"Rozmiary Rosji stały się jej słabością". Gen. Hodges: Putin nie jest w stanie zmienić przebiegu wojny
27 czerwca 2026
— Dla mnie, jako dla zewnętrznego obserwatora, jest oczywiste, że przebieg tej wojny uległ zasadniczej zmianie. Inicjatywa przeszła w ręce Ukrainy — mówi w wywiadzie były dowódca sił zbrojnych USA w Europie, gen. Ben Hodges.
Antin Borkowski: Rosjanie opowiadają różne legendy o tym, że zestrzeliwują tysiące ukraińskich dronów, ale w rzeczywistości w Rosji płoną obiekty, które uważają za strategicznie ważne. Co się dzieje z rosyjską obroną?
Ben Hodges: Oczywiście nigdy nie ufam danym z Moskwy. Zakładam, że Rosjanie mogą je zafałszowywać, aby usprawiedliwić swoje działania. Oczywiste jest, że Rosji brakuje środków obrony przeciwlotniczej do ochrony wszystkich obiektów.
W przeszłości siłą Rosji były jej rozmiary, ogromne terytorium. Rosja jest tak wielka, że mogła pochłaniać uderzenia przeciwnika. Teraz te rozmiary stały się jej słabością.
Ukraina jest w stanie zadawać precyzyjne uderzenia na cele oddalone o ponad tysiąc kilometrów — na infrastrukturę naftową i gazową, stocznie, w szczególności w Sankt Petersburgu, oraz inne ważne obiekty.
Ze względu na ogromne terytorium zasoby Rosji są zbyt rozproszone i nie jest w stanie wszystkiego chronić. Wygląda na to, że głównym priorytetem jest obrona Moskwy. Jednak nawet kilka dni temu Rosjanom nie udało się zapobiec uderzeniu na rafinerię ropy w Moskwie. Rosja ma poważne problemy ze swoją obroną przeciwlotniczą.
Jak ocenia pan obecną fazę wojny?
Dla mnie, jako dla zewnętrznego obserwatora, jest oczywiste, że przebieg tej wojny uległ zasadniczej zmianie. Inicjatywa przeszła w ręce Ukrainy.
Ukraina powstrzymała rosyjską ofensywę lądową, wyparła Flotę Czarnomorską z Krymu i, jak się wydaje, podążą jedną z kluczowych dróg do zwycięstw. Jest nią zadawanie ciosów rosyjskiej infrastrukturze naftowej i gazowej.
Ponadto dzięki dronom średniego zasięgu jest w stanie poważnie zakłócić rosyjskie trasy logistyczne wiodące na Krym. To wszystko pozytywne zmiany. Jednocześnie pozostaje problem. Ukraina wciąż nie jest w stanie przechwycić wszystkich rosyjskich dronów i rakiet, które uderzają w obiekty cywilne.
Co dzieje się obecnie z amerykańską obecnością wojskową na kontynencie europejskim? Chodzi o bezpieczeństwo krajów bałtyckich — Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii — oraz o bezpieczeństwo Polski. Regularnie docierają do nas sprzeczne informacje o wycofywaniu amerykańskich oddziałów.
Prezydent i sekretarz obrony USA wielokrotnie oświadczali, że amerykańska obecność wojskowa w Europie zostanie ograniczona. Nie wiem jednak, jak duże będą te cięcia i czy w ogóle istnieje konkretny plan.
Rozmawiałem z wyższymi rangą oficerami NATO i USA, którzy wciąż czekają na jasne wytyczne z Pentagonu. Można odnieść wrażenie, że w samym Pentagonie nie ma pełnej jasności co do tego, jakie dokładnie zmiany są przygotowywane.
Być może w Niemczech liczebność amerykańskich sił zbrojnych zostanie zmniejszona o trzy–cztery tysiące osób. Tego scenariusza nie można wykluczyć. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby ostatecznie nie doszło do żadnych redukcji.
Kongres sprzeciwia się takim posunięciom i doskonale rozumie, jak ważna jest obecność amerykańska w Europie. Na przykład przeniesienie brygady pancernej do Polski w ramach misji rotacyjnej zostało wstrzymane niemal natychmiast po jej rozpoczęciu. Jednak już po kilku dniach prezydent oświadczył, że planuje wysłać do Polski kolejne pięć tysięcy żołnierzy.
Dlatego wydaje mi się, że między Pentagonem, Białym Domem a zespołem do spraw bezpieczeństwa narodowego panuje pewne zamieszanie co do tego, co dokładnie prezydent chce osiągnąć. Wynika to z faktu, że prezydent postrzega stosunki międzynarodowe przede wszystkim przez pryzmat umów i wzajemnych korzyści.
Jednocześnie zakłócono zwyczajowy mechanizm koordynacji decyzji między strukturami państwowymi, a na kluczowych stanowiskach brakuje doświadczonych specjalistów i sprawdzonych procedur, jakie istniały wcześniej. Z tego powodu niestety wcale nie dziwi mnie, że w administracji Trumpa panuje pewne zamieszanie co do polityki wobec Europy.
"Nastąpi to wcześniej, niż później"
Jak ocenia Pan obecnie gotowość Rosjan do przejścia na nowy poziom technologiczny?
Działania Rosji nie robią na mnie zbytniego wrażenia. Oczywiście osiągnęli pewne sukcesy w rozwoju technologii bezzałogowych. Jednocześnie jednak nie są w stanie powstrzymać ukraińskich ataków na cele na terytorium Rosji. Pomimo znacznie większych zasobów ludzkich i materialnych nie udało im się złamać oporu Ukrainy.
Z tego powodu nie widzę podstaw, by sądzić, że Rosja wykazuje jakąś szczególną zdolność do adaptacji lub zmiany przebiegu wojny na swoją korzyść.
Właśnie dlatego tak ważne są ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftową i gazową. Bez dochodów z eksportu surowców energetycznych Rosji znacznie trudniej będzie finansować wojnę. W tym celu musi ona kontynuować dostawy ropy i gazu do Chin, Indii i innych krajów.
Jeśli Ukraina będzie kontynuować te ataki, Rosji będzie coraz trudniej pozyskiwać środki niezbędne do prowadzenia wojny.
Jednocześnie niemal codziennie pojawiają się nagrania przedstawiające rosyjskie kolumny, które są atakowane podczas przemieszczania się z Rostowa lub Mariupola w kierunku Krymu. Z powodu operacji ukraińskich dronów średniego zasięgu coraz trudniej jest Rosjanom zapewnić logistykę na tym odcinku.
Nie twierdzę, że wojna wkrótce się skończy ani że Rosja zaraz znajdzie się na skraju upadku. Nie przypuszczam natomiast, aby była ona w stanie zmienić przebieg wojny na swoją korzyść i zrealizować swoje cele strategiczne.
Czy Ukraina jest w stanie zniszczyć most Krymski?
Należy pamiętać, że most Krymski jest już uszkodzony i znacznie osłabiony. Działania ukraińskie już znacznie zmniejszyły jego znaczenie logistyczne. Podoba mi się również to, że Ukraina zadaje ciosy pozostałym mostom, które zapewniają połączenie z północy na Półwysep Krymski.
Przypuszczam, że siły ukraińskie doprowadzą tę sprawę do końca, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Wymaga to starannego przygotowania i koordynacji wielu elementów operacji. Moim zdaniem plan już istnieje, a zasoby niezbędne do jego realizacji również są dostępne.
Najważniejsze jest właściwe wybranie momentu, aby zniszczenie mostu przyniosło maksymalny efekt w połączeniu z innymi operacjami. Nie wiem, kiedy dokładnie to nastąpi, jednak sądzę, że raczej wcześniej niż później.
Jak wygląda u Rosjan kwestia ochrony ich strategicznych obiektów?
Wydaje mi się, że Rosja nadal nie jest w stanie chronić wielu swoich kluczowych obiektów. Niezależnie od tego, czy chodzi o lotniska, porty morskie, rafinerie czy zakłady przemysłowe — nie są w stanie zapewnić ochrony wszystkim obiektom. Ukraina skutecznie osłabia rosyjską obronę przeciwlotniczą, zakłóca działanie radarów, stosuje środki maskowania i dezorientacji, a następnie zadaje precyzyjne uderzenia.
Niedawno Rosjanie nie tylko po raz kolejny ostrzelali Kijów, nie tylko popełnili zbrodnię wojenną przeciwko ludności cywilnej, ale także zademonstrowali swoje zamiary. Uderzyli w Ławrę Peczarską w Kijowie. Jest to obiekt symboliczny nie tylko dla Ukrainy, nie tylko dla Ukraińców, ale także dla Europy. Mimo to Rosjanie to zrobili.
Jaki jest strategiczny cel Rosji?
Oczywiście nie znam konkretnych planów Rosji. Wiem jednak, że jej główny cel nie uległ zmianie — zniszczenie Ukrainy i samej idei ukraińskiej państwowości.
Rosja nie nakłada na siebie żadnych ograniczeń w stosowaniu siły. Zaatakowała Ławrę Peczerską i nieustannie zadaje ciosy obiektom cywilnym. Ta sytuacja będzie trwać tak długo, jak długo Putin będzie uważał, że ma szansę na zwycięstwo.
Nie potrafię przewidzieć, jakie będą kolejne kroki Kremla, ale dobrą wiadomością jest to, że obecnie Rosja jest zmuszona reagować na działania Ukrainy. To właśnie Ukraina ma inicjatywę, a to jest dokładnie to, do czego dąży każda strona w wojnie.
Czy wzrosło ryzyko użycia terytorium lub wojsk Białorusi przez Rosjan do ataku na Ukrainę lub Polskę i Litwę na odcinku przesmyku suwalskiego?
Oczywiście takie ryzyko zawsze istnieje, jednak moim zdaniem Łukaszenko nigdy nie chciał bezpośrednio angażować się w wojnę, ponieważ rozumie, że białoruskie wojska poniosłyby klęskę w starciu z siłami ukraińskimi.
Dlatego stara się zachować równowagę — robi dokładnie tyle, by nie popaść w konflikt z Putinem, ale jednocześnie unika bezpośredniego udziału w wojnie. Jego ostatnie wypowiedzi wskazują, że dostrzega zmianę sytuacji na korzyść Ukrainy i stara się zdystansować od działań Putina.
Dlatego uważam, że Rosja będzie nadal próbowała wykorzystywać Białoruś do swoich celów. Jednocześnie wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, aby Białoruś stała się aktywnym uczestnikiem jakichkolwiek działań.
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
- Gen. Ben Hodges ocenia, że Ukraina ma obecnie inicjatywę i skutecznie atakuje rosyjską infrastrukturę.
- Rosja posiada ograniczone środki do obrony swoich kluczowych obiektów, a jej rozproszone zasoby stają się słabością.
- USA rozważają ograniczenie swojej obecności wojskowej w Europie, jednak brak jest jasnych planów w tej kwestii.
- Ukraińskie ataki na obiekty energetyczne Rosji mają kluczowe znaczenie dla finansowania wojny przez ten kraj.
- Istnieje ryzyko, że Białoruś może być wykorzystywana przez Rosję, choć jej aktywny udział w konflikcie jest mało prawdopodobny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz