Kulisy wolty Karola Nawrockiego w sprawie Rady Pokoju. "Bał się, że zostanie sam", 19.02.2026



 

Kulisy wolty Karola Nawrockiego w sprawie Rady Pokoju. "Bał się, że zostanie sam"

18 lutego 2026

Prezydent Karol Nawrocki do końca liczył, że do Waszyngtonu wybierze się premier Włoch Giorgia Meloni — wynika z informacji Onetu. Szefowa włoskiego rządu nie zdecydowała się jednak na ten krok m.in. z powodu cichych ustaleń z Niemcami. Do USA leci prezydencki minister Marcin Przydacz. Jak się dowiadujemy, w jego wizytę jest od początku zaangażowana polska ambasada w Stanach Zjednoczonych, choć Pałac Prezydencki stara się omijać szefa placówki Bogdana Klicha.

— Powiedzmy to sobie szczerze. Nie jest tak, że Karol Nawrocki szukał pretekstu, by do Waszyngtonu nie pojechać. On szukał pretekstu, by jechać, tyle że nic takiego się nie wydarzyło. W trakcie Rady Bezpieczeństwa Narodowego wysyłał w tej sprawie jednoznaczne sygnały — słyszymy od jednego z uczestników posiedzenia RBN.

Ubiegłotygodniowe spotkanie było poświęcone m.in. Radzie Pokoju i temu, czy Polska powinna stać się członkiem tej organizacji.

Trump robi swoją Radę Pokoju. Wielka kłótnia prezydenta i premiera

Przypomnijmy, inicjatywa Donalda Trumpa budzi kontrowersje oraz obawy, że jest tworzona jako alternatywa wobec ONZ. Te przypuszczenia potwierdził zresztą sam prezydent USA Donald Trump, który w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że Rada może zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych. Przedmiotem sporu jest też lista osób zaproszonych przez Biały Dom, wśród których obok demokratycznie wybranych przywódców znajdują się też autokraci, tacy jak Władimir Putin czy przywódca Białorusi Aleksander Łukaszenko.

Wątpliwości budzi też statut organizacji, z którego wynika, że nawet gdy Donald Trump opuści Biały Dom, będzie miał kontrolę nad tym ciałem. M.in. dlatego w ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk ogłosił, że na razie Polska do Rady Pokoju nie wstąpi. To o tyle istotne, że to właśnie rząd może podjąć w tej sprawie decyzję, a prezydent mógłby jedynie ostatecznie zatwierdzić jej ratyfikację.

Donald Tusk na ten krok jednak się nie zdecydował. Mimo to przedstawiciele prezydenta, a także on sam wciąż powtarzają, że rząd nie wyraził jasnego stanowiska, ponieważ nie było w tej sprawie formalnej uchwały Rady Ministrów.

— To absurd. Nie ma potrzeby wszczynania formalnej procedury, skoro nie chcemy do tej organizacji przystąpić. Prezydent mógłby oczywiście złożyć wniosek do rządu, ale z jakichś przyczyn tego nie robi — słyszymy od naszego informatora z Kancelarii Premiera.

Tego unika Donald Tusk

Donald Tusk najwyraźniej nie chce, by Rada Ministrów podejmowała formalną uchwałę, bo to mogłoby skomplikować nasze relacje z Amerykanami. Zwłaszcza że w ostatnim czasie doszło do poważnego zgrzytu, gdy ambasador USA Tom Rose ogłosił, że Stany Zjednoczone zrywają wszelkie relacje z marszałkiem Sejmu. Stało się to po tym, gdy Włodzimierz Czarzasty ogłosił, iż nie poprze starań Donalda Trumpa o Pokojową Nagrodę Nobla.

Warszawa nie chce jednak ostatecznie zrywać z Radą Pokoju. Półtora tygodnia temu Amerykanie za pośrednictwem polskiej ambasady w Waszyngtonie wysłali zaproszenie na jutrzejsze inauguracyjne spotkanie tego ciała. Jak poinformował premier, zaproszenie ma charakter otwarty i może z niego skorzystać premier lub prezydent — w charakterze obserwatora. Od początku było jasne, że szef rządu do USA nie poleci.

Dlaczego Nawrocki nie jedzie na Radę Pokoju

Piłka została więc przerzucona do Pałacu Prezydenckiego, ale narady w tej sprawie trwały ponad tydzień. Ostatecznie Karol Nawrocki zdecydował, że zostanie w Polsce, a w jego imieniu w podróż uda się szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

Zresztą od weekendu z okolic Kancelarii Prezydenta płynęły właśnie takie sygnały. Z informacji Onetu wynika jednak, że Karol Nawrocki do końca liczył, że do Waszyngtonu poleci premier Włoch Giorgia Meloni, z którą ma dobre kontakty. Rzym ostatecznie jednak również do Rady nie przystąpił, a Włochów w USA prawdopodobnie będzie reprezentować szef MSZ Antonio Tajani.

Włochy z kolei prawdopodobnie podjęły tę decyzję pod wpływem Niemiec, z którymi w ostatnim czasie zacieśniają relacje. Kanclerz Friedrich Merz w Radzie też być nie chce. Z kolei Komisję Europejską ma reprezentować jeden z komisarzy.

— Karol Nawrocki zapewne bał się, że zostanie sam w gronie europejskich urzędników niższego szczebla. Wprawdzie do Stanów leci prezydent Rumunii jako obserwator, ale to ideologicznie zupełnie inna bajka dla naszego prezydenta, poza tym Rumuni są w specyficznej sytuacji, bo USA niedawno ogłosiły, że redukują wojskowy personel w tym kraju o dwie trzecie. Bukareszt ma więc coś do ugrania w relacjach z Amerykanami — słyszymy w rządzie.

Ostatecznie więc Polskę reprezentować będzie Marcin Przydacz. Jak słyszymy, polska ambasada od początku jest zaangażowana w organizację jego wizyty.

— Będzie krótka. Nasza placówka odbierze go z lotniska i zapewni mu pełną obsługę. Zaraz po spotkaniu prawdopodobnie pan minister wraca do Polski — słyszymy od naszego rozmówcy z kręgów dyplomatycznych.

Przypomnijmy, Pałac Prezydencki, od kiedy szefem placówki został Bogdan Klich, stara się omijać ambasadę lub ograniczać jej rolę. Karol Nawrocki nie chce słyszeć o powołaniu Klicha na pełnoprawnego ambasadora, z kolei MSZ nie zamierza odwoływać go do kraju. Kompromis w postaci wymiany byłego szefa MON na Jacka Najdera (ambasadora RP przy NATO) póki co nie zyskał uznania w Pałacu Prezydenckim.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Prezydent Karol Nawrocki nie pojedzie do Waszyngtonu na inauguracyjne spotkanie Rady Pokoju; zastąpi go minister Marcin Przydacz.
  • Nawrocki liczył na obecność premier Włoch Georgii Meloni, która ostatecznie nie bierze udziału z powodu ustaleń z Niemcami.
  • Spór dotyczący Rady Pokoju wzbudza kontrowersje, w tym kwestie zaproszeń dla autokratów.
  • Polska nie chce formalnie przystąpić do Rady Pokoju, co może skomplikować relacje z USA.
  • Ostateczna decyzja Nawrockiego może wynikać z obaw, że będzie sam w gronie europejskich urzędników.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz