W nocy podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę wojsko wykryło obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej, który rozbił się w miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. Z informacji przekazanych później wynika, że był to rosyjski pocisk manewrujący. — Nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska — powiedział premier Donald Tusk. Zbieramy wszystkie najważniejsze informacje w tej sprawie z ostatnich godzin.
Tarnawa-Kolonia, gdzie doszło do upadku obiektu, leży w gminie Turobin na Lubelszczyźnie. Miejscowość znajduje się około 60 km od Lublina, 35 km od Zamościa i blisko 90 km od granicy z Ukrainą.
Obiekt spadł na terenach rolniczych, z dala od zabudowań mieszkalnych, dzięki czemu nikt nie został poszkodowany. Na miejscu powstał krater, a teren zabezpieczyły wojsko i służby prowadzące czynności wyjaśniające.
Na bieżąco aktualizujemy informacje dotyczące działań służb, ustaleń wojska, reakcji władz oraz sytuacji na miejscu zdarzenia:
Jak wyglądał moment uderzenia? Mamy nagranie
Mamy nagranie z kamer monitoringu, na którym widać moment, w którym obiekt spada na teren Lubelszczyzny. Materiał może pomóc w ustaleniu przebiegu incydentu.
Jak wygląda krater? Są zdjęcia i nagranie
Na miejscu upadku obiektu powstał duży krater. Opublikowaliśmy zdjęcia i nagranie z miejsca zdarzenia, gdzie pracują służby i eksperci zabezpieczający teren.
Czym był obiekt, który spadł w Polsce?
Według wstępnych ustaleń był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Wyjaśniamy, co wiadomo o tej broni i dlaczego jest uznawana za jeden z ważniejszych elementów rosyjskiego arsenału.
Jakie są ustalenia prokuratury?
— Najprawdopodobniej mamy do czynienia z rakietą o oznaczeniu Ch-101, która zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości — przekazał prok. Marcin Kozak. — Zgromadzony jest bardzo obszerny materiał dowodowy. Bardzo dużo elementów tego pocisku zostało już zabezpieczonych — dodał.
Co powiedział premier Donald Tusk?
Donald Tusk nad ranem powołał specjalny zespół koordynujący i udał się na Lubelszczyznę. Szef rządu podkreślił, że doszło do "poważnego zdarzenia", a wszystkie służby prowadzą działania wyjaśniające. — Byliśmy gotowi do zestrzelenia rakiety, w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot — powiedział w Lublinie.
Podczas późniejszego briefingu prasowego premier Donald Tusk przekazał informację, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły dwa obiekty. Szef MON doprecyzował słowa premiera i zaznaczył, że nie doszło do drugiego przekroczenia, ale rakieta była blisko granicy.
Jak wyglądały kulisy akcji na Lubelszczyźnie?
Z tej całej salwy pocisków wychwyciliśmy dwa, które stwarzały ryzyko naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej — przekazał gen. Ireneusz Nowak, relacjonując przebieg zdarzeń podczas nocnego ataku Rosji na Ukrainę.
Jaka jest reakcja prezydenta?
Do sprawy odniosła się również Kancelaria Prezydenta. "Oczekujemy precyzyjnych i szczegółowych informacji dotyczących całego przebiegu zdarzenia. W drodze, na miejsce zdarzenia jest przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego" — czytamy w komunikacie.
Dlaczego nie było alertu RCB?
Wielu mieszkańców Lubelszczyzny pyta, dlaczego nie otrzymało ostrzeżeń Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Rzeczniczka MSWiA wyjaśniła, jakie były przesłanki służb i dlaczego alert nie został uruchomiony.
— SMS-y trzeba wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie, ale musimy wprowadzić zasadę, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać do ludzi wiadomości uspokajające — powiedział premier Donald Tusk.
Jakie informacje przekazała Ukraina?
Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha oświadczył jeszcze przed polskimi władzami, że podczas nocnego ataku na Ukrainę rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 przekroczyła granicę Polski. Według Kijowa pokazuje to zagrożenie dla całego regionu i państw NATO. Pojawiły się także ukraińskie mapy pokazujące przybliżoną trajektorię pocisku.
Jakie jest stanowisko Rosji?
Rosyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło przeprowadzenie zmasowanego ataku rakietowego na Ukrainę. W oficjalnych komunikatach nie odnosi się jednak do informacji o incydencie na terytorium Polski.
Jaka jest reakcja NATO?
Rzecznik Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił w Europie (SHAPE) Martin L. O'Donnell przekazał, że w odpowiedzi na naruszenie przez rosyjskie siły polskiej przestrzeni powietrznej, NATO i Polska uruchomiły swoje systemy obrony powietrznej i lądowej. Naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR), gen. Alexus G. Grynkewich, rozmawiał z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesławem Kukułą.
Jakie jest stanowisko Unii Europejskiej?
Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa stwierdził, że nocny atak Rosjan na Ukrainę i związany z tym incydent na terenie Polski "po raz kolejny podkreślają, że agresja Rosji stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy".
W nocy ze środy na czwartek doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. W miejscowości Tarnawa-Kolonia (woj. lubelskie) spadł niezidentyfikowany obiekt. Onet otrzymał nagranie, które uchwyciło moment uderzenia. — Usłyszeliśmy ogromny huk i wydawało mi się, jakby coś się rozpadło w powietrzu — powiedziała w rozmowie z Onetem osoba, mieszkająca kilometr od miejsca zdarzenia.
Dowództwo Operacyjne rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł.
"Ogromny huk. To nie brzmiało jak burza". Świadek relacjonuje przebieg zdarzenia
Moment upadku niezidentyfikowanego obiektu, który nadleciał ze strony Ukrainy po nocnym ataku Rosji uchwyciły kamery. Onet otrzymał nagranie z gospodarstwa, które znajdowało się ok. kilometr od wybuchu. Na nagraniu widoczna jest godz. 2.47, jednak była ona błędnie ustawiona — faktyczny moment uderzenia to godz. 3.47.
— Zbudził nas szum — słychać było, że coś leci bardzo nisko. Spojrzałam na zegarek — była 3.47. Potem usłyszeliśmy ogromny huk i wydawało mi się, jakby coś się rozpadło w powietrzu. To nie brzmiało jak burza. Mąż wyszedł zobaczyć, co się stało. Okazało się, że coś spadło na polu uprawnym niedaleko naszych zabudowań i stąd wielki wybuch. Szybko rozległy się syreny i na miejsce przyjechali strażacy z OSP. Słychać też było latające nam nad głowami samoloty i śmigłowce — powiedziała w rozmowie z Onetem osoba mieszkająca kilometr od miejsca zdarzenia.
Premier Tusk udał się na Lubelszczyznę. Powołano specjalny zespół
Na Lubelszczyznę udał się rano premier Donald Tusk, który zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON i odpowiednich służb, które — jak zaznaczył szef rządu — "od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach".
NATO zapewnia, że na bieżąco śledzi sytuację w Polsce po upadku rosyjskiej rakiety. — Pozostajemy w ścisłym kontakcie z polskimi władzami w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej — przekazał rzecznik Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił w Europie (SHAPE) Martin L. O'Donnell. Głos zabrał też sekretarz generalny Sojuszu.
Rzecznik O'Donnell dodał, że w odpowiedzi na naruszenie przez rosyjskie siły polskiej przestrzeni powietrznej, NATO i Polska uruchomiły swoje systemy obrony powietrznej i lądowej.
— W odpowiedzi poderwano dwa myśliwce NATO — polskie F-16 — a także samolot tankowania powietrznego Airbus A330 należący do wielonarodowej jednostki NATO Multinational Multi-Role Tanker Transport Unit (MMU), polski samolot wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW oraz polski śmigłowiec Mi-24. — oświadczył O'Donnell.
Rzecznik dodał, że NATO pozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami, a naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR), generał Alexus G. Grynkewich, rozmawiał dzisiaj rano z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, generałem Wiesławem Kukułą.
Wpis w serwisie X zamieścił też sekretarz generalny NATO Mark Rutte. "Stoimy w solidarności z Polską i będziemy kontynuować wzmacnianie naszej gotowości do obrony przed wszelkimi zagrożeniami, w tym atakami rakietowymi. Ten incydent to kolejny lekkomyślny akt ze strony Rosji i niebezpieczna konsekwencja jej wojny przeciwko Ukrainie. Potępiam śmiertelne uderzenia zeszłej nocy w całej Ukrainie. NATO kontynuuje dostarczanie niezbędnego wsparcia, aby Ukraina mogła się bronić. Nasze zaangażowanie jest niezachwiane" — zapewnił.
Wojna w Ukrainie. Rosyjska rakieta spadła na terytorium Polski
W nocy podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę wojsko wykryło obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej, który rozbił się w miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. — Nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska — powiedział premier Donald Tusk. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że druga rakieta była blisko granicy, ale nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa stwierdził, że nocny atak Rosjan na Ukrainę i związany z tym incydent na terenie Polski "po raz kolejny podkreślają, że agresja Rosji stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy".
Na wstępie swojego wpisu na platformie X przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa zwrócił uwagę, że w nocy ze środy na czwartek Rosja przeprowadziła "potężny atak na Ukrainę".
Podczas ataku naruszona została również polska przestrzeń powietrzna, co po raz kolejny podkreśla, że agresja Rosji stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy
W dalszej części przewodniczący Rady Europejskiej przekazał, że "myślami jest z ofiarami ataków Rosji". Podkreślił, że Europa nieustannie jednoczy się z Ukrainą w obliczu tragedii, którą ten kraj przeżywa.
Unia Europejska w pełni solidaryzuje się z ukraińskimi i polskimi władzami, które niestrudzenie pracują na rzecz ochrony i obrony swoich obywateli
— napisał.
Na koniec Antonio Costa dodał, że UE zwiększy wsparcie dla wzmocnienia ukraińskiej obrony powietrznej, w tym jej zdolności przeciwrakietowych i przeciwdronowych.
W wyniku tego nocnego zmasowanego ataku Rosji na terytorium Ukrainy Polska poderwała myśliwce. Z kolei w Lublinie zawyły syreny alarmowe. Ponadto w czwartek rano Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że "o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt". Do jego przechwycenia wysłano myśliwiec F-16, jednak sześć minut później obiekt zniknął z radarów. Śmigłowiec Mi-24 wskazał prawdopodobne miejsce upadku obiektu w okolicach Tarnawy-Kolonii (woj. lubelskie).
W sieci pojawiają się liczne zarzuty pod adresem służb, że pojawiły się one przy kraterze na Lubelszczyźnie długo po dziennikarzach. Policja zapewnia jednak, że była na miejscu chwilę po godz. 5 rano. Potwierdza to relacja jednej z dziennikarek.
Dlaczego o tym piszemy?
W nocy ze środy na czwartek podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę wojsko wykryło obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej, który rozbił się w miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. Spadł na terenach rolniczych, z dala od zabudowań mieszkalnych, dzięki czemu nikt nie został poszkodowany. Na miejscu powstał krater, a teren zabezpieczyły wojsko i służby prowadzące czynności wyjaśniające.
Jakie zarzuty są kierowane pod adresem służb?
W sieci i mediach zaczęły pojawiać się liczne komentarze, w których służbom zarzuca się, że pojawiły się na miejscu zdarzenia długo po dziennikarzach. Z doniesień reporterki Polsat News Ewy Pajuro wynika, że Żandarmeria Wojskowa przybyła tam ponad godzinę po dziennikarzach i blisko 3,5 godziny po wybuchu. Na miejscu były już jednak policja i straż pożarna. — Kiedy dostaliśmy sygnały od mieszkańców, ruszyliśmy w drogę, a kiedy przyjechaliśmy, przy kraterze, w odległości około 100-200 m, znajdowało się kilku policjantów i kilku strażaków — przekazała.
"Dziennikarze byli na miejscu zdarzenia przed 6.00. Służby pojawiły się o 7.00. Jeśli to nie koronny dowód na państwo z dykty, które urządził nam Tusk, to nie wiem, jakich argumentów jeszcze potrzeba" — twierdzi w serwisie X działacz PiS Oskar Szafarowicz. Nie wskazuje jednak przy tym, czy chodzi o ŻW, czy też policję i straż pożarną.
Jak na zarzuty odpowiada policja?
Na wpis Szafarowicza odpowiedziała policja: "Szanowny panie redaktorze, policjanci z garnizonu lubelskiego wspólnie ze strażakami o godzinie 5.11 ujawnili na polu miejsce, gdzie spadł niezidentyfikowany obiekt latający. Miejsce zostało zabezpieczone przez funkcjonariuszy" — czytamy w jej wpisie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz