Polowanie w PiS na "ukrytych" stronników Morawieckiego. "Zapisali się i siedzą cicho", 27.04.2026


Polowanie w PiS na "ukrytych" stronników Morawieckiego. "Zapisali się i siedzą cicho"

 27 kwietnia 2026

Przeciwnicy Mateusza Morawieckiego są przekonani, że do jego stowarzyszenia zapisało się więcej polityków PiS, niż wynikało to z oficjalnych informacji. Jak słyszymy, "maślarze" tropią te osoby, bo chodzi nie tylko o parlamentarzystów, ale również samorządowców. To o tyle istotne, że według ostatnich komunikatów stowarzyszenie ma już nie przyjmować nowych członków spośród polityków Prawa i Sprawiedliwości.

— Znowu będzie chwila spokoju, a potem wybuchnie kolejna odsłona tej wojny. Za kulisami buzuje, proszę mi wierzyć — słyszymy od polityka PiS, który deklaruje, że spór dwóch zwaśnionych grup w partii obserwuje z boku.

Pauza taktyczna?

A wydawało się, że wojenny topór zostanie zakopany. Najważniejszym elementem porozumienia miały być ustalenia dotyczące Stowarzyszenia Rozwój Plus, czyli politycznego zaplecza budowanego przez Mateusza Morawieckiego. To właśnie ono wywołało na Nowogrodzkiej największą nerwowość.

Nie chodziło bowiem o kolejną fundację, think tank czy klub dyskusyjny, ale o strukturę, która w praktyce — według przeciwników byłego premiera — mogła stać się zalążkiem osobnej frakcji byłego premiera w PiS.

Dlatego prezes partii najpierw próbował ten ruch zatrzymać, a później przynajmniej wziąć pod kontrolę. Kompromis ogłoszony po wielogodzinnych rozmowach Kaczyńskiego z Morawieckim sprowadzał się do tego, że działalność stowarzyszenia ma być prowadzona "niejako wewnątrz partii".

Tak ujął to sam Kaczyński po spotkaniu z byłym premierem. W teorii oznacza to, że Morawiecki zachowuje swoje formalne zaplecze i nie musi go rozwiązywać, ale ma ono zostać wtłoczone w partyjne tryby.

Dla Morawieckiego to sukces, bo prezes PiS de facto uznał istnienie jego środowiska. Były premier może więc dalej skupiać wokół siebie posłów, ekspertów i działaczy, a jednocześnie twierdzić, że robi to w ramach pracy na rzecz całej partii.

Dla Kaczyńskiego to próba ograniczenia strat: skoro stowarzyszenie już powstało i zaczęło liczyć szable, lepiej było przykleić je do PiS, niż pozwolić, by funkcjonowało jako byt zewnętrzny, z własną dynamiką i własną lojalnością.

Tyle że wielu polityków PiS odczytuje to inaczej: jako usankcjonowanie wewnętrznej frakcji Morawieckiego. A to w partii Kaczyńskiego jest czymś szczególnie groźnym. PiS przez lata był zbudowany na zasadzie jednego centrum decyzyjnego.

Frakcje oczywiście istniały, ale rzadko dostawały tak czytelny znak rozpoznawczy i osobną organizacyjną formę. Stowarzyszenie Rozwój Plus zmienia tę logikę, bo daje byłemu premierowi narzędzie do prowadzenia gry nie tylko wizerunkowej, ale także personalnej.

Początek kłopotów

Właśnie dlatego wspólny weekendowy występ Kaczyńskiego, Morawieckiego i Czarnka był tak potrzebny. Miał przykryć wrażenie, że prezes został zmuszony do zaakceptowania faktów dokonanych.

Morawiecki pokazał, że nie został ukarany ani zmarginalizowany. Czarnek — że nadal jest częścią najważniejszego partyjnego układu i nie został poświęcony w ramach ugody z byłym premierem. Kaczyński — że to on wciąż siedzi pośrodku i rozdaje role. Tyle że sam fakt, iż trzeba było organizować takie pojednawcze obrazki, pokazuje skalę napięcia.

Największy problem polega na tym, że porozumienie nie usuwa przyczyny konfliktu. Morawiecki nadal ma ambicje, ludzi i własny projekt. Czarnek jest promowany jako twarz twardego kursu oraz potencjalny kandydat PiS na premiera. Kaczyński nadal próbuje równoważyć oba środowiska, ale coraz wyraźniej widać, że nie chodzi już tylko o bieżącą taktykę, lecz o sukcesję po prezesie.

Przeciwnicy Mateusza Morawieckiego w partii są przekonani, że do jego stowarzyszenia zapisało się więcej polityków PiS, niż wynikało to z oficjalnych informacji. Jak słyszymy, "maślarze" tropią te osoby, bo chodzi nie tylko o parlamentarzystów, ale również samorządowców. To o tyle istotne, że według ostatnich komunikatów stowarzyszenie ma już nie przyjmować nowych członków spośród polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Ujawniona pierwotnie lista tych, którzy zapisali się do nowej struktury, liczyła 38 nazwisk. Jednak od początku pojawiały się doniesienia o tym, że zapisanych jest więcej i nie chodzi jedynie o parlamentarzystów, ale też o samorządowców. Na razie jednak żadne dodatkowe nazwiska — poza wymienionymi 38 — nie wypłynęły.

— Było okienko transferowe — śmieje się jeden z posłów PiS sympatyzujących z inicjatywą Morawieckiego.

Nasz rozmówca tłumaczy, że chodzi o kilka dni, jakie minęły od ukonstytuowania się stowarzyszenia do ubiegłego poniedziałku, czyli dnia, w którym Jarosław Kaczyński spotkał się z Mateuszem Morawieckim w domu Adama Bielana. Wprawdzie już wcześniej prezes PiS groził konsekwencjami tym, którzy będą wstępować do nowego ciała, ale nie wskazywał, od kiedy ultimatum ma obowiązywać.

"Taktyczne milczenie"

— Niektórzy z tych ludzi potem dzwonili na Nowogrodzką i przekonywali, że nie wiedzieli, iż stowarzyszenie nie ma zielonego światła od prezesa. Ale niektórzy zapisali się i siedzą cicho. Taktyczne milczenie — słyszymy od polityka związanego z "maślarzami", czyli przeciwnikami byłego szefa rządu.

A ci — jak słyszymy — chcą bacznie obserwować ruchy Morawieckiego. Są przekonani, że jego ostatnia aktywność była obliczona przede wszystkim na podważenie pozycji Przemysława Czarnka, który został niedawno ogłoszony kandydatem PiS na przyszłego premiera. Jeśli były premier miał taki plan, to z pewnością częściowo się to udało, bo jego trasa po Polsce została w pewnym momencie całkowicie przykryta doniesieniami o konflikcie w partii.

A na dodatek do walki wewnętrznej rzucili się nawet współpracownicy liderów obydwu skłóconych grup z drugiego szeregu. Działacze partii w ostatnich dniach przesyłali sobie m.in. screeny z wymiany zdań na platformie "X" z udziałem Adama Bielana i bliskiego współpracownika [oraz kierowcy] Przemysława Czarnka Marka Kuny, który sugerował, że europoseł wypowiada się na temat szczegółów posiedzeń ścisłych władz PiS, choć miało go na nich nie być.

"Tak. Byłem we wtorek [14 kwietnia]. I o tym mówiłem. Niech Pan wróci do kierowania samochodem i już nie miesza, OK?" — napisał Bielan.

"A na czwartek, gdzie PJK jasno i dobitnie zasugerował odpowiedzialność dyscyplinarną dla rozłamowców, już pana nie zaprosili. Smuteczek" — odpisał Kuna.

Odpowiedź Bielana: "Było już pite? Nie za wcześnie?".

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Przeciwnicy Mateusza Morawieckiego w PiS uważają, że do jego stowarzyszenia zapisało się więcej polityków, niż oficjalnie podano.
  • Stowarzyszenie Rozwój Plus, wspierane przez Morawieckiego, budzi niepokój w PiS i może prowadzić do powstania osobnej frakcji.
  • Jarosław Kaczyński usiłuje kontrolować sytuację, pozostawiając stowarzyszenie wewnętrznie w partii, co może prowadzić do napięć.
  • Morawiecki planuje dalsze budowanie wokół siebie grupy politycznej, co może podważyć pozycję Przemysława Czarnka, kandydata PiS na przyszłego premiera.
  • Niektórzy politycy PiS, którzy zapisali się do nowego stowarzyszenia, pozostają w milczeniu, obserwując sytuację wewnętrzną w partii.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz