Niepokojące słowa Marco Rubio przed wylotem do Monachium. "Starego świata już nie ma"
Wszystko zmienia się bardzo szybko na naszych oczach. Stary świat już odszedł — powiedział dziennikarzom sekretarz stanu USA przed swoim wylotem do Monachium. — Żyjemy w nowej erze geopolityki, która będzie wymagała od nas wszystkich ponownego przemyślenia, jak ona wygląda i jaka będzie w niej nasza rola — dodał Marco Rubio.
Dziennikarze Onet Wiadomości
Sekretarz stanu USA Marco Rubio znalazł się na czele amerykańskiej delegacji na rozpoczynającej się w piątek Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. W programie wizyty znalazły się nie tylko Monachium, ale także Budapeszt i Bratysława. Amerykański polityk zapowiada "przełomowy moment" w relacjach z sojusznikami i nie wyklucza spotkania z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim.
Marco Rubio: starego świata już nie ma
Sekretarz Rubio nie ma wątpliwości, że dotychczasowy porządek międzynarodowy uległ przedawnieniu. Podczas rozmowy z dziennikarzami podkreślił, że świat, w którym dorastał, to już historia. — Żyjemy w nowej erze geopolityki, która będzie wymagała od nas wszystkich ponownego przemyślenia, jak to wygląda i jaka będzie nasza rola — stwierdził.
Nadchodząca Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium ma być okazją do zdefiniowania wspólnej przyszłości z Europą. Rubio zauważył, że Europejczycy chcą przede wszystkim wiedzieć, dokąd zmierzają Stany Zjednoczone i jakie są ich wspólne cele.
Spotkania z Zełenskim i Orbanem
Jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów podróży jest prawdopodobne spotkanie z prezydentem Ukrainy. — Chyba mam to w harmonogramie. Jestem pewien, że się spotkamy — przyznał Rubio, pytany o rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim.
Kontrowersje budzi jednak wizyta u Viktora Orbana. Sekretarz wyjaśnił, że wizyta na Węgrzech i Słowacji ma charakter bilateralny i jest wynikiem wcześniejszych zaproszeń. Podkreślił, że oba kraje są "bardzo silne w naszym sojuszu" i ściśle współpracują z USA.
Na pytania o naciski w sprawie zaprzestania kupowania rosyjskiej energii, Rubio odpowiedział dyplomatycznie: — Porozmawiamy z nimi o tym, co trzeba zrobić — wyjaśnił, zastrzegając jednocześnie, że nie będzie zdradzał szczegółów poufnych rozmów.
"To straszne. To wojna"
Sekretarz Rubio w ostrych słowach odniósł się również do trwających rosyjskich bombardowań. Określił je jako "niewyobrażalne cierpienie", szczególnie dotkliwe w najzimniejszej porze roku.
— To straszne. To wojna. Dlatego chcemy, żeby wojna się skończyła — zadeklarował, dodając, że amerykańscy dyplomaci od ponad roku ciężko pracują nad położeniem kresu konfliktowi.
Pomimo napiętego grafiku i wielokrotnego pokonywania Atlantyku w ostatnich dniach, Rubio podkreśla, że Europa pozostaje dla USA kluczowa ze względów kulturowych i historycznych. — Jesteśmy głęboko związani z Europą — podsumował.
Poniżej streszczenie artykułu:
- Sekretarz stanu USA, Marco Rubio, stwierdził, że "stary świat już odszedł", co odzwierciedla zmiany w międzynarodowej geopolityce.
- Rubio podkreślił, że nadchodząca Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa ma na celu zdefiniowanie przyszłych relacji z Europą.
- W planach Rubio jest spotkanie z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim.
- Skrytykował rosyjskie bombardowania, określając je jako "niewyobrażalne cierpienie" i podkreślając potrzebę zakończenia wojny.
- Rubio zaznaczył, że Europa pozostaje kluczowa dla USA ze względu na związki kulturowe i historyczne.
Rusza kluczowe spotkanie. Wszystkie oczy skierowane na jednego człowieka
W Niemczech rozpoczyna się jedno z najważniejszych dorocznych spotkań na światowej scenie bezpieczeństwa — Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa. To wydarzenie w przeszłości niejednokrotnie wyznaczało kierunek relacji międzynarodowych.
Tegoroczna edycja przyciąga szczególną uwagę obserwatorów, bo w cieniu globalnych napięć pytania o przyszłość strategicznych sojuszy i postawę największych mocarstw znów wracają na pierwsze strony debat politycznych i dyplomatycznych. To spotkanie nieraz zapowiadało nowe czasy w stosunkach międzynarodowych. Dlatego teraz pojawia się w komentarzach strach, ale jest i odrobina nadziei.
- Organizatorzy konferencji mówią wprost: obecny porządek świata jest "w trakcie destrukcji"
- Zeszłoroczna edycja wywołała szok w Europie, przede wszystkim za sprawą przemówienia wiceprezydenta USA
- Kilkanaście lat wcześniej nową erę dla świata zapowiadało przemówienie Władimira Putina
- Co się stanie teraz? Europejscy politycy wydają się mniej przestraszeni, a bardziej pewni siebie niż w zeszłym roku
- Ale reprezentant USA może pokazać swoje "jastrzębie" oblicze
Zeszłoroczne przemówienie J.D. Vance'a w Monachium wywołało prawdziwy szok w Europie. I trudno się dziwić. Wówczas, na początku 2025 r., Europa liczyła, że jednak uda się jakoś ułożyć jej stosunki z administracją Donalda Trumpa. Wiceprezydent nie pozostawił jednak wątpliwości, jaki ma stosunek do Starego Kontynentu.
"Największym zagrożeniem dla Europy nie jest Rosja, czy Chiny, ale zagrożenie od wewnątrz, odwrót Europy od niektórych z najbardziej podstawowych wartości" — mówił Vance. Wielu komentatorów uznało, że było to wręcz wypowiedzenie sojuszu przez USA Europie.
W tym roku Vance do Monachium nie przyjeżdża. Zamiast niego Stany będzie reprezentować sekretarz stanu Macro Rubio. Można śmiało powiedzieć, że jest on ulubioną postacią europejskich elit politycznych w bliskim gronie Donalda Trumpa. Z głośnego artykułu POLITICO ze stycznia wynikało, że europejscy politycy zupełnie nie ufają Vance'owi — ale uważają, że z Rubio "konstruktywne rozmowy" są już możliwe. Teoretycznie więc to, że w tym roku przyjeżdża Rubio, a nie Vance, można uznać za dobrą wiadomość. Z drugiej strony — Rubio niejednokrotnie pokazywał swoją "jastrzębią" twarz, na przykład nie jest tajemnicą, że był on zdecydowanym zwolennikiem akcji ostatniej USA w Wenezueli. Na pewno więc każde słowo Rubio będzie odbierane z najwyższą uwagą. A dla Europy ton wystąpienia będzie sygnałem, czy USA będą utrzymywać konfrontacyjny kurs wobec Starego Kontynentu.
Konferencja w Monachium. "W trakcie niszczenia"
Jednocześnie organizatorzy konferencji wydają się nie mieć wątpliwości — dotychczasowy układ bezpieczeństwa odchodzi do przeszłości. Nie bez przyczyny raport, wydany z okazji tegorocznej konferencji ma tytuł "Under destruction", czyli "W trakcie niszczenia".
"Świat wkroczył w okres polityki burzenia. Na porządku dziennym jest raczej szeroko zakrojone niszczenie niż ostrożne reformy i korekty polityk międzynarodowych" — możemy przeczytać w raporcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Z drugiej strony, w komentarzach można przeczytać, że Europa podchodzi z mniejszym strachem do konferencji niż w zeszłym roku. Na przykład niemiecki "Tagesspiegel" napisał, że Europa "obudziła się" po zeszłorocznej konferencji — i że obudziły się także same Niemcy. Gazeta podkreśla na przykład to, że rząd kanclerza Friedricha Merza potroił wydatki na obronność, wznowił dyskusję o przywróceniu poboru do wojska i rozsyła formularze poborowe do młodych osób. Jednocześnie "Tagesspiegel" przyznaje — kraje europejskie wciąż nie są gotowe do samodzielnej obrony przed Rosją.
Przekaz dla Donalda Trumpa
Przez ostatni rok relacje USA z Europą przeżywały potężne kryzysy. Ale nie da się ukryć, że Stary Kontynent odnosił też sukcesy — i nie chodzi tu tylko o inwestycje w obronność. Udaje się wspierać Ukrainę przy zmniejszającym się zaangażowaniu USA, udało się — przynajmniej na razie — zażegnać spór o Grenlandię. Udało się też uniknąć większych redukcji sił USA ze Starego Kontynentu.
Jednocześnie Donald Trump regularnie okazuje zniecierpliwienie co do sytuacji w Ukrainie. Prezydent USA nie ukrywa, że chciałby rozejmu jak najszybciej — na warunkach niekoniecznie korzystnych dla Kijowa. W tle tych zabiegów są informacje o biznesowych "dealach", nad którymi pracują ludzie Trumpa — i to też nie wygląda zbyt korzystnie dla Europy.
W tym kontekście można patrzeć na to, że kluczową nagrodę — im. Ewalda von Kleista — Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa przyzna narodowi Ukrainy. Wołodymyr Zełenski wygłosił potem przemówienie. Ważna będzie też obecność polskich polityków. Laudację po wręczeniu nagrody w sobotę ma wygłosić Donald Tusk, w Monachium, jak wynika z informacji Business Insider Polska, będzie również szef MSZ Radosław Sikorski.
Przyznanie nagrody Ukrainie może być jasnym sygnałem dla Trumpa. Ale takich sygnałów będzie więcej. Z nieoficjalnych informacji wynika, że niemiecki kanclerz Friedrich Merz ma spotkać się w Monachium z gubernatorem Kalifornii Gavinem Newsomem — a to jeden z największych politycznych wrogów Donalda Trumpa.
Nieraz konferencja w Monachium zapowiadała nowe czasy. W 2007 r. Władimir Putin ogłosił na konferencji "koniec jednobiegunowego świata" i podkreślał, że jego zdaniem pozimnowojenny porządek "się nie sprawdził". Wówczas nie każdy go brał na poważnie. To się zmieniło — dziś cały świat wstrzymuje oddech, gdy słucha przemówień w Monachium. I tym razem na pewno nie będzie inaczej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz