Jest reakcja całej Unii na wstrzymanie pomocy Ukrainie. Wielki plan odbudowy wojska, 04.03.2025

 

Konfrontacja z Zachodem. Czego chce Donald Trump?

Prezydent USA obraża Europę i Ukrainę oraz zabiega o względy Rosji. Jakie cele mogą przyświecać polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych w przyszłości?

Donald Trump powrócił do Białego Domu. Sześć tygodni jego rządów już wyraźnie wyznaczyły kierunek polityki zagranicznej na kolejne prawie cztery lata. Pod rządami Trumpa USA odnawiają swoje stosunki z Moskwą kosztem Ukrainy, która została zaatakowana przez Rosję. I zamiast angażować swoich europejskich partnerów w tę zmianę kursu, rząd Trumpa podkreśla różnice w uprzednio podzielanych wartościach.

“UE została stworzona po to, by wykiwać USA” – powiedział w środę (27.02.2025) Trump. W piątek on i jego zastępca JD Vance wszczęli spór z Wołodymyrem Zełenskim na oczach światowej opinii publicznej. Ukraiński prezydent przybył do Białego Domu w celu przypieczętowania umowy surowcowej, a zamiast tego został obrażony przez Trumpa i jego zastępcę.

Czy Trump skończy z zachodnim porządkiem świata?

Historyk Norbert Frei, który kieruje Centrum Historii XX w. na Uniwersytecie w Jenie, postrzega to jako koniec porządku światowego, który został zbalansowany po II wojnie światowej i historyczną cezurę na skalę upadku Związku Radzieckiego. “Cel jest jasny: globalny triumwirat z Donaldem Trumpem, Xi Jinpingiem i Putinem” – powiedział historyk w rozgłośni Deutschlandfunk. Jak stwierdził: “To, czego Trump nie chce teraz uznać, to fakt, że USA walczą jako upadająca potęga światowa. I właśnie pozbywają się swojego jedynego prawdziwego sojusznika, jakim jest Europa, która jest teraz całkowicie zdana na siebie”.

Jest to kolejny powód, dla którego w Europie trwają konsultacje dyplomatyczne, mające na celu znalezienie wspólnych odpowiedzi; najpierw w Londynie, a następnie na specjalnym szczycie UE w Brukseli. – Mam nadzieję, że europejscy politycy uznają, że doświadczamy wyraźnej zmiany kierunku w globalnej polityce – stwierdził Michaił Aleksiejew, politolog z San Diego State University w Kalifornii, jeszcze przed rozpoczęciem konsultacji. – Dyskusja w Gabinecie Owalnym nie była tylko sporem między dwoma przywódcami. Zasygnalizowała poważną reorientację USA i odejście od Europy. Nie możemy już dłużej przyjmować amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa za pewnik, nie tylko dla Ukrainy, ale być może także dla NATO – wskazuje ekspert w wywiadzie dla DW.

“Całkowite zerwanie trudne do rozpoznania”

Rok temu Trump – wówczas jeszcze prowadzący kampanię wyborczą – zakwestionował amerykańską pomoc wojskową dla członków NATO, których wydatki na obronę były poniżej wspólnego celu sojuszu. “Zachęcałby nawet Rosję do robienia wszystkiego, na co tylko ma ochotę” – powiedział Trump w lutym 2024 r. podczas wystąpienia w Karolinie Południowej. Jednocześnie wezwał Europejczyków do inwestowania w przyszłości pięciu procent ich PKB w obronność.

Na duże poczucie niepewności w obszarze bezpieczeństwa wskazuje również Laura von Daniels, kierowniczka grupy badawczej ds. Ameryki w Fundacji Nauka i Polityka (SWP) w Berlinie. W rozmowie z DW zaznacza jednak, że obecnie nie widać jeszcze całkowitego zerwania stosunków transatlantyckich. – Myślę, że sytuacja będzie trudna, ponieważ Trump jest gotów zaszkodzić interesom Unii Europejskiej, zarówno w polityce bezpieczeństwa, jak i gospodarczej, na przykład poprzez cła karne. To wszystko jest prawdą. Jednak całkowite zerwanie relacji z Europą z dnia na dzień nie leży w jego interesie – uważa ekspertka.

Ponadto wskazuje na plany polityki gospodarczej Trumpa. Na przykład ma na celowniku Europę jako najważniejszy rynek zbytu dla skroplonego gazu ziemnego LNG. W związku z tym presja gospodarcza ze strony USA prawdopodobnie wzrośnie. Wprowadzenie ceł na stal i aluminium ma nastąpić 12 marca. Zdaniem Laury von Daniels wiosną i latem Europa powinna spodziewać się kolejnych ceł, na przykład na samochody.

Trump chce tymi działaniami zrównoważyć bilans handlowy między UE a USA. Według danych amerykańskich Stany Zjednoczone w 2024 r. kupiły w Europie towary i usługi o równowartości prawie biliona euro; kupiły więcej, niż sprzedały. Według ekspertki ogólnie rzecz biorąc, istniejące relacje transatlantyckie są z pewnością przydatne dla Trumpa. – Oczywiście uzasadnione jest pytanie, czy będzie je nadal definiował jako sojusz zachodnich wartości.

Gabriel: Trump chce osłabić Europę

Zdaniem byłego polityka SPD Sigmara Gabriela, ministra spraw zagranicznych Niemiec do 2018 r., a następnie przewodniczącego niemiecko-amerykańskiego stowarzyszenia Atlantikbrücke, rząd USA już nie postrzega Europy jako sojusznika.

Dziennik “Augsburger Allgemeine” cytuje Gabriela, który powiedział: Trump “nie ma pojęcia, co zrobić z Europą, ponieważ jego wizja świata jest niemal dokładnym przeciwieństwem naszego europejskiego wyobrażenia o współpracy międzynarodowej. Jestem pewien, że chce osłabić, a nawet zniszczyć Europę, ponieważ jesteśmy całkiem silni, gdy trzymamy się razem. I to go irytuje”.

Odnosząc się do planowanych rozmów między Trumpem a Putinem w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie, Gabriel przypomniał konferencję jałtańską, na której USA, Związek Radziecki i Wielka Brytania podjęły decyzję o podziale Niemiec na krótko przed zakończeniem wojny w 1945 ra.

“Silni chłopcy światowej polityki”

“Trump ma na myśli coś w rodzaju »Jałty 2.0«, gdzie »silni chłopcy« światowej polityki wyznaczają swoje strefy wpływów, a mali muszą zobaczyć, gdzie mogą pozostać” – powiedział dalej Gabriel.

Dla ekspertki SWP Laury von Daniels nie jest do końca jasne, jaki jest cel Trumpa. Ale sytuacja w piątek (29.02.2025) w Białym Domu jasno pokazała, że Ukraina jest przeszkodą na drodze do bezpośrednich negocjacji z Putinem. Jej zdaniem zamieszanie w Gabinecie Owalnym nosiło “znamiona tego, co znamy ze strony autorytarnych głów państw”.

Tymczasem waszyngtoński Instytut Studiów nad Wojną (ISW) opublikował analizę, według której ewentualne wstrzymanie wsparcia USA dla Kijowa zwiększyłoby “prawdopodobieństwo zwycięstwa Rosji” w Ukrainie. To mogłoby utwierdzić Putina w jego strategicznym celu, jakim jest przejęcie większej kontroli nad innymi byłymi republikami sowieckimi, w tym nad Estonią, Łotwą i Litwą – członkami UE i NATO. Natomiast Stany Zjednoczone straciłyby wpływy na świecie.

Jest reakcja całej Unii na wstrzymanie pomocy Ukrainie. Wielki plan odbudowy wojska

Kilka godzin po wstrzymaniu przez Donalda Trumpa pomocy wojskowej dla Ukrainy i dwa dni przed szczytem UE Ursula von der Leyen ogłosiła plan remilitaryzacji Europy. Opiewa na 800 miliardów euro.

– Jesteśmy w erze remilitaryzacji. I Europa jest gotowa potężnie zwiększyć swoje wydatki obronne – zapowiedziała Ursula von der Leyen. Na dwa dni przed specjalnym szczytem UE w sprawie Ukrainy szefowa Komisji Europejskiej ujawniła pięciopunktowy plan wzmocnienia możliwości obronnych i rozwoju przemysłu zbrojeniowego Unii Europejskiej.

Plan, nazwany “ReArm Europe” (ang. “ReMilitaryzacja Europy) ma zmobilizować nawet do 800 miliardów Euro. Jak Komisja Europejska chce to osiągnąć?

“Czy Europa jest gotowa działać?”

– Nie muszę chyba opisywać powagi zagrożeń, z którymi się mierzymy, ani potencjalnych konsekwencji ich urzeczywistnienia. Pytanie nie brzmi już, czy bezpieczeństwo Europy jest w jakikolwiek sposób realnie zagrożone, ani czy Europa powinna ponosić więcej ciężaru swojego bezpieczeństwa. Prawda jest taka, że od dawna znaliśmy odpowiedzi na te pytania – oświadczyła Ursula von der Leyen.

Zdaniem przewodniczącej Komisji Europejskiej „prawdziwe pytanie” brzmi: czy Europa jest gotowa działać tak zdecydowanie, jak wymaga tego sytuacja.

– I czy jest gotowa i ma możliwości działać tak szybko i tak ambitnie, jak to konieczne – podkreślła.

“Jesteśmy w erze remilitaryzacji”

Szefowa KE dodała, że podczas ostatnich spotkań na szczycie europejskich liderów, m.in. w Londynie, „odpowiedź europejskich stolic była głośna i wyraźna: jesteśmy w erze remilitaryzacji”. W jej ramach Europa gotowa jest zarówno na inwestycje, które w krótkim terminie zapewnią wsparcie dla walczącej z Rosją Ukrainy, jak i te długoterminowe, mające na celu kompleksowe bezpieczeństwo Europy.

W liście, wysłanym dziś do członków Rady przed czwartkowym szczytem, von der Leyen wyłożyła plan ReArm Europe – zestaw propozycji wykorzystania wszystkich będących w dyspozycji Unii instrumentów finansowych, aby wspomóc państwa członkowskie w znacznym i szybkim zwiększeniu wydatków na obronę – zarówno krótkoterminowo, jak i w perspektywie najbliższej dekady.

Plan von der Leyen obejmuje pięć punktów. Po pierwsze – uwolnienie wydatków publicznych na poziomie państw członkowskich. – Państwa mogą wydawać, jeśli mają do tego przestrzeń fiskalną. Dlatego zaproponujemy aktywowanie Ogólnej Klauzuli Wyjścia w Pakcie Stabilności i Rozwoju – zapowiedziała szefowa KE.

O co chodzi? Unijny Pakt Stabilności i Wzrostu był konsekwencją wprowadzenia strefy euro – Komisja Europejska zyskała uprawnienia do nadzorowania i koordynacji polityk fiskalnych państw członkowskich i pilnowania, aby wszystkie kraje dążyły do zdrowych finansów publicznych. Zastosowanie klauzuli umożliwi krajom zwiększenie wydatków na obronę bez automatycznego uruchomienia procedury nadmiernego deficytu.

– Jeśli państwa członkowskie zwiększą wydatki na obronę średnio o 1,5 proc. PKB, może to stworzyć przestrzeń fiskalną blisko 650 miliardów euro przez cztery lata – powiedziała von der Leyen.

Pożyczki na inwestycje obronne

To potężne pieniądze, ale to nie wszystko. Przewodnicząca Komisji zaproponowała też nowy instrument – pożyczki na inwestycje obronne, warte 150 miliardów euro. W tej części planu chodzi przede wszystkim o wspólne zamówienia sprzętu obronnego, m.in. – jak wyliczała – komponentów obrony przeciwlotniczej, artylerii, rakiet, amunicji, dronów czy cyberobrony.

– Dzięki temu sprzętowi wojskowemu państwa członkowskie będą mogły znacznie zwiększyć pomoc Ukrainie. To podejście, wspólne zamówienia, zmniejszy koszty, zwiększy interoperacyjność i wzmocni unijną bazę przemysłową – wyjaśniała Ursula von der Leyen. Dodała, że „to jest moment Europy i musimy go wykorzystać”.

Szefowa KE chce też wykorzystać, jak stwierdziła, potęgę unijnego budżetu. W tym punkcie planu wspominała o możliwości wykorzystywania środków budżetowych do działań krótkoterminowych. Zapowiedziała, że zaproponuje dodatkowe zachęty i opcje dla państw członkowskich; tak, aby mogły one decydować, czy chcą wykorzystać programy w ramach unijnej polityki spójności do inwestycji w obronę.

Ostatnie punkty programu są skierowane na mobilizację kapitału prywatnego, m.in. przez Europejski Bank Inwestycyjny. O tej części programu von der Leyen mówiła najmniej. Podsumowując plan remilitaryzacji Europy podkreśliła, że łącznie mowa tu o mobilizacji prawie 800 miliardów euro.

USA wycofują wsparcie, UE chce je zwiększyć

Na konferencji prasowej nie było możliwości zadania przez media pytań – organizatorzy powiedzieli jedynie, że będzie to możliwe w późniejszym terminie. Von der Leyen zapowiedziała też dalszą współpracę z partnerami w NATO, ale nie wymieniła przy tej okazji oddzielnie Stanów Zjednoczonych.

Poranna konferencja prasowa szefowej Komisji Europejskiej odbyła się zaledwie kilka godzin po tym, jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wstrzymał dostarczanie całej pomocy wojskowej USA dla Ukrainy.

Decyzja Trumpa dotyczy nawet dostaw sprzętu, który zatwierdziła jeszcze administracja poprzednego prezydenta USA Joego Bidena. Amerykanie zatrzymają nawet dostawy, które są już w drodze.

W czwartek na szczycie Rady Europejskiej unijna 27-ka będzie więc debatować nad pomocą dla Ukrainy w cieniu decyzji Trumpa i w obliczu możliwej blokady jakichkolwiek konkluzji przez sprzeciwiające się większości w sprawie Ukrainy Węgry i Słowację. Plan von der Leyen wytycza swego rodzaju mapę drogową dla Unii, jak działać. Czy to wystarczy, okaże się już niedługo.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz