"Czy Polacy są gotowi cierpieć?" Garri Kasparow dla Onetu analizuje słowa Donalda Tuska, 29.04.2026


"Czy Polacy są gotowi cierpieć?" Garri Kasparow dla Onetu analizuje słowa Donalda Tuska

 28 kwietnia 2026

— Uważam, że szanse na to, że Władimir Putin naruszy granice NATO w tym roku, są dość wysokie — mówi w wywiadzie z Onetem Garri Kasparow. Słynny rosyjski opozycjonista od razu przytoczył słowa Donalda Tuska. Ma radę dla Polski. Powinniśmy działać szybko.

Filip Zieliński, Kamil Turecki: Obawia się pan o swoje życie?
Garri Kasparow (mistrz świata w szachach, niedoszły kandydat w wyborach prezydenckich w Rosji): W tej chwili jestem w Rosji oficjalnie terrorystą. Jestem też oskarżony, jak sądzę, o zdradę stanu, ponieważ obecnie toczy się tak wiele spraw przeciwko wszystkim naszym rosyjskim aktywistom. Jak każdy terrorysta, mam dwa nakazy aresztowania. Nie wierzę, że są ludzie, którzy nie odczuwają strachu. Nie wierzę, gdy ktoś mówi, że jest nieustraszony. Po prostu w to nie wierzę.
Bardziej bym zwrócił uwagę na zdolność do radzenia sobie ze strachem. Wiem, że jestem pod ogromnym ryzykiem, ale co mogę zrobić? Muszę kontynuować to, co robiłem, bo robię to dla moich przekonań. To oczywiście stresuje moją żonę, ale jest do tego przyzwyczajona. Minimalizuję ryzyko, nie odwiedzam krajów, w których nakazy aresztowania mogą być wykonane. Lista krajów, do których jeżdżę, się skurczyła. Dobrą wiadomością jest to, że teraz mogę odwiedzić Węgry. Judit Polgar [węgierska arcymistrzyni szachowa] do mnie napisała "Garri, nadszedł czas, byś do nas przyjechał".
Rosja zamierza rozszerzyć uprawnienia Władimira Putina do wysyłania wojsk za granicę pod pretekstem ochrony obywateli. To gra psychologiczna czy szykowanie się pod kolejną agresję na obce kraje?
Zawsze powtarzam, że chociaż dyktatorzy kłamią, to należy bardzo poważnie traktować to, co mówią. Mam swoje przypuszczenia. Uważam, że szanse na to, że Władimir Putin naruszy granice NATO w tym roku, są dość wysokie. Nie chcę mówić tu o procentach, ale mieszczą się one w kategorii, w której trzeba je traktować poważnie. Słyszymy różne opinie, ponieważ niektórzy politycy z krajów bałtyckich złagodzili swoje stanowisko. Myślę, że nie chcą, aby rozprzestrzeniła się panika. Ale wasz premier, Donald Tusk, kilka dni temu faktycznie powiedział, że ryzyko jest realne.
Też tak uważam, ponieważ ambicje Putina wobec Ukrainy napotkały przeszkodę. Nie ma dla niego realnej szansy na wygranie wojny. Kiedy czytam rosyjski internet lub nawet proputinowskie, proimperialne, prowojenne kanały na Telegramie, to widzę panikę. Zazwyczaj dyktatorzy w takiej sytuacji szukają nowej narracji, by przekierować uwagę ludzi. Nawiasem mówiąc, robi tak zawsze Donald Trump, który wywołuje jakiś kryzys, by ludzie zapomnieli o poprzednim.
Garri Kasparow aresztowany w Moskwie w 2007 r.
Garri Kasparow aresztowany w Moskwie w 2007 r.ALEXANDER NEMENOV/AFP / AFP
Jaki jest więc najlepszy sposób dla Putina, aby zyskać na czasie w prowadzeniu imperialnych planów? To tak, jakbyś jechał na rowerze — musisz pedałować non stop. W przeciwnym razie po prostu poniesiesz porażkę. Dlatego atak na jedno z państw bałtyckich, gdzie mieszka znaczna część rosyjskiej ludności, na przykład Łotwę, jest realistyczny. Poza tym Putin ma idealny krótki moment, gdy Donald Trump ma pełną kontrolę nad amerykańską polityką. W listopadzie tego roku w USA odbędą się wybory śródokresowe [połówkowe, midterm elections], które mogą sparaliżować jego decyzyjność.
Jest zbyt wiele niepokojących oznak: psychologiczne rozczarowanie ludu, dyskomfort wśród elit, niechęć USA do konfrontacji militarnej. Rzecz polega na tym, że Putin nie ma już dobrych ruchów, a nie chce się poddać. Stoimy w obliczu zagrożenia i, o ile mi wiadomo, bez względu na to, co mówią politycy, kraje położone na północno-wschodnim skrzydle NATO poważnie przygotowują się na najbardziej dramatyczne scenariusze.

Garri Kasparow dla Onetu. Przytacza słowa Donalda Tuska

Kiedy przeczytałem wywiad Donalda Tuska, dostałem gęsiej skórki. Pomyślałem sobie, że skoro takie słowa pochodzą od premiera dużego europejskiego kraju, który ma dostęp do tajnych informacji, to rzeczywista sytuacja może być jeszcze gorsza, niż mówi.
Nie chodzi tylko o niego. Kilka dni temu Niemcy opublikowały nową doktrynę wojskową, w której Rosja jest wymieniona jako główne zagrożenie militarne. To jest wstrząsająca zmiana. Nie mam dostępu do tych samych informacji, co polski premier, ale potrafię analizować sytuację i czułem to w powietrzu.
Z drugiej strony Putin jest otoczony pewnymi ludźmi z wiedzą wojskową i ekonomiczną. Jeśli spojrzymy na siłę militarną, to będzie katastrofą dla Putina, jeśli wystąpi przeciwko NATO. Największe siły rosyjskie są na Ukrainie i ten front nie może zostać wstrzymany. Ponad milion rosyjskich żołnierzy tam utknęło, więc Putinowi może zabraknąć ludzi i zasobów. Tak jak mówię, Putin musi wykonać ruch, choć każdy pogorszy jego sytuację. W szachach mówimy na to zugzwang.
Więc NATO ma militarną przewagę nad Rosją?
Tak, ale wojna to jednak nie tylko liczby, a gra psychologiczna. Czy ludność Polski, Finlandii lub krajów bałtyckich jest gotowa na cierpienie? Jak się zachowacie, gdy zobaczycie roje dronów, które obecnie atakują Ukrainę?
Wojna przyspieszy koniec Putina, ale może trwać latami, bo cała obrona NATO opierała się na obecności Amerykanów. Teraz, jeśli usuniesz komponent amerykański... Przemawiałem na Forum Bezpieczeństwa w Kijowie dwa dni temu i powiedziano mi, że trwa regularna praca nad stworzeniem planu B. Jest to możliwe, bo po utracie Węgier pozycja Putina jest bardziej niepewna.
Jaka jest rola Polski w tej trudnej sytuacji geopolitycznej?
Myślę, że pierwszy krok, zanim zdecydujesz się na strategię, to obiektywnie ocenić sytuację, niczym szachiści. Musicie budować realne sojusze, a nie z całą Europą. Hiszpania, Cypr, Włochy czy Portugalia to też Europa, ale część, która nie odczuwa zagrożenia ze strony Rosji. Zapomnijcie o NATO, bo to tylko międzynarodowe porozumienie. Musicie budować strategię z krajami mającymi te same problemy — krajami bałtyckimi, Finlandią, Szwecją, Rumunią... Krajami, które doświadczyły okupacji radzieckiej lub jej widma.
Niemcy zostały w tyle, ale są kluczowe w tej układance. Również rozumieją, że przyszłość zjednoczonej Europy zależy od sukcesu wojny z Rosją. Musimy więc uznać, że istnieje ten nowy sojusz polityczny. Przestańmy mówić o włączeniu Ukrainy do NATO. Porozmawiajmy o krajach, o których wspomniałem, i ich współpracy z Ukrainą. Ukraina ma najlepsze doświadczenie na świecie w radzeniu sobie ze współczesnym polem bitwy.
Powinniśmy stworzyć zatem nowe NATO?
NATO poniosło porażkę. Jego głównym celem było powstrzymanie rosyjskiej agresji wobec wolnej Europy. Nie udało się, ponieważ wolna Europa przesunęła się z granicy z Łaby do Dniepru. Zacznijmy więc budować coś, co działa. Nie chodzi tylko o współpracę wojskową. Nie chodzi tylko o produkcję wojskową, wytwarzanie większej ilości broni i współpracę z Ukraińcami w celu wsparcia ich fantastycznej technologii dronów. Chodzi o cel strategiczny. Tu dochodzimy do bardzo ważnego momentu.
Europejscy politycy stopniowo dochodzą do punktu, w którym zdają sobie sprawę, a nawet mówią, że Ukraina musi wygrać. Zajęło to ponad cztery lata. Wcześniej mieli strategię, by tylko wspierać Ukrainę tak długo, jak będzie to konieczne. "Ukraina nie może przegrać, Rosja nie może wygrać". Nie, to źle ujęte. Ukraina musi wygrać.
To zwycięstwo oznacza pełne, no wiecie, odzyskanie ukraińskich ziem, w tym Krymu i Sewastopola. Przez te tereny prowadzi droga do Moskwy i wyzwolenia Rosji spod reżimu.
Byłem ostatnio w Strasburgu i mogę wam powiedzieć, że rozmawiając z europejskimi politykami, widać wielki strach przed głośnym stwierdzeniem, że pokój w Europie nie może zostać osiągnięty bez zniszczenia reżimu Putina. Dopóki Putin pozostaje u władzy, wojna trwa, ponieważ wojna stała się tlenem dla jego reżimu. To od setek lat wirus rosyjskiego imperializmu, który trzeba wykorzenić.

Oto rola Polski w obecnych czasach. Garri Kasparow mówi wprost

Czego ci europejscy politycy się boją? Może tego, kto może przyjść po Putinie. Wcale nie ma pewności, że będzie to ktoś lepszy.
Boją się powiedzieć swoim wyborcom, że może to wiązać się z ogromnym ryzykiem. Zranione zwierzę jest niebezpieczne. Umrze, ale konsekwencje upadku mogą być ogromne dla postronnych. Niewielu jest gotowych do wzięcia na siebie takiego ryzyka. Lepiej dla nich hołdować rozwiązaniom dyplomatycznym. Liczą, że uda się zawrzeć rozejm. A to się nie wydarzy.
Człowiekiem, który wziął na siebie historyczne ryzyko, był Wołodymyr Zełenski. W lutym 2022 r. wszyscy byli gotowi poświęcić Ukrainę. Amerykanie w zasadzie zdradzili Ukrainę i zaproponowali Zełenskiemu ucieczkę w celu utworzenia rządu na uchodźstwie. Pozostał w Kijowie, wiedząc, że może zostać zabity. Takiej odwagi brakuje europejskich przywódcom.
Nawet jeśli śledzisz politykę rosyjskiej opozycji, to zobaczysz wielu aktywistów, którzy nie chcą wyjść ze swojej strefy komfortu. Nie chcę brzmieć zbyt krytycznie, ale nawet w grupie Nawalnego są ludzie, którzy chcą znaleźć kompromis. Stać ich maksymalnie na powiedzenie "Krym to Ukraina". I co to zmieni? Jako opozycja powinniśmy walczyć u boku Ukrainy oraz zachęcić ludzi w Rosji do ucieczki. Uważam, że obecnie mamy ogromny potencjał wśród tych osób w Rosji, które chcą uciec, a nie mają gdzie się podziać, bo nie ma legalnego sposobu, żeby zmienić strony i dołączyć do nas w walce z Putinem. Nadszedł czas na decydującą bitwę.
Kasparow w 2007 r. dwa dni po aresztowaniu za szamotaninę z oddziałami prewencyjnymi podczas protestu na tydzień przed wyborami parlamentarnymi
Kasparow w 2007 r. dwa dni po aresztowaniu za szamotaninę z oddziałami prewencyjnymi podczas protestu na tydzień przed wyborami parlamentarnymiAlexey SAZONOV / AFP / AFP
To jedyny sposób na przywrócenie pokoju w Europie. Putin będzie walczył do ostatniego żołnierza, do ostatniego dolara. Sam to powtarza. Wystarczy spojrzeć na sytuację w Rosji, aby zrozumieć, że Putin jest zdesperowany. I wrócę do tego, o czym mówił Tusk. W piątym roku wojny doszliśmy do punktu, w którym premier Polski publicznie ostrzega przed potencjalnym atakiem, a Europa wciąż próbuje zrozumieć, czy Putin jest taki zły.
Nie zrobiliście wystarczająco dużo, żeby faktycznie pomóc Ukrainie wygrać. Zagraliście amerykańską kartą, a nawet próbowaliście "uwieść" Donalda Trumpa, ale to nie jest rozwiązanie. Jedyna dobra wiadomość jest taka, że Europa się budzi, a Unia Europejska wykazuje pewne oznaki. Polska odgrywa dobrą rolę. Macie Donalda Tuska i mojego bardzo dobrego przyjaciela Radka Sikorskiego, którzy są chętni do działania.
Jakie konkretne działania w Ukrainie by pan zalecał?
Skoro wolny świat ma tyle rakiet, które mogłyby pomóc Ukrainie zniszczyć Most Krymski, to dlaczego on wciąż stoi? Dlaczego wciąż stoją wszystkie fabryki, które Rosja wykorzystuje do budowy dronów. To wojna między wolnością a tyranią, a Ukraina jest głównym polem bitwy. USA ma wystarczająco rakiet, aIe, niestety, nie jest już sojusznikiem, na którym możemy polegać.
Powiedział pan, że Putin jest zdesperowany. Zewsząd słyszymy, że rosyjska gospodarka ledwo się trzyma i jest prawie całkowicie w rozsypce. Z drugiej strony wydaje się, że wojna w Iranie była, a może nawet jest, darem niebios, swego rodzaju prezentem dla machiny wojennej Putina. Czy Rosja stworzyła model zrównoważonej gospodarki wojennej, czy też po prostu maskuje kryzys?
Zrównoważona gospodarka wojenna to swego rodzaju oksymoron, ponieważ gospodarka wojenna nie może być zrównoważona w dłuższej perspektywie. Więc znowu potrzebna jest pomoc. Ukraina utrzymuje się, bo ma duże wsparcie od innych krajów. Bohatersko walczy, jest bardzo kreatywna, ale wciąż potrzebuje funduszy, potrzebuje broni. Rosja oczywiście otrzymała pomoc od Iranu i Korei Północnej, ale to nie jest wielka korzyść.
Ale jest coś jeszcze. Rosję wspierają Chiny. Większość rosyjskich technologii zawiera chińskie komponenty. Chiny są ważnym graczem, graczem działającym w cieniu na całym świecie. Z drugiej strony, Pekin potrzebuje tej wojny, bo ona osłabia Rosję. A to potencjalnie jest strategicznym celem Chin, ponieważ Moskwa jest, moim zdaniem, postrzegana jako łup. Chodzi konkretnie o rosyjski Daleki Wschód i wschodnią Syberię. Na te tereny spoglądają Chińczycy. Wygląda na to, że cokolwiek zrobi teraz Xi Jinping, będzie to dotkliwe dla gospodarki Rosji.
Do tego Donald Trump prowadzi wojnę w Iranie. To głupota, która doprowadziła do wzrostu cen ropy. Ale nawet teraz sytuacja korzystającej z tego faktu gospodarki Rosji nie jest dobra. Udane ataki Ukrainy na rosyjską infrastrukturę naftową zmniejszą zyski Kremla.
Ale reżim Putina robi dobrą minę do złej gry, bo podnosi jednorazowe wypłaty dla rekrutów. I to jest, nawiasem mówiąc, dobra wiadomość.
Dlaczego?
To pokazuje, że Kreml nie może przeprowadzić mobilizacji, ponieważ mobilizacja mogłaby zmienić sytuację w kraju. A Putin unika tego jak ognia. Niektórzy mówią: "Och, może sprowadzić kolejne kilka milionów ludzi na front". Tyle że to nie jest łatwe, bo potrzebna jest infrastruktura. Rosjanie mają system, który pozwala wysłać ok. 40-50 tys., a może nawet 100 tys. ludzi miesięcznie. Ale nie są w stanie sprowadzić kilka milionów jednocześnie.
Mogą za to zapłacić. W ostatnich dniach w Sankt Petersburgu padały kwoty rzędu 47 tys. dol. (170 tys. zł według obecnego kursu walut) w ramach jednorazowej wypłaty. Rekord padł za to w Magadanie [rosyjskim mieście na Dalekim Wschodzie] — 48 tys. dol. (ponad 173 tys. zł). To prawdziwa fortuna i to nawet na tle okręgu moskiewskiego. Tam padają propozycje opiewające na 36 tys. dol. (130 tys. zł). To szalone kwoty.
Wniosek z tego taki, że Kreml bardzo potrzebuje żołnierzy. Rosjanie są w pułapce. Większość z nich jest proputinowska i prowojenna, ale z drugiej strony widzą, że wojna trwa piąty rok i Moskwa nie jest w stanie podporządkować sobie Ukrainy. Wątpię w zamach stanu, bo Putin ma wielki talent do unikania wewnętrznych zagrożeń i kontroluje swoje najbliższe otoczenie. Właśnie dlatego potrzebuje jakiegoś drastycznego posunięcia, które odwróci uwagę od kłopotów. A to znów sprowadza nas do rozmowy o jego potencjalnym ataku na terytorium NATO.

Nowy "Putin" będzie jeszcze gorszy?

Ale panowanie Putina prędzej czy później się skończy. Historia władców Rosji jest jak sinusoida — silniejszych zastępują słabsi, a tych znów charyzmatyczni. Jak będzie tym razem? Będzie ktoś z mniejszymi wpływami, czy wręcz przeciwnie — nowy "Putin" będzie jeszcze gorszy? No i co to tak właściwie oznacza?
Jeśli system się nie zmieni, to następny "Putin" będzie zły. Bo tu nie chodzi tylko o przywódców, ale o nieodłączną cechę Rosji, a mianowicie imperialistyczną naturę. Jedynym sposobem na wprowadzenie prawdziwych zmian w Rosji jest wyeliminowanie imperialnego wirusa. Aby to zrobić, trzeba go zabić w umysłach ludzi. I jedynym sposobem, aby to się stało i aby zrozumieć, że imperium nie żyje, jest nic innego jak ukraińska flaga w Sewastopolu, która może przekazać tę wiadomość. Trzeba przekonać większość Rosjan, że wybór polega teraz na byciu chińskimi satelitami lub częścią Europy, kosztem uznania, że imperium po prostu nie istnieje.
A nie obawia się pan, że to się stale w Rosjanach będzie odradzać? Jak hydra, której w miejsce uciętej głowy wyrastają kolejne?
Świat się zmienia. I Rosjanie muszą zdać sobie sprawę, że prawdziwe zagrożenie dla nich nadchodzi ze Wschodu. Chiny roszczą sobie prawo do prawie 1,5 mln km kw. rosyjskiego terytorium od Władywostoku do Czyty [w południowej części Syberii]. Wystarczy spojrzeć na mapy i do historii. W 1860 r. Imperium Rosyjskie, wykorzystując słabość Pekinu, przejęło terytoria na południe od Amuru. Chiny pamiętają o tym i czekają na odpowiedni moment, by przejąć te obszary i się rozrosnąć. Mówi się o tym w szkołach, pisze w różnych publikacjach.
Nie wiadomo, ilu Chińczyków tam mieszka. Może już stanowią większość. Ale Xi patrzy na terytoria północne, jak sądzę, z wielką nadzieją. I myślę, że to jest główny cel strategiczny dla chińskiego imperium, które w naturalny sposób i bez jednego wystrzału może przejąć te tereny.
Policjanci eskortujący Garriego Kasparowa po tym, jak został zatrzymany podczas protestu przed budynkiem sądu w Moskwie w związku z procesem Pussy Riot w 2012 r.
Policjanci eskortujący Garriego Kasparowa po tym, jak został zatrzymany podczas protestu przed budynkiem sądu w Moskwie w związku z procesem Pussy Riot w 2012 r.NATALIA KOLESNIKOVA / AFP / AFP
I tu możemy wrócić do pytania, co po Putinie. Odpowiedź mogłaby być prosta: to zależy, co się z nim stanie. Może odejść i umrzeć nawet za 20 lat. Ale to nie potrwa tak długo. Wojna dyktuje swoje własne, surowe wymagania. Dlatego istnieje wiele scenariuszy, ale ten idealny to ten, do którego dążymy i o który walczymy. Musimy zacząć budować podstawy przyszłej Rosji. Dlatego potrzebujemy, aby więcej osób stanęło po naszej stronie. Potrzebujemy kilku milionów ludzi, którzy w końcu mogliby stać się nową elitą, ponieważ trzeba zacząć po prostu od zera. Rosja musi zostać pokonana.
Potrzebujemy co najmniej kilkuset tysięcy, a idealnie kilku milionów młodych, energicznych ludzi. Mam teraz 63 lata. Michaił Chodorkowski podobnie. Opuściliśmy Rosję dawno temu. Zdecydowanie możemy zaoferować wskazówki, ale musimy zacząć tworzyć coś w rodzaju nowego rdzenia.
I właśnie od tego Europa powinna zacząć planować, zamiast grać w te stare gierki. Wiecie, z całym szacunkiem dla Aleksieja Nawalnego, wielkiego bohatera. Ale ci ludzie są obciążeniem, bo wielu z nich próbuje grać w tę samą grę. A ja bym chciał, by Rosja stała się częścią Europy. Trzeba rozpocząć walkę, by stworzyć wskaźniki na przyszłość. Niezbędny jest tu rosyjski element w tej wojnie przeciwko Putinowi, bo to nie jest tylko wojna przeciwko Putinowi. To jest wojna przeciwko rosyjskiej historii i rosyjskiemu imperializmowi. I jeśli to przetrwa, nic dobrego z tego nie wyniknie.
Nie obawia się pan, że prezydent Trump będzie chciał się dogadać z Putinem ponad głowami wszystkich? Ten czerwony dywan na Alasce w zeszłym roku nie został dobrze odebrany przez Zachód. Dlaczego idea dogadania się z Rosją powraca dziś w Stanach Zjednoczonych, nawet w kręgach akademickich? Mam na to dowody. Co się zmieniło? Bo to wygląda wręcz jak nowy reset.
Moim zdaniem to nie jest reset. I nie jest nawet bliskie resetu. Na szczęście. Zdecydowana większość Amerykanów sprzeciwia się Putinowi. Nawet własna baza Trumpa, MAGA, nie aprobuje działań prezydenta. Faktem jest, że dla niego po prostu nie ma żadnych granic, których nie mógłby przekroczyć — z wyjątkiem tego, że zawsze bardzo pochlebnie wypowiada się o Putinie. Ale on nie jest dyktatorem i musi manewrować. Dał Putinowi dodatkowy rok. Odciął wszelką pomoc dla Ukrainy. Amerykanie spodziewali się, że Ukraina upadnie podczas tej surowej zimy. Ukraina przetrwała wbrew wszelkim przeciwnościom.
Większe zagrożenie nie płynie z USA, a z Rosji. Bo czy to jest wojna tylko Putina? Przecież on ma poparcie większości Rosjan. Ja reprezentuję opozycję, która jest takim "rosyjskim Tajwanem". Nasze miejsce jest po stronie Ukraińców. Nie ma półśrodków. Ukraina walczy o przyszłość dla nas wszystkich. Bardzo ważne jest więc, aby kraje bałtyckie zrozumiały, że tak, istnieje niewielka grupa tak zwanych dobrych Rosjan. I musimy, musimy włączyć się w tę walkę.
Trudno nawet sam Zachód będzie przekonać, że Ukraińcy powinni odzyskać wszystkie terytoria.
Historia zawsze jest dobrym przewodnikiem. Wielkim błędem jest myślenie, że wojnę można wygrać tylko tak, jak w 1945 r. Nie musimy zbombardować Tokio do cna ani zdobyć Berlina. Była jeszcze jedna wojna. Pamiętasz I wojnę światową? Niemcy skapitulowały, gdy niemieckie wojska były jeszcze we Francji i Belgii, a na niemieckiej ziemi nie było ani jednego zagranicznego żołnierza, ponieważ kraj nie był już w stanie walczyć. Kraj był wyczerpany. To jest to. To jest nasz scenariusz. Kiedy to się stanie, ważne jest, by mieć rosyjski element po stronie zwycięskiej.
Dyktator w Rosji może uniknąć kary za każdą zbrodnię, z wyjątkiem jednego problemu: złej wojny. Zła wojna zawsze prowadziła do katastrofy i zmian, czasem rewolucji. W momencie, gdy większość Rosjan uzna, że wojna jest ślepą uliczką, zawsze coś się dzieje. I to będzie ważny moment. Bo potrzebna będzie koalicja gotowa wykorzystać grupę Rosjan gotowych na zmiany, aby wynegocjować włączenie Rosji do europejskiego społeczeństwa. To może zająć trochę czasu, ale ostatecznie trzeba przywrócić integralność terytorialną Ukrainy.
A gdyby miał pan dzisiaj powiedzieć Zachodowi jedną rzecz, coś, czego Zachód wciąż nie rozumie na temat Putina i Rosji, co by to było?
Myślę, że ludzie na Zachodzie w głębi duszy wszystko rozumieją. Teraz trzeba przełożyć to na politykę. Mówiąc wprost: Putin to wojna i nie ma możliwości negocjacji z nim. Porozumienia pokojowego nie będzie. Wątpię nawet w tymczasowe zawieszenie broni. Wojna stała się jego jedynym narzędziem do utrzymania się przy władzy.
A jeśli chcemy pokoju i dobrobytu w Europie, to musimy połączyć siły i wykorzystać wszystkie dostępne zasoby, w tym, gotowych na zmiany Rosjan. Trzeba pokonać Putina, przywrócić integralność terytorialną Ukrainy i zacząć oferować Rosji szansę wyboru między podporządkowaniem się Chinom a współpracą z Europą.
W zeszłym roku mówił nam pan, że, i tu pozwolę sobie zacytować, "NATO jest martwe. Jest jak zombie, które działa, nie zdając sobie sprawy, że nie żyje". Minął rok. Czy coś się zmieniło? Dziś mówi nam pan o czymś w rodzaju nowego sojuszu, który składałby się z Finlandii, Szwecji, krajów bałtyckich, Polski, Rumunii i tak dalej.
Przede wszystkim podtrzymuję swoje stwierdzenie, że NATO jest martwe. Słyszymy od naszych przyjaciół z Estonii i Łotwy, że kontyngenty zagraniczne, takie jak brytyjskie czy kanadyjskie, są teraz de facto pod dowództwem lokalnych władz, a nie NATO. Jeśli Putin zaatakuje teraz, nikt nie będzie dzwonił do Brukseli. Nikt nie będzie pytał Amerykanów, co robić. Po prostu będą walczyć. To pokazuje, że to sojusz istnieje tylko na papierze. I dlatego, gdyby organizacja obronna była prawdziwa i gdyby żyła, Putin nawet nie rozważałby ataku na kraje bałtyckie.
Polska jest największym krajem Europy Środkowo-Wschodniej. Jednym z kluczowych elementów jest współpraca polsko-niemiecka. Chodzi mi o znalezienie właściwej równowagi między wielkością Polski, napiętymi stosunkami z Niemcami w przeszłości, ale także o uznanie, że Niemcy są teraz sojusznikiem. Więc myślę, że to jest najważniejsze.
Francuski lub brytyjski parasol nuklearny też jest istotny. Ale jeśli Tusk i kanclerz Friedrich Merz faktycznie znajdą tę właściwą równowagę, a inne kraje dołączą do nich, to ile czasu zajmie stworzenie broni jądrowej? Jeśli, oczywiście, zdecydujecie, że jest to potrzebne dla sojuszu. To samo pytanie dotyczy tego, ile czasu zajmie Japonii stworzenie takiej broni, jeśli Tokio uzna, że musi powstrzymać Chiny przed agresją. To chichot historii i dość ironiczne, że 80 lat po II wojnie światowej mówimy o Niemczech i Japonii jako potencjalnych filarach pokoju na świecie, a USA i Rosji po drugiej stronie.

Super Rapid & Blitz Poland 2026. Garri Kasparow ocenia turniej

Rozmawiamy również z okazji szachowego turnieju Super Rapid & Blitz Poland w ramach cyklu Grand Chess Tour, którego jest pan ambasadorem. Jak oceniłby pan zbliżającą się tegoroczną edycję? Pierwszy pojedynek mistrza świata Gukesha z oficjalnym kandydatem Javohirem Sindarovem to najciekawszy wątek?
To naprawdę intrygująca historia. Początkowo Sindarov nie zakwalifikował się na podstawie rankingu. Musieliśmy poradzić sobie z prośbą Gukesha, żeby nie brał udziału w całym światowym cyklu, bo chciał mieć więcej czasu na przygotowania. Pomyśleliśmy więc, by wziąć Sindarova, bo jest młody, i zaprosić go jako stałego gracza cyklu. A tu nagle okazuje się, że przed startem Grand Chess Touru, wygrał Turniej Kandydatów. Wszyscy będą oczywiście wyczekiwać trzech partii, w których zmierzą się ze sobą.
Jak to się stało, że Uzbekistan nagle stał się taką potęgą szachową? Przez lata mieli Rustama Kasimdjanova, a dziś medale Olimpiady i MŚ oraz Sindarov, który może zostać mistrzem świata. Możemy powiedzieć, że Uzbekistan to nowe Indie pod względem "produkcji" wielkich talentów?
Zdecydowanie, choć nie wiem, jaka jest przyczyna tak wielkiego ich rozwoju. Wprowadzili dobre programy szkoleniowe i zbierają efekty. Mają wiele młodych talentów, ale w szachach pojawiają się czasem problemy z ciągłością. Kilka lat temu Chiny były na podobnym etapie, a dziś jacy są młodzi szachiści stamtąd? Nie zmienia to jednak faktu, że Uzbecy mają trzech absolutnie topowych szachistów świata i kolejne talenty w drodze.
Jakie są twoje najlepsze wspomnienia z turniejów Super Rapid & Blitz Poland? To już piąta edycja.
Niestety w tym roku nie mogę być w Polsce przez zobowiązania polityczne, czego bardzo żałuję, bo uwielbiam wasz turniej. Najlepsze edycje to oczywiście te z Magnusem Carlsenem, bo to najlepszy szachista świata, ale to co roku imponujące wydarzenie i masa atrakcji. Świetnie widzieć turniej z tak wielką publiką na żywo siedzącą na sali. Zawsze podoba mi się ta atmosfera.
W Warszawie zagra oczywiście najlepszy polski szachista Jan-Krzysztof Duda, który przechodzi kryzys i nie chce grać w szachy klasyczne od czasu Turnieju Kandydatów w 2022 r. Co musi zrobić, aby przezwyciężyć tę szachową depresję?
Myślę, że teraz jest już trochę za późno dla Dudy. Tak po prostu jest. Rozmawialiśmy o bardzo młodych graczach, którzy podbijają czołówkę, a Duda ma już 28 lat. Miał szansę tuż po pandemii. Wyglądał na potencjalnego kandydata do mistrzostwa świata, ale przegapił swoją szansę. Jestem pewien, że nadal potrafi bardzo dobrze grać i od czasu do czasu osiąga świetne wyniki, ale nie spodziewałbym się po nim żadnych cudów. Polska ma bardzo silną scenę szachową, ale nie ma gwiazd największego kalibru.
Aczkolwiek oczywiście życzę mu, by odnalazł radość z szachów, bo to świetna gra, nawet jeśli nie jesteś na samym szczycie. Wciąż należy do elity i może być wzorem dla młodszych graczy w Polsce.
Na koniec — kto zostanie mistrzem świata? Gukesh czy Sindarov?
Moje poglądy są bardzo konserwatywne. Nadal uważam, że historia mistrzostw świata zakończyła się wraz z Magnusem Carlsenem, ponieważ jego rezygnacja z obrony tytułu sprawiła, że bez względu na to, kto wygra oficjalny tytuł, nie będzie i tak najlepszym szachistą świata.
Ale do meritum — Sindarov wydaje się bardziej ekscytującym graczem. Rozegrał absolutnie znakomity Turniej Kandydatów. Jego gra była zrównoważona, miał świetnie przygotowane debiuty, rozsądnie atakował i był bezlitosny. Patrząc na ostatnie występy, to on jest faworytem, ale w meczu wszystko może się zdarzyć. To ogromna presja psychologiczna, a Gukesh jest bardzo wytrzymały. Z punktu widzenia osoby w moim wieku zabawnie wygląda to, że łączny wiek zawodników walczących o mistrzostwo świata wynosi około 40.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Garri Kasparow, rosyjski opozycjonista, ostrzega, że istnieje wysokie ryzyko naruszenia granic NATO przez Władimira Putina w 2026 roku.
  • Podkreśla, że Polska powinna nawiązać bliską współpracę z krajami, które również odczuwają zagrożenie ze strony Rosji, jak państwa bałtyckie, Finlandia i Szwecja.
  • Kasparow krytycznie ocenia NATO, nazywając je "martwym" sojuszem, i proponuje stworzenie nowego, bardziej efektywnego sojuszu.
  • Wskazuje, że przetrwanie Ukrainy i pokonanie Putina są kluczowe dla przyszłości Europy.
  • Kasparow podkreśla, że Rosjanie muszą zrozumieć, iż prawdziwe zagrożenie pochodzi ze Wschodu, i zaapelować do współpracy z wolnorynkowymi krajami.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz