Kulisy sytuacji w prokuraturze. "Między Żurkiem a Kornelukiem nie ma chemii", 20.06.2026



 

Kulisy sytuacji w prokuraturze. "Między Żurkiem a Kornelukiem nie ma chemii"

20 czerwca 2026

Marek Wełna i Ewa Wrzosek to jedni z niewielu prokuratorów, którym minister sprawiedliwości Waldemar Żurek całkowicie ufa. Z prokuratorem krajowym Dariuszem Kornelukiem jest nie tyle skonfliktowany, ile, jak mówią nam śledczy, nie ma między nimi chemii. Skutkiem są odwołane awanse i uroczystość, z której zrezygnowano w ostatniej chwili. Co więcej, prokuratura zaczyna być postrzegana jako instytucja niewydolna, nad którą Żurek nie panuje.

— Waldkowi nie idzie, bo on prokuratury po prostu nie rozumie — tak o ministrze sprawiedliwości i prokuratorze generalnym Waldemarze Żurku mówi nam jeden z warszawskich prokuratorów, który nie jest kojarzony z żadną frakcją. Nie chce podawać nazwiska.

— Mamy takie wrażenie, że on chce, żeby mu wszystko chodziło jak na pasku, jak u niego na sali sądowej. A tu są zupełnie inne realia, inny świat. Nikt za jego sukcesy głowy na tacy nie położy i nie będzie ginął, a on jakby tego właśnie chciał, żeby wszyscy działali na 200 proc. Parcie na jakiś sukces, dowolny, na dowiezienie czegoś jest ogromne. Takie oczekiwanie, żeby "się działo", bo "pan minister oczekuje na efekty". A tych nie ma — dodaje prokurator.

O konflikcie wewnątrz prokuratury głośno jest od dłuższego czasu. To nie tylko przewidywalny konflikt nowych ze starymi, czyli tych "za Żurkiem" z tymi "od Ziobry". To również brak zrozumienia i chemii między samym Żurkiem a prokuratorem krajowym Dariuszem Kornelukiem. A co za tym idzie, niesnaski Żurka z ludźmi od Korneluka, czyli prokuratorami, którym ten ufa i których chciałby awansować.
— Nie ma mowy, żeby to działało — podkreśla śledczy uznawany za niezależnego.
Z planowanych przez Korneluka awansów nic nie wyszło, bo Żurek niedawno utrącił ponad 50 prokuratorów, których pchnąć wyżej w hierarchii chciał prokurator krajowy. Uroczystość awansowa została w ostatniej chwili odwołana, o czym jako pierwsza pisała "Gazeta Wyborcza".
— Parcie Żurka na sukcesy ma spore uzasadnienie, bo widać wyraźnie, że prokuratura nie dowozi — podkreśla inny z prokuratorów, uznawany za zwolennika obecnego ministra sprawiedliwości.
Waldemar Żurek
PAP/Darek Delmanowicz
Waldemar Żurek
— Co chwila, to wtopa. Z Ziobrą i Romanowskim klęska na całej linii, uciekli jeden do Stanów, drugi nie wiadomo gdzie. Tu niby wina jest po równo i sądów, i prokuratury, ale to śledczy mieli sprawę sfinalizować i nie wyszło. Sprawa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych leży, Michał Kuczmierowski (były szef RARS) bezpieczny w Wielkiej Brytanii — zaznacza.
— W sprawie Pegasusa nic się nie dzieje, jeśli ktoś wpada, to raczej płotki, a przecież były zapowiedzi, że jak Platforma, czyli dziś Koalicja Obywatelska przejmie władzę, to powsadza ludzi PiS. No i co? I nic, ludzie z PiS śmieją nam się w twarz, a Kaczyński po ośmiu godzinach przesłuchania w prokuraturze w sprawie dwóch wież miał podobno humor doskonały, był jak skowronek. Bo zobaczył, że niewiele, albo nic na niego nie mają. To wszystko nie wzięło się znikąd — wymienia śledczy postrzegany jako bliski Żurkowi.

"Wajcha poszła w prawo"

Jak wyjaśnia, w prokuraturze już widać, że śledczy ustawiają się pod kolejną władzę, którą najpewniej będzie PiS z koalicjantami. — Wajcha poszła w prawo, nic się nie poradzi. To widać po reakcjach prokuratorów, którzy nie są szczególnie chętni, żeby wchodzić w śledztwa, które mogą mieć jakiś polityczny zapaszek, jakieś podpięcie pod polityków prawicy — wskazuje prokurator.
Tendencję, żeby nie podpaść tym, którzy mogą rządzić już od jesieni przyszłego roku widać w prokuraturze w zasadzie od czasów, gdy KO z koalicjantami przejęła władzę. Prokuratorzy, którym bliżej do obozu rządzącego, wprost mówią, że ani Adam Bodnar jako prokurator generalny, ani jego następca Żurek nie byli w stanie oczyścić środowiska prokuratorskiego z ludzi lojalnych wobec byłego ministra sprawiedliwości.
— Takich ludzi zostało i wciąż jest w prokuraturze bardzo wielu. Oni się przyczaili, siedzą cicho, ale swoje myślą i śledztwa prowadzą tak, żeby się nie wychylać i nie przepracować. No i to może wyjaśnić, dlaczego śledztwa w sprawach głośnych afer po prostu się wloką — opisuje jeden ze śledczych.
Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy
Art Service 2 / PAP
Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy

"Nadają na innych falach"

Opór części prokuratorów to tylko jeden z problemów prokuratury. Drugim są napięcia między Żurkiem a Kornelukiem. — To nie jest tak, że oni są jakoś skłóceni, że się nie trawią. Nie, oni po prostu nadają na innych falach — mówi nam prokurator uznawany za wolnego od personalnych powiązań.
Korneluk bowiem to człowiek wyważony, jak mówią o nim śledczy, przywiązujący wagę do prawnego aspektu każdego dochodzenia, patrzący najpierw na formalności, a potem dopiero na efekty. — Żurek działa odwrotnie, on jest jak ogień, ma być szybko i robić wrażenie. Obaj mają dobre cechy, ale nie ma mowy, żeby się dogadywali — dodaje.
Dariusz Korneluk
Rafał Guz / PAP
Dariusz Korneluk
Czy to oznacza, że Żurek pozbędzie się Korneluka? Prokuratorzy przekonują, że to o tyle mało prawdopodobne, że nie bardzo jest kim go zastąpić. Bowiem Żurkowi po drodze w prokuraturze jest głównie z dwiema osobami — Markiem Wełną i Ewą Wrzosek. Ten pierwszy, po tym, jak odszedł z Prokuratury Krajowej po konflikcie z Kornelukiem, został niedawno awansowany przez Żurka na szefa śląskiego Wydziału Zamiejscowego PK do spraw przestępstw zorganizowanych. Tzw. pezety to elitarne jednostki prokuratury, do których trafiają najbardziej gorące śledztwa, a prokuratura w Katowicach za Ziobry uznawana była za jego bastion.
Śląscy śledczy zajmują się obecnie choćby sprawą RARS czy zaginięcia twórcy rynku kryptowalut w Polsce Sylwestra Suszka. Tyle że Wełna zaczął od czystek, a zwolnieni przez niego prokuratorzy (sześć osób) poskarżyli się do Krajowej Rady Prokuratorów. Gdyby Wełna został prokuratorem krajowym, w prokuraturze mógłby wybuchnąć konflikt, bo znaczna część śledczych to ludzie bardziej ostrożni.
Ewa Wrzosek ma temperament podobny do Żurka. Została radcą generalnym przy ministrze sprawiedliwości, co było nieformalnym awansem. Żurek najpewniej chciałby widzieć ją wyżej w hierarchii, ale na przeszkodzi stoi fakt, że od grudnia ub.r. Wrzosek jest prokuratorką z karą dyscyplinarną upomnienia na koncie. I jako taka przez trzy lata nie może awansować. Na marginesie, awansu nie dostał też prokurator z Łodzi, który ją oskarżał.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i prokurator krajowy Dariusz Korneluk mają problemy w relacjach, które wpływają na awanse i efektywność prokuratury.
  • Żurek pragnie szybkich wyników, co powoduje napięcia w zespole prokuratorskim, w którym brakuje zrozumienia dla jego sposobu działania.
  • Konflikt jest złożony, obejmujący starą i nową frakcję prokuratorów, a stan obecny prokuratury jest postrzegany jako niewydolny.
  • Prokuratorzy obawiają się wszczynania śledztw politycznych, co może wynikać z chęci uniknięcia konfliktów z przyszłą władzą.
  • Działań prokuratury nie ułatwia brak zgrania między Żurkiem a Kornelukiem, co skutkuje odwołanymi awansami i trudnościami w realizacji spraw.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz