Nowa strategia Ukrainy. Roboty zabijają Rosjan. Żołnierze Putina nie mogą uciec ze "stref śmierci", 24.06.2026



 

Nowa strategia Ukrainy. Roboty zabijają Rosjan. Żołnierze Putina nie mogą uciec ze "stref śmierci"

Jake Epstein
Jake Epstein

23 czerwca 2026

W całej Ukrainie fabryki pracują pełną parą, aby zbudować dziesiątki tysięcy nowych robotów lądowych. Te pojazdy dostarczają zaopatrzenie na front, ewakuują rannych żołnierzy i — według władz w Kijowie — zdołały już przejąć rosyjskie pozycje. Mają też jednak pewne słabości.

Niniejszy tekst powstał w ramach projektu Axel Springer Global Reporters Network, którego Onet jest częścią.
W okolicach frontu we wschodniej Ukrainie nawet rutynowy kurs zaopatrzeniowy może oznaczać wyrok śmierci. Miny, artyleria oraz drony, które zdominowały niebo, sprawiły, że strefa śmierci się poszerzyła — i zagraża każdemu żołnierzowi, który dostarcza żywność lub amunicję do okopów.
— Jeśli wysyłasz człowieka za kierownicą, żeby dostarczył takie rzeczy, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zginie — mówi Andrii Kusznierow, dowódca plutonu 59. Brygady Szturmowej Ukrainy. Z tego powodu Ukraina coraz częściej wysyła roboty.
Te maszyny mają już niewiele wspólnego z prymitywnymi, zdalnie sterowanymi wozami pułapek z początków wojny. W jednej z fabryk w okolicach Kijowa, daleko od linii frontu, pracownicy montują tę nową generację robotów pola walki w błyskawicznym tempie.

Roboty lądowe mają zastąpić ludzi

Na pierwszy rzut oka przypominają meleksy, ale nie mają ani siedzeń, ani kierownicy, ani miejsca dla kierowcy. Nie są też skonstruowane, by przewozić ludzi. Ich zadaniem jest zastąpić ludzi.
Wyposażone w elektronikę, terenowe opony i czujniki, są wysyłane przez ukraińskich operatorów na front. Przewożą amunicję, ewakuują rannych, rozkładają miny, uruchamiają drony, atakują rosyjskie pozycje i poruszają się dalej nawet pod ostrzałem.
Niektóre z nich są niszczone już po kilku dniach działania. Ukraina traktuje to jako wkalkulowaną stratę. Oznacza to jednak, że stale potrzebne są nowe maszyny. W całej Ukrainie fabryki pracują pełną parą, by uzupełniać straty i zwiększać produkcję — to przedsmak tego, jak armie będą przygotowywać się do przyszłych wojen zdominowanych przez drony.
Przed wojną Taras Ostapczuk produkował uliczne latarnie. Dziś jest dyrektorem generalnym firmy Ratel Robotics — jednej z setek ukraińskich firm budujących roboty lądowe. — Najważniejsze jest ratowanie życia naszych żołnierzy — mówi Ostapczuk.
Pod koniec 2023 r. Ratel zbudował swojego pierwszego robota lądowego: małą maszynę wypełnioną minami przeciwpancernymi, która miała dojeżdżać do rosyjskich celów i tam eksplodować. Dziś ok. 350 pracowników firmy produkuje setki bezzałogowych pojazdów naziemnych — tzw. UGV (skrót od ang. Unmanned Ground Vehicle) — miesięcznie.

W zależności od wielkości i funkcji kosztują od 2000 do 40 tys. dol. (7,5 tys. zł do ponad 150 tys. zł), co — według Ostapczuka — jest znacznie poniżej cen porównywalnych europejskich systemów. — Wiemy, jak budować najtańsze, sprawdzone w boju roboty — twierdzi.
Ratel rozwija także roboty, które mogą odpalać drony przechwytujące do obrony powietrznej oraz prowadzić amfibijne misje ewakuacyjne, logistyczne i szturmowe. Testy tych ostatnich miały rozpocząć się w zeszłym miesiącu.
Planowane jest szybkie zwiększenie produkcji, by wesprzeć działania na południu Ukrainy. — Musimy zniszczyć rosyjskich wrogów na lewym brzegu Dniepru — mówi Ostapczuk, mając na myśli walki w okolicach Chersonia.

Błyskawiczne tempo działania. Ponad 50 tys. misji w tym roku

Ratel jest częścią ogólnokrajowego wysiłku. Ukraińskie UGV są wykorzystywane w coraz bardziej nietypowych i ryzykownych misjach. Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, przekonuje, że roboty już przejmowały rosyjskie pozycje i zmuszały żołnierzy do poddania się — bez bezpośredniego udziału ukraińskiej piechoty.
Tempo działań rośnie błyskawicznie. Tylko w pierwszej połowie tego roku Ukraina zamówiła 25 tys. robotów lądowych — dwa razy więcej niż w całym 2025 r. Do końca roku cel wyznaczony przez Zełenskiego to 50 tys. W kwietniu Zełenski ogłosił, że od początku roku ukraińskie roboty wykonały już ponad 22 tys. misji. Do czerwca liczba ta wzrosła do ponad 50 tys.
— W 2022 r. tylko kilka ukraińskich firm produkowało roboty bojowe, a ich możliwości były ograniczone. Dziś 550 różnych modeli z 280 firm co tydzień dostarcza na front setki ton ładunków — mówi Andrii Hryceniuk, szef państwowej platformy innowacyjnej Brave1.
Ministerstwo Obrony ma jasny cel: docelowo UGV mają przejąć całość logistyki na polu walki. — Nie powinniśmy ryzykować życiem naszych żołnierzy — podkreśla Hryceniuk. — Wszystko, co można zastąpić dronami, zastępujemy dronami — dodaje.
Dron naziemny porusza się wzdłuż drogi zabezpieczonej siatkami przeciwdronowymi w obwodzie donieckim w Ukrainie. 20 czerwca 2026 r.
Nina Liashonok / NurPhoto / NurPhoto via AFP / AFP
Dron naziemny porusza się wzdłuż drogi zabezpieczonej siatkami przeciwdronowymi w obwodzie donieckim w Ukrainie. 20 czerwca 2026 r.
Według żołnierzy na froncie roboty robią jednak więcej niż tylko chronią życie ludzi — zwiększają siłę armii. — Roboty wydłużają "wytrzymałość operacyjną" Ukrainy, nie męczą się — mówi dowódca kompanii UGV w 21. Pułku Systemów Bezzałogowych "Kraken", pseudonim Grek.
Kamery i czujniki tych maszyn dają żołnierzom obraz sytuacji, którego sami nigdy by nie uzyskali. Dowódca plutonu Kusznierow przyznaje, że na froncie roboty lądowe przeżywają najczęściej tylko 5-10 misji, zanim zostaną zniszczone. Producenci cały czas pracują nad zwiększeniem ich szans na przeżycie.
Od tego roku Ratel wyposaża swoje roboty w przeciwodłamkowy pancerz — coś w rodzaju miniaturowego czołgu. Firma pracuje także nad technologią, która pozwoli robotom wystrzeliwać sieci przeciw rosyjskim dronom FPV.
Już teraz są bardzo odporne. Dyrektor Ostapczuk pokazuje nagranie wideo, na którym UGV jedzie opuszczoną drogą blisko frontu, a z góry spada na niego amunicja. Na filmie widać kulę ognia, chmurę dymu. Robot po prostu jedzie dalej.
Maszyny Ratela są też przygotowane na wojnę elektroniczną, która jest wszechobecna na froncie. Operatorzy mogą sterować nimi za pośrednictwem Starlinka, sieci komórkowej lub radia. Jeśli robot straci połączenie, w przyszłości ma automatycznie cofać się o 100 m po swojej trasie — firma właśnie rozwija tę funkcję.
Kilka kamer zapewnia operatorom widok 360 stopni. Niektóre roboty mają zamontowane kamery z wideodomofonów — dzięki temu operatorzy mogą rozmawiać z rannymi żołnierzami podczas ich ewakuacji z frontu.

Jedyna słabość

UGV mają jednak podstawową słabość: widzą pole walki tylko z poziomu ziemi. Jeden z instruktorów Ratela, który ze względów bezpieczeństwa chce zachować anonimowość, mówi, że żołnierze często najpierw używają dronów powietrznych, by wyznaczyć główne i alternatywne trasy, zanim wyślą roboty lądowe.
Zaledwie kilka minut drogi od fabryki Ratel prowadzi własny poligon szkoleniowy — nieutwardzony tor otoczony starymi oponami, przypominający trasę motocrossową. W ubiegłym roku firma przeszkoliła tam ponad 500 operatorów.
Sterowanie UGV przypomina prowadzenie zdalnie sterowanego samochodu — tylko większego, czasami uzbrojonego lub zaprogramowanego do eksplozji w miejscu docelowym. Według Ostapczuka ktoś z doświadczeniem w obsłudze dronów FPV nauczy się tego w jeden dzień. Osoba, która nigdy nie grała w gry wideo, potrzebuje ok. tygodnia — jak na system bezzałogowy to wciąż niezwykle krótki czas szkolenia.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Ukraina intensywnie rozwija roboty lądowe, które zastępują ludzi w niebezpiecznych misjach na froncie.
  • Nowa generacja robotów wykonuje różnorodne zadania, takie jak transport amunicji, ewakuacja rannych oraz atakowanie pozycji rosyjskich.
  • W 2023 roku zamówiono już 25 tysięcy robotów, a do końca roku planuje się osiągnięcie 50 tysięcy.
  • Roboty wykazują dużą odporność i mogą działać nawet pod ostrzałem, ale zostały zaprojektowane z ograniczeniami, np. nie mają widoku z powietrza.
  • Ukraińskie zalecenia przewidują, że roboty przejmą całość logistyki na polu walki, co ma na celu ochronę żołnierzy.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz