Nowa liderka Polski 2050 i stare problemy. "Ta telenowela się nie skończy"
1 lutego 2026
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została nową przewodniczącą Polski 2050. W powtórzonej turze wyborów polityczka uzyskała 41 głosów więcej od swojej konkurentki Pauliny Hennig-Kloski. Wynik dobrze obrazuje, jak mocne są podziały w partii i jest sygnałem, że wybór nowej liderki Polski 2050 nie musi być kulminacyjnym momentem politycznej telenoweli u jednego z rządowych koalicjantów. Od polityków Polski 2050 słyszymy jednak, co na ostatniej prostej mogło zaważyć o wyniku wyborów.
Aktualne poparcie dla Polski 2050 w sondażach wynosi raptem 1,3 proc. Od miesięcy ugrupowanie w kolejnych badaniach opinii publicznej nie przekracza progu wyborczego. Mimo wszystko 30 posłów spod żółtej bandery to kluczowy element koalicji rządzącej.
To dlatego porzucenie partii przez jej dotychczasowego lidera Szymona Hołownię i wybory nowego przewodniczącego od tygodni przykuwają uwagę mediów.
Uwaga ta jest tym większa, że sami politycy Polski 2050 oraz jej lider co rusz dostarczali opinii publicznej powodów, by tę historię (momentami komedię) opisywać.
Były wizje odbudowy partii z nowym liderem, była wpadka z systemem liczenia głosu, była nawet próba puczu, a potem wzajemne ataki i publiczne pranie partyjnych brudów. Były też sugestie samego Szymona Hołowni, że jest gotów w każdym momencie spakować plecak i swoją partię opuścić. A może nawet rząd.
"Przeważyło 41 głosów. Jaka masakra"
Mimo tych napięć wybory udało się przeprowadzić. Podobnie jak w pierwszej turze najwięcej głosów członków partii zyskała Katarzyna Pełczyńska Nałęcz. Ale podobnie też jak w pierwszym podejściu różnica między nią a drugą z kandydatek — Pauliną Hennig Kloską nie była duża.
— Przeważyło 41 głosów. Jaka masakra — mówi ściszonym głosem jeden z uczestników wyborów z Polski 2050. Nie podaje nazwiska, bo — jak mówi — w partii każde słowo może zostać źle odebrane. Nie jest jednak wyborcą nowej przewodniczącej.
— Moim zdaniem zdecydowało to, co w ostatnim czasie mówił Szymon Hołownia. To jego odgrażanie się, że odejdzie z partii, że wyjdzie z koalicji. A prawda jest taka, że on sam nie wie, co teraz zrobi — mówi nam osoba z Polski 2050.
Wybory nowej liderki, a właściwie powtórka drugiej tury tych wyborów wcale nie są więc momentem kulminacyjnym tego, co w Polsce 2050 i z Polską 2050 będzie się dziać.
Potrafimy powiedzieć: przepraszam
Słychać to zresztą po tonie głosu tych, których kandydatka wygrała i tych, którzy sobotniego wieczoru musieli przełknąć gorycz porażki.
Paweł Śliz, przewodniczący klubu parlamentarnego Polska 2050 komentarz wyników zaczyna od tego, że przed Katarzyną Pełczyńską Nałęcz ciężkie zadanie. Bo zaznacza, że nie jest tajemnicą, że partia jest dziś podzielona. — Potrafimy jednak powiedzieć "przepraszam" i potrafimy wybaczać — zaznacza poseł, który nie ukrywał, że należał do stronników ministry funduszy i polityki regionalnej. W jego głos wlewa się więc optymizm: — Dobrze, że wygrała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, bo w jej kampanii nie było agresji, nie było atakowania się, tylko merytoryczne dyskusje. Jako szef klub będę wspierał nową przewodniczącą w scaleniu partii.
— A co z osobami, które nie ukrywały, że nie widzą siebie w partii Polska 2050 Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz? — pytam posła.
— Jeśli ktoś nie widzi swojego miejsca tutaj, to rozumiem, ale będę rozmawiał i namawiał takie osoby, by zostały — odpowiada poseł Śliz.
Posłowie opuszczą Polskę 2050?
Zdecydowanie inny ton pobrzmiewa w głosie posłanki Ewy Szymanowskiej, którą także prosimy o skomentowanie wyników wyborów. Ona także nie ukrywała przed wyborami, że jej bliżej raczej do Pauliny Hennig Kloski. Ale w po sejmowych kuluarach jej nazwisko krążyło w grupie z Ryszardem Petru, Rafałem Komarewiczem czy Aleksandrą Leo, która miałaby rychło opuścić szeregi partii, gdy jej liderką zostanie Pełczyńska-Nałęcz.
— Odchodzi pani poseł? — pytam wprost Ewę Szymanowską.
— Jeżeli nie wrócimy do postulatów Polski 2050 z roku 2023, szczególnie tych gospodarczych to będzie mi trudno odnaleźć się w mojej partii, bo nie będę mogła realizować zobowiązań wyborczych, a to dla mnie jest kluczowe — mówi Onetowi Ewa Szymanowska, posłanka Polski 2050.
I dodaje: — Będę czekała, co zrobi nowa przewodnicząca partii. Pamiętajmy, że dotychczas była pierwszą wiceprzewodniczącą Polski 2050 i nasze sondaże wyglądają dziś, jak wyglądają. Wiele zależeć będzie teraz od tego, jaki pomysł będzie miała na poprawienie notowań w partii.
Polska 2050 na zakręcie. "Ta telenowela tak łatwo się nie skończy"
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz krótko skomentowała swoje zwycięstwo. Podziękowała za wysoką frekwencję (94 proc.) w głosowaniu. I zapewniła: "Poprowadzę nas do przodu z wizją i odwagą. We współpracy z Szymonem Hołownią i Pauliną Hennig Kloską"
Przypomnijmy, że nowa liderka Polski 2050 już po pierwszej turze proponowała ministrze klimatu i środowiska układ. Zamiast wyborczego wyścigu podzielenie się władzą. Obie — wedle pomysłu Pełczyńskiej-Nałęcz miały objąć stery partii jako współprzewodniczące. Hennig-Kloska odrzuciła taki scenariusz. Przed drugą turą miała poparcie tych, którzy w pierwszej turze ubiegali się o stołek przewodniczącego, a więc Ryszarda Petru, Joanny Muchy oraz Michała Koboski. W partii Hennig-Kloskę próbowano także przekonać, by wycofała się z wyborów, ale nie dała się przekonać.
W tym samym czasie sprzeczne komunikaty wysyłał także dotychczasowy lider Szymon Hołownia. Najpierw przekonywał, że nie ma sensu powtarzać głosowania, lepiej rozpisać wybory od nowa, sugerował, że sam w nich wystartuje, dla dobra partii.
Na tydzień przed wyborami do mediów wyciekło, że dwie ministry z rządu Donalda Tuska uczestniczyły w próbie storpedowania demokratycznych wyborów w Polsce 2050. Na zamkniętym czacie ministra kultury Marta Cienkowska pisała o "planowanym przewrocie" i radziła, by "je**ć przychylne media", bo "przynajmniej pokażemy jaja". Zaś ministra od społeczeństwa obywatelskiego Adriana Porowska proponowała, by obwołać Szymona Hołownię królem w partii.
Szymon Hołownia najpierw na wewnętrzne batalie się oburzał, a później sam groził, że jeśli "dojdzie do prywatyzacji ugrupowania przez jedną z frakcji" on opuści Polskę 2050 razem z częścią posłów.
— Ta telenowela tak łatwo się nie skończy. Nie wierzę w to, że ci wichrzyciele partyjni nagle się uciszą i będziemy działać jak jedna pięść. Proszę pamiętać, że niektórzy z naszych kolegów już sobie nawet ręki nie podają — mówi nam rozmówca z Polski 2050.
Poniżej streszczenie artykułu:
- Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została nową przewodniczącą partii Polska 2050, zdobywając 41 głosów więcej niż Paulina Hennig-Kloska.
- Partia ma obecnie niskie poparcie w sondażach, wynoszące jedynie 1,3%, co stawia jej przyszłość w niepewności.
- Wybory liderki partii były obciążone konfliktami i napięciami wewnętrznymi, w tym wpadkami w systemie liczenia głosów oraz różnicami zdań wśród członków.
- Nowa przewodnicząca podkreśliła, że będzie dążyć do scalenia partii i współpracy z innymi liderami.
- Przed partią stoi wyzwanie poprawy jej notowań wśród wyborców, co będzie kluczowe dla jej dalszego istnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz