Nowe doniesienia dot. Romanowskiego. Generał wprost: z pozoru dobre miejsce do ukrycia, 05.08.2026



 

Nowe doniesienia dot. Romanowskiego. Generał wprost: z pozoru dobre miejsce do ukrycia

— Z pozoru może to wyglądać na bardzo dobre miejsce do ukrycia — mówi w rozmowie z "Faktem" gen. Adam Rapacki, pytany o wypowiedź Adama Bodnara, z której wynika, że Marcin Romanowski może przebywać obecnie w klasztorze. O doniesienia dotyczące posła PiS zapytaliśmy również Waldemara Żurka.


W maju Marcin Romanowski opuścił Węgry. Od tego czasu pozostaje nieuchwytny dla polskich organów ścigania. Kilka dni temu w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Adam Bodnar powiedział, że poseł PiS może przebywać obecnie w klasztorze.

Decyzja Trzaskowskiego zbiera żniwo. 21 osób odchodzi z KO

— Skoro ktoś przed wstąpieniem do polityki był w Opus Dei, a pan Marcin Romanowski był, to raczej trudno mi sobie wyobrazić, żeby po tych wszystkich przygodach jego organizacja go opuściła — powiedział były minister sprawiedliwości.

— Zakładam, że może być w klasztorze. Jak się jest supernumerariuszem w Opus Dei, to się mieszka de facto w czymś w rodzaju takiej celi klasztornej. To nie jest oczywiście klasztor, ale cela odosobnienia, dość samotnicza — dodał.

O te słowa "Fakt" zapytał Waldemara Żurka. Minister sprawiedliwości przekazał nam krótko, że "służby sprawdzają każdy trop", ale "domniemania nie wystarczą".

Marcin Romanowski jest w klasztorze? "Z pozoru dobre miejsce do ukrycia"

Zapytaliśmy więc byłego wiceszefa policji i byłego wiceszefa MSWiA o to, czy osoba ścigana przez służby mogłaby skutecznie ukrywać się na terenie klasztoru. — Skutecznie nie, bo jeśli ktoś przebywałby na terenie takiego obiektu, to pewnie nie non stop. Mógłby wychodzić, chociażby po zakupy. Wtedy można by go zatrzymać — mówi gen. Adam Rapacki.

— Jeśli byłyby bardzo precyzyjne informacje, że dana osoba tam przebywa, to policja na pewno zwróciłaby się też do przełożonego klasztoru, aby ta osoba opuściła teren, mogła zostać zatrzymana i doprowadzona do sądu — dodaje.

— Z pozoru może to wyglądać na bardzo dobre miejsce do ukrycia — zaznacza ekspert. Jak tłumaczy, jeśli tylko służby mają pewność, że dana osoba tam przebywa, to fakt, że jest w klasztorze, nie jest przeszkodą.

Służby mogą wejść do klasztoru? "Tego się unika"

"Fakt" zapytał więc gen. Adama Rapackiego o to, czy służby mogą wejść na teren takiego obiektu. — Generalnie tego się unika. Utrzymywana jest autonomia kościoła i zakonu, żeby rzeczywiście nie zakłócać spokoju. Natomiast nie znam przepisu, który zabraniałby wejścia policji na teren w celu zatrzymania osoby poszukiwanej, na przykład, gdyby przebywał tam jakiś niebezpieczny przestępca. Jeżeli to by było na terenie kraju — wyjaśnia.

— Jeśli chodzi o klasztor poza granicami Polski, wówczas obowiązuje prawo kraju, na terenie którego się znajduje. To nie jest teren wyłączony spod jurysdykcji państwa, więc wszystko zależy od obowiązujących tam regulacji — mówi były szef policji. — Natomiast nie jest to miejsce, gdzie zupełnie można uniknąć odpowiedzialności i ukrywać się nieskończoność — dodaje i podkreśla, że po precyzyjnej weryfikacji informacji, we współpracy ze służbami danego kraju, może dojść do zatrzymania.

Rozmówca "Faktu" został również zapytany o to, czy takie przypadki się już zdarzały. — Nie pamiętam sytuacji, żeby ktoś się ukrywał na terenie klasztoru — mówi gen. Adam Rapacki. Jak podkreśla, klasztory pilnowały, aby nie ukrywać u siebie przestępców. Jeśli już dochodziło do sytuacji, że na jego terenie przebywała poszukiwana osoba, to opuszczała klasztor i mogła zostać zatrzymana.

Były wiceszef MSWiA podkreśla, że słowa Adama Bodnara o Marcinie Romanowskim mogą być sygnałem dla służb do sprawdzenia.

Romanowski zniknął. Pomaga Opus Dei? "Dowodem byłby wygląd jego twarzy"

Człowiek Nawrockiego mocno do rządzących: wara od prerogatyw

Fakt


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz