Specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego". Kaczyński nigdy dotąd nie był tak słaby
2 czerwca 2026
To jest specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego". Wszyscy prowadzący — Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek — spotykają się razem w studiu, by politycznie podsumować rok, jaki minął od wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta.
Twórcy najpopularniejszego słuchowiska politycznego w Polsce są zgodni: wybory prezydenckie przebudowały polską scenę polityczną. Wzmocniły prawicę, zbudowały Nawrockiego i Grzegorza Brauna, a pogrążyły koalicję — nie tylko Rafała Trzaskowskiego, ale także Szymona Hołownię.
Na razie jednak nie ma co obwoływać Nawrockiego nowym Mesjaszem prawicy, który zastąpi Kaczyńskiego. W ciągu roku prezydent stał się ważnym punktem odniesienia dla polityków i wyborców prawicowych, ale głównie ze względu na stanowisko i siłę, która za tym idzie. Jednocześnie Nawrocki wciąż niezbyt zręcznie porusza się w polityce partyjnej i nie ma większego wpływu na wojny wewnątrz PiS i Konfederacji.
Prezydent wystrzelał się w ciągu niespełna roku rządów z całej swej amunicji — na potęgę wetował, odmawiał nominacji sędziom i awansów oficerom służb mundurowych, nie powoływał ambasadorów i odstrzelił część kandydatów na generałów. W kolejnych latach już nie zaskoczy — bo w praktyce niewiele więcej może niż sypanie piachu w rządowe tryby.
Nawrocki nie chce być "prezydentem wszystkich Polaków". Żadnych gestów pod adresem obcych wyborców
Twórcy "Stanu Wyjątkowego" zwracają uwagę, że Nawrocki jest pierwszym prezydentem, który nie zamierza zabiegać o poparcie wśród wyborców spoza swojego elektoratu. Nie głosi, że chce być "prezydentem wszystkich Polaków". W tym sensie to prezydentura, która zawsze będzie balansować w okolicy połowy poparcia, a połowy niechęci — bo takie są nastroje polityczne w Polsce. W programie dziennikarze dowodzą — w oparciu o sondaże — że Nawrocki wcale nie jest teflonowy, opowiadają o kulisach wojen między prezydenckimi ministrami i mówią, co z procesem, który prezydent wytoczył Onetowi za przedstawienie opowieści dwóch świadków, wedle których jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu uczestniczył w procederze sprowadzania prostytutek dla gości.
Pod wpływem Nawrockiego wyborcy PiS zaczęli odpływać do Brauna
Największą niespodzianką rok po wyborach są wielopoziomowe problemy PiS — utrata poparcia i brutalne wojny wewnętrzne, które grożą partii rozłamem.
Krzysztof Bosak i Sławomir Mentzen
Z jednej strony Jarosław Kaczyński znów wykazał się politycznym nosem i wybrał kandydata radykalnego, który w drugiej turze zdobył poparcie elektoratów Konfederacji i Brauna — dzięki temu wygrał. Prezes PiS liczył na to, że po wyborach wyborcy radykalni — zwabieni przez Nawrockiego — pozostaną przy PiS. A okazało się, że stało się zupełnie odwrotnie — pod wpływem radykalizmu Nawrockiego wyborcy PiS zaczęli odpływać do Brauna i Konfederacji. Kaczyński wpadł w panikę — i zaczął skręcać na prawo. Stąd wystawienie na premiera ekstremisty Przemysława Czarnka, który dostał zadanie zatrzymania odpływu wyborców. Ów odpływ stawał się tak groźny, że PiS zaczęło się niebezpiecznie zbliżać do psychologicznej granicy 20 proc. poparcia, a Kaczyński sondował, czy w partii nie wybuchnie bunt przeciwko niemu — wszak taki wynik oznacza, że masa obecnych posłów po przyszłorocznych wyborach wypadnie z Sejmu.
Twórcy "Stanu Wyjątkowego" różnią się w ocenie skuteczności kampanii Czarnka. Z jednej strony spadki PiS nie postępują — to fakt. Ale z drugiej — nie widać szans na odzyskanie utraconych radykałów, których przyciągnęła do siebie Konfederacja, a nade wszystko Korona Brauna.
Grzegorz Braun
Faktem jest też, że Czarnek ma pod górkę, bo jego kandydaturę zwalcza frakcja Morawieckiego — tzw. harcerze. W kampanii prezydenckiej prawie cała partia pracowała na Nawrockiego, zwłaszcza w ostatnich tygodniach. W trwającej już kampanii do Sejmu część PiS związana z Morawieckim wręcz szkodzi Czarnkowi‚ bo taki ma interes.
Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek
Morawiecki chce przejąć PiS. Dlatego znalazł się na celowniku Kaczyńskiego
Czy Morawiecki wyjdzie z PiS, czy może zostanie wyrzucony — to jedno z najczęstszych pytań od słuchaczy do twórców "Stanu Wyjątkowego". Powiemy tak: Morawiecki chce przejąć PiS. Odejdzie lub da się wyrzucić tylko jeśli uzna, że nie ma szans na przejęcie szyldu partii, który jest znany na prawicy — dzięki czemu idą za nim wyborcy i pieniądze.
Morawiecki jawnie buntuje się przeciwko Kaczyńskiemu — ignorując jego zakazy, rozbudowuje swoje stowarzyszenie wewnątrz PiS i bojkotuje obrady prezydium komitetu politycznego PiS, domagając się rozszerzenia jego składu o "harcerzy".
To znaczy, że Morawiecki automatycznie znalazł się na celowniku Kaczyńskiego — prezes takich rzeczy nie zapomina i nie przebacza.
Ale jednocześnie Kaczyński jest dziś przerażająco słaby — politycznie tak słaby nie był mniej więcej od roku 2012. Wtedy PiS było w rozsypce po Smoleńsku, kolejnych przegranych wyborach parlamentarnych i rozłamie, którego dokonał Zbigniew Ziobro. Dziś jest nawet gorzej — Kaczyński jest półtorej dekady starszy, a konkurencja na prawicy nieporównanie silniejsza i bardziej brutalna. Dlatego też prezes nie może sobie na razie pozwolić na egzekucję Morawieckiego. Dziś — gdy PiS jest osłabiony ucieczką wyborców do Brauna i Konfederacji — rozłam i odejście Morawieckiego mogłoby partię całkowicie pogrążyć. Dlatego Kaczyński zaciska zęby i czeka — ale nie mamy cienia wątpliwości, że będzie szukał możliwości pozbycia się Morawieckiego jak najmniejszym kosztem.
Morawiecki wypowiedział Kaczyńskiemu posłuszeństwo. Prezes PiS jest za słaby, by go wyrzucić
Jeszcze jedno, bo o to pytają Słuchacze, Widzowie i Czytelnicy "Stanu Wyjątkowego" — czy Kaczyński po wyborach może się posunąć do koalicji z Braunem, od którego ostro dziś się odcina?
Odpowiedź jest prosta: oczywiście. My pamiętamy, jak Kaczyński atakował lidera Samoobrony Andrzeja Leppera, zarzucając mu podejrzane kontakty na Wschodzie — a potem zrobił go wicepremierem w swym własnym rządzie. Podobnie ubliżał postkomunistycznej Lewicy, ale gdy była szansa stworzyć z nią koalicję w mediach publicznych, to nawet powieka mu nie drgnęła. Ulubioną dziedziną politologii jest dla Kaczyńskiego arytmetyka.
Koalicja Obywatelska przegrywa wybory za wyborami — i nie wyciąga wniosków
Słuchacze pytali Andrzeja Stankiewicza, Dominikę Długosz, Kamila Dziubkę i Jacka Gądka także o sytuację obozu władzy. Czy Lewica Czarzastego wystartuje z Razem Zandberga? Do kogo przyklei się PSL, by przekroczyć próg wyborczy i czy to będzie Morawiecki? Czy Tusk mógłby rządzić po wyborach z Mentzenem?
Włodzimierz Czarzasty i Adrian Zandberg
Ale kluczowa kwestia jest taka: jaki premier ma pomysł na wygranie wyborów w przyszłym roku i utrzymanie władzy? Są doraźne i taktyczne pomysły — rząd już nie gra pieniędzmi z KPO, bo wydatki z KPO zostały ośmieszone poprzez skandale z dziwacznymi i kontrowersyjnymi dotacjami. Teraz na tapecie jest SAFE i promowanie się na bezpieczeństwie.
Rafał Trzaskowski i Donald Tusk
Tradycyjnie — jak to u Tuska — będzie straszenie Kaczyńskim, tym razem dopalonym przez Brauna. Do tego przepychanki z Nawrockim i wysyłanie mu do zawetowania liberalno-lewicowych ustaw, takich jak związki partnerskie.
Ale, przyznajemy szczerze, wielkiego planu nie widzimy i o wielkim planie nie słyszymy. W dodatku ostatni rok pokazuje, że Koalicja Obywatelska przegrywa wybory za wyborami — i nie widać, by wyciągała wnioski z tych porażek. Najpierw rok temu posadę straciła w referendum prezydentka Zabrza z KO, potem porażka prezydencka Trzaskowskiego z Nawrockim, a teraz przegrana prezydentura w Krakowie. Ewidentnie KO nie potrafi robić kampanii w obecnych realiach, gdy o wynikach decydują boty, zasięgi, fake newsy i filmy AI.
To nienajlepszy prognostyk dla obozu władzy przed przyszłorocznym starciem. A — bo to pytanie także pada często — nie słyszymy, by Tusk myślał o emeryturze, przygotowując się do oddania partii młodszym. Tak, wszystko wskazuje na to, że w 2027 r. Tusk i Kaczyński zetrą się ze sobą po raz ostatni.
Poniżej streszczenie artykułu:
- Specjalne wydanie "Stanu Wyjątkowego" omawia roczne podsumowanie po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta.
- Nawrocki nie stara się zdobyć poparcia u wyborców spoza swojego elektoratu, co może prowadzić do stabilizacji jego poparcia na poziomie 50%.
- W wyniku wyborów PiS traci poparcie, a wyborcy zaczynają przechodzić do Konfederacji i Grzegorza Brauna.
- Morawiecki otwarcie buntuje się przeciwko Kaczyńskiemu, dążąc do przejęcia PiS, co stawia go w niebezpiecznej sytuacji.
- Koalicja Obywatelska, mimo kolejnych porażek wyborczych, nie podejmuje skutecznych działań, by poprawić swoje wyniki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz