Drugie dno ruchu prezydenta i szefa NBP w sprawie SAFE. Zaskakujące kulisy. "Pałac milczy"
5 marca 2026
Po blisko dobie od wspólnej konferencji prasowej prezydenta i szefa NBP do rządu w sprawie programu SAFE wciąż nie trafiło zaproszenie na rozmowę — wynika z informacji Onetu uzyskanych zarówno w MON, jak i Kancelarii Premiera. Ze wstępnych analiz rządzących wynika, że gdyby propozycja miała być traktowana jako alternatywa wobec unijnego programu, projekty dla wojska z SAFE mogłyby zostać opóźnione o rok. Pojawiają się też zaskakujące hipotezy dotyczące samego Adama Glapińskiego.
Chłód ze strony rządu
To, że rządzący chłodno potraktują propozycję prezydenta, nie jest specjalnie zaskakujące. Zwłaszcza że zapowiedź ogłoszona wspólnie z prezesem Narodowego Banku Polskiego na razie jest mglista. On sam w trakcie dzisiejszej konferencji prasowej nie chciał mówić o szczegółach, zasłaniając się koniecznością skonsultowania całej sprawy z rządem i koordynacją działań.
To o tyle zaskakujące, że wczoraj Adam Glapiński dawał do zrozumienia, że rozwiązanie jest właściwie gotowe. W tym samym duchu wypowiadał się również prezydent Karol Nawrocki. Dziś szef banku centralnego zapewniał jednak, że NBP może rocznie przekazywać na obronność kilkadziesiąt mld zł. Podkreślał, że wszystkie działania w tym zakresie będą zgodne z prawem.
— "Glapa" jest pod presją z dwóch stron — słyszymy od jednego z ministrów.
Nasz rozmówca dodaje: — Niedługo kończy się kadencja kluczowej dla niego wiceprezeski NBP Marty Kightley. Jej nominację na kolejną kadencję musi podpisać prezydent, ale kontrasygnatę pod glejtem głowy państwa składa premier. Bez zielonego światła od Nawrockiego nic się jednak nie stanie, więc on po prostu próbuje balansować.
Odpowiedni wniosek trafił już do Kancelarii Prezydenta. Czas jest jednak gorący, bo płynie już okres, w którym Karol Nawrocki musi zdecydować w sprawie ustawy tworzącej mechanizm potrzebny do finansowania projektów z SAFE. Premier zaapelował dziś o pilny podpis pod ustawą. Prezydent na razie jednak czeka.
— On nie chce podpisać tej ustawy i wczorajsza konferencja prasowa jest na to dowodem. Szuka jedynie sposobu, jak o tym opowiedzieć wyborcom. Tu chodzi wyłącznie o narrację, a nie o obronność — słyszymy w rządzie.
Glapiński czekał rok
Strategia rządu jest dość prosta: najpierw podpis pod ustawą o SAFE, a potem ewentualnie rozmowa o propozycji prezydenta i szefa NBP w kontekście dyskusji o dodatkowych źródłach finansowania armii. Z informacji Onetu wynika jednak, że po blisko dobie od konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim do rządu wciąż nie trafiło zaproszenie na rozmowę — potwierdziliśmy to późnym popołudniem zarówno w Kancelarii Premiera, jak i w MON.
— Pałac milczy — słyszymy w otoczeniu premiera.
Nasi rozmówcy z rządu ostrzegają, że wyrzucenie do kosza SAFE i próba realizacji wczorajszej, alternatywnej propozycji może opóźnić realizację programów zatwierdzonych przez państwa UE nawet o rok. Oczywiście przy założeniu, że chodziłoby o zasilenie kasy państwa z zysku NBP, którego w ostatnich latach nie było.
Narodowy Bank Polski wpłaca 95 proc. swojego rocznego zysku do budżetu państwa zazwyczaj w pierwszej połowie roku następującego po roku obrotowym (zwykle do końca maja lub czerwca), po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego przez Radę Polityki Pieniężnej. Zysk za dany rok jest rozliczany i przelewany na konto Ministerstwa Finansów po przeprowadzeniu audytu.
Tymczasem pieniądze z SAFE są do wzięcia tu i teraz, a ponadto zakupy z tego źródła są zwolnione z podatku VAT. Na wszelki wypadek rząd jednak nie odrzucił tej propozycji od razu. Negocjacje z prezydentem ma wziąć na siebie szef MON. Pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka już wczoraj ogłosiła, że z ewentualnego dodatkowego mechanizmu można sfinansować projekty z rezerwowej listy unijnego programu.
Ewidentnie jednak prezydentowi chodzi o to, by Polska nie zaciągała tej pożyczki. Tu narracja głowy państwa współgra z komunikacją PiS. Rządzący zwracają jednak na luki w inicjatywie, w której wziął udział prezes NBP Adam Glapiński.
— Dlaczego bank centralny nie przedstawił alternatywnych źródeł finansowania, gdy Mariusz Błaszczak robił zakupy w Korei i trzeba było wziąć tam kredyt na ponad 6 proc.? Dlaczego Adam Glapiński nie pisnął słówkiem przez tyle miesięcy, skoro rozmowy rządu z prezydentem na temat SAFE trwają od listopada ubiegłego roku? — zastanawia się w rozmowie z Onetem jeden z ministrów.
Przedstawiciele obozu władzy przypominają też, że unijne rozporządzenie wprowadzające unijny mechanizm na rzecz wsparcia europejskiej obronności jest jawne od maja 2025 r.
Poniżej streszczenie artykułu:
- Rząd nie zareagował na propozycję prezydenta dotyczącą programu SAFE, co może opóźnić realizację projektów wojskowych.
- Adam Glapiński, prezes NBP, stara się balansować między presją rządu a prezydentem, ponieważ kończy się kadencja jego kluczowej współpracowniczki.
- Rząd oczekuje najpierw podpisu ustawy o SAFE, zanim podejmie rozmowy o dodatkowych źródłach finansowania armii.
- Bezpieczeństwo finansowe NBP oraz plany dotyczące ewentualnego zadłużenia są w centrum dyskusji.
- Prezydent poszukuje narracji dla wyborców, podczas gdy rząd podkreśla luki w propozycji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz