Były szef Agencji Wywiadu: Viktor Orban był rosyjskim agentem. Trzeba to jasno powiedzieć
10 kwietnia 2026
— Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Premier Viktor Orban i minister Peter Szijjarto byli agentami rosyjskimi. W tej chwili, ze względu na wybory i ze względu na relacje z Węgrami, nikt nie używa takich określeń. Ale to jest rosyjska agentura — mówi Onetowi płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu i były ambasador Polski w Korei Południowej.
— Obserwuję te wszystkie ekscesy na Węgrzech i jestem przerażony. Przecież Orban wynosił informacje nie tylko z Unii Europejskiej, ale również z NATO. Tymczasem Donald Trump udaje, że tego nie dostrzega — mówi dyplomata.
"Pracowałem w kwaterze głównej NATO i pamiętam, jak dbano tam o bezpieczeństwo"
Zdaniem płk Andrzej Derlatki to, co może budzić największy niepokój w ostatnim czasie, to informacje na temat współpracy węgierskich władz z Moskwą.
Donald Trump i Viktor Orban
— Ja pracowałem w kwaterze głównej NATO i pamiętam, jak mocno dbano tam o względy bezpieczeństwa. Przed wszelkimi spotkaniami były nam odbierane telefony komórkowe. Sale były dodatkowo zabezpieczane przed podsłuchami. A teraz się okazuje, że te wszystkie wysiłki organizacyjne były po nic, dlatego że w środku jest agent, który wynosi informacje na zewnątrz — dodaje.
— Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Premier Orban i minister Szijjarto byli agentami rosyjskimi. W tej chwili, ze względu na wybory i ze względu na relacje z Węgrami, nikt nie używa takich określeń. Ale to jest rosyjska agentura. Powiedzmy to jasno i wyraźnie — podkreśla.
"Wizyty Szijjarto w Mińsku nie miały żadnego uzasadnienia"
Płk Andrzej Derlatka pyta, co kierowało ministrem Szijjarto, że pięciokrotnie odbywał wizyty w Mińsku? — Nie ma żadnych stosunków handlowych, gospodarczych, politycznych, kulturalnych czy innych łączących Białoruś z Węgrami. W jakim celu on tam jeździł? Z kim się spotykał? — zastanawia się ekspert.
— Teraz, po ujawnieniu tych rozmów z władzami w Moskwie, możemy się więcej domyślać. Może spotykał się na przykład z oficerem prowadzącym z wywiadu rosyjskiego? Bo żadnego uzasadnienia politycznego, militarnego, ani gospodarczego te wizyty nie miały — zauważa.
Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto i minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow przed spotkaniem prezydenta Rosji i premiera Węgier na Kremlu w Moskwie, 28 listopada 2025 r.
"Rosja cały czas miała tutaj swoją agenturę"
Premier Węgier Viktor Orban zadeklarował rosyjskiemu przywódcy Władimirowi Putinowi pełną gotowość do pomocy. Agencja Bloomberg dotarła do rządowej transkrypcji październikowej rozmowy telefonicznej obu polityków, która ujawnia szczegóły ich relacji.
- Viktor Orban do Władimira Putina: jestem do twojej dyspozycji. Ujawnili tajną rozmowę
- Kontakty Petera Szijjarto z Kremlem. Media ujawniają nagrania
— Do tego dochodzą jeszcze te informacje świadczące o tym, że Szijjarto razem z Orbanem wynosili oryginalne dokumenty Unii Europejskiej oraz NATO i przekazywali je Rosjanom. Czyli można powiedzieć, że Rosja cały czas miała tutaj swoją agenturę. Nie trzeba nikogo werbować, skoro się ma agentów w najwyższych organach władzy w Unii Europejskiej i w NATO. Ja jestem tym wszystkim zdruzgotany — konkluduje płk Derlatka.
Poniżej streszczenie artykułu:
- Były szef Agencji Wywiadu, płk Andrzej Derlatka, oskarża premiera Węgier Viktora Orbana i ministra Szijjarto o bycie agentami rosyjskimi.
- Derlatka uważa, że Orban przekazywał informacje z Unii Europejskiej i NATO do Rosji.
- Wyraża zaniepokojenie działaniami węgierskich władz, które wielokrotnie odwiedzały Mińsk bez uzasadnienia.
- Podkreśla, że Rosja nie musi werbować agentów, ponieważ ma swoich ludzi w wysokich władzach UE i NATO.
- Derlatka twierdzi, że działania Szijjarto i Orbana mogą wpłynąć na bezpieczeństwo zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz