Ekspert wprost o prezydenturze Karola Nawrockiego. "Jego działania są niebezpieczne", 20.07.2026


 

Ekspert wprost o prezydenturze Karola Nawrockiego. "Jego działania są niebezpieczne"

Karol Nawrocki próbuje rozszerzać kompetencje prezydenta poza model zapisany w konstytucji — ocenia ustrojoznawca prof. Tomasz Słomka. Ekspert wskazuje na sposób korzystania z weta, zapowiedź przygotowania nowej ustawy zasadniczej i wybiórcze powoływanie się na jej przepisy. — Działania prezydenta są niebezpieczne, ponieważ prowadzą do demontażu konstytucyjnego modelu podziału — mówi "Faktowi".

Prezydent powołał Radę do spraw Konstytucji, która ma przygotować propozycje zmian ustrojowych. Jednocześnie coraz częściej uzależnia podpisanie ustaw od uwzględnienia własnych projektów i oczekiwań. Prof. Słomka ocenia, że formalnie głowa państwa może korzystać z przysługujących jej uprawnień, ale praktyka ta może prowadzić do zmiany ustroju bez zmiany konstytucji.

Zobacz także: Prof. Zoll ostro o prezydencie Nawrockim. Mówi o Trybunale Stanu

Prof. Słomka o pomyśle nowej konstytucji

Zdaniem ustrojoznawcy nie ma przeszkód, by prezydent powołał zespół doradzający mu w sprawie zmian w ustawie zasadniczej. Takie uprawnienie wynika między innymi z art. 235 konstytucji, który pozwala głowie państwa wnieść projekt jej zmiany.

Problem pojawiłby się jednak wtedy, gdyby Rada do spraw Konstytucji miała przygotować całkowicie nową ustawę zasadniczą.

— Jeżeli prezydent zamierza w ramach tej rady przygotować zupełnie nową konstytucję, to nie ma to oparcia w obecnej ustawie zasadniczej. Nie można bowiem zgłosić i przeprowadzić całościowego projektu nowej konstytucji w taki sposób — mówi "Faktowi" prof. Tomasz Słomka.

Jak dodaje, działania prezydenta można odczytywać jako próbę poszerzania jego pozycji w systemie.

— Odczytuję to raczej jako próbę rozpychania się prezydenta w systemie i przedstawiania siebie jako twórcy nowej konstytucji, mimo braku podstaw w obowiązującym porządku konstytucyjnym — wskazuje.

Profesor o wetach Nawrockiego. "Naruszają ducha konstytucji"

Prof. Słomka zwraca uwagę, że konstytucja nie ogranicza liczby ustaw, które prezydent może zawetować. Głowa państwa ma prawo zwrócić ustawę Sejmowi do ponownego rozpatrzenia i przedstawić uzasadnienie swojej decyzji.

Według eksperta czym innym jest jednak używanie weta jako instrumentu służącego wymuszaniu na rządzie i parlamencie przyjęcia prezydenckich rozwiązań.

— Prezydent próbuje wymusić dla siebie większy zakres działania, niż wynika to z przepisów konstytucji. Chce wywierać nacisk na rząd, aby konsultował z nim projekty ustaw, oraz na parlament, aby przyjmował rozwiązania zgodne z jego oczekiwaniami — wyjaśnia.

Ustrojoznawca podkreśla, że rząd zachowuje samodzielność w przygotowywaniu projektów ustaw, a Sejm i Senat nie mają obowiązku uzgadniania ich treści z prezydentem.

— Jeżeli chodzi o ścisłą literę prawa, prezydent może korzystać z weta właściwie bez ograniczeń. Z drugiej strony takie działanie narusza ducha konstytucji, zgodnie z którym każdy organ powinien pozostawać w granicach swoich kompetencji i nie przejmować uprawnień innych instytucji — zaznacza.

"Model neocezarystyczny"

Prof. Słomka określa działania Karola Nawrockiego jako próbę budowy "modelu neocezarystycznego". Chodzi o system, w którym prezydent staje się centralnym ośrodkiem władzy, a pozostałe instytucje powinny uzgadniać z nim swoje decyzje.

Prezydent próbuje zbudować pozycję głowy państwa jako swoistego Cezara, silnej jednostki władczej, z którą wszystko musi być uzgadniane — mówi.

Nawrocki powołuje się przy tym na mandat uzyskany w wyborach powszechnych. Zdaniem rozmówcy "Faktu" taki sposób rozumienia pozycji prezydenta jest błędny.

— Prezydent nie jest przedstawicielem narodu, lecz przedstawicielem państwa. Fakt, że został wybrany w wyborach powszechnych i bezpośrednich, nie oznacza, że może w imieniu wyborców samodzielnie dążyć do zmiany ustroju — podkreśla.

Prof. Słomka ostrzega. "Demontaż systemu"

Ekspert nie nazywa działań prezydenta zamachem stanu ani rewolucją. Wskazuje jednak, że stopniowy nacisk na inne organy może prowadzić do zmiany rzeczywistego sposobu funkcjonowania państwa.

Jest to próba demontażu obecnego ekosystemu ustrojowego poprzez coraz silniejszy nacisk na inne organy państwa, aby dostosowywały się do woli prezydenta — ocenia.

Według prof. Słomki Nawrocki może liczyć na to, że rząd i parlament, chcąc uniknąć ciągłych sporów z Pałacem Prezydenckim, zaczną mu stopniowo ustępować.

— W wyniku takich ustępstw mógłby powstać nowy model quasi-prezydencki, quasi-cezarystyczny, oparty na bardzo aktywnej prezydenturze. Jeżeli nie uda się formalnie zmienić konstytucji, prezydent może próbować zmienić realny sposób funkcjonowania państwa poprzez praktykę polityczną — mówi.

Efektem mogą być "dwie konstytucje"

Zdaniem ustrojoznawcy konsekwencją takiego procesu byłoby powstanie dwóch równoległych porządków.

Pierwszym pozostałaby obowiązująca konstytucja, zawierająca formalne przepisy dotyczące kompetencji poszczególnych władz. Drugim stałaby się "konstytucja realna", oparta na praktyce politycznej i ustępstwach innych instytucji wobec prezydenta.

— Efektem może być funkcjonowanie obok siebie dwóch konstytucji. Pierwsza byłaby konstytucją formalną, czyli spisanym aktem prawnym. Druga byłaby konstytucją realną, czyli alternatywnym porządkiem wynikającym z praktyki działania władz — tłumaczy.

Prof. Słomka nie zgadza się również z argumentem, że w sytuacji kryzysowej państwo potrzebuje silnej i skoncentrowanej władzy.

— Taka władza może prowadzić do budowy modelu autorytarnego albo nawet dyktatorskiego. Także w trudnych czasach potrzebne są mechanizmy uzgadniania stanowisk, współdziałania, wzajemnego równoważenia się i hamowania poszczególnych organów — zaznacza.

Status osoby najbliższej. Ustrojoznawca zarzuca wybiórczość

Jako przykład wybiórczego traktowania konstytucji ekspert wskazuje prezydenckie weto do ustawy o statusie osoby najbliższej.

Nawrocki powołał się na art. 18 konstytucji i ochronę małżeństwa. Zdaniem prof. Słomki pominął jednak inne przepisy ustawy zasadniczej.

— Ustawa o statusie osoby najbliższej nie ingeruje w instytucję małżeństwa i nie próbuje jej zastąpić — mówi.

Jak dodaje, przy podejmowaniu decyzji prezydent powinien wziąć pod uwagę także przepisy dotyczące godności człowieka, wolności wyboru sposobu życia, równości wobec prawa i zakazu dyskryminacji.

— Albo głowa państwa nie potrafi odczytywać konstytucji w sposób systemowy, łącząc poszczególne wartości i przepisy, albo nie ma woli, aby dokonać takiej całościowej interpretacji — ocenia.

Tak wypada Nawrocki na tle poprzednich prezydentów

Prof. Słomka przyznaje, że każda władza ma naturalną skłonność do rozszerzania zakresu swoich kompetencji. Różnica polega jednak na tym, czy polityk potrafi zatrzymać się po napotkaniu granic ustrojowych.

Jako przykład wskazuje Aleksandra Kwaśniewskiego, który próbował wzmocnić rolę Rady Gabinetowej, ale po niepowodzeniu wycofał się z tego pomysłu.

Politycy roztropni, rozsądni i umiarkowani wiedzą, że w pewnym momencie należy się zatrzymać — mówi.

Według eksperta dopiero prezydentury Andrzeja Dudy i Karola Nawrockiego charakteryzuje konsekwentne poszerzanie kompetencji bez uwzględniania skutków dla całego systemu.

— Nie powiedziałbym, że przekraczanie konstytucyjnych możliwości zawsze było powszechną praktyką. Prezydentury Andrzeja Dudy i Karola Nawrockiego są pod tym względem wyjątkowe — podsumowuje prof. Tomasz Słomka.

Prezes nie może wycofać się z ultimatum? Były senator wprost

Czarzasty mówił o swoim synu: od dziewięciu lat ma partnerkę

"Upokorzenie rodzin". Tak strona rządowa komentuje decyzję prezydenta

Fakt


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz