Podcast
Specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego". PiS się rozpada. Kaczyński schodzi ze sceny. Morawiecki chce przejąć władzę na prawicy
25 lipca 2026
Nigdy nie było tak poważnego rozłamu w PiS. W piątek Jarosław Kaczyński wyrzucił z partii Mateusza Morawieckiego i jego ludzi — w sumie to niemal 40 parlamentarzystów. Twórcy "Stanu Wyjątkowego" nie mają wątpliwości: Morawiecki sprowokował Kaczyńskiego. Najpierw zaproponował, żeby podzielili partię między sobą na dwie części. A gdy to nie spotkało się z entuzjazmem, zaczął przekonywać Kaczyńskiego, że powinien oddać władzę nad PiS.
To jest historyczny moment — dlatego twórcy słuchowiska politycznego "Stan Wyjątkowy" spotykają się w studiu w pełnym, konstytucyjnym składzie. Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek pokazują kulisy ostatnich godzin, dni i tygodni Morawieckiego w PiS, a także kreślą nowy obraz sceny politycznej po powstaniu jego partii.
A moment jest historyczny, bo to pierwszy rozłam w PiS od 15 lat. I to jaki rozłam! Odchodzi były premier, który jest ambitny, żądny władzy i zdeterminowany. No i jako milioner ma pieniądze, których brak był gigantycznym problemem dla poprzednich rozłamowców. Z tych wszystkich względów partia polityczna Mateusza Morawieckiego ma szanse na sukces, którego żadnemu uciekinierowi z PiS osiągnąć się dotąd nie udało.
"Przez ostatnie dni słyszałam słowa: »staruch« albo »dziad« w odniesieniu do prezesa Kaczyńskiego"
Jest jeszcze jeden element, zdaniem twórców "Stanu Wyjątkowego" kluczowy — Jarosław Kaczyński jest coraz słabszy. Gdy poprzedni uciekinierzy — Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski — zażądali od niego, żeby się podzielił władzą, miał raptem 62 lata. Nie podzielił się i to oni wrócili do niego na kolanach, gdy miał lat 65. Dziś ma 77 wiosen i widać wyraźnie, że jest słaby fizycznie.
Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Michał Wójcik w 2012 r.
Ale nie tylko o życiową witalność chodzi. Chodzi także o siłę polityczną. Przez 25 lat Kaczyński dominował na prawicy, a wszelkie małe partyjki rozbijał albo wchłaniał. Dziś już nie jest hegemonem — Konfederacja Mentzena i Korona Brauna mają razem poparcie co najmniej równe PiS. I to się już do wyborów nie zmieni. A to znaczy, że Kaczyński na trwałe stracił poparcie, umożliwiające mu samodzielne rządy.
Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun
Tak to komentuje Dominika Długosz: "Przez ostatnie dni kilkakrotnie usłyszałam słowa »staruch« albo »dziad« w odniesieniu do prezesa Kaczyńskiego. Jego słowa przestały być najwyższym nakazem w partii. Nawet "maślarze" nie są najbardziej lojalnym towarzystwem. Udało im się Morawieckiego i jego grupy z partii pozbyć. Tyle że odbyło się to przy minimalnym udziale prezesa Kaczyńskiego. W całym tym sporze wygląda jak woskowa figura, którą dwie zwaśnione strony przeciągają między sobą".
Jacek Gądek: "We frakcji Morawieckiego można usłyszeć, że Kaczyński stał się marionetką aliansu Sasin-Bocheński-Jaki-Czarnek. Jakby siedział w zamku, a »maślarze« pilnują fosy, aby nikt nie dostał się do niego".
Przemysław Czarnek, Patryk Jaki, Jacek Sasin i Tomasz Bocheński
Morawiecki długo przygotowywał się do odejścia z PiS
W specwydaniu "Stanu Wyjątkowego" dziennikarze opowiadają, że Morawiecki długo przygotowywał się do swej operacji. Ostateczne decyzje podjął, kiedy Kaczyński wyznaczył jako kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka.
Wcześniej Morawiecki został pominięty przy wyborze kandydata PiS na prezydenta — w przedbiegach przegrał nie tylko z Karolem Nawrockim, ale i z grupką innych polityków PiS.
Karol Nawrocki (P) i Mateusz Morawiecki
Zrozumiał wówczas, że nic już od Kaczyńskiego nie dostanie. To wtedy widowiskowo odgrywał spektakl nieposłuszeństwa: zorganizował własną Wigilię, konkurencyjną wobec Wigilii PiS (do dziś zwaną w partii "chanuką"); zaprezentował swój program gospodarczy dzień przed prezentacją Czarnka jako kandydata na premiera; odmówił przyjazdu na spotkanie władz PiS w sprawie konfliktów wewnętrznych; wbrew rekomendacji Kaczyńskiego zorganizował otwartą debatę z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem; organizował własne spotkania polityczne w kontrze do partyjnych — choćby wizytę w Słupsku, podczas gdy w Stalowej Woli odbywała się ważna dla PiS konwencja programowa dotycząca bezpieczeństwa.
Mateusz Morawiecki i Władysław Kosiniak-Kamysz
Finałem było założenie własnego stowarzyszenia "Rozwój Plus", do którego Morawiecki przyciągnął ok. 40 parlamentarzystów PiS. Wówczas — a był to kwiecień tego roku — Kaczyński po raz pierwszy zareagował. Kilkakrotnie wzywał go na dywanik na Nowogrodzką i próbował zmusić do zatrzymania rejestracji organizacji. Bezskutecznie.
W tej sytuacji Kaczyński zwołał konferencję prasową w Sejmie, podczas której mówił głównie o Morawieckim i jego stowarzyszeniu.
Kilka cytatów. "Chodzi tylko o to, żeby to nie prowadziło do sytuacji, w której będziemy mieli do czynienia z pewnego rodzaju pasożytnictwem. To znaczy przy pomocy instytucji i możliwości naszej partii będzie się tworzyło partię nową, która nie jest w tej chwili w żadnym razie potrzebna na polskiej scenie politycznej. Potrzebna jest jedność PiS".
"Różnica zdań w najmniejszym stopniu nie stwarza przesłanki dla rozłamu. Natomiast, jeżeli ktoś podejmuje działania organizacyjne tego typu, to niestety trzeba zakładać, że przynajmniej bierze to pod uwagę, a jeżeli bierze to pod uwagę, to znaczy, że szkodził".
"Jeżeli działalność ta będzie szła w tym kierunku, na co wskazują obecne wypowiedzi i fakty, to będę wyciągał wnioski o charakterze dyscyplinarnym. Trzeba wybrać. I jasno mówię — że dla ludzi, którzy by się w to angażowali miejsc na naszych listach nie będzie."
Kaczyński uważa, że Morawiecki go oszukał
To już wtedy brzmiało poważnie — tyle że Kaczyński się cofnął. Wystarczyła wielogodzinna kolacja w domu specjalisty od kulinarnych paktów — europosła Adama Bielana (uważanego wówczas za sojusznika Morawieckiego, co było złudne, bo dziś Bielan zostaje w PiS). W zamian za zgodę na działalność "Rozwoju Plus" Morawiecki zobowiązał się wówczas, że nie będzie rekrutował nowych członków wewnątrz PiS, nie będzie budował struktur terenowych i włączy swą organizację w prace rady ekspertów PiS.
Tym razem Morawiecki proponował Kaczyńskiemu aż 21 kompromisowych rozwiązań. Niektóre szły bardzo daleko — zdaniem ludzi Morawieckiego były wręcz upokarzające. Przykłady: Morawiecki zadeklarował gotowość rezygnacji ze stanowiska wiceprezesa PiS, gotów był wprowadzić zmiany w statucie swego stowarzyszenia, uniemożliwiające prowadzenie działalności partyjnej, a także wykluczające budowanie struktur terenowych organizacji, do tego zadeklarował, że utworzy przy stowarzyszeniu radę konsultacyjną, w której znajdą się przedstawiciele Kaczyńskiego.
Czemu tym razem prezes PiS postawił takie samo ultimatum, ale się nie cofnął? Bo uważa, że Morawiecki w kwietniu go oszukał — nadal rekrutował ludzi wewnątrz PiS, w tym radnych regionalnych. No i zaczął przygotowywać polityczną inaugurację swego ruchu — chodzi o tzw. grilla u Morawieckiego, czyli konferencję programową, która odbędzie się w najbliższy piątek.
Morawiecki namawiał Kaczyńskiego do oddania władzy w PiS
W dodatku od kwietniowego zawieszenia broni Morawiecki kilkakrotnie namawiał Kaczyńskiego do przeprowadzenia operacji kontrolowanego rozłamu — miałby wyprowadzić ok. 50 posłów z PiS i stworzyć formację, która miałaby się stać nową Trzecią Drogą. W tym zamyśle Kaczyński i Morawiecki mieli się więc formalnie rozstać po to, by łowić wyborców w innych akwenach — a finalnie i tak się zejść na wspólnej liście wyborczej albo w powyborczej koalicji rządowej. Morawiecki argumentował, że PiS na tym zyska — tak jak po rozwodzie Konfederacji z Braunem sondażowo zyskała zarówno Konfederacja, jak i partia Korona Brauna.
Jarosław Kaczyński i Przemysław Czarnek
Gdy Morawiecki dostał kategoryczną odmowę, to zaczął Kaczyńskiego namawiać do oddania władzy w PiS. Popełnił błąd, bo winien wiedzieć, że Kaczyński nigdy nie odda partii. Tak o tym opowiada Kaczyński: "Powiedziałem mu: możesz być jeszcze premierem po profesorze [Czarnku]. A on mi powiedział, że nie, no bo przecież on wie, gdzie jest źródło władzy. To jest partia i on chce przejąć partię. To jest też pewien przyczynek do wyjaśnienia, dlaczego on działa tak, jak działa".
Morawiecki i jego ludzie na celowniku PiS. Nazywają ich "pluskwy"
Co dalej? Przed Morawieckim i jego ludźmi ciężkie zadanie — rekrutacja członków i zderzenie się z twardym elektoratem PiS, który zdrady nie wybacza. Na wojnie między PiS a Morawieckim skorzysta radykalna prawica, która już się tuczy kosztem Kaczyńskiego. Premier też się cieszy z problemów PiS, choć Morawiecki bez Kaczyńskiego będzie bardziej strawny dla wielu wyborców — a to już Tuska cieszyć nie powinno. W dodatku Morawiecki będzie szukać wyborczych sojuszników, a kierunek na PSL i Polskę 2050 — koalicjantów Tuska — jest naturalny. Taki pakt, o którym od kilku tygodni się plotkuje, utrudni Tuskowi zbudowanie koalicji po wyborach, nawet jeśli te wybory wygra.
Po rokoszu Morawieckiego w PiS zostaje ok. 150 posłów. Partia ma okrojone finansowanie z budżetu, ale to ponad 15 mln zł rocznie plus solidne darowizny od wyborców (niemal wyłącznie z darowizn — było tego 23 mln zł — zapłaciła za kampanię Karola Nawrockiego). Kaczyński wciąż ma silne, ogólnopolskie struktury, sprzyjające mu prawicowe telewizje i dużą bazę wyborców.
Morawiecki i jego ludzie zakładają, że znajdą się teraz na celowniku PiS. I rzeczywiście — Kaczyński przypomniał sobie, że Morawiecki był doradcą Tuska.
Mateusz Morawiecki i Donald Tusk w 2010 r.
Błaszczaka oświeciło, że Morawiecki jako premier nie chciał F-35, zaś rzecznik PiS Rafał Bochenek poczuł się zobowiązany do przypomnienia, że Morawiecki był przeciw 500 Plus.
Mariusz Błaszczak, Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i Rafał Bochenek
Prezes PiS deklaruje dobrą wolę w relacjach z Morawieckim, a to znaczy, że były premier musi się przygotować na jeszcze bardziej brutalne ataki. Pisowcy mają już nowe określenie ludzi Morawieckiego. Przerobili oficjalną nazwę jego grilla ("Rozwój Plus Wy") i wyszły im "PluskWy".
Czy możliwa jest powyborcza koalicja KO z partią Morawieckiego? Czy Morawiecki przeprosi się z Kaczyńskim i wróci do PiS?
W programie twórcy "Stanu Wyjątkowego" odpowiadają na dwa fundamentalne pytania Widzów i Słuchaczy — czy możliwa jest powyborcza koalicja KO dowodzonej przez Tuska z partią Morawieckiego oraz czy w przyszłym roku, przed wyborami, Morawiecki przeprosi się z Kaczyńskim i wróci do PiS.
Uchylmy rąbka tajemnicy — pierwsze realne nie jest, za to drugie jest możliwe.
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
- Jarosław Kaczyński wyrzucił Mateusza Morawieckiego i niemal 40 jego współpracowników z PiS, co jest największym rozłamem w partii od 15 lat.
- Morawiecki od dłuższego czasu przygotowywał się do odejścia, czując, że nie ma przyszłości w PiS.
- Kaczyński jest postrzegany jako coraz słabszy lider, a inne partie na prawicy zdobywają poparcie.
- Morawiecki planuje stworzenie nowej partii i rozmawia o potencjalnych sojuszach z PSL oraz Polską 2050.
- Kaczyński zapowiada, że osoby związane z Morawieckim będą traktowane jako konkurencja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz