacz także





środa, 15 października 2014

Burza na synodzie biskupów: "Z gnoju nic się nie urodzi". Zagłosują wbrew papieżowi Franciszkowi?

MIEŚ, PAP
Wg włoskich mediów papież Franciszek obserwuje obrady synodu w milczeniu i z niepokojem
Wg włoskich mediów papież Franciszek obserwuje obrady synodu w milczeniu i z niepokojem (GREGORIO BORGIA/AP)
Na synodzie biskupów doszło do burzy wokół wstępnego dokumentu, podsumowującego pierwszy tydzień dyskusji - pisze włoska prasa. Nie wyklucza nawet głosowania wbrew myśli papieża Franciszka, co - jak dodaje - byłoby dla niego przykrą niespodzianką.

Gazety podkreślają, że powodem coraz ostrzejszego konfliktu jest sprzeciw dużej grupy biskupów i kardynałów - szacuje się nieoficjalnie, że około połowy - wobec zawartych w pierwszym sprawozdaniu z obrad głosów wyrażających uznanie dla par homoseksualnych i mówiących o potrzebie dopuszczenia rozwodników do komunii.

Konserwatyści buntują się przeciwko otwarciu na homoseksualistów i rozwodników

I właśnie te tezy o "rewolucyjnym otwarciu" wobec gejów i rozwiedzionych - stwierdza "Il Messaggero" - wywołały protest konserwatywnego skrzydła kościelnej hierarchii na synodzie na temat rodziny. Dziennik pisze, że także niektórzy przedstawiciele umiarkowanej frakcji mają kłopot z zaakceptowaniem tego podsumowania debaty, ponieważ widzą w nim "skok do przodu" w porównaniu z obowiązującą doktryną. Ponadto przeciwnicy 58-punktowej relacji uważają, że nie oddaje ona we właściwy sposób toczącej się na synodzie dyskusji i dlatego dystansują się od niej.

Niezadowolenie, niedobry i ciężki klimat trudny do opanowania, brak zgody, otwarta kontestacja - tak rzymska gazeta opisuje atmosferę na synodzie po poniedziałkowej publikacji sprawozdania, które jej watykanistka nazywa "włożeniem kija w mrowisko". Podkreśla, że wielu hierarchów deklaruje, że nie zagłosowałoby za tak sformułowanym tekstem.

Nastrój konfrontacji usiłował załagodzić rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi, przypominając o naturze dokumentu i wyjaśniając, że nie został on właściwie zrozumiany, gdyż jest to jedynie synteza wypowiedzi na obradach i podstawa do dalszej dyskusji.

Papież milczący i zaniepokojony

Papież Franciszek obserwuje dyskusję w milczeniu i jest zaniepokojony - komentuje "Il Messaggero". Zauważa, że za słowa komentarza można uznać jego słowa z kazania wygłoszonego we wtorek podczas mszy w kaplicy Domu świętej Marty. "Nie można zawsze pozostawać zamkniętym w swoim systemie, trzeba zawsze otwierać się na niespodzianki Boga" - powiedział.

"Właśnie, niespodzianki" - konstatuje gazeta. Podkreśla, że na synodzie niespodzianki te są często nieoczekiwane. Dziennik przytacza wypowiedź jednego z wysokiej rangi niemieckich kardynałów, który odnosząc się do tekstu zwrócił się do ojców synodalnych następująco: "Z gnoju nic się nie urodzi".

Arcybiskup Gądecki "dolał oliwy do ognia"

Dzienniki odnotowują, że jednym z hierarchów, który "dolał oliwy do ognia" jest przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki. Oświadczył, że tekst jest nie do przyjęcia dla wielu biskupów i uznał, że jest to odejście od nauczania Jana Pawła II. Jego słowa przytacza między innymi "Corriere della Sera". Dziennik stwierdza, że na synodzie doszło do "pęknięcia jedności".

Gazety cytują słowa przedstawiciela konserwatywnego skrzydła amerykańskiego kardynała Raymonda Burke'a, że synod "nie jest demokratycznym zgromadzeniem, na którym biskupi zbierają się, by większością głosów zmienić doktrynę".

Zauważa się, że trudny do przewidzenia będzie wynik sobotniego głosowania nad dokumentem końcowym. "To może być przykry test dla papieża Bergoglio" - stwierdza "Il Messaggero".

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,16806116,Burza_na_synodzie_biskupow___Z_gnoju_nic_sie_nie_urodzi__.html