
Chaos z żołnierzami USA w Polsce. Trump zastosował sprawdzoną taktykę. Używał jej wielokrotnie [KOMENTARZ]
23 maja 2026
W tym tygodniu w Polsce doszło do wielkiego zamieszania. Najpierw Pentagon ogłosił wycofanie wojsk, po czym Trump stwierdził coś zupełnie przeciwnego. — Trump uważa, że jego władza, która przejawia się w eliminowaniu przeciwników politycznych i pomaganiu kandydatom, których popiera, nie powinna ograniczać się do USA — pisze w felietonie Dasha Burns, korespondentka POLITICO w Białym Domu, wyjaśniając, co kryje się za strategią amerykańskiego prezydenta wobec Polski.
Ukraińcy są być bardzo ostrożni, gdy mówią o amerykańskim prezydencie. Starają się omijać debatę polityczną, ponieważ ostatecznie liczy się sytuacja na linii frontu — a konflikt z Amerykanami miałby na nią bezpośredni wpływ.
Ukraina walczy o uwagę w trudnym momencie
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
- W Polsce doszło do zamieszania po ogłoszeniu przez Pentagon wycofania wojsk, jednak Trump zmienił decyzję, wysyłając żołnierzy do Polski.
- Prezydent USA dąży do wpływania na wybory polityków w innych krajach, podobnie jak w USA, co potwierdza jego poparcie dla wygranej danego kandydata.
- Trump nie obiecuje gwarancji wsparcia sojusznikom, jeśli nie będą postępować zgodnie z jego zasadami, co wpływa na relacje z Ukrainą.
- Ambasador Ukrainy w USA, Olha Stefaniszyna, wskazuje na zmniejszoną uwagę USA na Ukrainę z powodu konfliktu w Iranie, podkreślając znaczenie konkretnego wsparcia.
- Ukraina staje się liderem w technologii dronowej, co przykuwa uwagę USA i NATO, a kraj ten chce być postrzegany jako istotny gracz na arenie międzynarodowej.

Wielki przekręt w USA. Trump ograbił własny kraj na miliardy. Demokraci wściekli. "Nigdy nie widziałem czegoś takiego"
24 maja 2026
To bezprecedensowy krok. Donald Trump pozwał własną administrację o 10 mld dol. (36,5 mld zł) — i wygrał. Mało tego, zwolnił siebie i swoją rodzinę z kontroli podatkowych oraz utworzył specjalny fundusz, który ma służyć do wypłacania odszkodowań m.in. skazanym przestępcom. Demokraci zapowiadają prawną walkę. — Jeśli na to pozwolimy, nie będzie już odwrotu — ostrzega senator Mitt Romney.
Zuchwały przekręt
Kontrole podatkowe rodziny Trumpa zakazane
Cichy sprzeciw republikanów
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
- Donald Trump pozwał swoją administrację o 10 miliardów dolarów, wygrywając sprawę i uzyskując immunitet przed kontrolą podatkową dla siebie oraz rodziny.
- W ramach ugody utworzono fundusz o wartości 1,776 miliarda dolarów dla osób twierdzących, że padły ofiarą "wojny prawnej" ze strony polityków demokratycznych.
- Kontrole podatkowe dotyczące Trumpa oraz jego synów zostały zakazane do 19 maja 2026 roku, co może oznaczać olbrzymie straty dla Skarbu USA.
- Sędzia zauważyła niekonstytucyjność sytuacji, w której Trump pozywa agencję, którą kontroluje.
- W obozie republikańskim rośnie sprzeciw wobec działań Trumpa, a niektórzy senatorowie krytykują fundusz jako nadużycie władzy.
Potężny zgrzyt między Nawrockim a Kaczyńskim. W tle Wałęsa i sędzia nr 1 w Polsce
24 maja 2026
To jedna z najważniejszych nominacji, jakich dokonuje prezydent. Do Karola Nawrockiego były pielgrzymki, by na nowego I Prezesa Sądu Najwyższego wskazał sędziego Zbigniewa Kapińskiego. Na kilka dni przed upływającym terminem do gry wszedł Jarosław Kaczyński i powiedział twarde "nie". Prezydent i jego ministrowie zostali z ręką w nocniku.
— Posypał się plan — mówi "Newsweekowi" znany polityk PiS. Plan na wybór najważniejszego sędziego w Polsce. To potężny zgrzyt między prezesem PiS a Karolem Nawrockim i szefem Kancelarii Prezydenta Zbigniewem Boguckim.Prezes nie dał zielonego światła
Ta historia była przykryta przez batalię prezydenta, rządu i generalicji o obecność wojsk USA w Polsce. Ale nie może nikomu umknąć.
Do 26 maja Karol Nawrocki ma powołać nowego prezesa SN. Na podjęcie decyzji miał aż trzy miesiące. Faworyt był jeden: sędzia Zbigniew Kapiński, dziś prezes Izby Karnej SN. I prezes — to w tej historii jest istotne — jest też szefem Trybunału Stanu, który może sądzić najwyższych urzędników w państwie.
Sędziowie SN wskazali prezydentowi pięć kandydatur. W tym Kapińskiego, który miał w SN największe poparcie. Kapińskiego popierała cała plejada ważnych postaci w obozie prawicy. Kto?
Ustępująca I prezes SN Małgorzata Manowska, która — co jest rzeczą bezprecedensową — opublikowała na stronach SN swoje oświadczenie, w którym nie wymieniając Kapińskiego z nazwiska wzięła go w gorącą obronę przed krytykami. Podstawowym zarzutem, publicznie formułowanym na prawicy, jest to, że w 2000 r. Kapiński był w składzie trzech sędziów, którzy orzekli, że Lech Wałęsa nigdy nie był TW "Bolkiem".
Były premier Mateusz Morawiecki też wspierał Kapińskiego. W obozie Prawa i Sprawiedliwości to wsparcie budziło zdziwienie, bo było tak gorące. Na Nowogrodzkiej — mówią nasi rozmówcy z tej partii — stwierdzono, że Morawiecki popiera Kapińskiego dlatego, że I prezes SN jest zarazem przewodniczącym Trybunału Stanu, a ten (choć historia pokazuje, że do tej pory jest to organ prawie martwy) sądzi najważniejszych urzędników w państwie.
Była prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska (bliska Morawieckiemu) — również wspierała Kapińskiego.
Były prezydent Andrzej Duda również sugerował Karolowi Nawrockiemu, że Kapiński jest najlepszym wyborem na nowego prezesa SN. Co istotne: Andrzej Duda jest w bardzo przyjacielskich relacjach z Manowską, więc działał głównie pod jej wpływem. Dzisiaj Manowska jest także w bliskich relacjach z Nawrockim.
Publicznie największym zwolennikiem Kapińskiego był szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Szef Kancelarii miał z Kapińskim nawiązać dobre relacje, ponieważ są karnistami i w obecnej polityce wobec wymiaru sprawiedliwości w sumie się zgadzają.
Kilka dni temu udzielił wywiadu w Kanale Zero — opiewał w nim Kapińskiego, chwalił go jako bardzo doświadczonego sędziego i odważnego, propaństwowego, który sądził w trudnych i ważnych sprawach, ale też podkreślał, że Kapiński stanął na stanowisku — w uchwale Izby Karnej SN i potem powtarzał to w wywiadach — że Dariusz Barski (powołany za rządów PiS przez Zbigniewa Ziobro) jest wciąż prokuratorem krajowym. Kapiński dystansuje się też od określenia "neosędzia". Bogucki wychwalał Kapińskiego, bo ten jest — według szefa KPRP — doskonałym i lubianym wykładowcą. Jednocześnie — co ważne — Bogucki bronił sędziego przed krytyką za wyrok oczyszczający Lecha Wałęsę w sprawie lustracyjnej. Ten wywiad szefa KPRP został odnotowany na Nowogrodzkiej.
Co ważne: Jarosław Kaczyński nie dał zielonego światła na takie promowanie sędziego Kapińskiego na I prezesa SN. Prezes PiS — mówią nasze źródła — patrzył, kto jak się zachowuje w tej sprawie i długo nie zajmował stanowiska. Ale termin, w którym prezydent powinien namaścić nowego I prezesa SN, coraz bardziej się zbliżał. Później sytuacje przyspieszyły.
Cenckiewicz prosi Nawrockiego
Kilkanaście dni temu poseł wybrany z listy PiS, ale dziś w marginalnym kole Demokracja Bezpośrednia, Tomasz Rzymkowski napomknął na X (Twitter), że przecież Kapiński w 2000 r. uznał Lecha Wałęsę za czystego w sprawie lustracyjnej przed wyborami prezydenckimi. Rzymkowski publicznie poprosił Sławomira Cenckiewicza o to, aby zabrał głos w sprawie tego procesu lustracyjnego i sędziego Kapińskiego. Cenckiewicz jest autorem książki "SB a Lech Wałęsa" z 2008 r., a historii Wałęsy poświecił kilka książek. Cenckiewicz publicznie zwrócił się do Karola Nawrockiego — prywatnie swojego przyjaciela — aby nie wskazywał Kapińskiego na nowego I prezesa SN, zarzucając sędziemu wydanie haniebnego wyroku. Bez względu na apele Cenckiewicza prezydent i tak się skłaniał ku Kapińskiemu, czego dowodem było obsypywanie Kapińskiego przez Boguckiego superlatywami. Gdyby Nawrocki wskazał Kapińskiego na prezesa SN, to byłby to cios w samo serce Cenckiewicza.
Według naszych informacji w środowiskach twardej prawicy Kapiński nie był akceptowany, ale nie wylewało się to publicznie (oprócz protestów Cenckiewicza), bo Nawrocki wyrósł przecież z takiego środowiska. Nawrocki otrzymywał od osób z obozu twardej prawicy SMS-y ze zdjęciem pierwszej strony wyroku m.in. Kapińskiego z 2000 r., w którym stwierdzono, że ponad wszelką wątpliwość Lech Wałęsa nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Kapiński do SN został powołany w 2022 r. — przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa. W środowisku tej prawicy Kapiński "przemalował się" na konserwatywnego, prawicowego sędziego.
Cenckiewicz — wywołany publicznie do zajęcia stanowiska — opublikował kilkudziesięciostronicowy raport o przebiegu procesu Wałęsy w 2000 r. i roli sędziego Kapińskiego. Opublikował go też serwis Niezależna.pl — związany z Tomaszem Sakiewiczem i sympatyzujący ze środowiskiem Antoniego Macierewicza. Wnioski Cenckiewicza były takie, że w 2000 r. skład sędziowski z Kapińskim jedne dowody pomijał, a inne źle interpretował, a na końcu skład ten wydał błędny wyrok. Według Cenckiewicza sąd w 2000 r. dysponował bądź mógł mieć dostęp do tych samych materiałów, co on razem z Piotrem Gontarczykiem, pisząc w 2008 r. książkę z wnioskiem, że Wałęsa jednak w latach 1970-76 współpracował z SB. Obrońcy Kapińskiego mówią z kolei, że w procesie z 2000 r. wątpliwości rozstrzygano na korzyść Wałęsy, a dopiero w 2016 r. wdowa po gen. Kiszczaku powiedziała, że ma oryginalną teczkę TW "Bolka" i potem ją upubliczniono.
Opublikowany raport Cenckiewicza dotarł też na Nowogrodzką.
Kaczyński obserwował
Prezes PiS do tej pory nie zdradzał swojego stanowiska w sprawie Kapińskiego, czy to dobry, czy zły kandydat na nowego prezesa SN. Wedle naszych źródeł Kaczyński nie dał jednak nigdy zielonego światła na promowanie Kapińskiego. Bogucki, Manowska, Morawiecki, Duda, Przyłębska promowali Kapińskiego na własną rękę. Prezes PiS z kolei obserwował, kto jak się wobec Kapińskiego zachowuje.
Kaczyński jest w trwałym, ostrym konflikcie z Lechem Wałęsą, więc można było podejrzewać, że będzie krytyczny wobec Kapińskiego. Jednak z drugiej strony Kapiński prezentuje obecnie — choć to pewne uproszczenie — linię bliską PiS. Kaczyński nieraz puszczał w niepamięć jakieś dawne pretensje, jeśli ktoś może być dla niego użyteczny — tak mogło być też z Kapińskim. Ale nie było.
Raport Cenckiewicza dotarł na Nowogrodzką, a prezes PiS uważa Cenckiewicza za bardzo dobrego historyka, a za polityka co najwyżej średniego, niesterowalnego, gotowego wszystko opisywać w książkach, a więc obarczonego ryzykiem nielojalności. Na Nowogrodzkiej Cenckiewicz jest skreślany jako kandydat na ministra, bo Kaczyński obawia się, że historyk potem od razu opisałby w kolejnej książce to, jak wygląda władza PiS od środka.
Gdy już wszystko wskazywało na to, że Karol Nawrocki po weekendzie (23-24 maja) powoła sędziego Kapińskiego na nowego prezesa SN, głos zabrał Jarosław Kaczyński. Na X napisał: "26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego".
Prezes PiS powiedział więc publicznie Nawrockiemu: ani się waż powoływać Kapińskiego. Teraz Karol Nawrocki albo zrezygnuje z tej nominacji, albo otwarcie sprzeciwi się Kaczyńskiemu.
Poniżej streszczenie artykułu:
- Karol Nawrocki miał powołać nowego prezesa Sądu Najwyższego, lecz Jarosław Kaczyński sprzeciwił się kandydaturze sędziego Zbigniewa Kapińskiego.
- Kapiński był preferowany przez wiele prominentnych postaci w obozie prawicy, w tym Małgorzatę Manowską oraz Mateusza Morawieckiego.
- Kaczyński, nie dając zielonego światła na promowanie Kapińskiego, obserwował sytuację i wyraził swoje wątpliwości publicznie.
- Sławomir Cenckiewicz, bliski współpracownik prawicy, krytycznie ocenił Kapińskiego za wyrok w sprawie Lecha Wałęsy z 2000 roku.
- Decyzja Nawrockiego, czy powołać Kapińskiego, może prowadzić do jawnego konfliktu z Kaczyńskim.
Dwa paszporty i wiza. Prawnik o sprawie Ziobry: cała ta historia jest dziwna
Z doniesień medialnych wynika, że Zbigniew Ziobro w czasie podróży do USA mógł posługiwać się nie tylko tzw. paszportem genewskim, ale także tymczasowym węgierskim paszportem. Dlaczego? — Cała ta historia jest dziwna. Tam się pojawiło tak wiele wątków, które nie pasują do regulacji prawnych, że trudno ocenić ją z perspektywy prawa międzynarodowego — mówi w rozmowie z "Faktem" dr hab. Marcin Marcinko z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
9 maja Zbigniew Ziobro opuścił strefę Schengen i z lotniska w Mediolanie wyleciał do USA. Stało się to w dniu zaprzysiężenia nowego węgierskiego rządu.
Gdzie jest Romanowski? "Stamtąd mógł się przedostać, gdzie tylko chciał"
W tym tygodniu Peter Magyar odwiedził Polskę i przekazał nowe informacje w sprawie posła PiS. — Rozważymy możliwość pozbawienia ich statusu uchodźców. Budapeszt i Węgry nie będą miejscem dla międzynarodowych przestępców. Dokładnie przyjrzymy się tej sprawie. Polecę ministrowi spraw wewnętrznych, aby się nią zajął i sprawdził, jakie mamy możliwości — zapowiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Z ustaleń Radia ZET wynika, że poseł PiS mógł posługiwać się nie tylko tzw. paszportem genewskim, ale także tymczasowym węgierskim paszportem. — Ten, kto otrzymuje azyl węgierski, jest uprawniony do korzystania z dokumentów węgierskich we wszystkich krajach, z wyjątkiem tego, z którego uciekł. Czyli ten dokument jest ważny we wszystkich krajach, oprócz Polski — powiedział sam Magyar w TVP Info.
Paszporty Ziobry pod lupą. Prawnik: tu jest problem
O najnowszych informacjach "Fakt" rozmawiał prawnikiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego. — Jeżeli status uchodźcy zostanie cofnięty, to automatycznie wiąże się to z utratą paszportu genewskiego, który jest z nim powiązany — wyjaśnia dr hab. Marcin Marcinko.
Zapytaliśmy też eksperta o to, co by się stało, gdyby Zbigniew Ziobro, przebywając na terenie USA, stracił paszport genewski. — Może się okazać, że taka osoba nie ma żadnego dokumentu podróży, więc — najprościej ujmując — mogłoby dojść na przykład do deportacji tej osoby do kraju pochodzenia. Ta osoba mogłaby się oczywiście starać o ochronę w państwie, w którym przebywa, ale trudno byłoby udowodnić, na jakiej podstawie, skoro cofnięto jej status uchodźcy. Więc tutaj jest problem związany z brakiem dokumentu podróży — mówi.
— W tym konkretnym przypadku to wciąż jest obywatel Polski, bo proszę pamiętać, że status uchodźcy nie pozbawia obywatelstwa. Żeby nie komplikować sytuacji i nie wchodzić w jakieś komplikacje dyplomatyczne, najlepiej byłoby przekazać takie osoby do państwa pochodzenia — podkreśla prawnik.
Ziobro w USA. "Cała ta historia jest dziwna"
— Z paszportem tymczasowym jest tak, że to państwo wydaje ten dokument i to państwo może go cofnąć albo unieważnić. Pamiętajmy, że w przypadku USA jest jeszcze wiza, zgoda na wjazd i pobyt dla cudzoziemca. W przypadku pana Ziobry mówiło się o wizie dziennikarskiej. To państwo samo decyduje, komu tę wizę przyznać, dlatego ocena tego działania z perspektywy prawa międzynarodowego jest problematyczna. Mieliśmy wiele takich przypadków, kiedy polscy obywatele starali się o wizę amerykańską i otrzymywali odmowę, bo coś tam się nie spodobało we wniosku wizowym — tłumaczy dr hab. Marcin Marcinko.
— Zresztą cała ta historia jest dziwna. Tam pojawiło się tak wiele wątków, które nie pasują do regulacji prawnych, że trudno ocenić ją z perspektywy prawa międzynarodowego — mówi ekspert.
Po co zatem Zbigniewowi Ziobrze potrzebny był ten paszport tymczasowy? — Możliwe, że chodziło o obawę, iż paszport genewski straci ważność. Wówczas paszport tymczasowy może być tym dokumentem, który pozwoli podróżować poza granice Węgier — podkreśla rozmówca "Faktu".
O to, na jakiej podstawie poseł PiS wyjechał do USA, "Fakt" zapytał Prokuraturę Krajową. "Z uzyskanych przez nas dowodów wynika, że Zbigniew Ziobro wyleciał z Europy w dniu 9 maja z lotniska w Mediolanie samolotem do Newark w USA. Posługiwał się wizą «członka zagranicznych mediów»" — przekazał prok. Przemysław Nowak. Jak dodał, na tym etapie śledczy nie informują o rodzaju dokumentu, którym się posługiwał.
Więcej o paszporcie genewskim w tekście: Polska unieważnia paszporty Ziobry i Romanowskiego. Ekspert: "To nie immunitet"
Wyjazd Ziobry do USA. Dyplomata: zakładam, że Rose nie łgał w żywe oczy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz