Dziennikarz ujawnia plan Kaczyńskiego. "To jest jego obsesja od lat"
11 marca 2026
— Działka przy Srebrnej może być warta nawet 150 mln zł, ale decyzja o tym, co tam będzie można zbudować, należy do warszawskiego ratusza, w którym rządzi PO. Oni nigdy nie zgodzą się na duży zastrzyk pieniędzy dla PiS. Dlatego Kaczyński chce wymienić tę działkę na jakąś prestiżową nieruchomość w Warszawie, gdzie będzie mógł stworzyć muzeum Lecha Kaczyńskiego. To jest jego obsesja — opowiada w programie "Kulisy Spraw" Jacek Gądek, dziennikarz "Newsweeka".
"Majątek leży w błocie"
Gościem Mateusza Baczyńskiego w programie "Kulisy Spraw" był Jacek Gądek, dziennikarz "Newsweeka" i współprowadzący podcast polityczny "Stan Wyjątkowy". W obszernej rozmowie opowiedział m.in. o sytuacji w spółce Srebrna, która stanowi finansowe zaplecze PiS.
— Spółka Srebrna to jest przede wszystkim ogromny majątek, bardzo duże pieniądze. Tylko kłopot jest taki, że ten majątek leży głównie w błocie, bo to jest duży parking plus kamienica, która się po prostu sypie. Ale jednocześnie ta działka przy Srebrnej 16 liczy około 5 tys. m kw. i znajduje się w centrum Warszawy — wyjaśnia Gądek.
— Ja słyszałem takie wyliczenia, a rozmawiałem w tej sprawie z deweloperami, że gdyby można było tam postawić np. 200-metrowy drapacz chmur, to ta działka mogłaby być warta nawet 150 mln zł. Tylko kłopot jest jeden. Tam nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, więc decyzja o tym, co będzie można tam zbudować, zależy od urzędników warszawskiego ratusza — dodaje
— W Warszawie rządzi Platforma, a ona nigdy nie da zapleczu finansowemu PiS warunków zabudowy na drapacze chmur, bo to oznaczałoby gigantyczny zastrzyk pieniędzy dla tego środowiska — zaznacza.
"To obsesja w głowie Kaczyńskiego"
— W tym momencie PiS nie wybuduje tam niczego okazałego. Dlatego Jarosław Kaczyński chciałby wymienić z jakimś dużym deweloperem tę działkę na jakąś nieruchomość w Warszawie i stworzyć tam naprawdę godne muzeum prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W PiS mówi się o tym, że od lat jest to obsesja w głowie Jarosława Kaczyńskiego — relacjonuje Gądek.
— Idea jest taka, że oprócz muzeum byłyby tam również powierzchnie komercyjne, które wynajmowano by różnym firmom na jakieś konferencje itd. Tylko cały czas nie udaje się dokonać tej transakcji — dodaje.
— Trwają poszukiwania wśród naprawdę dużych deweloperów zajmujących się powierzchniami biurowymi, bo to jest ścisłe centrum Warszawy i jest bardzo głośno, więc raczej nie wchodzą w grę apartamenty mieszkalne. Problem w tym, że — jak usłyszałem z samego jądra obozu PiS — jak tylko jakiś deweloper dowiaduje się o tym, kto stoi za tą działką, to się wycofuje. Dlaczego? Bo to jest spore ryzyko polityczne — tłumaczy.
— Z jednej strony ta działka jest bardzo cenna, ale z drugiej jest niewiadomą. Może się okazać, że ratusz będzie trwał przy tym, iż nie można tam postawić drapacza chmur. Wtedy deweloper utopi duże pieniądze. Słyszałem w PiS, że jeden konkretny deweloper był zainteresowany, ale z dnia na dzień po prostu się wycofał. Niemniej jednak, poszukiwania trwają — wyjawia dziennikarz Newsweeka.
"Na koncie Srebrnej są ogromne pieniądze"
Jacek Gądek zauważa, że niezależnie od sytuacji z problematyczną działką, to spółka Srebrna i tak generuje całkiem przyzwoite zyski.
— Skoro mają parking, to tam ktoś parkuje, a oni kasują na szlabanie kasę. To jest prosty model biznesowy. Jest też inna działka, inny biurowiec należący do Srebrnej i są tam wynajmowane powierzchnie. Co ciekawe, wśród wynajmujących jest Warszawska Szybka Kolej, czyli spółka miejska. Taki paradoks — opowiada dziennikarz.
— Jest to prymitywne rentierstwo, ale w jednym roku spółka Srebrna zarobi 500 tys., w innym roku 2 mln, więc konkretne pieniądze spływają z tego tytułu. Zresztą na kontach Srebrnej nie ma biedy. Tam jest około 28 mln zł żywej gotówki — zaznacza.
— Oczywiście z tych pieniędzy nie można bezpośrednio finansować partii, ale zawsze jest to jakieś zabezpieczenie. Jak są chude lata dla PiS, to wówczas część działaczy znajduje zatrudnienie w takiej spółce i w tym zapleczu finansowym. Tak było w momencie, gdy Jarosław Kaczyński znalazł się na marginesie polityki i dzięki Srebrnej uchowali się ludzie, którzy tam mieli okazję przetrwać aż do 2015 r., kiedy PiS wygrało wybory i przejęło władzę — tłumaczy.
Dziś w spółce Srebrna rządzi mało znany, ale zaufany człowiek Kaczyńskiego, czyli mecenas Tomasz Bartczak. To on, obok Kazimierza Kujdy, ma odpowiadać za operację z działką przy ul. Srebrnej.
— Bartczak to człowiek z młodszego pokolenia, bardzo zaufany prawnik i specjalista od finansów, który wielokrotnie był pełnomocnikiem finansowym komitetów wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. On jest dziś prezesem. Ale oczywiście prawdziwym capo di tutti capi w Srebrnej jest Jarosław Kaczyński, nawet jeśli nie pełni tam absolutnie żadnej funkcji — podkreśla dziennikarz "Newsweeka".
Poniżej streszczenie artykułu:
- Działka przy Srebrnej 16 w Warszawie może być warta nawet 150 mln zł, ale decyzje dotyczące jej zagospodarowania zależą od ratusza, który jest w rękach PO.
- Jarosław Kaczyński ma zamiar wymienić tę działkę na inną, aby stworzyć muzeum poświęcone Lechowi Kaczyńskiemu, co jest jego długoletnią obsesją.
- Spółka Srebrna, mimo trudności, generuje zyski dzięki wynajmowi parkingu oraz powierzchni biurowych.
- Pomimo wartości działki, deweloperzy obawiają się inwestycji z powodu ryzyka politycznego związane z Kaczyńskim.
- Szefem spółki Srebrna jest mecenas Tomasz Bartczak, zaufany człowiek Kaczyńskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz