Spór o projekt dopłat do składek ZUS dla artystów przerodził się w ostrą wymianę zdań między światem kultury a polityką. Maciej Maleńczuk w mocnych słowach skomentował wypowiedzi Sławomira Mentzena, który nazwał artystów "nierobami", co wywołało burzę w sieci i falę reakcji środowiska artystycznego. W tle toczy się debata o systemowym wsparciu dla twórców o niestabilnych dochodach i minimalnych zabezpieczeniach emerytalnych.
Dyskusja zaczęła się od wpisu Sławomira Mentzena, który skrytykował projekt ustawy przewidującej wsparcie dla artystów zawodowych mających trudności z opłacaniem składek ZUS. Polityk Konfederacji napisał w mediach społecznościowych:
Nie zgadzam się z tym, żeby ludzie zarabiający najniższą krajową płacili za emerytury nierobów!
Sformułowanie "nieroby" szybko wywołało falę krytyki wśród muzyków, aktorów i osób związanych z kulturą. Teraz do dyskusji dołączył Maciej Maleńczuk. Artysta w rozmowie z WP Kultura ostro odniósł się do słów posła Konfederacji, nie szczędząc mu też osobistej krytyki.
Mentzen nie jest przystojny, tylko po prostu gładki. Nie jest też inteligentny — jest raczej chytry i cwany. Doktorat zdobył na uczelni, której rektorem jest jego ojciec. Pieniędzy tak naprawdę nie zarobił, tylko kupił taniej i sprzedał drożej.
— Nie włożył w to żadnej pracy, po prostu wykazał się sprytem. Podejrzewam zresztą, że w swojej knajpie puszcza muzykę, bo dziś ludzie nie potrafią już bez niej funkcjonować. Ja bym jeszcze sprawdził, czy płaci tantiemy do ZAiKS-u — powiedział Maciej Maleńczuk.
Maciej Maleńczuk ostro odpowiada Sławomirowi Mentzenowi w sprawie emerytur. Nazwał go "bucem"
Muzyk odniósł się także do samego postrzegania artystów jako "nierobów" i roli sztuki w życiu codziennym:
— Jeśli Mentzen uważa, że wszyscy artyści to "nieroby", to niech wyłączy muzykę, telewizor i zdejmie ze ścian wszystkie obrazy oraz zdjęcia. Niech w ogóle wszystko wyłączy. Być może jemu sztuka rzeczywiście nie jest potrzebna.
Jeśli patrzy na artystów wyłącznie przez pryzmat wiecznie fałszującegoMichała Wiśniewskiego albo stukniętej Dody, która nieustannie wywołuje afery, a przy okazji kiepsko śpiewa i pisze słabe teksty, to wcale mu się nie dziwię. Nie wspominając już o współczesnych raperach, którzy bez przerwy opowiadają, ile to pieniędzy zarobili, choć często są zwyczajnie głupi jak but
— podkreśla Maciej Maleńczuk w rozmowie z Bartoszem Sąderem.
Maciej Maleńczuk zwraca uwagę, że rzeczywistość pracy twórczej często nie przypomina wyobrażeń o popularności i wysokich zarobkach.
— Ja jednak jestem z Krakowa, gdzie gra się jazz. A żeby grać jazz, trzeba ćwiczyć po dziesięć godzin dziennie. Trzeba też kupić dobry instrument, który kosztuje ogromne pieniądze. I później, po latach ciężkiej nauki oraz pracy, dostaje się może 50 zł za jakiś jam session. To naprawdę nie jest łatwy kawałek chleba.
Dlatego niech Mentzen dobrze się zastanowi, co opowiada. Bo jeszcze mu te zyski z bitcoinów spadną, kiedy na dobre wejdą komputery kwantowe. W Krakowie na takiego mówi się buc, lepszego określenia nie ma
— podsumował muzyk.
Sławomir MentzenLeszek Szymański / PAP
Przypomnijmy, że w centrum sporu znajduje się projekt ustawy, który ma wspierać artystów o niskich dochodach poprzez dopłaty do składek ZUS. W praktyce chodzi o wyrównywanie składek do poziomu minimalnego wynagrodzenia, tak aby twórcy po latach pracy mieli szansę na minimalną emeryturę. System zakłada coroczną weryfikację dochodów – wraz ze wzrostem zarobków wsparcie byłoby odbierane.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.
Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz