Zbigniew Ziobro sam zwrócił się do Przemysława Krala — wynika z ustaleń TVN24 i Wirtualnej Polski. Miało się to stać po tym, jak kierownictwo PiS odmówiło mu pieniędzy na jego fundację.
Donald Tusk w piątek ujawnił zeznania osób zamieszanych w aferę Zondacrypto. Wynika z nich, że Przemysław Kral miał zapłacić 2 mln zł Zbigniewowi Ziobrze za rozwiązanie jego problemów z prawem. Pośrednikiem miała być żona polityka, Patrycja Kotecka. Co więcej, według relacji Tuska, szef upadłej giełdy Zondacrypto miał usłyszeć od utajnionej osoby obietnicę ułaskawienia ze strony prezydenta Karola Nawrockiego.
— Główna postać w aferze Zondacrypto stwierdza: Umówiliśmy się na łączną kwotę 2 mln zł. Wypłaciłem 500 tys. zł ze swojego rachunku bankowego. Dalsze wpłaty były niemożliwe, bo bank zadawał setki pytań i finalnie wypowiedział mi umowę rachunku bankowego. Ziobro przestraszył się i podobno chciał zwracać pieniądze, ale ostatnio sam publicznie przyznał, że wypłacił sobie z fundacji te pieniądze i przeznaczył na swoje potrzeby— kontynuował premier.
Ziobro przyjął pieniądze od Krala, bo nie dała mu ich partia
Do Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry jesienią 2025 r. Przemysław Kral przekazał 450 tys. zł w trzech przelewach. Pieniądze trafiły z rachunku kancelarii adwokackiej szefa Zondycrypto z tytułem "darowizna na cele statutowe".
W rozmowie z dziennikarzami TVN24 i Wirtualnej Polski Ziobro przekonuje, że przyjął pieniądze od Krala, bo jego środowisko polityczne nie miało innych środków. Ziobro nie dostał m.in. obiecanej przez Jarosława Kaczyńskiego części subwencji po tym, jak PiS połączył się z Suwerenną Polską. Jak twierdzi były minister, władze partii nie zgodziły się także, aby zorganizował zbiórkę środków na rzecz fundacji. Polityk rozważał nawet sprzedaż własnego domu w Jeruzalu, ale "przekonano mnie, żebym od tego pomysłu odstąpił".
"Dopiero gdy wyczerpały się wszystkie rozważane przez nas pierwotnie możliwości finansowania fundacji, wróciliśmy do koncepcji pozyskiwania darowizn również od dużych prywatnych donatorów. I wtedy dopiero powróciłem do rozmowy z panem Chodzińskim — o możliwej formule wsparcia fundacji" — napisał Ziobro, odpowiadając na pytania dziennikarzy.
Były agent CBA nagle zmienia wersję rozmowy z Ziobrą
Artur Chodziński w rozmowie z dziennikarzami przedstawił różne wersje tego, jak doszło do przekazania darowizny dla fundacji Ziobry. Utrzymywał, że pomysł wyszedł od Przemysława Krala. — Od samego początku, właściwie odkąd ja go poznałem, w każdej rozmowie zawsze się pojawiało, że najbardziej prześladowany polityk w Polsce to jest Ziobro. Jest dojeżdżany, on chciałby jakoś mu pomóc — powiedział były agent CBA
Latem 2025 r. Chodziński spotkał się ze Zbigniewem Ziobrą. — Ja się z nim spotkałem raz i powiedziałem mu tak: "panie ministrze, ja panu powiem od początku do końca, jak jest, a pan podejmie decyzję". Powiedziałem tak: "jest facet taki a taki, który ma taką a taką przeszłość". Ja powiedziałem mu wszystko o służbach — relacjonował w rozmowie z TVN24 i WP. Dodał, że w rozmowie z Ziobrą powiedział także o przeszłości Przemysława Krala.
Po tej rozmowie Ziobro miał się przez kilka tygodni wahać nad decyzją. Z rozmowy z Chodzińskim wynika, że były minister sprawiedliwości miał się zastanawiać, czy Kral będzie chciał coś w zamian. Były agent CBA miał go jednak zapewniać, że "nie, nic mi nie powiedział". We wrześniu 2025 r. Ziobro podjął decyzję, że przyjmie darowiznę od Krala.
Jednak Artur Chodziński trzy tygodnie później, gdy dostał pytania od dziennikarzy na piśmie, zmienił swoje podejście. Napisał, że wcześniejszej rozmowy "nie było" i podał inną wersję, w której przekonywał, że "nie informowałem Zbigniewa Ziobry o konkretnych postępowaniach prowadzonych wobec Przemysława Krala ani o czynnościach podejmowanych wobec niego przez służby". Taką samą wersję w odpowiedzi na pytania dziennikarzy przedstawił później również Zbigniew Ziobro.
Były minister sprawiedliwości w rozmowie z dziennikarzami przekonywał, że w latach, gdy pełnił swoją funkcję, nie posiadał wiedzy o postępowaniach dotyczących Przemysława Krala i jego spółek. "Rynek kryptowalut był dla mnie zresztą obszarem zupełnie nieznanym" — napisał.
Kral miał liczyć, że Ziobro pomoże mu po wyborach
Jeszcze inną wersję kontaktów między Zbigniewem Ziobrą, Przemysławem Kralem i Arturem Chodzińskim przedstawiają byli pracownicy Zondacrypto, z którymi rozmawiali dziennikarze TVN24 i WP. Z dystansem podchodzą do teorii, że Kral chciał pomóc Ziobrze, bo go cenił. Według nich to Chodziński był autorem pomysłu, aby wesprzeć polityka.
Rozmówcy dziennikarzy jako powód wskazują, że Chodziński miał przekazać, iż Ziobro zajmie się sprawą Krala, gdy wróci do władzy, a Kral optymistycznie założył, że tak będzie. Współpracownicy szefa Zondacrypto twierdzą, że biznesmen był zapewniany przez Chodzińskiego, że "wszystko jest 100-procentowo pewne, że Ziobro będzie ministrem sprawiedliwości po odzyskaniu władzy, a nawet gdyby nie był, to cała prokuratura i tak będzie jego i on to załatwi".
Tej wersji zaprzecza Zbigniew Ziobro. "Kilkakrotnie pytałem Artura Chodzińskiego wprost, czy Przemysław Kral oczekuje czegokolwiek w zamian albo, czy stawia jakiekolwiek warunki. Za każdym razem otrzymywałem jednoznaczne zapewnienie, że nie ma żadnych oczekiwań" — przekonuje polityk PiS. Zapewnia, że nie wiedział o relacji zawodowej, jaka łączyła byłego agenta CBA z Przemysławem Kralem
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
Zbigniew Ziobro skontaktował się z Przemysławem Kralem po odmowie PiS w sprawie finansowania jego fundacji.
Donald Tusk ujawnił zeznania dotyczące płatności 2 mln zł, które Kral miał przekazać Ziobrze w zamian za pomoc w problemach prawnych.
Ziobro twierdzi, że przyjął darowizny od Krala z braku innych środków, jednak część z nich miała mieć kontrowersyjne tło.
Były agent CBA, Artur Chodziński, zmienia wersje dotyczące kontaktów między Zbigniewem Ziobrą a Kralem.
Współpracownicy Kral sugerują, że jego pomoc dla Ziobry była warunkowana oczekiwaniami politycznymi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz