Sędziowie reagują na nominację dla nowego I prezesa SN. "Wybór najmniej zły ze złych", 26.05.2026


Sędziowie reagują na nominację dla nowego I prezesa SN. "Wybór najmniej zły ze złych"

25 maja 2026

Zbigniew Kapiński został w poniedziałek powołany przez prezydenta Karola Nawrockiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. Jak środowisko sędziowskie reaguje na tę decyzję? — Jest to wybór najmniej zły ze wszystkich złych — ocenia w rozmowie z Onetem dr Michał Laskowski, były prezes Izby Karnej SN.

Rzecznik Karola Nawrockiego ogłosił decyzję w sprawie I prezesa Sądu Najwyższego.

— Zbigniew Kapiński jest osobą godną objęcia funkcji I prezesa Sądu Najwyższego — oświadczył w poniedziałek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, ogłaszając tę nominację.
Jego zdaniem sędzia Kapiński "jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd". — To on pierwszy potwierdził legalność mianowania Dariusza Barskiego na prokuratora krajowego — dodał.
Rafał Leśkiewicz
Rafał LeśkiewiczPAP/Marcin Obara

Leśkiewicz odniósł się też do kwestii zarzutów wobec Zbigniewa Kapińskiego ze strony m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w kontekście zatwierdzenia przez sędziego orzeczenia lustracyjnego Lecha Wałęsy.
— Dziś nie ma wątpliwości, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Bolek". Prezydent Karol Nawrocki nie ma także takich wątpliwości — podkreślił.
— W 2000 r. Sąd Apelacyjny nie dysponował [jednak] wszystkimi dokumentami, o których wiemy w 2026 r. — wyjaśnił, dodając, że sam Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął działalność dopiero w 2000 r.
Rzecznik prezydenta wskazał również, że "prezydent podjął decyzję sam". — Uwzględniając cały dorobek zawodowy, postawę, Karol Nawrocki zdecydował, że pan Zbigniew Kapiński od 27 maja będzie I prezesem Sądu Najwyższego — zaznaczył.

Sędziowie oceniają nominację na I prezesa SN. "Jakie czasy, taki prezes"

— Nie tylko ten wybór niekoniecznie mi się podoba. Nie podoba mi się wszystko to, co dzieje się w Sądzie Najwyższym — mówi Onetowi dr Michał Laskowski, były prezes Izby Karnej SN, poprzednik Zbigniewa Kapińskiego na tym stanowisku.
— Plusem pana Kapińskiego jest jednak to, że jest on wieloletnim sędzią i to jest jego przewaga nad pozostałymi kandydatami. Znamy też jego sposób kierowania Izbą Karną, więc biorąc wszystko pod uwagę, jest to wybór najmniej zły ze wszystkich złych wyborów — podkreśla.
Jak wskazuje sędzia Laskowski, ta nominacja nie rozwiązuje jednak żadnych problemów SN, czyli głównie sposobu powoływania sędziów, istnienia Izby Kontroli Nadzwyczajnej, którą kwestionują europejskie trybunały czy Izby Odpowiedzialności Zawodowej, która też budzi kontrowersje.
— My byśmy czekali nie na wymianę prezesa, ale na realne zmiany w SN. Żeby nie było kwestionowania składów orzekających, żeby znów zaczęło się budowanie autorytetu Sądu Najwyższego, który dziś nie jest nadzwyczajny — wskazuje.
— Aby naprawić sytuację w SN, potrzebne są rozwiązania polityczne na poziomie ustawowym, ale obawiam się, że nie ma na to szans. A to jest sprzeczne z interesem państwa i ludzi, którzy do Sądu Najwyższego przychodzą. Ten stan trwa już niemal dziesięć lat. Pozwalanie, by to się działo dłużej, jest antypaństwowe — podsumowuje sędzia Laskowski.
— W dawnych czasach, przed "reformą" wymiaru sprawiedliwości dokonaną za PiS, I prezesami SN zostawali najwybitniejsi prawnicy i sędziowie — mówi Onetowi prof. Piotr Przymusiński, sędzia SN i były prezes Izby Pracy. — Dzisiaj I prezesem SN zostaje człowiek, którego jakichś większych osiągnięć naukowych czy orzeczniczych nikt nie zna. Jakie czasy, taki prezes — dodaje.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Zbigniew Kapiński został powołany na I prezesa Sądu Najwyższego przez prezydenta Karola Nawrockiego.
  • Dr Michał Laskowski ocenił tę nominację jako "najmniej zły ze wszystkich złych wyborów".
  • Rzecznik prezydenta chwalił Kapińskiego za sprzeciw wobec łamania praworządności.
  • Kapiński jako sędzia ma doświadczenie, ale nie rozwiązuje to fundamentalnych problemów w SN.
  • Prof. Piotr Przymusiński zauważa, że obecni nominaci nie dorównują dawnym, wybitnym prezesom.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz