Ekspert komentuje słowa Tuska i Czarnka o Ukrainie. "To efekt pewnego domina", 12.07.2026


Ekspert komentuje słowa Tuska i Czarnka o Ukrainie. "To efekt pewnego domina"

 11 lipca 2026

— Jeżeli Polska będzie prowadziła politykę historyczną bardziej asertywną i koncyliacyjną wobec Ukrainy, to ten trend w zmieniających się nastrojach społecznych zostanie zahamowany — ocenia politolog prof. Rafał Chwedoruk, komentując słowa Donalda Tuska, który zasugerował, że Ukraina przed wstąpieniem do UE musi rozliczyć się ze zbrodni wołyńskiej.

Dziś, w rocznicę "Krwawej niedzieli", czyli apogeum zbrodni wołyńskiej, Donald Tusk zapowiedział upamiętnienie jej ofiar. Stwierdził, że "prawda to pamięć o każdej ofierze i miejscu jej kaźni", a "zamordowani nie mogą pozostać bezimienni".— Chcemy ocalić pamięć o każdym z nich: z imienia i nazwiska. Dlatego w Warszawie stanie Mur Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary — powiedział dziś premier na nagraniu w serwisie X.

Ekspert: to jest efekt pewnego domina

Jednocześnie zasugerował, że jeżeli Ukraina chce przystąpić do Unii Europejskiej, to wcześniej będzie musiała rozliczyć się ze zbrodni wołyńskiej. — Europa pokoju i wzajemnego szacunku, Europa pojednana po II wojnie światowej była możliwa dzięki prawdzie i nazywaniu rzeczy po imieniu. Kto chce przyłączyć się do tej wspólnoty, musi być na tę prawdę gotowy — podsumował premier.
Co oznacza ten gest i jak można go odczytywać? Prof. Rafał Chwedoruk, którego pytamy o komentarz w tej sprawie, nie ma wątpliwości, że jest to związane z nastrojami w polskim społeczeństwie m.in. po tym, jak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zdecydował o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA".
— To jest efekt pewnego domina, które pod naciskiem swoich elektoratów i pod naciskiem politycznej konkurencji posuwa się od prawicy w drugą stronę. Ostrożność Donalda Tuska w ostatnich latach wyraża się w tym, że ten działa reaktywnie. Wcześniej w obrębie obozu rządzącego zaczęło reagować na nową sytuację Polskie Stronnictwo Ludowe, więc teraz musi to zrobić również Koalicja Obywatelska — uważa prof. Chwedoruk.
— To się wiąże także z funkcją w systemie partyjnym. Jeżeli chcesz walczyć o władzę, musisz być w centrum. Tu nie chodzi tylko i wyłącznie o zdolności koalicyjne, bo KO nie jest w centrum, tylko jest jednym z biegunów polskiej polityki, ale o centrowość funkcjonalną, czyli żeby być blisko średniej poglądów w polskim społeczeństwie. A z wielu powodów, poczynając od polityki obecnych elit ukraińskich, to centrum przesunęło się od 2022 r. — dodaje.
— Jeżeli mi czegoś w tym brakuje, żeby ową centrowość utrzymywać, to takiego balansu, podkreślenia, że ofiarami UPA na drugim miejscu po Polakach byli też Ukraińcy. I że tych sprawiedliwych Ukraińców, którym jest na przykład poświęcona tablica w Żarach w Lubuskim, również było bardzo wielu — zaznacza ekspert.

"Najważniejsze jest to, co się dzieje w społecznej świadomości"

Nasz rozmówca podkreśla, że jego zdaniem PiS prowadziło przez lata politykę wschodnią tylko w niuansach różniącą się od polityki KO.
— Te różnice były niemal niewidoczne w podejściu do Ukrainy. PiS musiało pierwsze zrewidować tę politykę ze względu na strukturę swego elektoratu, gdyż wyborcy PiS-u są ponadstandardowo często obecni w południowo-wschodniej Polsce, na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie czy w Małopolsce, gdzie pamięć historyczna i granica interesów ekonomicznych, związanych np. z przemysłem transportowym i produkcją rolną, jest bardzo szczególna. I tam ten "cień" Ukrainy nad tym wisi — ocenia prof. Chwedoruk.
— Właściwie także konkurencja ze strony najpierw Konfederacji, a później również Grzegorza Brauna, wymusiła na PiS-ie pierwsze reakcje. W mojej ocenie znaczenie tego nacisku politycznego nie było jednak pierwszorzędne. Najważniejsze jest to, co się dzieje w społecznej świadomości i w tzw. wielkiej polityce. A i sam Donald Tusk doświadczył despektów ze strony ukraińskiej przynajmniej kilkukrotnie odkąd powrócił na stanowisko premiera, więc jego reakcje są zrozumiałe — dodaje.
Dziś Przemysław Czarnek ogłosił, że PiS składa projekt uchwały sejmowej w sprawie sprzeciwu wobec członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej w związku z gloryfikacją sprawców zbrodni wołyńskiej. "Wzywamy rząd do sprzeciwu wobec jakiegokolwiek rozwijania procesu integracji Ukrainy z UE. UE nie może mieć wśród swoich członków państwa, które jawnie odwołuje się do najgorszej z możliwych spuścizn" — pisze w serwisie X. Co ta partia może na tym ugrać?

"Dopóki trwa wojna, będzie to służyło Braunowi"

— Obecnie PiS licytuje się ze skrajnością wszystkich skrajności w postaci Grzegorza Brauna. I w nieco mniejszym stopniu z Konfederacją, która mówiła o relacjach polsko-ukraińskich innym językiem od PiS, co jej bardzo pomogło wtedy, kiedy nastroje społeczne zaczęły się zmieniać. A działo się to już w 2023 r. — mówi prof. Chwedoruk.
Kto skorzysta na tego rodzaju ruchach oraz na wciąż eskalujących nastrojach antyukraińskich?
— Dopóki trwa wojna, będzie to służyło Braunowi i w dalszej kolejności Konfederacji. Jeśli partie głównego nurtu dokonają czegoś w rodzaju słynnego "zeitenwende" w Niemczech [zmiany w polityce zagranicznej, energetycznej i bezpieczeństwa, ogłoszone przez kanclerza Olafa Scholza w 2022 r. w reakcji na inwazję Rosji na Ukrainę] i dostosują, urealnią politykę do tego, co rzeczywiście ma miejsce w przestrzeni międzynarodowej, to temat przestanie być tak istotny w przestrzeni publicznej — uważa ekspert.
— Świetnie to było widać latem 2023 r., kiedy na kanwie konfliktu o zboże gwałtownie rosła Konfederacja, osiągając dwucyfrowe wyniki procentowe. Ale kiedy PiS i w jakimś stopniu także PSL zaczęły podnosić ten problem, który ostatecznie został rozwiązany, to wyniki Konfederacji zaczęły spadać. Analogicznie, jeżeli Polska będzie prowadziła politykę historyczną bardziej asertywną i koncyliacyjną wobec Ukrainy, to ten trend w zmieniających się nastrojach społecznych zostanie zahamowany — ocenia politolog.

"Przez ten gest Karol Nawrocki uczynił z siebie lidera opinii"

Czy to właśnie na kanwie tych zmieniających się nastrojów rośnie poparcie społeczne dla prezydenta Karola Nawrockiego? Pod koniec czerwca w sondażu IBRiS na zlecenie Onetu miał on 54,8 proc. wskazań pozytywnych. Oznacza to, że Karol Nawrocki pobił o 0,4 pkt proc. rekord wszech czasów w historii pomiarów IBRiS dla Onetu od 2015 r., należący wcześniej do Szymona Hołowni.
Z kolei w najnowszym sondażu, z 10 lipca, w którym zadaliśmy Polakom pytanie: "Jak oceniasz prezydenturę Karola Nawrockiego?", największa grupa Polaków, 40,2 proc., ocenia prezydenturę Karola Nawrockiego pozytywnie. Przeciwnego zdania jest 38,2 proc. badanych, a 21,6 proc. nie ma zdania.
— Poprzez ten gest z odebraniem prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego prezydent Karol Nawrocki uczynił z siebie lidera opinii. Gdyby to dotyczyło wielu innych kwestii, to pewnie byłby to nieistotny krok. Jedna z wielu potyczek politycznych, kwestia, która w ciągu kilku tygodni zniknie. Jednak nie w tym przypadku. Możemy się spodziewać, że napięcia polsko-ukraińskie, nie tylko ze względu na historię, nadal będą się utrzymywać. Nawet jeżeli skończy się wojna i będzie trwała dyskusja o integracji europejskiej Ukrainy, to w Europie będzie bardzo gorąco politycznie w tej materii — ocenia Rafał Chwedoruk.
Nasz rozmówca przypomina, że chociażby w Niderlandach było referendum w tej sprawie, z wynikiem niekorzystnym dla Ukrainy.
— Jeżeli więc będzie się to utrzymywać, to dla Karola Nawrockiego inwestycje, które poczynił w 2026 r., będą bardzo korzystne na przyszłość. To jest pierwsza poważna dyskusja, w której Karol Nawrocki i jego zaplecze są obecni w sprawach, które będą na trwałe w debacie publicznej. Powiedziałbym nawet, że jeżeli ten polityk myśli o reelekcji, która wcale nie była taka oczywista, biorąc pod uwagę masę kontrowersji, które towarzyszyły jego postaci i to, że był politykiem jakoś tam zależącym od PiS-u, to jest pierwszy poważny krok w stronę walki o tę reelekcję — podsumowuje prof. Chwedoruk.

Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Donald Tusk podkreśla konieczność rozliczenia Ukrainy ze zbrodni wołyńskiej przed jej przystąpieniem do UE.
  • Tusk zapowiedział upamiętnienie ofiar zbrodni wołyńskiej poprzez stworzenie Muru Pamięci w Warszawie.
  • Politolog prof. Rafał Chwedoruk zauważa, że zmiany w podejściu do Ukrainy wynikają z nacisków politycznych oraz nastrojów społecznych w Polsce.
  • PiS również reaguje na sytuację, składając projekt uchwały sprzeciwiający się członkostwu Ukrainy w UE.
  • Ruchy te mogą przynieść korzyści polityczne dla liderów, w tym dla prezydenta Karola Nawrockiego, który zyskał na popularności.

Onet


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz