Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartosz Arłukowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartosz Arłukowicz. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 marca 2026
Ciekawe tweety 218. Trampek i jego trampiątka, czyli Nawrocki i jego żule z kancelarii urządzają przestrzeń do przemocy i ustawek kibolskich z dziennikarzami
poniedziałek, 23 lutego 2026
Ciekawe tweety 187. Kradną wszędzie. Znikające pieniądze w Kancelarii Prezydenta
czwartek, 15 stycznia 2026
poniedziałek, 12 stycznia 2026
Ciekawe tweety 141. Ziobro z azylem u przyjaciela Putina, Ziobrowa z pewnością też. Małżeństwo złodziejskie będzie konsumowane
niedziela, 4 stycznia 2015
Arłukowicz po rozmowie z Kopacz: Nie będzie ani złotówki dla Porozumienia Zielonogórskiego
MT
Bartosz Arłukowicz po spotkaniu z Ewą Kopacz (Fot. za TVP Info)
- Trzeba kiedyś skończyć ten wieloletni proceder corocznego straszenia pacjentów i szantażowania ich tym, że przychodnie będą zamknięte - powiedział minister zdrowia Bartosz Arłukowicz po wieczornym spotkaniu z premier Ewą Kopacz. Zachęcił też ponownie do przepisywania się do przychodni nienależących do Porozumienia Zielonogórskiego.
Bartosz Arłukowicz został wezwany na spotkanie z premier Ewą Kopacz. Dyskusja dotyczyła postulatów lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego, którzy zamknęli swoje przychodnie, między innymi żądając dodatkowych pieniędzy na leczenie pacjentów i protestując przeciwko dodatkowym obowiązkom.
- Chciałbym przeprosić wszystkich pacjentów za utrudnienia, ale też poprosić o zrozumienie - powiedział Arłukowicz po wyjściu ze spotkania. - Mamy od wielu lat taki powtarzający się scenariusz, kiedy lekarze Porozumienia Zielonogórskiego zamykają w grudniu i styczniu przed pacjentami gabinety, oczekując większych pieniędzy. Tym razem są to 2 miliardy złotych, my przekazaliśmy ponad miliard - nie mogę podjąć decyzji, że zabiorę ten miliard innym chorym. Nie mogę zabrać tego miliarda pediatrom, internistom czy neurologom - przekonywał.
- Lekarze interniści stawiają trudne warunki - stwierdził, ale zapowiedział, że rząd przygotował plan B. Polega on między innymi na skierowaniu pacjentów na pogotowie i do szpitali. - Chciałbym poinformować wszystkich pacjentów, że tam, gdzie będą te problemy, przyjmą państwa izby przyjęć, a także szpitalne oddziały ratunkowe - zapewnił minister zdrowia.
Ułatwione procedury zakładania nowych przychodni
- Chciałbym też zachęcić wszystkich pacjentów do zmiany lekarza rodzinnego, po prostu. Bo jeśli lekarz rodzinny rok w rok straszy pacjentów zamknięciem gabinetów, to taki lekarz pomylił misję lekarza z misją biznesmena - powiedział Arłukowicz. - W związku z tym uruchomiliśmy procedury i ułatwiamy w tej chwili maksymalnie otwieranie POZ-ów i zachęcamy wszystkich lekarzy - także pediatrów i internistów, oni także mogą otwierać przychodnie POZ - do otwierania tych przychodni. To nie jest tak, że lekarze PZ są nie do zastąpienia. Dlatego zwracam się do pacjentów o to, żeby przepisywali się do innych praktyk POZ - tych, które są otwarte - powtórzył.
Ani złotówki dla Porozumienia
- Na ten moment mamy 79 proc. przychodni podpisanych i ponad 85 proc. lekarzy, którzy chcą leczyć pacjentów - poinformował Arłukowicz. - Trzeba kiedyś skończyć ten wieloletni proceder corocznego straszenia pacjentów i szantażowania ich tym, że przychodnie będą zamknięte - dodał.
Zapowiedział też, że postulaty Porozumienia Zielonogórskiego nie zostaną spełnione. - Wszyscy ci lekarze, którzy zamkną swoje przychodnie, nie mogą liczyć ani na jedną złotówkę finansowania z NFZ. Nie mogą też liczyć na to, że będziemy w jakikolwiek sposób ustępowali ich oczekiwaniom finansowym. Mówię wprost i brutalnie - ci ludzie oczekują tego, że zabierzemy innym lekarzom miliard złotych i damy lekarzom Porozumienia Zielonogórskiego. Takiej decyzji nie będzie - zapewnił.
Źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,130517,17210765,Arlukowicz_po_rozmowie_z_Kopacz__Nie_bedzie_ani_zlotowki.html
- Chciałbym przeprosić wszystkich pacjentów za utrudnienia, ale też poprosić o zrozumienie - powiedział Arłukowicz po wyjściu ze spotkania. - Mamy od wielu lat taki powtarzający się scenariusz, kiedy lekarze Porozumienia Zielonogórskiego zamykają w grudniu i styczniu przed pacjentami gabinety, oczekując większych pieniędzy. Tym razem są to 2 miliardy złotych, my przekazaliśmy ponad miliard - nie mogę podjąć decyzji, że zabiorę ten miliard innym chorym. Nie mogę zabrać tego miliarda pediatrom, internistom czy neurologom - przekonywał.
Ułatwione procedury zakładania nowych przychodni
- Chciałbym też zachęcić wszystkich pacjentów do zmiany lekarza rodzinnego, po prostu. Bo jeśli lekarz rodzinny rok w rok straszy pacjentów zamknięciem gabinetów, to taki lekarz pomylił misję lekarza z misją biznesmena - powiedział Arłukowicz. - W związku z tym uruchomiliśmy procedury i ułatwiamy w tej chwili maksymalnie otwieranie POZ-ów i zachęcamy wszystkich lekarzy - także pediatrów i internistów, oni także mogą otwierać przychodnie POZ - do otwierania tych przychodni. To nie jest tak, że lekarze PZ są nie do zastąpienia. Dlatego zwracam się do pacjentów o to, żeby przepisywali się do innych praktyk POZ - tych, które są otwarte - powtórzył.
Ani złotówki dla Porozumienia
- Na ten moment mamy 79 proc. przychodni podpisanych i ponad 85 proc. lekarzy, którzy chcą leczyć pacjentów - poinformował Arłukowicz. - Trzeba kiedyś skończyć ten wieloletni proceder corocznego straszenia pacjentów i szantażowania ich tym, że przychodnie będą zamknięte - dodał.
Zapowiedział też, że postulaty Porozumienia Zielonogórskiego nie zostaną spełnione. - Wszyscy ci lekarze, którzy zamkną swoje przychodnie, nie mogą liczyć ani na jedną złotówkę finansowania z NFZ. Nie mogą też liczyć na to, że będziemy w jakikolwiek sposób ustępowali ich oczekiwaniom finansowym. Mówię wprost i brutalnie - ci ludzie oczekują tego, że zabierzemy innym lekarzom miliard złotych i damy lekarzom Porozumienia Zielonogórskiego. Takiej decyzji nie będzie - zapewnił.
Źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,130517,17210765,Arlukowicz_po_rozmowie_z_Kopacz__Nie_bedzie_ani_zlotowki.html
Zobacz także
Arłukowicz pilnie wezwany przez Kopacz. Minister już w KPRM
Lider protestu lekarzy: Jesteśmy zastraszani. Arłukowicz: Czas skończyć z tym szantażem
SLD: Arłukowicz stracił zaufanie lekarzy. Joński: Trzeba zakończyć ten chaos. Niech premier prowadzi negocjacje
Arłukowicz się nie ugiął. Część gabinetów lekarzy z PZ zamknięta. "Lekarzom nie udał się szantaż" [KOMENTARZE]
piątek, 1 listopada 2013
Już 700 kobiet w ciąży dzięki rządowemu programowi in vitro. Pierwsze dziecko w przyszłym roku
Justyna Suchecka
Drukuj
- Czekam z niecierpliwością na pierwsze dziecko, które z pewnością urodzi się w przyszłym roku - mówi minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Do rządowego programu dofinansowującego in vitro zgłosiło się już ponad 6 tys. par.
Rządowy program, dzięki któremu pary mogą się starać o dofinansowanie zabiegu in vitro, ruszył 1 lipca tego roku. I już po czterech miesiącach działania przynosi pierwsze efekty.
- Dzięki programowi mamy już ponad 700 ciąży, z czego ponad 200 potwierdzonych klinicznie. Bardzo delikatnie staram się mówić o tych danych i szanować intymność tych par, ponieważ wiemy, że niestety nie każda z tych ciąży może zostać donoszona. Ale jestem wielkim optymistą. Wiem, że w przyszłym roku urodzi się dzięki temu programowi pierwsze dziecko - mówi minister.
W czasie debaty w siedzibie "Gazety Wyborczej" minister chwalił się jeszcze jednym efektem programu. - Dla mnie osobiście to jest niezwykle ważna sprawa i symboliczne przełamanie pewnej bariery w Polsce - podkreślał. - Do tej pory używano in vitro głównie w kategorii ciężkiej, w twardej walce politycznej. Rozpowszechniano mity, które muszą boleć rodziców dzieciurodzonych dzięki tej metodzie, ale również musiały boleć lekarzy. Ten program musi odczarować in vitro w naszym kraju. Przecież twórcy in vitro dostali Nagrodę Nobla, a my w Polsce dyskutujemy o jakiejś bruździe.
Z problemem niepłodności w Polsce może borykać się nawet 2 mln osób. - Rozpoczynając ten program, wyliczyliśmy, że czeka na niego 15 tys. par, tych, u których inne metody walki z niepłodnością nie działały - mówił minister. - Formalnie to program trzyletni, ale mam nadzieję, że uda się go przedłużyć. W tym roku przeznaczyliśmy na niego 30 mln zł, łącznie wydamy ponad 250 mln zł. To są bardzo poważne środki finansowe.
Do rządowego programu zarejestrowało się już ponad 6 tys. par, 4 tys. zostało już do niego zakwalifikowane, a ponad 2,5 tys. jest już w trakcie programu.
- Protestuję przeciw myśleniu, że niepłodność nie jest chorobą - mówił Arłukowicz.
- Dzięki programowi mamy już ponad 700 ciąży, z czego ponad 200 potwierdzonych klinicznie. Bardzo delikatnie staram się mówić o tych danych i szanować intymność tych par, ponieważ wiemy, że niestety nie każda z tych ciąży może zostać donoszona. Ale jestem wielkim optymistą. Wiem, że w przyszłym roku urodzi się dzięki temu programowi pierwsze dziecko - mówi minister.
Z problemem niepłodności w Polsce może borykać się nawet 2 mln osób. - Rozpoczynając ten program, wyliczyliśmy, że czeka na niego 15 tys. par, tych, u których inne metody walki z niepłodnością nie działały - mówił minister. - Formalnie to program trzyletni, ale mam nadzieję, że uda się go przedłużyć. W tym roku przeznaczyliśmy na niego 30 mln zł, łącznie wydamy ponad 250 mln zł. To są bardzo poważne środki finansowe.
Do rządowego programu zarejestrowało się już ponad 6 tys. par, 4 tys. zostało już do niego zakwalifikowane, a ponad 2,5 tys. jest już w trakcie programu.
- Protestuję przeciw myśleniu, że niepłodność nie jest chorobą - mówił Arłukowicz.
Źródło: Wyborcza.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)


