Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Karnowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Karnowski. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 grudnia 2014
niedziela, 13 października 2013
Karnowski broni okładki "w Sieci": "Lis frontmanem brutalnego i wulgarnego ataku na Kościół"
Michał Wilgocki
Drukuj
Tomasz Lis na okładce tygodnika "wSieci", Michał Karnowski (Fot. wsieci.pl, Sławomir Kamiński / AG)
- Widzieliśmy na przykładzie niedawnego łódzkiego mordu na działaczu PiS, że nakręcanie spirali medialnej nienawiści może mieć tragiczne skutki. Przestrzegamy przed tym - tak Michał Karnowski, publicysta i redaktor tygodnika "w Sieci", tłumaczy umieszczenie na jego okładce wizerunku dziennikarza Tomasza Lisa w nazistowskim mundurze.
W sobotę tygodnik "w Sieci" pochwalił się okładką najnowszego wydania, które ukaże się w poniedziałek. Jest na niej Tomasz Lis, redaktor naczelny konkurencyjnego "Newsweeka", przebrany w nazistowski mundur. W zakrwawionej ręce trzyma różaniec. Na okładce jest też pytanie: "Czy zatrzymają się dopiero wtedy, gdy zaczną ginąć księża?".
- Nie wydaje mi się sensowne tłumaczenie okładki. Jej przekaz jest jasny i precyzyjny, a zamieszczone w środku artykuły precyzują to, co chcieliśmy przekazać - mówi "Gazecie Wyborczej" Michał Karnowski, brat Jacka - naczelnego tygodnika "wSieci".
Dlaczego Lis? "Bo jest symbolem nagonki"
Zapytaliśmy, dlaczego spośród wielu dziennikarzy piszących i mówiących o problemie pedofilii w Kościele tygodnik Karnowskich na celownik wziął akurat naczelnego "Newsweeka"?
- Tomasz Lis jest w naszej opinii głównym frontmanem brutalnego i wulgarnego ataku na Kościół i symbolem nagonki mającej na celu zbudowanie w świadomości społecznej nieprawdziwej zbitki ksiądz-pedofil - mówi Karnowski. - Pedofilia to wstrętne zjawisko społeczne, z którym należy bezwzględnie walczyć, o czym wielokrotnie pisaliśmy na łamach i piszemy także w najbliższym numerze. Jednak budowanie przekazu, a to robi część mediów, że to wyłącznie problem Kościoła, tworzenie atmosfery nienawiści wobec księży, jest groźną manipulacją rodem z III Rzeszy i systemu komunistycznego. To także bardzo niebezpieczne, może doprowadzić do zabójstwa kapłanów - twierdzi redaktor "wSieci".
Zdaniem Michała Karnowskiego zjawisko pedofilii występuje we wszystkich grupach społecznych, a dziennikarze skupiają się tylko na Kościele. - I naszą okładką przeciw temu protestujemy.
Walka na rynku tygodników? "Nie! My wcale nie musimy szokować"
- Takie metody stosuje się, jeżeli nie można wygrać na rynku - ocenił tymczasem poseł PSL Stanisław Żelichowski w Radiu Zet. Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy w lipcu "Newsweek" sprzedawał średnio 131 tys. egz. egz., "wSieci" - 86 tys. egz. (za WirtualneMedia.pl).
- Nasza okładka nie ma żadnego związku z walką o pozycję rynkową naszego pisma. Tygodnik "w Sieci" ma wielką grupę wiernych czytelników, którzy cenią pismo za to właśnie, że zawsze stoi po stronie prawdy, Polski i Kościoła. Mamy stabilną pozycję i nie musimy się nikomu podlizywać ani co tydzień szokować, co właśnie robi pismo Lisa - broni się Karnowski.
Z kolei Tomasz Terlikowski na portalu Fronda.pl przypomina, że dziennikarze nie wymyślają afer pedofilskich w Kościele.
- Akurat tym razem, nie wchodząc w ocenę intencji i celów jakie sobie stawiają, Tomasz Lis i dziennikarze liberalnych mediów są tylko posłańcami złych informacji - twierdzi Terlikowski, który działanie tygodnika "w Sieci" nazywa "histerią".
Co na to Karnowski?
- Szanuję bardzo pana Tomasza Terlikowskiego, ale z uwagi na fakt, że jest autorem konkurencyjnego wobec "w Sieci" tygodnika ["Do Rzeczy" - przyp. red.] i częstym gościem programów telewizyjnych pana Tomasza Lisa, trudno jego opinię uznać w tym wypadku za rozstrzygającą - kontruje Michał Karnowski. - Wiem też, że Tomasz Terlikowski doskonale rozumie, że kontekst jakim się podaje informacje, częstotliwość powielania jej, pomijania innych, też jest manipulacją i właśnie z tym mamy do czynienia. Na pewno w kolejnej wypowiedzi doprecyzuje więc swój przekaz.
Proces? "Narażą się na śmieszność"
Michała Karnowskiego zapytaliśmy też o ewentualny proces, który może jego tygodnikowi wytoczyć Tomasz Lis.
- Każdy ma oczywiście prawo dochodzić swoich praw w sądzie. Wydaje się jednak, że taki ruch naraziłby autora okładki "Amok", gdzie pana Antoniego Macierewicza przebrano za Taliba, i wielu innych ohydnych prowokacji, na kosmiczną wręcz śmieszność. Ale to jego wybór - mówi Karnowski.
- Nie wydaje mi się sensowne tłumaczenie okładki. Jej przekaz jest jasny i precyzyjny, a zamieszczone w środku artykuły precyzują to, co chcieliśmy przekazać - mówi "Gazecie Wyborczej" Michał Karnowski, brat Jacka - naczelnego tygodnika "wSieci".
Zapytaliśmy, dlaczego spośród wielu dziennikarzy piszących i mówiących o problemie pedofilii w Kościele tygodnik Karnowskich na celownik wziął akurat naczelnego "Newsweeka"?
- Tomasz Lis jest w naszej opinii głównym frontmanem brutalnego i wulgarnego ataku na Kościół i symbolem nagonki mającej na celu zbudowanie w świadomości społecznej nieprawdziwej zbitki ksiądz-pedofil - mówi Karnowski. - Pedofilia to wstrętne zjawisko społeczne, z którym należy bezwzględnie walczyć, o czym wielokrotnie pisaliśmy na łamach i piszemy także w najbliższym numerze. Jednak budowanie przekazu, a to robi część mediów, że to wyłącznie problem Kościoła, tworzenie atmosfery nienawiści wobec księży, jest groźną manipulacją rodem z III Rzeszy i systemu komunistycznego. To także bardzo niebezpieczne, może doprowadzić do zabójstwa kapłanów - twierdzi redaktor "wSieci".
Zdaniem Michała Karnowskiego zjawisko pedofilii występuje we wszystkich grupach społecznych, a dziennikarze skupiają się tylko na Kościele. - I naszą okładką przeciw temu protestujemy.
Walka na rynku tygodników? "Nie! My wcale nie musimy szokować"
- Takie metody stosuje się, jeżeli nie można wygrać na rynku - ocenił tymczasem poseł PSL Stanisław Żelichowski w Radiu Zet. Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy w lipcu "Newsweek" sprzedawał średnio 131 tys. egz. egz., "wSieci" - 86 tys. egz. (za WirtualneMedia.pl).
- Nasza okładka nie ma żadnego związku z walką o pozycję rynkową naszego pisma. Tygodnik "w Sieci" ma wielką grupę wiernych czytelników, którzy cenią pismo za to właśnie, że zawsze stoi po stronie prawdy, Polski i Kościoła. Mamy stabilną pozycję i nie musimy się nikomu podlizywać ani co tydzień szokować, co właśnie robi pismo Lisa - broni się Karnowski.
Z kolei Tomasz Terlikowski na portalu Fronda.pl przypomina, że dziennikarze nie wymyślają afer pedofilskich w Kościele.
- Akurat tym razem, nie wchodząc w ocenę intencji i celów jakie sobie stawiają, Tomasz Lis i dziennikarze liberalnych mediów są tylko posłańcami złych informacji - twierdzi Terlikowski, który działanie tygodnika "w Sieci" nazywa "histerią".
Co na to Karnowski?
- Szanuję bardzo pana Tomasza Terlikowskiego, ale z uwagi na fakt, że jest autorem konkurencyjnego wobec "w Sieci" tygodnika ["Do Rzeczy" - przyp. red.] i częstym gościem programów telewizyjnych pana Tomasza Lisa, trudno jego opinię uznać w tym wypadku za rozstrzygającą - kontruje Michał Karnowski. - Wiem też, że Tomasz Terlikowski doskonale rozumie, że kontekst jakim się podaje informacje, częstotliwość powielania jej, pomijania innych, też jest manipulacją i właśnie z tym mamy do czynienia. Na pewno w kolejnej wypowiedzi doprecyzuje więc swój przekaz.
Proces? "Narażą się na śmieszność"
Michała Karnowskiego zapytaliśmy też o ewentualny proces, który może jego tygodnikowi wytoczyć Tomasz Lis.
- Każdy ma oczywiście prawo dochodzić swoich praw w sądzie. Wydaje się jednak, że taki ruch naraziłby autora okładki "Amok", gdzie pana Antoniego Macierewicza przebrano za Taliba, i wielu innych ohydnych prowokacji, na kosmiczną wręcz śmieszność. Ale to jego wybór - mówi Karnowski.
Źródło: Wyborcza.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)