"Epicka Furia" może wybuchnąć, ale w USA. Donald Trump właśnie postawił na szali swą polityczną przyszłość. Może gorzko pożałować, 01.03.2026


"Epicka Furia" może wybuchnąć, ale w USA. Donald Trump właśnie postawił na szali swą polityczną przyszłość. Może gorzko pożałować

28 lutego 2026

Jedną z koronnych obietnic wyborczych Donalda Trumpa była deklaracja, że nie rozpęta żadnej nowej wojny ani nie zaangażuje amerykańskich żołnierzy w działania zbrojne w innym kraju. Właśnie złamał tę obietnicę, śmiejąc się Amerykanom w twarz — i uprzedzając, że mogą spodziewać się najgorszego: rozlewu amerykańskiej krwi.

Tym samym podjął ogromne ryzyko — nie tylko w polityce zagranicznej, ale i wewnętrznej. Liczne sondaże pokazują, że Amerykanie są zmęczeni wojnami na obcej ziemi i nie chcą wikłania ich kraju w kolejne konflikty. I mogą najdobitniej wyrazić swoją frustrację — w wyborach uzupełniających do Kongresu.

W sobotę rano Amerykanie obudzili się w nowej rzeczywistości — ich kraj rozpętał wojnę w odległym kraju. Donald Trump ogłosił to w ośmiominutowym nagraniu wideo skierowanym do swoich rodaków. Stojąc w białej czapce z napisem "USA" przed dwiema flagami swojego kraju ogłosił, że amerykańskie siły zbrojne dokonały "znaczącej" interwencji przeciwko irańskiemu reżimowi i można spodziewać się najgorszego: śmierci amerykańskich żołnierzy.

W ten sposób dał jasno do zrozumienia, że przeprowadzane od rana przez siły USA i Izraela naloty na cele w Iranie nie są precyzyjnym atakiem na cele strategiczne, ale długotrwałą wojną.

Przez wiele dni w Waszyngtonie zastanawiano się, czy i kiedy Trump wyda rozkaz ataku na Iran. Jeszcze w wypowiedzi z czwartku wieczora minister spraw zagranicznych Omanu Badr Al Bussajdi sugerował, że możliwe jest rozwiązanie konfliktu drogą negocjacji. Po rozmowach irańskich i amerykańskich negocjatorów w Genewie poinformowali oni, że pokojowe rozwiązanie kwestii porozumienia jądrowego jest "w zasięgu ręki".

Biały Dom inaczej jednak zinterpretował wyniki rozmów. — Chcieliśmy porozumienia, ale oni chcą czynić zło — powiedział Trump w nagraniu wideo. — Po prostu nie możemy tego dłużej tolerować.

Dodał, że celem operacji "Epicka Furia", jak określił atak na Iran, jest "wyeliminowanie zagrożenia ze strony irańskiego reżimu". Wyraźnie zaznaczył, że nie chodzi tylko o potencjał nuklearny Teheranu. Dodał, że zamierza zniszczyć jego program rakietowy, "wytępić" marynarkę wojenną i "zapewnić", że finansowane przez Iran organizacje terrorystyczne w regionie nie będą już stwarzać zagrożenia.

Nadrzędnym celem Trumpa jest zaś obalenie reżimu mułłów. — Na razie zostańcie w domach. Bomby będą spadać wszędzie — powiedział, zwracając się do irańskiego narodu. Wezwał też Gwardię Rewolucyjną do złożenia broni i zaoferował jej amnestię. Alternatywą jest pewna śmierć. — Żaden prezydent nie był skłonny zrobić tego, co ja robię dziś w nocy — powiedział Trump.

Dodał, że ta "szlachetna misja" może doprowadzić do skrajnych sytuacji. Następnie przygotował naród na najgorsze: "nasi dzielni bohaterowie mogą stracić życie i możemy ponieść ofiary, jak to zawsze bywa podczas wojny". Można się spodziewać, że Iran zemści się nie tylko na Izraelu, ale także na USA, obierając sobie za cel amerykańskie bazy wojskowe w regionie. Przed południem z Bahrajnu, gdzie Stany Zjednoczone mają bazę wojskową, napłynęły oficjalne doniesienia o prawdopodobnych atakach irańskich.

W ten sposób prezydent Stanów Zjednoczonych rozpoczyna nowy rozdział swojej prezydentury i historii swojego kraju. I nie wiadomo, jak on się dla niego skończy — sondaże pokazują, że po wieloletniej i kosztownej wojnie w Iraku oraz jeszcze dłuższej misji w Afganistanie Amerykanie są zmęczeni zaangażowaniem wojskowym USA na Bliskim Wschodzie.

Sam Trump, podobnie jak Barack Obama w prawyborach wewnątrzpartyjnych, mógł w 2016 r. skutecznie prowadzić kampanię wyborczą przeciwko Hillary Clinton, ponieważ jako senator głosowała ona za wojną w Iraku. Wtedy, podobnie jak w 2024 r., Trump obiecał, że nie rozpocznie nowych wojen. Obietnica ta, powtarzana przezeń wielokrotnie podczas jego wielkich wieców wyborczych, spotkała się z ogromnym entuzjazmem Amerykanów.

Punkt zwrotny

Do tej pory Trumpowi udało się dotrzymać tej obietnicy. Chociaż jako prezydent wydał rozkazy dotyczące wielu operacji wojskowych, zawsze były to akcje jednorazowe, ograniczone czasowo i jasno określone. Bombardowanie irańskiego programu jądrowego w czerwcu ubiegłego roku lub aresztowanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro na początku stycznia były precyzyjnie przeprowadzonymi operacjami, które szybko się zakończyły. Co ważniejsze, odbyły się bez strat po stronie amerykańskiej, w związku z czym Trump mógł je przedstawić jako sukces.

W ostatnich miesiącach nie omieszkał również ogłosić się "prezydentem pokoju". Wielokrotnie chwalił się tym, że zakończył wiele wojen. W styczniu zwołał specjalną Radę Pokoju, by utrwalić wynegocjowane przez siebie zawieszenie broni między Hamasem a Izraelem.

Trump nie przygotował ani całego narodu amerykańskiego, ani nawet swoich zwolenników MAGA, na fundamentalną zmianę strategii. A to się właśnie teraz stało. Na początku tygodnia publicznie zaprzeczył przeciekom medialnym, które sugerowały, że jego szef sztabu Dan Caine ostrzegł go przed ryzykiem związanym z dużą operacją przeciwko Iranowi. Wojna jest "łatwa do wygrania" — napisał Trump na Truth Social.

Również w swoim orędziu o stanie państwa nie ostrzegł swoich rodaków przed zagrożeniem ze strony Iranu. Wiceprezydent J.D. Vance powiedział w czwartek redakcji "Washington Post", że Stany Zjednoczone "w żadnym wypadku" nie zaangażują się ponownie w długą wojnę.

Jeśli rozpoczęta właśnie operacja przeciwko Iranowi rzeczywiście doprowadzi do długotrwałej wojny, która spowoduje straty wśród Amerykanów, może to mieć decydujący wpływ na historię Stanów Zjednoczonych, prezydenturę Trumpa i zbliżającą się kampanię wyborczą do Kongresu

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Donald Trump ogłosił interwencję wojskową w Iranie w naruszeniu swoich wcześniejszych obietnic o braku nowych wojen.
  • Operacja nosi nazwę "Epicka Furia" i ma na celu obalenie irańskiego reżimu oraz zniszczenie jego programów rakietowych i nuklearnych.
  • Trump przygotowuje Amerykanów na możliwe straty wśród żołnierzy, wskazując, że interwencja może przerodzić się w długotrwały konflikt.
  • Obawy dotyczące zmęczenia wojną wśród Amerykanów mogą wpłynąć na wyniki nadchodzących wyborów do Kongresu.
  • W komentarzach zwrócono uwagę, że strategia Trumpa różni się od jego wcześniejszych działań mających na celu unikanie długotrwałych wojen.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz