Powrót Wielkiej Brytanii do UE mógłby zwalić Zachód z nóg. Szykujmy się na polityczny rollercoaster [OPINIA], 19.06.2026


qyBTAthF 400x400

Powrót Wielkiej Brytanii do UE mógłby zwalić Zachód z nóg. Szykujmy się na polityczny rollercoaster [OPINIA]

Steve Davies

Steve Davies 

19 czerwca 2026

Już ponad połowa Brytyjczyków uważa, że brexit był błędem. Po 10 latach od rozwodu z UE zbliżenie z Brukselą nie jest już polityczną fantastyką. Ale za nowym otwarciem czai się długa lista barier i niechęci. Europa już przygotowuje się na serię wstrząsów.

Dr Steve Davies — pracownik naukowy do spraw edukacji w Instytucie Spraw Gospodarczych, z wykształcenia historyk, absolwent Uniwersytetu w St. Andrews, przez 30 lat wykładał na Uniwersytecie Metropolitalnym w Manchesterze, autor wielu książek.
Rzeczywistość po brexicie przytłacza Brytyjczyków. Najbardziej uderzającą cechą wielu aspektów dzisiejszej polityki na Wyspach jest to, jak niewiele zmieniło się od czerwca 2016 r. — zamiast tego obserwujemy ciągłe dryfowanie.
Wtedy był wóz albo przewóz. Dziś obozów jest jeszcze więcej, a obywatele są podzieleni jak nigdy wcześniej. Tym bardziej że spowolnienie gospodarcze zaczęło już bardzo doskwierać. Brytyjski ekspert dr Steve Davies przewiduje, co może stać się w ciągu najbliższych pięciu lat. Są trzy scenariusze. Jeden z nich zakłada "opcję norweską", czyli znaczne zbliżenie z UE. Ale nic za darmo.
Wyobraźmy sobie 2031 r.
Zaczyna się od rozważań na temat tego, co stało się 15 lat wcześniej.
23 czerwca 2016 r. Wielka Brytania zagłosowała za opuszczeniem Unii Europejskiej. Teraz, prawie 10 lat później, Wielka Brytania i UE wciąż nie ustaliły ostatecznego kształtu swoich przyszłych stosunków.

Jednak w obliczu napiętych stosunków transatlantyckich, wojny na wschodzie Europy i globalizacji pod presją, rośnie presja na Londyn i Brukselę, by znalazły wspólną płaszczyznę porozumienia
Głosowanie w 2016 r. było wynikiem (a nie przyczyną) przesunięcia w brytyjskiej polityce z kwestii gospodarczych w kierunku tożsamości narodowej i suwerenności. Ta zmiana, którą obserwujemy w większości krajów europejskich, gwałtownie przyspieszyła po kryzysie finansowym z 2008 r. W latach po brexicie nastroje te się pogłębiły, choć na razie rzeczywistość ta pozostaje ukryta za sztywnością brytyjskiego systemu partyjnego.
Wynik referendum w sprawie brexitu odzwierciedlał również długotrwałą rzeczywistość ujawnioną przez wiele badań i sondaży, a mianowicie to, że brytyjska opinia publiczna była znacznie mniej przychylna projektowi europejskiemu i ściślejszej integracji politycznej niż ich odpowiednicy w innych częściach UE, a znaczna mniejszość była aktywnie wroga.
Większość brytyjskiego społeczeństwa — niezależnie od tego, czy głosowała za pozostaniem w UE, czy za wyjściem z niej — postrzegała członkostwo w UE w kategoriach pragmatycznych, jako praktyczne porozumienie, które powinno przynieść korzyści gospodarcze. Grupa ta odrzucała projekt polityczny jako górnolotną retorykę. Postawy te utrzymują się do dziś i będą nadal kształtować stosunki między UE a Wielką Brytanią.

Głosowanie w 2016 r. było sprzeciwem wobec dalszego udziału w coraz ściślejszej unii UE, ale nie było jawnym sprzeciwem wobec ekonomicznych aspektów członkostwa Wielkiej Brytanii w UE, takich jak system regulacyjny jednolitego rynku czy wspólna polityka handlowa.

Biorąc to pod uwagę, uzasadnionym oczekiwaniem było, że Wielka Brytania zachowa bliskie powiązania gospodarcze z UE, nawet jeśli nie będzie już częścią projektu politycznego. Powszechnie propagowaną wersją tego rozwiązania była tzw. umowa norweska, w ramach której Wielka Brytania nadal uczestniczyłaby w jednolitym rynku i pozostawała w unii celnej.
Nie byłoby to do przyjęcia dla około 30 proc. brytyjskich wyborców, którzy wyznają silną ideę suwerenności narodowej. Koncepcja ta była jednak akceptowalna dla pragmatyków zarówno po stronie zwolenników wyjścia, jak i pozostania w UE, którzy zawsze postrzegali członkostwo w UE przede wszystkim jako relację gospodarczą.
Niemniej jednak udział gospodarczy bez zobowiązań politycznych nie urzeczywistnił się zgodnie z oczekiwaniami. Trwały dwa lata burzliwych negocjacji, które doprowadziły do niezwykle złożonej umowy o wystąpieniu, w ramach której Wielka Brytania uzyskała szereg dostosowanych do swoich potrzeb porozumień, które odtwarzały jednolity rynek dla większości sektorów. Doprowadziło to do długiego okresu chaosu parlamentarnego, w którym umowa była wielokrotnie odrzucana w głosowaniach, ale nie udało się uzyskać większości dla żadnej alternatywy.

Głównym powodem trudności Londynu w znalezieniu z UE realnego rozwiązania po brexicie była odmowa zaakceptowania wyniku głosowania przez trzecią grupę wyborców. Była to mniejszość, która identyfikowała się nie tylko z brytyjską współpracą gospodarczą z kontynentem, ale także z projektem coraz ściślejszej unii. Uważali, że blokując jakiekolwiek porozumienie, mogą sprowokować drugie referendum, które odwróciłoby wynik pierwszego.

To, co jednak nastąpiło, to bardzo "twarda" umowa brexitowa, w ramach której większość kraju opuściła zarówno jednolity rynek, jak i unię celną, a także zlikwidowała większość istniejących umów o wolnym handlu i innych porozumień między Wielką Brytanią a UE.

Rzeczywistość po brexicie

W ciągu dekady od rozstania niemal powszechnie panuje pogląd, że umowa po brexicie się nie sprawdziła. Zwolennicy pozostania w UE, którzy sprzeciwiali się brexitowi, są w większości przekonani, że wszystko potoczyło się jeszcze gorzej, niż się obawiali. Ich zdaniem, oprócz politycznej izolacji od partnerów, Wielka Brytania poniosła ogromny cios gospodarczy. Jej produkt krajowy brutto (PKB) spadł o 5-10 proc. w porównaniu z poziomem, jaki osiągnęłaby, gdyby brexit nie miał miejsca — najczęściej cytowaną wartością jest 8 proc.
Jest to dwukrotność wcześniejszych prognoz Urzędu do spraw Odpowiedzialności Budżetowej i innych instytucji, które zakładały skumulowany spadek o 4 proc.
Jednak obecne szacunki są prawie na pewno zawyżone, ponieważ opierają się na nierealistycznie optymistycznych założeniach dotyczących sytuacji Wielkiej Brytanii, gdyby pozostała w UE. Wiele z nich ignoruje rzeczywistość utrzymujących się słabych wyników w zakresie kilku wskaźników, przynajmniej od czasu kryzysu finansowego z 2008 r.

W wyniku brexitu nastąpiło wyraźne spowolnienie wzrostu gospodarczego i spadek poziomu aktywności gospodarczej — debata dotyczy jedynie dokładnych liczb. Co ważniejsze, w kontekście politycznym w perspektywie krótkoterminowej liczą się raczej odczucia niż fakty.

Wśród brytyjskiej elity politycznej umacnia się przekonanie, że ich sprzeciw wobec brexitu był uzasadniony, że nie przyniósł on przełomu obiecanego przez niektórych jego zwolenników oraz że cofnięcie części lub całości porozumienia brexitowego miałoby ożywczy wpływ na brytyjską gospodarkę.
Sprzeciw wobec brexitu był uzasadniony, jeśli chodzi o argumenty ekonomiczne. Nie jest jednak jasne, czy argumenty polityczne przeciwko opuszczeniu UE znalazły potwierdzenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wyniki UE i jej przywództwo w sferze politycznej od 2016 r.
Po 2016 r. stało się jasne, że istnieje kilka alternatywnych projektów dotyczących "Wielkiej Brytanii po brexicie", które wzajemnie się wykluczają. Zwycięska strona opowiadająca się za wyjściem z UE nie zjednoczyła się wokół żadnego z nich, a tym bardziej nie opracowała strategii ich wdrożenia. W rezultacie żaden z tych projektów nie został zrealizowany.

Najbardziej uderzającą cechą wielu aspektów dzisiejszej polityki publicznej jest to, jak niewiele zmieniło się od czasu brexitu — zamiast tego obserwujemy ciągłe dryfowanie.

Większość negatywnych konsekwencji brexitu wynika z impasu, który nastąpił po głosowaniu. To właśnie niepowodzenie w zawarciu porozumienia, które pozwoliłoby Wielkiej Brytanii pozostać członkiem jednolitego rynku (i być może unii celnej), doprowadziło do tych konsekwencji, biorąc pod uwagę słabość brytyjskiego państwa.
Zwolennicy ponownego przystąpienia do UE, czy to w pełni, czy częściowo, twierdzą, że ożywiłoby to gospodarkę. Bez podjęcia radykalnych działań w innych obszarach polityki jest to prawie na pewno nieprawda. Niemniej jednak odwrócenie brexitu w jakiejś formie niewątpliwie powstrzymałoby postępujące pogorszenie sytuacji. Biorąc pod uwagę, jak złe są perspektywy, dla wielu jest to bardzo atrakcyjne.

Dzisiejszy nastrój polityczny w Wielkiej Brytanii

Politycy i liderzy opinii są obecnie coraz bardziej przekonani o konieczności zmierzenia się przez Wielką Brytanię z nadrzędnymi realiami teraźniejszości. Stany Zjednoczone nie są już wiarygodnym sojusznikiem, a porządek światowy, którym kierowały, rozpada się na kawałki.
W tym kontekście sama UE dostrzega obecnie potrzebę znacznie ściślejszej i skuteczniejszej współpracy politycznej i wojskowej w swoim sąsiedztwie, co trudno osiągnąć bez udziału Wielkiej Brytanii. Brytyjscy przywódcy niechętnie godzą się ze scenariuszem zakończenia "szczególnych stosunków" ze Stanami Zjednoczonymi, co pociąga za sobą konieczność nawiązania znacznie bliższych relacji z mieszkańcami kontynentalnej Europy.

Trudność polega na tym, że trójstronny podział polityczny w Wielkiej Brytanii jest nadal tak samo aktualny jak zawsze. Zwolennicy cofnięcia brexitu wskazują na sondaże, z których wynika, że 58 proc. społeczeństwa uważa obecnie, iż brexit był błędem. Pozostaje jednak i tak spora mniejszość zwolenników suwerenności, która sprzeciwia się jakiemukolwiek złagodzeniu brexitu, a tym bardziej jego cofnięciu, niezależnie od argumentów ekonomicznych (ponieważ dla nich ekonomia jest sprawą drugorzędną). Wciąż istnieją silni zwolennicy pozostania w UE, którzy zawsze popierali projekt europejski i udział Wielkiej Brytanii w nim, ale stanowią oni niewielką mniejszość.

Pomiędzy nimi znajduje się największa grupa — osoby głęboko sceptyczne wobec europejskiej integracji politycznej, ale ceniące korzyści gospodarcze wynikające z członkostwa w jednolitym rynku. To właśnie ta grupa wpłynęła na wyniki sondaży i sprawia, że jakikolwiek powrót do bliższych stosunków między Wielką Brytanią a UE jest politycznie trudny.
Po stronie UE również istnieją poważne wyzwania, więc nie powinniśmy zakładać, że osiągnięcie konsensusu przez rząd Wielkiej Brytanii będzie prostą sprawą.

Scenariusze

Prawdopodobny przebieg stosunków między Wielką Brytanią a UE za około pięć lat przedstawiono poniżej, w kolejności według prawdopodobieństwa.
Bardziej prawdopodobne: opcja norweska
Wielka Brytania formalnie pozostaje poza politycznymi porozumieniami i instytucjami UE, współpracując jednocześnie w zakresie bezpieczeństwa i obrony oraz ponownie przystępując do jednolitego rynku i unii celnej (opcja norweska). Opcja ta zyskałaby poparcie największej grupy wyborców i byłaby akceptowalnym drugim wyborem zarówno dla silnego bloku zwolenników pozostania w UE, jak i dla zwolenników ponownego przystąpienia.
Aby jednak tak się stało, muszą zaistnieć dwie rzeczy. Po pierwsze, jedna z głównych partii (lub więcej niż jedna) musiałaby opowiadać się za tym konkretnym rozwiązaniem i prowadzić kampanię na jego rzecz, a po drugie, musiałoby to być głównym tematem wyborów parlamentarnych. Wyzwaniem jest to, że obecne kierownictwo Partii Pracy raczej nie zajmie tak zdecydowanego stanowiska. Chociaż jest bardzo prawdopodobne, że przed następnymi wyborami pojawi się nowy lider, obecna niechęć Partii Pracy do podjęcia zobowiązań w tej kwestii może stać się bezprzedmiotowa.
Umiarkowanie prawdopodobne: porozumienie w sprawie bezpieczeństwa, a nie gospodarki i polityki
Kwestie gospodarcze, handlowe i polityczne Wielkiej Brytanii pozostaną w dużej mierze takie same: skomplikowane. Jednocześnie jednak UE i Wielka Brytania będą dążyć do dalszej, ściślejszej współpracy wojskowej i w zakresie bezpieczeństwa.
Utrzymanie obecnego status quo nie jest już dla nikogo pierwszym wyborem, ale może tak się stać, jeśli przedstawione alternatywy będą opcjami, które wyborcy i grupy interesów lubią jeszcze mniej (całkowity powrót do UE lub radykalne zerwanie z polityką gospodarczą ostatnich 40 lat w celu wykorzystania korzyści płynących z brexitu). Status quo mogłoby wówczas zwyciężyć jako niechętnie preferowany przez wszystkich kierunek, pozwalający uniknąć ścieżki, której nie lubią jeszcze bardziej.
Bliższa współpraca wojskowa oraz w zakresie bezpieczeństwa jest i tak niezwykle prawdopodobna, biorąc pod uwagę obecną sytuację bezpieczeństwa na świecie i w Europie.
Najmniej prawdopodobne: Wielka Brytania w pełni ponownie przystępuje do UE
Brexit zostaje całkowicie cofnięty, a Wielka Brytania ponownie przystępuje do UE jako pełnoprawny członek. Scenariusz ten napotyka kilka poważnych przeszkód. Wymagałby on szeroko zakrojonych i długotrwałych negocjacji, których żadna ze stron nie chce. Niemal na pewno wiązałby się on z naleganiem UE, aby Wielka Brytania zobowiązała się do przyjęcia euro i rezygnacji z różnych wyłączeń, które miała przed 2016 r., a także z ulgi w składkach.
Byłoby to bardzo trudne do zaakceptowania przez brytyjskich wyborców. Radykalny krok w postaci całkowitego cofnięcia brexitu wywołałby gwałtowny sprzeciw ze strony 30-40 proc. zwolenników suwerenności, a ponadto nie spodobałby się grupie dążącej do zbliżenia gospodarczego bez integracji politycznej. Próba uczynienia ponownego przystąpienia Wielkiej Brytanii do UE wyraźnym celem niemal na pewno przyniosłaby odwrotny skutek dla jej zwolenników, zarówno w wyborach parlamentarnych, jak i w referendum.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Ponad połowa Brytyjczyków uważa brexit za błąd, co stawia kwestie relacji z UE w nowym świetle.
  • Zbliżenie do UE, nazywane "opcją norweską", może stać się realne, jednak znajdą się poważne przeszkody.
  • Gospodarka Wielkiej Brytanii znacznie ucierpiała po brexicie, z przewidywanym spadkiem PKB o 8%.
  • Polityczne podziały w Wielkiej Brytanii są głębokie, z różnymi grupami mającymi odmienne spojrzenia na przyszłość relacji z UE.
  • Scenariusze przyszłych stosunków obejmują opcję norweską, współpracę w zakresie bezpieczeństwa oraz najmniej prawdopodobne pełne przystąpienie do UE.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz