Pijany poseł PiS wyniesiony z samolotu przez służby. "Załoga nie mogła go dobudzić"
Jak dowiedział się "Fakt", 28 maja na Lotnisku Chopina w Warszawie służby podjęły interwencję wobec posła PiS Marcina Porzucka (42 l.). Po przylocie z Rzeszowa nie był on w stanie samodzielnie opuścić pokładu samolotu. Nasze źródła twierdzą, że parlamentarzysta był w stanie upojenia alkoholowego, który mógł nawet zagrażać jego życiu. Sam zainteresowany zajście tłumaczy... problemami zdrowotnymi.
W czwartek na pokładzie Embraera 175 lecącego z Rzeszowa do Warszawy (nr lotu 3808) znajdował się m.in. poseł PiS Marcin Porzucek. Jak poinformował nas jeden z ponad 80 pasażerów obecnych na pokładzie, po lądowaniu w stolicy przed godziną 18:00, parlamentarzysta nie był w stanie samodzielnie opuścić samolotu.
— Z posłem nie było żadnego kontaktu, spał wyjątkowo głęboko. Pomimo wielu starań załoga nie mogła go dobudzić. Ostatecznie, gdy wszyscy pozostali podróżni już wysiedli, wezwano pomoc i mężczyznę dosłownie wyniesiono z samolotu — relacjonuje nasz czytelnik.
Z relacji świadków zdarzenia, do których udało nam się dotrzeć, jasno wynika, że poseł był w stanie upojenia alkoholowego, który mógł zagrażać jego życiu. — W związku z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera konieczna była interwencja na pokładzie. Jej szczegółów nie mogę jednak ujawnić z uwagi na wrażliwość danych medycznych — mówi "Faktowi" Piotr Rudzki, rzecznik prasowy Lotniska Chopina w Warszawie.
Interwencja na Okęciu. Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu
Z naszych informacji wynika, że politykiem musieli pilnie zająć się ratownicy medyczni. W zdarzeniu brali także udział przedstawiciele Straży Granicznej, którzy wykonywali w tym czasie na pokładzie czynności związane z podróżującym z Rzeszowa obywatelem Gruzji, szykowanym do deportacji z Polski. — Służby pomogły medykom wynieść z samolotu posła, który nie był w stanie poruszać się o własnych siłach — dodaje nasz informator.
W piątek "Fakt" skontaktował się z Porzuckiem, aby zapytać o kontrowersyjne zdarzenie. Poseł początkowo zasłonił się niepamięcią. Chwilę później potwierdził jednak, że odbył w czwartek podróż i przebywał też na Lotnisku Chopina w Warszawie.
Jak tłumaczy się Marcin Porzucek?
Odnosząc się do całej sytuacji, polityk tłumaczył się problemami zdrowotnymi. — Czekam na rezonans magnetyczny i czasami mam po prostu trudności z chodzeniem. Zresztą każdy, kto obserwuje mnie od wielu tygodni, widzi, że jest taki problem — powiedział.
Dodał również, że "pomoc Straży Granicznej wynikała wyłącznie z tego powodu". — Mam dolegliwości związane z biodrem i to dla mnie kłopot. To, że ktoś podjął interwencję, to już ich sprawa. Nie byłem badany alkomatem, pobrano mi natomiast krew, więc zostanę pod tym względem sprawdzony — przekazał nam dość pokrętnie polityk PiS.
Dzień po skandalicznym zajściu na warszawskim lotnisku poseł prawicy zjawił się w sejmowych ławach. W piątkowy poranek brał udział w ważnych głosowaniach dotyczących m.in. wprowadzenia zakazu trzymania zwierząt domowych na uwięzi, statusu osoby najbliższej w związku czy wyrażenia zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Zbigniewa Ziobry.
Ustawa o statusie osoby najbliższej w Sejmie. Jest decyzja
Mentzen rozzłościł Żulczyka. "Słuchaj polityku". Padł wulgaryzm
/7
Porzucek w piątkowy poranek brał udział w ważnych głosowaniach.
/7
Poseł PiS Marcin Porzucek — jak wynika z naszych ustaleń — miał dzień wcześniej zostać wyniesiony z samolotu przez służby lotniskowe.
/7
Poseł PiS tłumaczył się... problemami zdrowotnymi.
/7
Poseł Porzucek po sytuacji w samolocie miał intensywny dzień w Sejmie.
/7
Poseł PiS Marcin Porzucek
/7
Poseł PiS w Sejmie dzień po incydencie w samolocie.
/7
Lotnisko Chopina w Warszawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz