"Proszę pana, to jest obłęd". Aleksander Kwaśniewski ostrzega przed zbliżającymi się wydarzeniami [WYWIAD], 21.01.2026



 

"Proszę pana, to jest obłęd". Aleksander Kwaśniewski ostrzega przed zbliżającymi się wydarzeniami [WYWIAD]

20 stycznia 2026

— Niestety, mam obawy, że cała ta historia grenlandzka, tak jak wcześniej słowa o Kanadzie jako 51. stanie USA, jest spowodowana tym, że Donald Trump chce być tym, który rozszerzył terytorium USA. On chce przekazać: "Widzicie, od czasów tego prezydenta, który kupił Alaskę, jestem następnym, który spowodował, że Ameryka jest większa". Proszę pana, to jest obłęd — mówi w rozmowie z Onetem były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski podczas Światowego Forum Ekonomicznego 2026 w Davos.

Aleksander Kwaśniewski jest gościem Leaders Forum Powered By Poland, którego partnerem jest Onet

Kamil Turecki: Panie Prezydencie, świat oszalał.

Aleksander Kwaśniewski: No tak to wygląda.

I co dalej?

No coś trzeba z tym zrobić. Wie pan, sypie się ten ład, który ukształtował się po II wojnie światowej, a później po upadku Związku Radzieckiego w 1989 r. i który jednak przynajmniej w tej części świata, w której my żyjemy, dał szansę z jednej strony na bezpieczeństwo, na pokój, a z drugiej strony na rozwój.

Polska jest świetnym przykładem. Trzydzieści parę lat polskiej transformacji to jest historia niezwykłego sukcesu wzrostu gospodarczego, rozwoju małych, średnich i dużych firm oraz wzrostu pozycji w świecie. Można do tego nie przykładać większej wagi, ale to jest ważne. Polska dzisiaj jest 20. gospodarką na świecie, a krajów jest blisko 200.

I ktoś to wszystko chce zepsuć.

Chcą to zepsuć od dawna. Chcą to zepsuć ci, którzy nie zgadzali się z tym ładem. Przede wszystkim Rosja i Putin, ale także Chiny, które nigdy nie chciały włączyć się w te wartości demokratyczne, które były dla nich nieakceptowalne.

Ale nie spodziewaliśmy się — i to jest ten nowy element rzeczywistości — że liderem tego chaosu, tego podważenia tradycyjnych wartości i w gruncie rzeczy rozbicia Zachodu, będzie prezydent Stanów Zjednoczonych. I to jest, powiedziałbym, najbardziej niezrozumiałe, niesamowite i niebezpieczne. I jak pan pyta, co robić, to zaczyna się kłopot, bo możliwe, że Amerykanie sami muszą coś z tym zrobić.

Dzisiaj Trump powoduje konflikt wewnątrz NATO

Prezydent Donald Trump chce nałożyć cła w wysokości 10 proc., a od czerwca być może nawet 25 proc. na osiem krajów europejskich, które mu się sprzeciwiły w kontekście Grenlandii. Polska, reprezentowana m.in. przez premiera Donalda Tuska, też twardo gra, ale na razie na platformach społecznościowych. Nie chcemy się wychylać?

Odpowiem panu tak: jako NATO musimy zadać sobie pytanie, czy jako wspólnota Zachodu, do której Polska chciała należeć, walczyła o to i udało się to najpierw w 1999 r. dzięki wejściu do Sojuszu Północnoatlantyckiegow 2004 r. do Unii Europejskiej, my mamy jakąś szansę dogadać się z Ameryką, która była liderem tego obozu?

Bo moim zdaniem w tym jest cały dramat. Nikt się nie spodziewał takiego ataku państwa NATO na NATO. To, że może pojawić się agresja na Unię Europejską ze strony Rosji, to było oczywiste. To, że Chinom ten zachodni model się nie podoba, to też nie jest żadna niespodzianka

Ale zadziwia to, że dzisiaj Trump powoduje konflikt wewnątrz NATO. Jeżeli przyjąć za poważne, że Grenlandia jest kluczową kwestią dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i świata zachodniego, to jest to do rozwiązania na bardzo wielu innych płaszczyznach. To wcale nie musi oznaczać, że Duńczycy mają oddać w prezencie Grenlandię jako terytorium Stanów Zjednoczonych.

Jakie rozwiązania pan proponuje?

Rozwiązanie prawdopodobnie przyjdzie wraz z amerykańskimi wyborami w listopadzie, ale pozostało 10 miesięcy. To dużo czasu. Według wszystkich danych Trump przegra wybory śródokresowe [midterm elections], a to oznacza, że Demokraci odzyskają Kongres. Pozycja prezydenta USA wówczas osłabnie i w związku z tym siła oddziaływania — żeby nie robił szaleństw — będzie większa. Nie mówię, że będzie ogromna, ale będzie większa. Natomiast dzisiaj trzeba rozmawiać, trzeba przekonywać.

Moim zdaniem cała ta historia z Grenlandią jest oparta na fałszywych przesłankach prezydenta Trumpa. Grenlandia potrzebna USA ze względów bezpieczeństwa? Proszę bardzo — można zwiększyć obecność wojsk amerykańskich na wyspie.

Grenlandczycy i Duńczycy sami ponoć do tego zachęcali.

Są przecież odpowiednie umowy. Drugim powodem są minerały. Stwórzmy tam zatem wspólne inwestycje amerykańsko-europejskie. Wydobywajmy je. Niestety mam jednak obawy, że cała ta historia grenlandzka, tak jak wcześniej słowa o Kanadzie jako 51. stanie USA, jest spowodowana tym, że Donald Trump z ego nie do opanowania, chce być tym, który rozszerzył terytorium USA.

On chce przekazać: "Widzicie, od czasów tego prezydenta, który kupił Alaskę, jestem następnym, który spowodował, że Ameryka jest większa". Czyli USA są nie tylko greater [od hasła Make America Great Again, czyli Uczyńmy Amerykę znów wielką], ale są i bigger [większe]. Proszę pana, to jest obłęd.

Czy Europa ma jakiekolwiek mocne karty, by się temu przeciwstawić?

Oczywiście, że ma. Pierwsza karta — nie wolno się poddać, dlatego że tego rodzaju egoistyczne pomysły muszą być okiełznane. Nawet jeżeli to będzie nas to sporo kosztowało, w tym te cholerne cła i tak dalej — to wszystko trzeba po prostu przeżyć. Mamy takie wartości jak prawo międzynarodowe, prawa człowieka, zasada multilateralizmu, zasada dialogu w polityce międzynarodowej i zasada wzajemnego szacunku.

Jeśli z tego zrezygnujemy, to będziemy w rękach nie tylko Trumpa, a także w rękach Putina i Xi Jinpinga, którzy uznają, że świat wrócił do epoki z okresu sprzed I wojny światowej, czyli koncertu mocarstw. Tylko ten koncert wielkich mocarstw kończy się zawsze konfliktem między nimi. A to już kosztuje cały świat i prowadzi nawet do wojen światowych.

Grenlandia za Ukrainę?

A my jesteśmy w centrum tego wszystkiego. Polska jest przecież granicą NATO na Wschodzie. Jesteśmy mocarstwem regionalnym, krajem, który wszedł do G20 [grupy największych gospodarek świata]. Historia dzieje się na naszych oczach. To epokowy moment. Co możemy zrobić?

Pierwsza rzecz, którą można by było zapewnić to polską stabilność i przewidywalność. Tyle że tu nie jesteśmy najlepsi, bo o ile gospodarka idzie dobrze, to ta polityka idzie marnie. Polska jest spolaryzowana, nie ma normalnej rozmowy między prezydentem a rządem. Gdyby między tymi głównymi ośrodkami władzy doszło do jako takiego porozumienia, to wtedy Polska może grać w ciekawą grę nawet dzisiaj.

Dlaczego? A no dlatego, że jeżeli uznać, że prezydent Nawrocki ma dobre kontakty z otoczeniem Trumpa, bo pewnie nie z samym prezydentem, ale z jego otoczeniem, to może pokazać Trumpowi, że wiele rzeczy nie powinno się robić, a już na pewno nie powinno się na przykład za cenę Grenlandii oddawać Ukrainy. A tego się obawiam.

Grenlandia za Ukrainę?

Taka może być cena do zapłacenia. Rosjanie zgadzają się na to, że Grenlandia jest pod pełną kontrolą Amerykanów, ale w zamian Putin oczekuje kontroli nad Ukrainą. Nie wiem, dlaczego ta Grenlandia jest dla niego idee fixe [natrętna myśl lub pomysł, którego realizacji ktoś podporządkowuje wszystkie swoje działania].

Metale ziem rzadkich.

To niech się ruszy na Mongolię, która podobno ma ich więcej. No naprawdę te metale ziem rzadkich to jest już w tej chwili tego rodzaju argument, który ja słyszę wszędzie, który tylko pokazuje imperializm, chciwość, brak poszanowania dla prawa i tak dalej.

Prawo międzynarodowe dzisiaj nie funkcjonuje, a prawo silniejszego.

W ogóle nie funkcjonuje, jest ewidentnie przez Trumpa odrzucane. A Chiny patrzą na Tajwan. Ale chcę wrócić do tej polskiej gry, która mogłaby mieć miejsce. Obóz prezydencki pracuje z Trumpem, żeby nie popełniał aż tylu szaleństw. Wszystkich się nie da wyeliminować. Co robi rząd Tuska? Pracuje nad tym, żeby Europa w relacjach z Ameryką była odpowiednio silna, żeby nie była bezradna, żeby nie znalazła się w sytuacji bez wyjścia, w sytuacji, w której po prostu odbierają nam pieniądze, zabawki i tak dalej.

Bo my mamy argumenty, mamy potencjał, a wszystkie kraje Unii Europejskiej to w sumie większa gospodarka niż Stany Zjednoczone. Tak, więc jeżeli by podzielić taką rolę, jeżeli by ustabilizować sytuację polityczną w Polsce, utrzymać rozwój gospodarki, to nasz kraj może rosnąć. Tylko że ja nie wierzę w to, co powiedziałem. To znaczy, punkt pierwszy jest nie do spełnienia, czyli nie będzie zgody między prezydentem i premierem.

Chociaż to akurat zostało zaproponowane. Pałac Prezydencki dba o relacje transatlantyckie, rząd o stosunki z Europą.

Nawrockiemu nie o to chodzi. Jemu chodzi o to, żeby ten rząd sczezł. Prezydent będzie robił wszystko poprzez weta, poprzez wspieranie tych skrajnych ugrupowań jak Konfederacja czy Braun, żeby były wybory. Nawet jeżeli wygra Tusk w 2027 r., to ciężko mu będzie stworzyć rząd.

A ma szansę wygrać?

Jeżeli agresywne działania prezydenta Nawrockiego wobec rządu Tuska będą trwały, to on wygra wybory. Pytanie jest o to, co stanie się z możliwymi koalicjantami. Dziś jedyny koalicjant, który moim zdaniem ma szanse — także korzystając z tego atutu, jakim jest marszałkowanie Włodzimierza Czarzastego — ma szansę przejść ten próg wyborczy i być partnerem, to jest Lewica. Ale znowu nie może stracić tych kilku procent, które ma partia Adriana Zandberga. Na razie tych komplikacji jest dużo. Tym razem Tusk i Lewica mogą nie wystarczyć na rządzenie.

Panie prezydencie, Kreml twierdzi, że Donald Trump zaprosił Władimira Putina do tak zwanej Rady Pokoju przy Strefie Gazy. Nowy etap przyjaźni? Czy może przyjaciela lepiej mieć przy sobie, a wroga jeszcze bliżej?

To nie jest związane z żadnymi zasadami, bo gdyby mówić, że do Rady Pokoju prosimy tych, którzy o pokój walczą, chcą i są zaangażowani, to dla Putina nie ma tam miejsca, bo Putin prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie. Moskwa była zaangażowana po innej stronie w Syrii i w wielu sprawach bliskowschodnich. Więc jeżeli to miałaby być Rada Pokoju, to Putina tam nie powinno być. Jeżeli to ma być rada kumpli i ludzi, z którymi Trump chce robić biznesy, to oczywiście dla Putina jest tam miejsce, bo jest osobą, którą Trump szanuje, lubi, być może podziwia ze względu na jego sposób politycznego działania. To kolejny dowód tego szaleństwa.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Aleksander Kwaśniewski wyraża obawy dotyczące polityki Donalda Trumpa, nazywając ją "obłędem".
  • Podkreśla, że obecna sytuacja globalna zagraża ładowi ustanowionemu po II wojnie światowej.
  • Polska, która jest 20. gospodarką świata, powinna walczyć o swoje miejsce w międzynarodowej polityce.
  • Kwaśniewski ostrzega przed możliwością, że Grenlandia może być wymieniana na Ukrainę w kontekście negocjacji.
  • Podkreśla potrzebę silnej i stabilnej polityki w Polsce, aby odpowiednio reagować na globalne wyzwania.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz