Dlaczego nie zjadamy innych ludzi? To się po prostu nie opłaca, 02.07.2026



 Dlaczego nie zjadamy innych ludzi? To się po prostu nie opłaca

2 lipca 2026

Antropolodzy od dawna zmagają się z paradoksem dotyczącym kanibalizmu. Praktyka zjadania innych ludzi należy do zachowań objętych jednymi z najsilniejszych tabu, a jednocześnie ślady kanibalizmu pojawiają się na wszystkich kontynentach i we wszystkich epokach, aż po nowożytność. Jak pogodzić powszechność zakazu z powtarzalnością praktyki? Michał Misiak z Uniwersytetu Wrocławskiego i Petr Tureček z Uniwersytetu Karola w Pradze, autorzy artykułu "The Cannibalistic Trade-Off", proponują zaskakująco chłodną odpowiedź — to kwestia zysków i strat.

Autorzy zbudowali model matematyczny, w którym zjadanie człowieka przez człowieka jest po prostu jedną z opcji żywieniowych — podlegającą tym samym prawom co polowanie na jelenia czy zbieranie orzechów. Z jednej strony mamy korzyść, czyli kalorie, które można czerpać z ludzkiego ciała (to średnio ponad 32 000 kcal). Z drugiej strony są koszty, a więc energia potrzebna na zdobycie ludzkiego mięsa, jego strawienie, a przede wszystkim ryzyko zakażenia. To właśnie ten trzeci składnik okazuje się kluczowy.
Ludzkie ciało, spożywane przez innego człowieka, jest dla patogenów wymarzonym środowiskiem, gdyż identyczna fizjologia gospodarza maksymalizuje szansę udanej infekcji. Gdy jeden kanibal zjada drugiego, który wcześniej sam zjadł kogoś innego, ryzyko nie sumuje się liniowo, lecz rośnie mniej więcej wykładniczo wraz z długością łańcucha troficznego takich zdarzeń. Model dobrze tłumaczy to zjawisko, sięgając po znany z medycyny przykład kuru, neurodegeneracyjnej choroby prionowej, która dziesiątkowała lud Fore z Papui-Nowej Gwinei praktykujący endokanibalizm pogrzebowy. Priony są odporne na gotowanie, więc obróbka termiczna, która w innych przypadkach radykalnie obniża ryzyko, tu zawodzi — choroba utrzymywała się dziesięciolecia, dopóki nie porzucono samego zwyczaju.
Z symulacji autorów wyłania się mapa warunków, w których zjadanie bliźniego bywało opłacalne. Po pierwsze, musi panować skrajny niedostatek pożywienia — im więcej kalorii dostarczają inne źródła, tym szybciej kanibalizm przestaje się bilansować. Po drugie, koszty zdobycia ciała powinny być niskie — co sprawia, że endokanibalizm (zjadanie zmarłych członków własnej wspólnoty) jest w modelu znacznie bardziej racjonalny niż egzokanibalizm, wymagający polowania na uzbrojonego i niebezpiecznego przeciwnika. Po trzecie, wielkie znaczenie ma ogień. Dzięki niemu można osiągnąć aż stukrotne ograniczenie liczby żywych patogenów, więc poszerza on "okno opłacalności". Ale nawet wtedy przy dostatecznie długim łańcuchu powtórnych aktów kanibalizmu, bilans energetyczny prędzej czy później staje się ujemny.
Najciekawszy jest wniosek kulturowy. Skoro żaden pojedynczy akt kanibalizmu nie zabija natychmiast, ewolucja biologiczna nie zdąży wyeliminować tej praktyki, zanim epidemia zbierze żniwo. U zwierząt jedynym hamulcem bywa wrodzona niechęć do zjadania dorosłych osobników własnego gatunku. Człowiek dysponuje jednak czymś, czego brak innym drapieżnikom: kulturą, która potrafi przekazywać zasady z pokolenia na pokolenie szybciej niż geny. Tabu kanibalistyczne, sugerują autorzy, nie jest więc arbitralnym nakazem moralnym spadającym znikąd, lecz mechanizmem regulacyjnym, który precyzyjnie określa, kogo, kiedy i w jakich okolicznościach wolno zjeść, po to, by ograniczyć długość łańcucha zakażeń, zanim stanie się on śmiertelnym zagrożeniem dla całej wspólnoty.
To spojrzenie każe też ostrożniej czytać znaleziska archeologiczne. Jeśli ślady kanibalizmu pojawiają się w okresie względnej obfitości, model sugeruje, że mamy raczej do czynienia z rytuałem powiązanym z wojną czy żałobą niż z czystą strategią przetrwania. Rytuał zresztą — zauważają autorzy — nie jest odrębną, "mniej poważną" kategorią kanibalizmu głodowego, lecz raczej narzędziem kulturowym, które pomaga przełamać silny odruch obrzydzenia i moralnego oporu, kiedy okoliczności czynią zjedzenie człowieka racjonalnym wyborem.
Model ma oczywiście swoje uproszczenia. Autorzy sami przyznają, że pomija choćby niedobory konkretnych mikroskładników czy społeczne korzyści z demonstrowania bezwzględności wobec wrogów. Niemniej jednak wprowadza do dyskusji o kanibalizmie arytmetykę przetrwania, w której najsilniejsze tabu ludzkości okazuje się racjonalną odpowiedzią na patogen czekający na kolejne ogniwo łańcucha troficznego.
Źródło: The cannibalistic trade-off: Why human cannibalism emerges and why taboos suppress it, https://www.pnas.org/doi/10.1073/pnas.2605120123

Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Kanibalizm jest silnie tabuizowany, ale występuje w różnych kulturach i epokach.
  • Autorzy zbudowali model matematyczny, gdzie kanibalizm traktowany jest jako opcja żywieniowa, z zyskami (kalorie) i kosztami (energia, ryzyko zakażeń).
  • Ryzyko zakażeń rośnie wykładniczo w przypadku kanibalizmu, co zostało zobrazowane na przykładzie choroby kuru.
  • Kanibalizm może być opłacalny w sytuacjach skrajnego niedoboru pożywienia oraz niskich kosztach zdobycia ciała.
  • Tabu kanibalistyczne działa jako mechanizm regulacyjny, który redukuje ryzyko infekcji w społeczności.

Onet


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz