Prezydent nieobecny na inauguracji Rady Pokoju Donalda Trumpa. "Zachowali resztki rozsądku", 18.02.2026



 

Prezydent nieobecny na inauguracji Rady Pokoju Donalda Trumpa. "Zachowali resztki rozsądku"

Na spotkaniu inaugurującym Radę Pokoju, 19 lutego w Waszyngtonie, Karola Nawrockiego będzie reprezentował szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Taką informację podała Kancelaria Prezydenta. Sam Karol Nawrocki nie pojawi się u boku Donalda Trumpa, choć został imienne do Rady zaproszony. — Dobrze, że na tej inauguracji prezydenta nie będzie. Bo głowa państwa polskiego nie może narażać siebie i kraju na śmieszność, uczestnicząc w tym Muppet Show organizowanym przez [Donalda] Trumpa — mówi Onetowi prof. Roman Kuźniar, politolog i dyplomata.

17 lutego 2026

W skrócie:

  • Karola Nawrockiego na inauguracji Rady Pokoju w Waszyngtonie zastąpi Marcin Przydacz
  • Prezydent nie zdecydował się na udział, mimo zaproszenia od Donalda Trumpa
  • Prof. Roman Kuźniar krytykuje Radę Pokoju, nazywając ją prywatnym klubem Trumpa i ciałem marionetkowym
  • Rada Pokoju ma zarządzać sytuacją w Gazie, a członkostwo wymaga wysokich wpłat finansowych

"W czwartkowym spotkaniu, inaugurującym Radę Pokoju w Waszyngtonie, Prezydenta RP Karola Nawrockiego będzie reprezentował Szef Biura Polityki Międzynarodowej Minister Marcin Przydacz" — napisał na portalu X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

W poniedziałek wicepremier, Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski, podkreślił, że dotychczas nie wpłynął wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o uchwałę rządu w sprawie przystąpienia Polski do Rady Pokoju. Zapewnił jednak, że rząd stworzy wszelkie warunki logistyczne, jeżeli Nawrocki zdecydowałby się na udział w posiedzeniu inauguracyjnym Rady jako obserwator. Nie zdecydował się.

"Muppet Show Donalda Trumpa"

— Gdy nie było jeszcze decyzji, kto i w jakim charakterze na inaugurację tego tworu pojedzie, apelowałem do pana Przydacza, żeby się Rejtanem przed prezydentem kładł, byle go na to wydarzenie nie puścić. Bo głowa państwa polskiego nie może narażać siebie i kraju na śmieszność, uczestnicząc w tym Muppet Show organizowanym przez Trumpa — mówi Onetowi prof. Roman Kuźniar, politolog i dyplomata, ekspert od stosunków międzynarodowych.

— Sposób działania, który wybrali tak prezydent, jak jego ludzie, czyli wysłanie do Waszyngtonu pana Przydacza, jest najlepszym rozwiązaniem w najgorszej sytuacji. Oni najwyraźniej resztkami rozsądku zdali sobie sprawę ze śmieszności i niezręczności tej sytuacji i tego tworu, jakim jest Rada Pokoju — podkreśla.

"Próba przerzucenia odpowiedzialności"

— Prezydent znalazł się w sytuacji trudnej, bo jest pod presją swojego patrona zza oceanu. Przecież Trump nie zapraszał do Rady krajów, tylko wybrane osoby. Już samo to przesądza, że to nie jest żaden organ międzynarodowy, tylko prywatny klub zwolenników prezydenta USA, ciało marionetkowe — wskazuje prof. Kuźniar.

Politolog dodaje też, że pojawił się problem: "skąd wziąć ten miliard dolarów, żeby nie pojechać jak golec". — Żądanie od polskich władz, od rządu, by ten koniecznie dał prezydentowi jednoznaczne, oficjalne stanowisko odnośnie do Rady, było próbą przerzucenia odpowiedzialności na rządzących. A przecież to Nawrocki, jako osobiście wskazany przez Trumpa, powinien był się zachować jak dorosły i samodzielnie podjąć decyzję w tej sprawie, oczywiście z pominięciem skutków finansowych — zwraca uwagę prof. Kuźniar.

I przewiduje, że Rada Pokoju "umrze rychłą, naturalną śmiercią, bo nie ma żadnych podstaw ani żadnego umocowania". — A fakt, że Trump tworzył ją jako wyraźną kontrę do ONZ, jest czymś, co powinno ten twór dyskwalifikować na starcie. Założenie tej Rady Pokoju jest kuriozalne — podsumowuje prof. Kuźniar.

Rada Pokoju ma zarządzać sytuacją w Gazie. Do Rady mogą przystąpić wyłącznie państwa zaproszone przez Stany Zjednoczone. Standardowa kadencja trwa trzy lata, lecz kraje, które w pierwszym roku wpłacą 1 mld dol., uzyskują status członka stałego. Reuters informował, że dla mniejszych państw przewidziano niższe progi finansowe, sięgające około 200 mln dol.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Prezydent RP Karol Nawrocki nie weźmie udziału w inauguracji Rady Pokoju, która odbędzie się 19 lutego w Waszyngtonie.
  • Zamiast niego, reprezentować go będzie Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej.
  • Politolog prof. Roman Kuźniar skrytykował Radę Pokoju, nazywając ją "prywatnym klubem Trumpa" oraz "Muppet Show".
  • Rada Pokoju ma zarządzać sytuacją w Gazie, a jej członkostwo wymaga wysokich wpłat finansowych, wynoszących około 1 miliarda dolarów dla stałych członków.
  • Kuźniar przewiduje, że Rada Pokoju "umrze rychłą, naturalną śmiercią" z powodu braku podstaw i umocowania.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz