Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruch Palikota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruch Palikota. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 października 2013

W niedzielę Janusz Palikot ogłosi powstanie nowej partii Co musisz o niej wiedzieć [5 RZECZY]

Michał Protaziuk, Kosma Zatorski
Janusz Palikot i Jan Hartman
Janusz Palikot i Jan Hartman (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)
Już w najbliższą niedzielę podczas kongresu Ruchu Palikota założyciel partii poda jej nową nazwę, program oraz skład personalny. Dlaczego ją zakłada, kto w niej będzie i jakie szanse ma nowa partia? Oto pięć rzeczy, które musisz wiedzieć o nowej partii politycznego ekscentryka.

1. Dlaczego powstaje nowa partia Palikota?

Zapytaliśmy o to dr. Bartłomieja Biskupa. - Janusz Palikot robi to po to, żeby wejść do parlamentu i pozyskać nowych wyborców. Wcześniejsza formuła była chwilowa i nastawiona na określonych wyborców w danym czasie. Zapotrzebowanie na taką partię zmalało i już go właściwie nie ma. Janusz Palikot myśli, że jak zmieni nazwę i ogłosi inne hasła programowe, to wejdzie do parlamentu. To czysta polityczna, zdrowa kalkulacja - ocenia politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Palikot chciał wcześniej zjednoczyć całą lewicę, na co nie zgodziło się SLD. Udało mu się za to zebrać grupę mniejszych organizacji lewicowych, które założyły wcześniej Europę Plus. Nowa partia, która ma powstać w niedzielę, jest jednym ze skutków tego przedsięwzięcia.

2. Kiedy partia powstanie?

Impreza inauguracyjna nowej partii trwać będzie cały weekend. W sobotę zacznie się nadzwyczajny zjazd Ruchu Palikota, który ma zmienić statut partii tak, by mogła powstać nowa partia. Odbędzie się też zapewne dyskusja o nowym ugrupowaniu.

W niedzielę nowa partia ma zostać oficjalnie zaprezentowana. Poznamy jej władze, nazwę, logo i zapewne założenia programowe. Najwyższe stanowiska zajmą zapewne najważniejsi politycy Ruchu Palikota, Ryszard Siwiec i prof. Jan Hartman. Partia ma mieć charakter lewicowo-liberalny. W odróżnieniu od Ruchu Palikota zapewne bardziej będą akcentowane tam sprawy wolnościowe i społeczne, a mniej antyklerykalne.

Kto będzie w tej partii?

Głównym trzonem partii będzie Ruch Palikota. Zapewne szefem nadal będzie Janusz Palikot. Do partii na pewno dołączy Stowarzyszenie Europa Plus Marka Siwca, Racja Polskiej Lewicy - antyklerykalna partia, która już wcześniej współpracowała z Palikotem. Do tej gromadki może dołączyć również mikroskopijna Unia Lewicy i zapewne Partia Demokratyczna, następczyni Unii Wolności, której liderem jest Andrzej Celiński. - O tym zdecyduje nasz kongres - mówił Celiński "Gazecie Wyborczej".

Z partią Palikota współpracować mają inne centrolewicowe i lewicowe partie i organizacje, które już współtworzą Europę Plus: Stronnictwo Demokratyczne Pawła Piskorskiego, Dom Wszystkich PolskaRyszarda Kalisza, Polska Partia Pracy czy środowisko wicemarszałek Sejmu Wandy Nowickiej. Nie chcą oni jednak tworzyć nowej partii. Wśród innych znanych nazwisk najpewniej wspierających nową partię wymienia się też Aleksandra Kwaśniewskiego, Andrzeja Olechowskiego.

Struktury nowej partii będą budowane na bazie struktur Ruchu Palikota. Do RP należy ok. 6 tys. osób. Z innych organizacji i ugrupowań do nowej partii może przejść kilkaset, może 1 tys. działaczy.

4. Jak ta partia będzie się nazywać?

To ściśle strzeżona tajemnica. Na razie wiadomo tylko tyle, że będzie miała w sobie słowo "Ruch", ale nie pojawi się tam ani "Polska", ani "Palikot". W środę w Radiu TOK FM Palikot mówił: - Kończymy z nazwiskiem, ale nie nazwa jest najważniejsza. Kluczem jest program. Nazwa będzie bez słowa "Polska", bo jak się okazuje w badaniach, należy ono wyłącznie do elektoratu prawicowego, nad czym ubolewam.

Pojawiły się obawy, że partia nie otrzyma subwencji budżetowej, ale ponoć ekspertyzy prawnicze temu przeczą.

5. Czy partia ma szansę?

- Nie oceniam tego bardzo pozytywnie i nie daję dużych szans. Partie lewicowe są obecnie silniejsze: SLD jest silne, PO jest przesunięte w lewo. Do jakich wyborców on się będzie kierował, przekonamy się po kongresie - ocenia dr Bartłomiej Biskup.

- Janusz Palikot jest w gorącej wodzie kąpany. Pokazał przed dwoma laty, że potrafi przygotować pewną strategię wyborczą, która odniosła sukces. Wcześniejsza maniera jego postępowania jednak go znudziła. On jest trochę takim Januszem Korwin-Mikkem, ale po drugiej stronie - mówi z kolei prof. Wawrzyniec Konarski z UJ. - Jego problem polega na tym, że myśli o wejściu dwa razy do tej samej wody. Dla mnie to pomysł odgrzany, ja jestem sceptyczny - dodaje.

- Jeżeli wybory odbyłyby się dziś, to nie daję nowej partii żadnych szans. Palikot w dużym stopniu już zaczął nużyć opinię publiczną. Ile można mówić o krzyżach czy pasibrzuchach biskupach? Chodzi o to, w jaki sposób powszechnie znane społecznie kwestie ubrać w ciekawy program. Palikot tego nie potrafi - dodaje prof. Konarski. 
Źródło: TOK FM

poniedziałek, 30 września 2013

ŚRODA: DLACZEGO ZNÓW RYZYKUJEMY NEGOCJACJE Z PALIKOTEM

Jaki my mamy wybór? Tusk uspokaja wszystkich, że nie będzie robił „rewolucji obyczajowej”, a wokół trwa w najlepsze obyczajowa kontrrewolucja.
Cezary Michalski: Janusz Palikot publicznie przeprosił Wandę Nowicką, Wanda Nowicka poinformowała o zawiązaniu Stowarzyszenia Równość i Nowoczesność, ale jak rozumiem, nie po to, żeby odseparować się od innych inicjatyw, ale żeby dysponując jakąś faktyczną strukturą, zacząć rozmawiać z innymi - także z Palikotem? Jak oceniasz szanse, żeby w tym obszarze polskiej polityki, po wszystkim, co się tam wydarzyło, odbudować sprawną siłę walczącą o emancypację obyczajową, społeczną, o świeckość państwa?

Magdalena Środa: Szczerze mówiąc, oceniam te szanse wyjątkowo ostrożnie.

Nadal.

Nadal. Zaufanie się długo buduje, można je szybko zniszczyć i bardzo trudno je odbudować. Ale oczywiście: w dzisiejszej polityce „i rak ryba”. Trzeba z kimś wchodzić w koalicje i mieć jakieś minimum zaufania, że ten ktoś nie oszuka, że nie będzie mu chodzić tylko o władzę, ale o coś więcej. Przecież musi być jakiejś miejsce na scenie politycznej dla ludzi nowoczesnych, dla liberałów, postępowców, egalitarystów… Kiedyś to ty mnie przekonywałeś, że Palikot jest – mimo wszystko – jakąś nadzieją.

Nadal tak uważam. Mimo wszystkich popełnionych błędów politycznych jest tam energia mogąca odblokować zarówno tzw. podziały historyczne, jak też absolutną w tej chwili dominację najbardziej patologicznej prawicy, która wciąż ma w Polsce polityczną i ideową inicjatywę.

I – co najważniejsze – językową! Tymczasem po drugiej, naszej stronie, jak zaczniemy analizować, która z partii lub osób zrobiła coś dla kobiet lub dla nowoczesności – to nie ulega wątpliwości, że tylko Palikot. Bo przecież nie Miller.

Ja szczerze mówiąc nie bardzo chcę się angażować w walkę na wyniszczenie pomiędzy Palikotem, Millerem, a nawet tymi „ostrożnymi liberałami” z PO. Tym bardziej, kiedy tej walce kibicuje abp. Hoser i cała świecka prawicowa „czarna sotnia”. U Palikota, w jego Ruchu, widzę pewną energię, która jest komplementarna wobec innych składników tego wciąż słabego obozu polskiej liberalnej modernizacji.

Rozumiesz więc moje bardzo ostrożnie ponowione wotum zaufania, nawet nie tyle personalnie wobec Palikota, co raczej wobec tej przestrzeni, tego elektoratu, tych ludzi wchodzących w politykę, także wobec masy aktywnych kobiet, które w Ruchu Palikota są, a które bardzo uważnie obserwowały jego konflikt z Wandą Nowicką. Bardzo wiele się nauczyły, stały się bardziej ostrożne w zaufaniu wobec „samców alfa”. Niezależnie od tego, czy oni występują z oficjalnymi deklaracjami emancypacyjnymi, czy z jawną mizoginią.

Zatem uważasz, że to wszystko można jeszcze pozlepiać i nadać temu nową dynamikę. I podobną ostrożną nadzieję ma Wanda Nowicka?

Analizowałyśmy to wszystko w czasie wakacji. Wszystkie za i przeciw. Konsultowałyśmy z wieloma osobami (z tym było najgorzej, wiele kobiet z Kongresu jest więcej niż nieufnych wobec Palikota), ale jednocześnie patrzyłyśmy na nowoczesny (i prokobiecy) potencjał każdej z partii. Zero nadziei. Nie ma takiego potencjału. Nawet tak zwani pragmatyści są konserwatystami, a co najwyżej konformistami. Polska tonie, pogrąża się w prawicowości. Nie chodzi tylko o ruch nacjonalistyczno-kibolski, ale o zatrważająco niski poziom racjonalizmu. Jesteśmy narodem pielgrzymującym, wierzącym w cuda i zgubne działanie czarownic, narodem, który pomału zastępuje psychologię egzorcyzmami, a leczenie bezpłodności „kręgami różańcowymi”. W każdym razie te zjawiska wchodzą do politycznego mainstreamu i politycznego dyskursu. Irracjonalizm, ignorancja, idiotyzm. Te trzy „I” wypełniły wolę premiera, by nie było w naszym kraju i za jego rządów „rewolucji obyczajowej”.

Zamiast niej, jak rozumiem, widzisz obyczajową kontrrewolucję?

Ona jest, w kierunku średniowiecza, mentalności plemiennej, opartej na przesądach i „wierze”. Ja pozostaję więc bardzo sceptyczna wobec Palikota, ale gdzie indziej szukać nadziei? W końcu to jego szaleństwo nie jest ani bardziej wyrafinowane ani bardziej groźne niż szaleństwo Macierewicza czy Kaczyńskiego, a cynizm nie jest nawet w połowie tak monstrualny, jak u Hofmana czy Gowina. Poza tym liczy się gotowość i odwaga mówienia o sprawach kobiet. Powtórzę więc: gdybym na dzisiejszej polskiej scenie politycznej miała dokonać wyborów, dzięki którym kobiety mogłoby coś uzyskać realnie lub choćby obronić jakieś pozycje, wejść do zarządów partii, pojawić się na listach wyborczych (Ruch Palikota ma parytet), stworzyć autentyczną reprezentację, a nie tylko reprezentację „paprotkową”, mówić otwarcie o swoich prawach, prawie do aborcji, prawie do dobrej świeckiej edukacji, nie tylko seksualnej, to przecież mogę liczyć tylko na Palikota… No chyba że założymy jakąś własną partię.

My?

„My” to znaczy ludzie centrum, zwolennicy nowoczesności i zdrowego rozsądku.

Skoro jednak „my” nie zakładamy partii, zapytam jeszcze o PO. Są tam ludzie, którzy pod tymi bliskimi tobie pojęciami by się podpisali, przynajmniej deklaratywnie.

PO jest bez szans na jakieś odważniejsze przełamanie, co widać po odejściu Gowina, kiedy z powodów pragmatycznych linia konserwatywna w Platformie została jeszcze bardziej umocniona, a linia liberalna jeszcze bardziej stłumiona. Gowina zastąpił Biernacki, który ma co prawda mniejsze ego – ego Gowina nie mieściło się nawet w gmachu ministerstwa sprawiedliwości, musiało wyjść na ulice – ale takie same poglądy. Tam nie ma żadnych inicjatyw kobiecych, równościowych, modernizacyjnych, edukacyjnych, nawet ekonomicznych. Skończyło się Euro, nastąpił marazm. Nie lepiej jest w SLD.

SLD ma np. Częstochowę, gdzie się jednak Kościołowi postawiło w sprawie in vitro. Jednak „realizm” w ocenie układu sił społecznych w dzisiejszej Polsce też ich trochę przygniata.

To nie jest „realizm”, to jest strach! To jest brak odwagi, najważniejszej bodaj politycznej cnoty. Nikt nie powie „nie”: Kościołowi, choremu tradycjonalizmowi, ignorancji, zaściankowości. Czy Polska rzeczywiście jest taka? Czy to realizm, czy projekcja? Czy to jakieś polityczne, wygodne wyobrażenie o niej? Wyobrażenie zastygłe jak lawa: „Polska jest katolicka, zaściankowa, zachowawcza, kocha tradycję i powstania”. No i kto może tę lawę kruszyć? Na dziś: Palikot. Szydząc i błaznując, bo inaczej się nie da.

Zatem powrót do negocjacji z Palikotem oparty nie na emocjach, nie na zaufaniu bezwarunkowym, ale na szukaniu gwarancji w jakimś parytecie sił?

Nie – gwarancji, ale szansy. Szansy na to, że nowe polityczne rozdanie będzie czymś więcej niż zapewnieniem Siwcowi miejsca w europarlamencie, choć dziś tak to wygląda. Siwiec do Brukseli, reszta panów na Wiejską. I myślenie – „może kobiety nam w tym pomogą”. Tymczasem Wanda Nowicka chce rozmawiać o ideach, interesach kobiet, o emancypacji. To jest tak dalece inna logika, że nie wiem, czy ona się w tym środowisku przebije, choć chciałabym.

A jaki jest poziom determinacji Nowickiej, z którym ona powraca do tych negocjacji?

Jak cię ktoś zdradzi, obrzuci inwektywami, oczerni, a potem deklaruje, że chce z tobą znów współpracować, to nie jest łatwo. Poza tym ja ciągle słyszę dobiegające z rejonów Palikota informacje, że Siwiec ma silną pozycję, że Rozenek, że Celiński, że Hartman... stereotypowy ruch mężczyzn przepychających się ze swoimi rozrośniętymi ego w pobliże władzy. Zmieścić się w takiej logice, kiedy się prezentuje logikę zupełnie inną? To jest bardzo trudne. I stąd mój sceptycyzm. To znowu musiałoby być pluralistyczne, różne siły, struktury, ugrupowania, a nie konstelacja przekrzykujących się po mediach ambitnych facetów.

W dodatku te działania „pomiędzy ambitnymi facetami” nie przynoszą jak na razie Palikotowi politycznych zysków. Raczej go pozbawiają energii.

Wanda wejdzie w to wszystko tylko wówczas, jeśli będzie mogła tam wprowadzić zupełnie inną logikę. Organizacje i środowiska zamiast „samców alfa”, idee zamiast samych tylko osobistych ambicji. Ale znowu powtarzam, jaki my mamy wybór? Platforma Obywatelska powtarzająca, że „tylko my stanowimy osłonę przed cofaniem się tego kraju”, podczas gdy ten kraj na naszych oczach pędzi dziko do tyłu, a do bram walą prawicowi barbarzyńcy, przejmując edukację, próbując zaostrzać ustawę antyaborcyjną? W tej sytuacji milczenie i udawanie, że nawet milcząc jesteśmy gwarancją czegokolwiek, to już nie wystarcza. Tusk pociesza i uspokaja wszystkich, że on nie będzie robił „rewolucji obyczajowej”, podczas gdy wokół trwa w najlepsze obyczajowa kontrrewolucja.

Wanda Nowicka po raz pierwszy napisała na swoim blogu o Franciszku jako „papieżu z ludzką twarzą”. Ona zawsze była raczej antyklerykalna. I choć Franciszek także mnoży antyklerykalne deklaracje wewnątrz Kościoła, to czy sądzisz, że zmiany w Watykanie mogą się jakkolwiek przełożyć na sytuację w Polsce?

Dawniej watykańskie tło było niewiarygodnie klerykalne, ośmielało wszystkie plemienne patologie w polskim Kościele, a wobec najstraszniejszych już patologii, takich jak choćby pedofilia czy inne nadużycia władzy, twardo milczało. Teraz to tło watykańskie rzeczywiście się zmienia, ale to jest tylko tło. Sama struktura Kościoła katolickiego jest po pierwsze, hierarchiczna, po drugie, różne jej elementy to latyfundia rządzone przez samodzielnych feudalnych panów. Nie ma szansy, żeby pod wpływem Franciszka abp. Hoser czy abp. Michalik jakkolwiek się zmienili. Myślę, że dzieje się wprost przeciwnie, co także widzimy.

Zatem dopóki tutaj nic się nie wydarzy, zarówno w Kościele, jak i w przestrzeni świeckiej Kościół otaczającej, to nawet czterdzieste powtórzenie przez papieża, że Kościół zbyt wielką uwagę przywiązuje do aborcji, in vitro, seksu czy projektowania szatana na innych – nic w Polsce nie zmieni?

Myślę, że przeciwnie, będzie to miało na krótszą metę efekt odwrotny, oni się będą coraz bardziej zamykali, stawali coraz bardziej agresywni. Dzisiejszy polski Kościół ukrywa pedofilów, nie wydał dotąd żadnego oświadczenia w sprawie biskupa z Dominikany, nie zamierza się reformować. Atakowany – nawet deklaracjami nowego papieża – staje się twierdzą nie do zdobycia. Nim padnie, będzie jeszcze lata trwał w zacietrzewieniu, widząc swój ratunek w fanatykach od Rydzyka i ze stadionów. 

Źródło: Dziennik Opinii KP

piątek, 13 września 2013

Nieoficjalnie: Palikot chce rozpocząć "nowy etap współpracy" z Nowicką

Lider RP Janusz Palikot zamierza wygłosić oświadczenie, które "zamknie czas kłótni i problemów i rozpocznie nowy okres współpracy" z b. posłanką tej formacji, wicemarszałek Sejmu Wandą Nowicką - wiadomo nieoficjalnie ze źródeł zbliżonych do partii.
Palikot ma odczytać komunikat w tej sprawie podczas sobotniej konferencji prasowej w Łodzi. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, chodzi o przekaz, "który zamyka ten czas kłótni i problemów i rozpoczyna nowy okres współpracy" z Nowicką. - Miałyby to być oficjalne przeprosiny i zaproszenie do współpracy - powiedział rozmówca PAP.

"Za wcześnie, bym się do tego odniosła"

Podkreślił też, że oświadczenie skierowane do Nowickiej będzie również adresowane do całego środowiska feministycznego.

Ruch spodziewa się pozytywnej reakcji Nowickiej na apel. Nowicka pytana, czy byłaby skłonna zareagować pozytywnie na taki apel, odpowiedziała, że musi go najpierw wysłuchać. Dopytywana, czy w ogóle bierze pod uwagę ponowną współpracę z Ruchem, np. wejście do klubu tej partii, odparła: "Za wcześnie, bym się do tego odniosła".

Ruchu Palikota usunął Nowicką

Wanda Nowicka weszła do Sejmu z listy Ruchu Palikota. W lutym partia ta wycofała jednak rekomendację dla Nowickiej na funkcję wicemarszałka oraz złożyła wniosek o jej odwołanie. Było to pokłosie przyjęcia przez Nowicką nagrody za rok 2012 w wysokości 40 tys. zł. Nagrody takie otrzymali wszyscy wicemarszałkowie, a także marszałek Sejmu Ewa Kopacz (45 tys. zł). Wszyscy zadeklarowali przekazanie nagród na cele społeczne.

W późniejszym głosowaniu w Sejmie - mimo rekomendacji Ruchu - izba nie odwołała Nowickiej ze stanowiska, a posłanka sama także nie zrezygnowała z funkcji. W efekcie tych decyzji klub Ruchu Palikota usunął Nowicką ze swego grona. Od tego czasu wicemarszałek Sejmu jest posłanką niezrzeszoną.
Źródło: TOK FM

czwartek, 12 września 2013

"Nie ma religii państwowej". Ruch Palikota chce Szkolnej Karty Sekularyzacyjnej

"Świeckość implikuje odrzucenie wszelkiej przemocy i wszystkich typów dyskryminacji" - czytamy w przesłanej minister edukacji Krystynie Szumilas Szkolnej Karcie Sekularyzacyjnej. Dlatego Ruch Palikota chce m.in. zakazać w szkołach "manifestowania swojej przynależności religijnej".
Ruch Palikota przekonuje, że rozpoczęty właśnie rok szkolny przyniósł nowe przykłady dyskryminacji uczniów niewierzących, wyznawców innych niż katolicka wyznań bądź tych, którzy zwyczajnie nie chcą uczęszczać na lekcje religii. Dlatego wystosował do minister edukacji narodowej Krystyny Szumilas specjalny list.

Karta na równi z regulaminem i statutem szkoły

"Brak stanowczych reakcji Ministerstwa Edukacji Narodowej na naruszanie wolności sumienia uczniów, naciskanie na ich uczestnictwo w katechezie i inne nieprawidłowości związane ze sferą wyznaniową powodują, iż niektórzy włodarze szkół publicznych czują się bezkarni" - pisze w liście poseł RP Armand Ryfiński.

Przypomina przypadek jednej z lubelskich szkół podstawowych, w której w stołówce wywieszono tablicę z "Zasadami kulturalnego spożywania posiłków". Pierwszym punktem była modlitwa przed posiłkiem i po nim. A w statucie szkoły znalazł się zapis, że "kształtuje i rozwija postawy uczniów w oparciu o naukę Kościoła katolickiego".

Ale Ryfiński mówi też o stałych praktykach, jak umieszczanie lekcji religii w środku planu, a etyki "nawet trzy godziny po tym, jak uczniowie kończą lekcje, przez co dzieci wracają późno ze szkół lub mają utrudnione możliwości korzystania z innych korzystnych zajęć, np. sportowych, które są organizowane po lekcjach". Jego zdaniem ma to zwyczajnie zniechęcać młodych ludzi do uczestnictwa w zajęciach z etyki.

- Swobody sumienia i wyznania gwarantowane przez konstytucję są nagminnie łamane - przekonywał podczas czwartkowej konferencji prasowej poseł. Dlatego proponuje minister wprowadzenie wzorowanej na francuskim rozwiązaniu Szkolnej Karty Sekularyzacyjnej. Zdaniem Ryfińskiego "powinna zawisnąć w każdej polskiej szkole publicznej i być traktowana na równi ze szkolnym regulaminem i statutem. Pedagodzy powinni być zobowiązani do poinformowania rodziców o jej istnieniu, a także zapoznaniu ich z jej treścią".

Stosowanie Karty miałoby zagwarantować równe traktowanie wszystkich uczniów, chronić ich przed dyskryminacją oraz pozwoliłoby na "wychowanie dzieci w jednolitej kulturze, poszanowaniu dla innych i poczuciu przynależności do wspólnoty".

Zakazane manifestowanie przynależności religijnej

Co znajduje się w karcie? "Polska jest świecka", "Szkoła jest laicka", "Naród powierza szkolnictwu misję dzielenia się z uczniami wartościami uniwersalnymi Rzeczpospolitej" - czytamy.

Karta składa się z 15 punktów. Wśród nich ogólne refleksje na temat państwa, jak: "Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym, świeckim, demokratycznym i społecznym", "Nie ma religii państwowej", "Każdy posiada wolną wolę, by wierzyć lub nie wierzyć" czy "Świeckość pozwala na korzystanie z praw obywatelskich w zgodzie z wolnością innych i respektowaniem idei braterstwa w interesie publicznym".

Co z tego wynika? Jak czytamy w karcie, "świeckość obliguje wszystkich przedstawicieli szkolnictwa do przekazania uczniom sensu i wartości świeckości oraz innych podstawowych zasad Rzeczypospolitej Polskiej", a pracownicy szkoły są "zobligowani do przedstawienia tych zasad rodzicom uczniów" oraz "zachowania całkowitej neutralności". Dlatego "nie powinni manifestować swoich przekonań religijnych oraz politycznych podczas wykonywania swoich obowiązków".

Poza tym zapisano, że "nikt nie może manifestować swojej przynależności religijnej na terenie szkoły", w której "zabronione jest noszenie symboli oraz strojów, które świadczą o ostentacyjnym manifestowaniu przynależności religijnej".

Posłowie Ruchu Palikota chcą, by lekcje były świeckie, dlatego ani nauczyciel, ani uczeń nie mógłby - powołując się na wyznanie - blokować rozmowy na jakiś temat. "Świeckość implikuje odrzucenie wszelkiej przemocy i wszystkich typów dyskryminacji" oraz "gwarantuje równość płci oraz opiera się na kulturze szacunku i zrozumienia dla innych" - przekonują posłowie Ruchu Palikota. 


Źródło: Wyborcza.pl

czwartek, 4 kwietnia 2013

Palikot traci posła



Poseł Ruchu Palikota Bartłomiej Bodio zrezygnował z członkostwa w klubie RP.

Bodio, który wyszedł na sejmową mównicę w trakcie debaty nad wnioskiem o odwołanie Sławomira Nowaka, oświadczył: "Uważam tę dyskusję za populistyczną i niemerytoryczną. Jako szef zespołu infrastruktury Ruchu Palikota tylko ja nie podpisałem się pod wnioskiem (o odwołanie Nowaka). Nie zgadzam się z nim, ta debata nic nie wnosi".

Uważa, że to "polityczne, niemerytoryczne ślepaki, trochę dymu i obrazki w ramkach". Bodio podkreślił, że polska infrastruktura potrzebuje dialogu. "Drogi, koleje nie potrzebują wojny politycznej, tylko konsensusu. Dlatego ja nie mogę poprzeć tego wniosku. Nie mogę również głosować wbrew mojemu klubowi. Niniejszym rezygnuję z członkostwa w klubie poselskim Ruchu Palikota".

Do słów Bodio odniósł się rzecznik RP Andrzej Rozenek. "Jeżeli ktoś uważa, że minister Sławomir Nowak jest znakomitym ministrem, że drogi są budowane tanio i bez korupcji, że polityka fotoradarowa to strzał w dziesiątkę, a kolej polska ma się świetnie, to faktycznie nie powinien być w Ruchu Palikota. To jedyny komentarz, jaki Ruch Palikota ma w sprawie odejścia posła Bodio z klubu" - podkreślił.

Jeszcze przed wystąpieniem Bodio Sławomir Nowak podziękował mu za to, że nie podpisał się pod wnioskiem SP o wotum nieufności wobec niego.

"Wiem, że jeden z posłów Ruchu Palikota zbuntował się przeciw temu politycznemu i nieuczciwemu wnioskowi, nie podpisał się pod tym wnioskiem poseł Bodio, któremu serdecznie dziękuję za tę deklarację, bo widać, że jeszcze można być opozycją i podejmować merytoryczną dyskusję. Bo przynajmniej on (Bodio) jest członkiem komisji infrastruktury w przeciwieństwie do wnioskodawcy (posła SP Patryka Jakiego)" - mówił minister.

Później Nowak podziękował posłowi także na Twitterze. "Dziękuję pos. Bodio za odważną i słuszną decyzję o odejściu z Ruchu Palikota. To był jedyny merytoryczny i poważny partner do dyskusji o infrastrukturze u Palikota" - napisał minister.

Posłowi Bodio decyzji pogratulował na Twitterze rzecznik rządu Paweł Graś. "Gratulacje za odwagę dla posła Bodio, jeszcze kilkanaście minut temu członkowi klubu poselskiego Ruchu Palikota. Przeciwstawienie się Palikotowi jest aktem odwagi" - podkreślił.

Posłanka PO Agnieszka Pomaska napisała z kolei: "Uff, na szczęście bohaterem dnia został Poseł Bodio, a nie karaluch. Brawo za rozsądek, panie pośle".

Za: TOK FM