Nawrocki sprzeciwił się Kaczyńskiemu. Prof. Dudek mówi o "symbolicznym końcu"
Karol Nawrocki powołał Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. Ta decyzja nie spodobała się ani Sławomirowi Cenckiewiczowi, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu. — W jakimś sensie to symboliczny koniec takiej ścisłej zależności — komentuje w rozmowie z "Faktem" prof. Antoni Dudek. — Nawrocki chce być przywódcą całej prawicy, ale żeby nim być, najpierw musi zepchnąć na margines dotychczasowego przywódcę, czyli Kaczyńskiego. Ten proces właśnie się zaczyna — podkreśla politolog.
Karol Nawrocki powołał nowego I prezesa Sądu Najwyższego. Został nim Zbigniew Kapiński, czyli postać wzbudzająca dużo emocji na prawicy ze względu na sprawę Lecha Wałęsy w 2000 roku. Był on bowiem jednym z sędziów, którzy uznali autentyczność oświadczenia lustracyjnego byłego prezydenta, co oznaczało brak potwierdzenia jego współpracy z komunistycznymi służbami.
Nowy prezes SN odpowiada na zarzuty Kaczyńskiego. "Doświadczyłem ataków"
Już kilka dni wcześniej Jarosław Kaczyński napisał w mediach społecznościowych, że "nie wyobraża sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego". Decyzję Karola Nawrockiego skrytykował również jego bliski współpracownik, Sławomir Cenckiewicz. "Karolu, popełniłeś straszny błąd" — stwierdził były szef BBN. W jego wpisie padły również słowa o "piramidalnym kłamstwie" i konieczności "napiętnowania" decyzji prezydenta.
Nawrocki zdecydował w sprawie I prezesa Sądu Najwyższego. Prof. Dudek komentuje
O to, czy decyzja głowy państwa wywoła konflikt na prawicy, "Fakt" zapytał prof. Antoniego Dudka. — Można to odebrać jako demonstrację niezależności ze strony prezydenta Nawrockiego, ale tak naprawdę myślę, że problem polega na tym, że Nawrocki jest politykiem prawicy tzw. nowej generacji. Dla niego pewne sprawy sprzed wielu lat, które były szalenie ważne dla Kaczyńskiego, a więc wojna z Wałęsą, są już bez znaczenia — podkreśla politolog.
Jak dodaje, Sławomir Cenckiewicz pokoleniowo powinien być bliższy Karolowi Nawrockiemu, ale "w tej sprawie Wałęsy odegrał bardzo istotną rolę osobiście, więc jest po stronie Kaczyńskiego". — Natomiast dla Nawrockiego i tych, którzy mu doradzili, istotne jest, że Zbigniew Kapiński w ostatnim czasie poparł prawicę w sporze dotyczącym wymiaru sprawiedliwości, np. wydał wyrok w sprawie prokuratora krajowego Barskiego i orzekł, że to on jest legalnym prokuratorem krajowym, czyli że Korneluk jest nielegalny. Mówiąc krótko: w bieżących sprawach okazał się grać po stronie PiS i prawicy — wyjaśnia ekspert.
— To pokazuje, że pewne sprawy z przeszłości odległej dla Nawrockiego kompletnie nie mają znaczenia, że ważne są dla niego teraźniejszość i przyszłość. Natomiast Kaczyński jest ciągle zawieszony w różnych sprawach z przeszłości. To jest istota tej sprawy — mówi prof. Antoni Dudek.
Prezydent powołał Zbigniewa Kapińskiego. Prof. Dudek: symboliczny koniec
Politolog zaznacza, że "oczywiście to będzie miało konsekwencje". — Część tego najbardziej lojalnego wobec Kaczyńskiego środowiska będzie miała problem, co zrobić z Nawrockim. Prezydent był cały czas broniony, a teraz nagle tak się zachował w sprawie Wałęsy — podkreśla i jednocześnie dodaje, że "nie spowoduje to zupełnego zerwania relacji, katastrofy".
— To przypomina historię, jak Andrzej Duda najpierw nigdy nie ośmielił się sprzeciwić Jarosławowi Kaczyńskiemu, aż wreszcie w 2017 roku, kiedy już wszyscy się śmiali — był słynny kabaret "Ucho prezesa" i Duda był tam wyśmiewany jako ten czekający w przedpokoju prezesa Kaczyńskiego — w końcu odważył się najpierw zgłosić wniosek, że będzie referendum konstytucyjne bez zgody Kaczyńskiego, a potem zawetował ustawy Ziobry dotyczące zmian w sądownictwie — przypomina prof. Dudek.
— To był moment, w którym nagle okazało się, że Duda jednak nie jest tylko "długopisem" Kaczyńskiego. Podobnie jest w tej chwili. To nie jest wydarzenie tej rangi, ale w jakimś sensie to symboliczny koniec takiej ścisłej zależności, której moim zdaniem nie było, ale ludzie wierzyli, że Nawrocki jest człowiekiem całkowicie uzależnionym od Kaczyńskiego. Teraz mają dowód, że tak nie jest i to się będzie pogłębiało — mówi. — Nawrocki chce być przywódcą całej prawicy, ale żeby nim być, najpierw musi zepchnąć na margines dotychczasowego przywódcę, czyli Kaczyńskiego. Ten proces właśnie się zaczyna — stwierdza rozmówca "Faktu".
Mocna decyzja Karola Nawrockiego. Nawet część prawicy była zaskoczona
Telewizja Republika uderza w Nawrockiego. Takie paski zobaczyli widzowie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz