Dariusz Matecki, miliony i posty o kleszczach. Ruszył głośny proces w sprawie Funduszu Sprawiedliwości
22 czerwca 2026
Nie od Funduszu Sprawiedliwości i 16 mln zł, a od swojej pracy w Lasach Państwowych rozpoczął wyjaśnienia poseł Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Matecki. Opowiadał o kleszczach i hejcie. W Szczecinie ruszył właśnie proces w sprawie wyłudzenia wielomilionowych dotacji — jak zarzuca prokurator — przez polityka i jego znajomych oraz współpracowników.
Poseł PiS Dariusz Matecki do budynku sądu wszedł z naręczem dokumentów. To w większości wydruki jego maili i postów, które udostępniał podczas zatrudnienia w Lasach Państwowych. Bo choć sprawa dotyczy przede wszystkim Funduszu Sprawiedliwości i wielomilionowych dotacji, które miały wyłudzić powiązane z nim stowarzyszenia, to jeden z zarzutów wobec posła Prawa i Sprawiedliwości to kwestia właśnie jego zatrudnienia w państwowej instytucji.
— Jak macie jakieś pytania, to zapraszam — rzucił do dziennikarzy poseł Matecki jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy.
- PRZECZYTAJ: Nowe taśmy ziobrystów. Tak o. Tadeusz Rydzyk i Zbigniew Ziobro chcieli organizować koncert Roxie Węgiel
Zaznaczył, że bardzo chce, by jego wyjaśnienia były pokazywane w mediach, że liczy, że dziennikarze przedstawią je najlepiej w całości. Problem w tym, że podczas pierwszej rozprawy nie udało się dojść nawet do etapu zadawania pytań. Przez kolejnych kilka godzin poseł Matecki pokazywał swoje maile i artykuły, które miały udowodnić, że w Lasach Państwowych naprawdę pracował.
Dodatkowo sąd zdecydował, że o ile jawność rozprawy nie zostanie wyłączona, o tyle samych zeznań nagrywać nie można. Podczas przerwy poseł Matecki nie krył rozczarowania z tego powodu.
Posty posła Mateckiego
Dariusz Matecki pokazywał swoje posty o kleszczach i o tym, że w lasach jest sucho. Pokazywał e-maile, które wymieniał z administracją Facebooka w sprawie zweryfikowania profili. — Załatwiłem to, bo miałem możliwość dotarcia do polskiej administracji platformy. Zwykły pracownik nie miał takich możliwości — stwierdził.
Opowieść zajęła posłowi PiS blisko sześć godzin. Może dlatego, że większość maili czytał na sali rozpraw właściwie w całości. Dopiero później dołączał je do akt sprawy. Co jakiś czas upewniał się tylko, czy protokolant na pewno wszystko notuje.
— Myślę, że jeszcze w środę (na 24.06 zaplanowany jest drugi termin rozprawy) będę mówił o swojej pracy w Lasach Państwowych. O Funduszu Sprawiedliwości będę mówił jeszcze dłużej, myślę, że tygodniami — stwierdził podczas przerwy polityk.
Przypomnijmy, że prokuratura zarzuca posłowi PiS szereg przestępstw, które miały skutkować ogromnymi stratami finansowymi dla skarbu państwa. Chodzi nie tylko o pozorne zatrudnienie w Lasach Państwowych.
Zdaniem śledczych poseł Matecki był jednym z tych, którzy z Funduszu Sprawiedliwości wyłudził ponad 16,5 mln zł. Wszystko za sprawą dwóch szczecińskich stowarzyszeń: Fidei Defensor oraz Towarzystwa Przyjaciół Zdrowia.
Dariusz Matecki w sądzie
Prokurator: to jest śmieszne
— Oskarżony Dariusz M. korzystając ze swoich kontaktów w Ministerstwie Sprawiedliwości promował dwa szczecińskie stowarzyszenia. De facto on tymi stowarzyszeniami zarządzał, bo decydował o wszystkich najważniejszych sprawach dotyczących m.in. zatrudnienia osób oraz przygotowania ofert. Pośrednio sam przygotowywał te oferty, czego przykładem było spotkanie w Jeruzalu, w domu byłego ministra sprawiedliwości. Przedstawiał tam koncepcje wykorzystania dotowanych portali internetowych do promowania w sposób szczególny polityków Solidarnej Polski (obecnie PiS) — mówił dziennikarzom prok. Dariusz Ślepokura z Prokuratury Krajowej.
Jeszcze przez rozpoczęciem procesu Dariusz Matecki stwierdził z kolei (nie po raz pierwszy), że zarzuty wobec niego są całkowicie bezzasadne. — Wszystko dlatego, że jestem Dariuszem Mateckim. Dostałem zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień. Myślę, że w przyszłości takie zarzuty powinien dostać oskarżający mnie prokurator — dodał.
Zapytaliśmy o to stwierdzenie prokuratora prowadzącego sprawę. — To jest śmieszne. Jestem prokuratorem i jako urzędnik państwowy mam obowiązek reagowania na nieprawidłowości i prowadzenia postępowania karnego wobec osób, które naruszyły przepisy — odpowiada prok. Ślepokura.
Przypomnijmy, że w tzw. szczecińskim wątku afery Funduszu Sprawiedliwości zapadły już cztery wyroki skazujące. To sprawy, które zostały wyłączone z głównego postępowania ze względu na przyznanie się do winy i dobrowolne poddanie karze.
Co ciekawe, cztery łagodne wyroki usłyszeli w większości członkowie rodziny Adama S., który dziś na ławie oskarżonych zasiadał razem z posłem Mateckim.
Cała czwórka przyznała m.in., że wystawiała fałszywe faktury za działalność, której nie wykonywali. Ich zeznania — zdaniem śledczych — okazały się kluczowe dla sprawy.
Dariusz Matecki w sądzie
Adam S. to jedna z najważniejszych osób w całym procederze. Jest prezesem Fidei Defensor. Jeszcze do niedawna bezrobotny i na zasiłku, dziś jest "koordynatorem ds. chrystianofobii" w Ordo Iuris z wynagrodzeniem 6,8 tys. zł netto miesięcznie.
Kiedy sąd pyta go, czy pracuje w pełnym wymiarze godzinowym, S. początkowo nie potrafi odpowiedzieć.
- PRZECZYTAJ: Co robił Dariusz Matecki w Lasach Państwowych? "Coś z mediami". Ruszył proces byłych dyrektorów
Jeszcze przed posiedzeniem organizacyjnym Adam S. podszedł do dziennikarzy i zaznaczył, że nie zgadza się na publikację jego danych i wizerunku. Jeszcze w październiku S. udzielał wywiadów m.in. na stronach Ordo Iuris, gdzie wypowiadał się do kamery bez jakiejkolwiek anonimizacji.
To Adam S. miał przejmować część pieniędzy. Zdaniem prokuratury osoby, które wystawiały lewe faktury, następnie większą część pieniędzy wypłacały i przekazywały S.
Na ławie oskarżonych zasiada także m.in. były wicewojewoda zachodniopomorski Mateusz W. oraz jego syn.
Oskarżona w sprawie jest też Patrycja Szapiel, szczecińska radna osiedlowa i dyrektor biura poselskiego posła Mateckiego. Zdaniem śledczych miała zlecać wystawianie fałszywych faktur. Szapiel w przerwie rozprawy zaznaczyła, że zgadza się na publikacje swoich danych.
Straty z samego Funduszu Sprawiedliwości wyliczane są na 16,5 mln zł.
- PRZECZYTAJ: "Moje środki są zajęte przez nielegalnie przejętą prokuraturę". Taki majątek ma poseł PiS
W roku 2020 dziennikarze Onetu opublikowali szczegółowe materiały dotyczące przepływów finansowych z Funduszu Sprawiedliwości do osób powiązanych z Dariuszem Mateckim. Wówczas ujawniono, że środki te trafiały do osób z najbliższego otoczenia posła Prawa i Sprawiedliwości, a także do organizacji Fidei Defensor oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia, które prowadziło lokalne portale internetowe. Dziś te same osoby odpowiadają przed sądem.
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
- Poseł Dariusz Matecki stoi przed sądem w związku z zarzutami o wyłudzenie dotacji z Funduszu Sprawiedliwości, które miały wynieść ponad 16,5 miliona złotych.
- W trakcie rozprawy Matecki prezentował swoje maile i posty dotyczące zatrudnienia w Lasach Państwowych, starając się dowieść swojej niewinności.
- Prokuratura oskarża go o zarządzanie stowarzyszeniami, które korzystały z dotacji, a które miały na celu promowanie polityków.
- Do sprawy powiązani są także inni oskarżeni, w tym były wicewojewoda oraz członkowie rodziny Adama S., prezesa stowarzyszenia Fidei Defensor.
- Prokurator wyśmiał argumenty Mateckiego, podkreślając obowiązek reagowania na przestępstwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz