Donald Tusk i Keir Starmer podpisali traktat. Kreml reaguje histerią, 30.05.2026


 

Donald Tusk i Keir Starmer podpisali traktat. Kreml reaguje histerią

29 maja 2026

Kremlowskie media bardzo emocjonalnie zareagowały na podpisanie przez Donalda Tuska i Keira Starmera brytyjsko-polskiego traktatu o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności.

W rosyjskich mediach nowy dokument wywołał wręcz histerię. Czołowy propagandysta Kremla Władimir Sołowjow groził rozbiciem osi Londyn–Paryż–Berlin–Warszawa poprzez zdetonowanie u wybrzeży Wielkiej Brytanii jądrowej torpedy Posejdon (rosyjska propaganda regularnie straszy wykorzystaniem tej prototypowej broni), a także "powrotem Warszawy do macierzy", czyli nowego rosyjskiego imperium.
Antypolskie wzmożenie widać też w stajni jego współpracowników. Siergiej Karnauchow, jeden z prowadzących kanał Sołowjow LIVE, groził zbombardowaniem Rzeszowa, pod którym znajduje się lotnisko Jasionka zaopatrujące Ukrainę.
Kolejne rosyjskie media zaczęły "ujawniać" prawdziwy cel podpisanego porozumienia, podkreślając, że Donald Tusk uznał Rosję za główne zagrożenie dla Polski, Wielkiej Brytanii i całej Europy.

— Polski premier Donald Tusk nadal podsyca antyrosyjską histerię. Nie mija dzień bez podobnych oświadczeń — napisał specjalistyczny portal Wojennoje Obozrenije.

Portal News.ru, a za nim tabloid Moskowskij Komsomolec, zacytowały Andrieja Klimowa, członka rosyjskiej Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej przy Dumie Państwowej. Według niego Polska od lat prowadzi wobec Rosji "rusofobiczną" politykę. Twierdził, że bliskie relacje między Wielką Brytanią a Polską mają korzenie jeszcze w czasach II wojny światowej, gdy polski rząd na uchodźstwie działał w Londynie. Z tego powodu — jak przekonywał — w brytyjskich służbach specjalnych pracuje "wielu Polaków".
Według Klimowa Brytyjczycy od lat wykorzystują Polskę do realizacji swoich interesów w Europie kontynentalnej, a współpraca Londynu i Warszawy jest wymierzona nie tylko przeciw Rosji, ale ma także prowadzić do osłabienia Europy.

— Polska nigdy nie była naszym największym przyjacielem w ciągu ostatnich 30 lat, a wręcz przeciwnie. Warszawa wygłasza obecnie wiele rusofobicznych i wojowniczych oświadczeń. Nie wszyscy biorą pod uwagę możliwość agresywnego zachowania bloku londyńsko-warszawskiego, ale Niemcy wyczuwają to zagrożenie i od dawna są tego świadome. Rozumieją, że Wielka Brytania będzie wykorzystywać swoich pełnomocników lub sojuszników w innych krajach do narzucania swojej polityki, której celem jest osłabienie Europy kontynentalnej — podsumował Klimow.

Gazeta Wzglad stwierdziła z kolei, że Londyn i Warszawa tworzą antyrosyjski sojusz poza NATO. Ekspert wojskowy Boris Dżereljewski ocenił na jej łamach, że Europa stopniowo buduje alternatywny wobec NATO blok wojskowy oparty na umowach dwustronnych, którego centrum ma stać się Wielka Brytania przy istotnej roli Polski.
Oskarżył również Polskę o udział w przygotowaniach do agresji przeciw Rosji i zasugerował, że drony atakujące północno-zachodnią Rosję mogą być wystrzeliwane z Polski.

— Ich celem jest maksymalne wyczerpanie nas w wojnie hybrydowej, zanim wybuchnie konflikt na pełną skalę. W tej sytuacji Rosja musi z jednej strony wzmocnić swoją pasywną obronę, a z drugiej podjąć działania wyprzedzające. Kluczowe znaczenie dla tego drugiego ma praca naszych służb wywiadowczych, podobnie jak granie na sprzecznościach między krajami europejskimi. Zachód nie jest obecnie przygotowany na wojnę na pełną skalę i ta okoliczność również musi zostać wykorzystana — podsumował Dżereljewski.

Gazeta Wzglad stwierdziła z kolei, że Londyn i Warszawa tworzą antyrosyjski sojusz poza NATO. Ekspert wojskowy Boris Dżereljewski ocenił na jej łamach, że Europa stopniowo buduje alternatywny wobec NATO blok wojskowy oparty na umowach dwustronnych, którego centrum ma stać się Wielka Brytania przy istotnej roli Polski.
Oskarżył również Polskę o udział w przygotowaniach do agresji przeciw Rosji i zasugerował, że drony atakujące północno-zachodnią Rosję mogą być wystrzeliwane z Polski.

— Ich celem jest maksymalne wyczerpanie nas w wojnie hybrydowej, zanim wybuchnie konflikt na pełną skalę. W tej sytuacji Rosja musi z jednej strony wzmocnić swoją pasywną obronę, a z drugiej podjąć działania wyprzedzające. Kluczowe znaczenie dla tego drugiego ma praca naszych służb wywiadowczych, podobnie jak granie na sprzecznościach między krajami europejskimi. Zachód nie jest obecnie przygotowany na wojnę na pełną skalę i ta okoliczność również musi zostać wykorzystana — podsumował Dżereljewski.

Cytowany przez gazetę rosyjski "naczelny rosyjski polonoznawca" Stanisław Stremidłowski uznał politykę "londyńskich dżentelmenów" za "szczególnie intrygującą". Jego zdaniem Wielka Brytania, mimo opuszczenia UE, chce nadal utrzymywać "ścisłą kontrolę nad europejskimi stolicami poprzez stosunki dwustronne", aby "czerpać z tego zyski".
Ekspert nazwał polsko-brytyjską umowę obronną kontynuacją "tradycji II Rzeczypospolitej". Przypomniał, że latem 1939 r. oba państwa podpisały umowę o wzajemnej pomocy, jednak Londyn nie udzielił później Warszawie realnego wsparcia.

— Obecnie brytyjski rząd uważa Ukrainę za główne pole bitwy w wojnie zastępczej z Rosją, a Polskę za poligon na zapleczu frontu i jednocześnie miejsce składowania dronów i innej broni — zasugerował.

Portal News.mail.ru, powołując się na politologa Maleka Dudakowa, stwierdził, że Wielka Brytania przez długie lata "wychowywała sobie" polskich polityków, czego efektem jest podpisanie "antyrosyjskiego sojusz
Ekspert zauważył, że wielu przedstawicieli polskich elit politycznych, m.in. Radosław Sikorski, kształciło się w Wielkiej Brytanii.

— Brytyjczycy od dawna prowadzili [agenturalnie] obecnych przedstawicieli antyrosyjskiej elity Europy Wschodniej. Zaowocowało to zawarciem takich paktów wojskowych z Polską dotyczących wspólnej obrony…

O tym, że Polska jest przedstawiana w Rosji jako jeden z najbardziej "rusofobicznych" krajów świata, świadczy także wypowiedź rzeczniczki rosyjskiego MSZ Marii Zacharowej. Komentując słowa Radosława Sikorskiego dotyczące premiera Słowacji Roberta Ficy i jego relacji z Rosją, nazwała polskiego ministra "ministrem propagandy".

— Myślę, że w Polsce polityczne drużynowe rozgrywki w rusofobii już dawno stały się sportem narodowym. Jednak wciąż pojawia się pytanie: czy Sikorski jest rzeczywiście ministrem spraw zagranicznych? […] Sądząc po jego manierach i retoryce, jest raczej ministrem propagandy — i to nie Polski, lecz jakiegoś innego kraju, bo jego propaganda jest antypolska — stwierdziła Zacharowa.

Ta sama Zacharowa także skrytykowała polsko-amerykańską współpracę wojskową. Stwierdziłą, że Rosja uważa za niedopuszczalną perspektywę przeniesienia amerykańskich baz wojskowych i kontyngentów do Polski.

— Niedopuszczalna jest perspektywa przenoszenia amerykańskich baz wojskowych i kontyngentów z państw, które — jak przypuszczamy — są uznawane za mniej wiarygodne, do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, postrzeganych przez USA jako bardziej wiarygodne — powiedziała Zacharowa podczas briefingu.

Według niej taki krok doprowadzi do dalszej eskalacji napięcia militarnego w Europie i zmusi Rosję do podjęcia dodatkowych działań wojskowo-technicznych w celu zapewnienia własnego bezpieczeństwa.
Jakub Biernat/centrumeuropy.pl

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Donald Tusk i Keir Starmer podpisali brytyjsko-polski traktat o partnerstwie w obszarze bezpieczeństwa i obronności.
  • Reakcja Kremla była emocjonalna, z groźbami ze strony rosyjskich propagandystów dotyczących użycia broni atomowej.
  • Rosyjskie media podkreślają, że Tusk uznał Rosję za główne zagrożenie dla Europy.
  • Eksperti wskazują na bliskie relacje Polski z Wielką Brytanią, które mogą "osłabiać Europę".
  • Krytyka polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej ze strony Rosji jako prowokacji militarnej.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz