Awantura na miesięcznicy smoleńskiej. Kaczyński o protestujących: "Najgorszy śmieć". Policja reaguje po słowach Jarosława Kaczyńskiego. Pojawiło się oświadczenie, 10.07.2026



 Awantura na miesięcznicy smoleńskiej. Kaczyński o protestujących: "Najgorszy śmieć"

Funkcjonariusze uniemożliwili prezesowi PiS złożenie wieńców pod pomnikiem brata przy pl. Piłsudskiego. Na miejscu znów pojawili się protestujący.

Podczas nieudanych prób złożenia wieńca Kaczyński wdał się w dyskusję z policjantami twierdząc, że protestujący nie mają prawa zakłócać uroczystości. Ostatecznie zgromadzeni politycy PiS - oprócz Kaczyńskiego Antoni Macierewicz, Zbigniew Bogucki i Sławomir Cenckiewicz - złożyli wieniec na chodniku kilka metrów przed pomnikiem.

W rozmowie z reporterami Kaczyński oskarżał władze o przykrywanie prowokowaniem awantur afery w Szpitalu Południowym.

- No tyle mogą zrobić, że przy pomocy najgorszego społecznego śmiecia mogą tutaj w ten sposób funkcjonować, kpić sobie z prawa - oburzył się prezes PiS. Polityk dodał, że co miesiąc uczestniczy uroczystości smoleńskich są "obrażani, atakowani" i słyszą "pogróżki zabójstwa", choć on sam "nie traktuje tego oczywiście poważnie".

Kaczyński zapowiada wprowadzenie zakazu zbliżania się do pomników na pl. Piłsudskiego

- Policja ma obowiązek interweniować, a nie interweniuje. Mamy do czynienia z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją - mówił. 

- Trzeba będzie budować wszystko od początku, powołując jakąś gwardię obywatelską, która będzie bardzo zdecydowana. Ci z policji, którzy pozostaną, będą wiedzieli, że muszą wykonywać swoje obowiązki, a tacy jak ci odpowiedzą za to, co robili i trzeba będzie wyjaśnić, czy oni działają sami, czy na zlecenie rosyjskie, czy innego państwa graniczącego z Polską - grzmiał prezes PiS.

Kaczyński zapowiedział, że po powrocie do władzy prokuratura i sądy wprowadzą zakaz zbliżania się do pomników Lecha Kaczyńskiego i smoleńskiego na pl. Piłsudskiego.

Kaczyński: Zamach smoleński miał współsprawców w Polsce

Jarosław Kaczyński wygłosił również oświadczenie, w którym przestrzegł przed mozliwością "sfałszowania wyborów" przez władzę, która "jest zdolna do wszystkiego".

- To jest objaw tej głębokiej choroby, całkowitego kryzysu i wymiaru sprawiedliwości i po prostu państwa. Przy władzy są ludzie, którzy niezależnie od tego, że są w gruncie rzeczy przedstawicielami innego państwa, tylko że tego z zachodu, ale być może także i tego ze wschodu, ale przede wszystkim jeszcze do tego w ogóle nie potrafią rządzić - mówił prezes PiS.

 - Mam nadzieję, że ta władza wróci, a wtedy zostanie zaprowadzony tutaj porządek. Ale ten porządek będzie musiał sięgać także bardzo głębokiej reformy i wymiaru sprawiedliwości i różnych służb państwowych, coś takiego, jak to, co choćby dzisiaj się tutaj zdarzyło, nie może się powtórzyć - kontynuował polityk.

Kaczyńskl zapowiedział dalszą "walkę" o ujawninie prawdy o "zamachu smoleńskim". - Ona miała swoich współsprawców także w Polsce i musimy ich dopaść, musimy ich ukarać i tak będzie - groził były premier.

gazeta

  

Policja reaguje po słowach Jarosława Kaczyńskiego. Pojawiło się oświadczenie

10 lipca 2026

Policja wydała oświadczenie w związku z wydarzeniami z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, do których doszło w piątek na Placu Piłsudskiego. "Funkcjonariusze realizują swoje ustawowe zadania w sposób bezstronny, kierując się wyłącznie obowiązującymi przepisami prawa" — czytamy.

Dlaczego to ważne?
W piątek, 10 lipca, funkcjonariusze policji pilnowali porządku na Placu Piłsudskiego, gdzie odbywały się obchody miesięcznicy smoleńskiej. Na miejscu pojawili się przeciwnicy obchodów. Atmosfera była nerwowa.
Jarosław Kaczyński wdał się w dyskusję z policjantami. Później prezes PiS zarzucił służbom, że "nie interweniują, kiedy mają obowiązek interweniować". — Miesiąc w miesiąc jesteśmy obrażani, atakowani, łącznie z pogróżkami zabójstwa. Chodzi o to, że policja ma obowiązek w takiej sytuacji interweniować, a nie interweniuje [...] Mamy do czynienia z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją — stwierdził.
Co napisała policja w oświadczeniu?
Komenda Stołecznej Policji odniosła się do sprawy w oświadczeniu. Funkcjonariusze podkreślili, że "wszystkie wykonywane przez nich czynności realizowane są wyłącznie na podstawie i w granicach obowiązującego prawa", a "nadrzędnym celem działań policji jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim osobom uczestniczącym w zgromadzeniach i osobom postronnym".
Dalej podkreślono, że "policja pozostaje formą apolityczną". "Funkcjonariusze realizują swoje ustawowe zadania w sposób bezstronny, kierując się wyłącznie obowiązującymi przepisami prawa oraz oceną sytuacji. Podejmowane decyzje i interwencje nie są uzależnione od poglądów, funkcji, przekonań ani przynależności organizacyjnej osób uczestniczących w tych wydarzeniach" — podkreślono.
Co napisał minister spraw wewnętrznych?
"Skandaliczne zachowanie posła Kaczyńskiego wobec Policji. To hańba że były wicepremier ds.bezpieczeństwa atakuje funkcjonariuszy i polski mundur. Policja dba o porządek publiczny i bezpieczeństwo każdego obywatela. Czasy polityków ponad prawem Panie Kaczyński minęły" — napisał Marcin Kierwiński.
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Policja opublikowała oświadczenie po incydencie z udziałem Jarosława Kaczyńskiego na Placu Piłsudskiego.
  • Kaczyński skrytykował policję za brak interwencji podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej, gdzie byli obecni przeciwnicy wydarzenia.
  • Policja zapewniła, że działa zgodnie z prawem i w sposób apolityczny, kierując się bezpieczeństwem wszystkich uczestników.
  • Minister spraw wewnętrznych, Marcin Kierwiński, ostro skrytykował Kaczyńskiego za jego zachowanie wobec policji.
  • Atmosfera na Placu była nerwowa, a Kaczyński oskarżył policjantów o nieodpowiednie działania.

Onet


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz