"Stan Wyjątkowy". Nawrocki i Czarzasty skoczyli sobie do gardeł. Siostra prezydenta wchodzi w branżę modową. Hołownia pokonał swego kierowcę, 15.02.2026



 

"Stan Wyjątkowy". Nawrocki i Czarzasty skoczyli sobie do gardeł. Siostra prezydenta wchodzi w branżę modową. Hołownia pokonał swego kierowcę

15 lutego 2026

Takiego cyrku na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego nie było jeszcze nigdy. To niegdyś szacowne grono, zrzeszające najważniejszych ludzi w państwie, pod rządami Karola Nawrockiego zmieniło się nie do poznania. Prezydent rozszerzył skład RBN, zapraszając do niego przedstawicieli małych sejmowych kół, zwanych "pokemonami". Nie wiemy, jak Państwo, ale twórcy słuchowiska politycznego "Stan Wyjątkowy" nie czują się bezpieczni, słysząc, że o naszym bezpieczeństwie deliberują działacz Stowarzyszenia Polska-Białoruś Jarosław Sachajko z kółeczka Kukiza z posłem Włodzimierzem Skalikiem (zwanym Владимир — Władimir) z partii Brauna (zwanego Григорий — Grigorij). Już samo to stanowi groteskowe tło dla natarcia, jakie poprowadził Nawrocki, który zarzuca podejrzane wschodnie kontakty marszałkowi Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu i domaga się od niego, aby dał się prześwietlić Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Twórcy "Stanu Wyjątkowego" wchodzą za kulisy obrad RBN i prześwietlają zarówno Czarzastego, jak i Nawrockiego.

Pan prezydent — a jakże!— zaprezentował się Czarzastemu jako wzór przejrzystości, przekonując, że ma niezliczoną liczbę certyfikatów od ABW, zapewniających dostęp do wszelakich tajemnic. Wymieniał Nawrocki swe ankiety bezpieczeństwa, które złożył w 2009 r. 2014 r. oraz 2021 r. To długie i bardzo drobiazgowe formularze, w których delikwent starający się do ściśle tajnych tajemnic państwowych musi się uprzednio wyspowiadać ze swego życia — majątku, rodziny, kontaktów towarzyskich, używek, odbytych kuracji oraz posiadanych kochanek tudzież kochanków. Oficerowie ABW badają prawdziwość takich ankiet i na tej podstawie decydują, czy wydać sprawdzanemu certyfikat dostępu do informacji, czy też nie. Nie jest ważne, kto się jak prowadzi — ważne jest, czy się do tego przyznał przed ABW. Chodzi o to, żeby ograniczyć możliwość szantażu osoby, która ma dostęp do tajemnic państwowych.

Czarzasty, Rosjanka i ich hotel. Zdaniem prezydenta marszałek Sejmu próbuje ukryć swe wschodnie kontakty

Właśnie dlatego Nawrocki stawia siebie za wzór Czarzastemu, który takiej ankiety wypełnić nie chce. Zdaniem prezydenta i polityków PiS marszałek Sejmu próbuje ukryć kontakty ze Swietłaną Czestnych. To Rosjanka, która ma też polskie obywatelstwo, bo wyszła za mąż za Polaka. Jest właścicielką części hotelu zbudowanego 21 lat temu w Spale przez spółkę małżeństwa Czarzastych. Czestnych to ekspertka od dzieł sztuki z czasów carskiej Rosji. Pracuje dla domu aukcyjnego związanego z największym rosyjskim bankiem, zależnym od Kremla — co jest argumentem dla prawicy.

Dla jasności — biznesowych relacji z Czestnych marszałek nie mógłby ukryć, nawet gdyby chciał. Powód jest prosty — wszystko jest w publicznie dostępnych rejestrach spółek w Polsce.

Czarzasty od lat 90. jest biznesmenem i właścicielem wydawnictwa Muza. Na początku XXI w. postanowił ze swoim przyjacielem Michałem Słoniewskim zainwestować w hotel w Spale. W tym celu powołali oni spółkę PDK Hotele, której wspólnikiem było m.in. wydawnictwo. Słoniewski w 2012 r. miał przyprowadzić do Czarzastego swoją znajomą Swietłanę Czesnych, która chciała napisać książkę o carskich pałacykach myśliwskich w Spale i w Białowieży. Rzeczywiście takie książki ukazały się nakładem Muzy — "Pałac i Ludzie. Historia Rezydencji Myśliwskiej" i "Spała. Carska rezydencja", obie autorstwa Słoniewskiego i Czestnych. Od 2015 r. Muza planowała sprzedaż części hotelu. Udało się w 2019 r. Pod koniec listopada — co wynika z oficjalnych komunikatów, bo Muza jest spółką giełdową — sprzedano część spółki za 2,5 mln zł. Nazwisko Swietłany Czestnych znalazło się w KRS jako współwłaścicielki akcji w spółce PDK, która była właścicielem hotelu. Nawet w elektronicznej wersji KRS widać od razu powiązania z żoną marszałka Sejmu Małgorzatą Czarzasty, która jest w zarządzie firmy i Michałem Słoniewskim, który też jest w zarządzie.

Zresztą wiadomo to wszystko od ponad pięciu lat, bo tropiciel wpływów Rosji na prawicy Tomasz Piątek opisał to w swojej książce — poświęconej zresztą głównie otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego — niedługo po transakcji sprzedaży hotelu.

Teraz sprawę odkryli pracownicy prawicowych mediów. Jednak początkowo nie mogli się przebić nawet do polityków PiS, którzy nie widzieli potencjału w tej historii. Ale otoczenie prezydenta taki potencjał dostrzegło — bo Nawrocki potrzebował amunicji do walki z Czarzastym, który odkąd został marszałkiem, wypowiedział mu wojnę.

Pojedynek podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Żukowska zażądała informacji o kibolskich kontaktach Nawrockiego

Stąd spektakl podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na której Nawrocki domagał się informacji o kontaktach Czarzastego z Rosjanką. Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekonywał, że Czarzasty jako marszałek objęty jest kontrolą kontrwywiadowczą ABW. Dostęp do materiałów ściśle tajnych Czarzasty dostał także z automatu po wyborze na marszałka jesienią zeszłego roku.

Czarzasty się nie odezwał — potem tłumaczył, że nie chciał brać udziału w "ustawce" Nawrockiego. W jego imieniu atak na Nawrockiego przypuściła szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska.

Włodzimierz Czarzasty i Anna Maria ŻukowskaWojciech Olkusnik/East News / East News
Włodzimierz Czarzasty i Anna Maria Żukowska

Skoro Nawrocki domagał się informacji o kontaktach Czarzastego, to Żukowska zażądała informacji o kontaktach Nawrockiego. Chodzi o znajomości prezydenta w środowiskach kibolskich i w gdańskim półświatku.

Prezydenta bronił jego etatowy doradca od bezpieczeństwa, były szef ABW w rządach PiS Krzysztof Wacławek — do którego jeszcze w tej opowieści wrócimy.

Donald Tusk i Tomasz SiemoniakFilip Naumienko/REPORTER / East News
Donald Tusk i Tomasz Siemoniak

Spotkanie skończyło się zapowiedzią dogrywki. Nawrocki zamierza zaprosić Siemoniaka i szefów służb, żeby w wąskim gronie przepytać ich o Czarzastego. A Czarzasty chce się spotkać z Siemoniakiem, żeby dowiedzieć się, co służby wiedzą o podejrzanych kontaktach Nawrockiego.

A zatem i prezydent, i marszałek nadal będą grać w tę grę, obliczoną na własne elektoraty. Finał jest przewidywalny — nie dowiemy się nic nowego o rosyjskich kontaktach Czarzastego ani o kibolsko-przestępczym środowisku, z którym kontakty utrzymywał Nawrocki.

Rencista od prezydenta. Znalazł kawalerkę Nawrockiego, ale ją ukrył

No to teraz na scenę wraca wspomniany płk Krzysztof Wacławek — postać zdecydowanie zbyt mało znana w politycznym show-biznesie, co niniejszym spróbujemy zmienić, przydając pułkownikowi należnej mu sławy.

Cofnijmy się do lat, w których Karol Nawrocki składał swe ankiety bezpieczeństwa. Chlubi się pan prezydent, że to było za pierwszych rządów Tuska (2009), słusznie zapomnianych czasów Ewy Kopacz (2014) oraz za panowania Mateusza Morawieckiego (2021). A zatem — na pozór — pełna, pluralistyczna kontrola, żadnych politycznych układów.

W rzeczywistości z tą przejrzystością pana prezydenta sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Kluczowy kwit — uprawniający do dostępu do największych tajemnic Polski, Unii i NATO — Nawrocki dostał w 2021 r. w niejasnych okolicznościach. Dość powiedzieć, że oficerowie ABW prześwietlający Nawrockiego za rządów PiS — gdy został szefem Instytutu Pamięci Narodowej — uznali, że nie powinien mieć dostępu do tak strategicznych tajemnic. Ich rekomendację osobiście zmienił właśnie płk Wacławek, wówczas szef ABW w rządzie PiS, a dziś etatowy doradca Nawrockiego.

Karol Nawrocki i Krzysztof WacławekAndrzej Iwanczuk/REPORTER/EN / East News
Karol Nawrocki i Krzysztof Wacławek

To nie koniec ciekawych informacji o Wacławku. Do ABW przyjęty został za rządów PiS, w roku 2016. W ciągu zaledwie czterech lat przeszedł drogę od szeregowca, zatrudnionego w biurze logistyki, do pułkownika i szefa ABW. Kiedy wiadome było, że po wyborach straci stanowisko, a jednocześnie nie miał wysługi lat do nabycia mundurowych uprawnień emerytalnych, to przeszedł na rentę. Pobiera ją do dzisiaj.

Co wykryli agenci badający ankietę Nawrockiego w 2021 r.? Niejasne kwestie majątkowe, w tym przejęcie za bezcen słynnej kawalerki pana Jerzego. Ale decyzja władz PiS była taka, żeby mimo to Nawrockiemu dać certyfikat. Słyszymy czasem ten argument — no przecież kawalerkę mogła znaleźć wcześniej ABW za rządów Tuska (2009). No właśnie nie mogła. Z prostego powodu. Operacja przejęcia mieszkania Nawrocki zaczął na początku 2012 r., kiedy podpisał z panem Jerzym umowę przedwstępną. Zatem pytanie drugie — czemu ABW nie znalazła kawalerki podczas kontroli w 2014 r., za rządów Kopacz? Ano dlatego, że formalnie pan Jerzy nadal był wówczas właścicielem swego mieszkania. To dlatego, że Nawroccy czekali z podpisaniem ostatecznej umowy aż pięć lat — do 2017 r.

Powód tej zwłoki jest banalny. Kawalerka jako lokal komunalny została wykupiona przez pana Jerzego — pod naciskiem Nawrockich i za pieniądze, które nieformalnie dali mu na wykup — pod koniec 2011 r. Mieszkanie zostało kupione od władz Gdańska i Nawroccy nie mogli go przejąć przez co najmniej pięć lat pod rygorem utraty bonifikaty, którą panu Jerzemu przyznał ratusz. Mieszkanie było warte 120 tys. zł, a zostało wykupione za raptem 12 tys. zł. Kawalerka całkowicie przeszła w ręce Nawrockich dopiero w 2017 r. — i dlatego ABW pierwszy raz ją namierzyło dopiero podczas kontroli w 2021 r.

Czy historia Nawrockiego rozgrzesza Czarzastego, który ewidentnie nie chce się poddać sprawdzeniu przez ABW? Nie rozgrzesza. Ale pokazuje, że prześwietlanie przez ABW i poważne certyfikaty mogą w praktyce niewiele znaczyć, bo na końcu i tak jest polityka.

Inny przykład — Daniel Obajtek. Za rządów PiS "don Orleone" był postacią kluczową, bo prowadził strategiczne dla państwa operacje biznesowe. Obajtek — dokładnie tak jak Czarzasty — nigdy nie wystąpił o certyfikat dostępu do tajemnic państwowych, po to, aby nie poddać się badaniu przez ABW. Politykom PiS nigdy to nie przeszkadzało, choć w praktyce prezes Orlenu ma dostęp do znacznie bardziej strategicznych informacji, niż marszałek Sejmu. A przecież do dzisiaj nie wiadomo, co Obajtek próbował ukryć — bo na pewno nie chodziło o niezliczone nieruchomości, botoks i nowe zęby na koszt Orlenu.

Daniel Obajtek jako wójt Pcimia i Jarosław Kaczyński w 2013 r.Jerzy Dudek/East News / East News
Daniel Obajtek jako wójt Pcimia i Jarosław Kaczyński w 2013 r.

Nawrocki został szafiarzem i zarabia na handlu ciuchami

Mijający tydzień pokazał, że pan prezydent ma także problem z przejrzystością biznesową. Otóż od niedawna w sieci można kupić koszulki i bluzy z biało-czerwonym logo "NOWROCKY", które jest anglojęzycznym nawiązaniem do nazwiska prezydenta i jego bokserskich pasji. Odzieżą — która po raz pierwszy pojawiła się w kampanii prezydenckiej jako gadżety promocyjne — handluje założona niedawno prywatna spółka NOWROCKY. Właścicielem i prezesem spółki jest Maciej Bartasun, 34-letni biznesmen z Mazur, który do tej pory prowadził różne drobne biznesy ze zmiennym szczęściem. Spółka ma swoją siedzibę przy ul. Heweliusza w Gdańsku. Pod tym adresem za kilkadziesiąt złotych miesięcznie można wynająć tzw. wirtualne biura, pełniące w praktyce rolę pocztowej skrytki.

Karol Nawrocki na spotkaniu z olimpijczykamiMikołaj Bujak / https://x.com/NawrockiKn
Karol Nawrocki na spotkaniu z olimpijczykami

Sam Karol Nawrocki regularnie występuje w ubraniach "NOWROCKY" — był w nich choćby na igrzyskach we Włoszech, mimo że przepisy olimpijskie zakazują promowania się firm, które nie są sponsorami zawodów.

Czapkę "NOWROCKY" nosił w styczniu, gdy zasiadł na trybunach zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Założył ją także, gdy z kamerą wybrał się przed świętami wycinać choinkę. 10 grudnia w bluzie i czapce marki "NOWROCKY" pozował podczas treningu ze sztangą — zdjęcie zamieścił w mediach społecznościowych.

Skoro jest sklep z ubraniami prezydenta, to czy to znaczy, że prezydent jest szafiarzem i zarabia na handlu ciuchami? Rzecznik Nawrockiego przekonuje, że to nieporozumienie. "Kancelaria Prezydenta RP, jak również Pan Prezydent Karol Nawrocki, nie mają jakichkolwiek relacji gospodarczych ze spółką NOWROCKY. Nie były nigdy podpisywane jakiekolwiek umowy, w tym te o charakterze marketingowym" — twierdzi Rafał Leśkiewicz.

Na zdrowy rozum takie stanowisko Kancelarii Prezydenta powinno mieć konsekwencje prawne — wystąpienie do spółki NOWROCKY, by przestała handlować ubraniami pod groźbą procesu.

Oferty sprzedaży na stronie NowrockyNowrocky.pl
Oferty sprzedaży na stronie Nowrocky

Tym bardziej że firma intensywnie promuje się w mediach społecznościowych, sięgając po wizerunek prezydenta. Regularnie pokazuje Karola Nawrockiego w swoich ubraniach, a czasem po prostu opatruje swoim logo zdjęcia z jego treningów biegowych lub bokserskich.

Ale tak się nie dzieje. Rzecznik prezydenta przekonuje: "W Polsce istnieje konstytucyjna swoboda prowadzenia działalności gospodarczej. Kancelaria Prezydenta nie ingeruje w działalność prywatnego podmiotu".

Okazuje się, że w ramach tego, że prezydent nie ma nic wspólnego ze spółką NOWROCKY, prawnikiem spółki został Adam Soszyński, który najpierw pracował z Nawrockim w Muzeum II Wojny Światowej, a potem w Instytucie Pamięci Narodowej — do dziś jest szefem biura prawnego IPN.

Para prezydencka Karol i Marta Nawroccy oraz siostra prezydenta Nina Nawrocka (po lewej) i Doda (po prawej)Alicja Stefaniuk/KPRP / Kancelaria Prezydenta
Para prezydencka Karol i Marta Nawroccy oraz siostra prezydenta Nina Nawrocka (po lewej) i Doda (po prawej)

Także w ramach tego, że Nawrocki nie zarabia na handlu ciuchami, wniosek o zastrzeżenie logo i nazwy "NOWROCKY" złożyła jego siostra Nina Nawrocka, która na co dzień nie ma nic wspólnego z rynkiem tekstylnym — jest cukierniczką w drogim gdańskim hotelu. Wreszcie — sklep internetowy z ubraniami promował syn prezydenta.

Jak widać, rodzina Nawrockich może się cieszyć wolnością gospodarczą — ABW nie prześwietla interesów prezydenta, bo prezydent dostaje dostęp do największych tajemnic bez żadnych ankiet.

Swoją drogą NOWROCCY mają bogate plany biznesowe, bo spółka, z którą jako żywo nie mają nic wspólnego, ma w zakresie swej działalności także produkcję lodów śmietankowych i pieczywa, sprzedaż książek, sprzętu sportowego, gier i zabawek, zegarków i biżuterii, a nawet prowadzenie restauracji.

Agonia Polski 2050. Są pierwsze odejścia z partii

Problemy przeżywa człowiek, który pomógł Karolowi Nawrockiemu wygrać wybory i zaprzysiągł go na prezydenta — Szymon Hołownia. Z jednej strony po paśmie porażek — katastrofa w wyborach prezydenckich, porażka w staraniach o posadę komisarza ONZ, utrata fotela marszałka Sejmu, wreszcie fiasko starań o utrzymanie szefostwa Polski 2050 — Szymon Hołownia odniósł wreszcie sukces. To sukces na miarę jego możliwości — w wyborach na szóstego wiceprzewodniczącego swej własnej partii pokonał wicewojewodę kujawsko-pomorskiego Michała Koniucha, znanego głównie z tego, że jest kampanijnym kierowcą Hołowni. Walka była zacięta. Potrzebna była dogrywka, w której Hołownia wygrał jednym głosem — 28:27. Nie był chyba zadowolony po pokonaniu swego kierowcy, bo po ogłoszeniu wyniku rozłączył się ze zdalnego posiedzenia.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Szymon Hołownia i Paweł ŚlizTomasz Jedrzejowski/REPORTER / East News
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Szymon Hołownia i Paweł Śliz

Ale to i tak najmniejszy problem Polski 2050. Bo największym problemem jest to, że wybór Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz — bliskiej Hołowni — na liderkę nie zakończył brutalnej wojny wewnętrznej. On ją wręcz przyspieszył. Otóż ponad połowa członków klubu Polski 2050 — 18 posłanek i posłów — zażądała odwołania szefa klubu Pawła Śliza.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-KloskaWojciech Olkusnik/East News / East News
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska

Inicjatorzy zarzucają mu złe zarządzanie i utratę zaufania po tym, gdy otwarcie poparł Pełczyńską‑Nałęcz w jej rywalizacji o szefostwo partii z Pauliną Hennig‑Kloską. Procedura odwołania wymaga 3/5 głosów (19), których przeciwnicy nie mają. Próbowali więc zmienić regulamin klubu, by poddać Śliza weryfikacji.

Głosowanie nie odbyło się, bo Śliz zamknął posiedzenie klubu. Wtedy z odsieczą ruszyła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Zwołała Radę Krajową partii i przeforsowała — znów, jednym głosem 27:26 — uchwałę, którą buntownicy zwą "jaruzelską", bo wprowadza dyktat.

Michał Koniuchhttps://x.com/MichaKoniuch
Michał Koniuch

"Wsłuchując się z uwagą w głos zaniepokojonych członkiń i członków oraz sympatyczek i sympatyków w całym kraju, tych cichych bohaterów, których tytaniczny wysiłek i codzienna praca stały się fundamentem naszej obecności w parlamencie oraz rządzie, przedkładając merytoryczne działania nad podziały, w dążeniu do wygaszenia sporów i umocnienia współpracy, która od początku była naszą największą siłą, szanując i uznając demokratyczny wynik wyborów wyrażony niemal stuprocentową frekwencją, która jest dowodem najwyższej odpowiedzialności za nasze ugrupowanie i Polskę, (...) Rada Krajowa zobowiązuje wszystkich członków Partii Polska 2050 Szymona Hołowni oraz członków podmiotów ją reprezentujących do zaprzestania działań eskalujących dalsze napięcia wewnątrz organizacji, w szczególności poprzez:

  • zawieszenie wszelkich postępowań dyscyplinarnych rozpoczętych, a niezakończonych przed dniem wejścia w życie niniejszej uchwały
  • powstrzymanie się od dokonywania wszelkich zmian personalnych, w szczególności w składach osobowych organów Partii Polska 2050 Szymona Hołowni oraz organów podmiotów ją reprezentujących oraz stanowiskach politycznych organów państwowych i samorządowych
  • powstrzymanie się od dokonywania wszelkich zmian formalnych, w szczególności w podmiotach reprezentujących Partię Polska 2050 Szymona Hołowni".

W tej całej nowomowie chodzi tylko o to, żeby spacyfikować przeciwników duetu Pełczyńska-Hołownia tak, aby nie mogli przejąć kontroli nad żadnymi organami partii. "Dziś Pełczyńska i Hołownia przekroczyli Rubikon" — powiedział nam w sobotę, w dniu przyjęcia uchwały jeden z najważniejszych polityków Polski 2050. "Żaneta pierwsza nie wytrzymała".

Żaneta Cwalina-Śliwowska (w środku) na wspólnym zdjęciu z Szymonem Hołownią i jego żoną Urszulą Brzezińską-Hołowniąhttps://x.com/ZanetaSliwowska
Żaneta Cwalina-Śliwowska (w środku) na wspólnym zdjęciu z Szymonem Hołownią i jego żoną Urszulą Brzezińską-Hołownią

Chodzi o posłankę Żanetę Cwalinę-Śliwowską, która po obradach Rady Krajowej opuściła szeregi Polski 2050. "To jest niedemokratyczna uchwała, która zamyka usta posłom i betonuje klub" — tłumaczyła. Cwalina-Śliwowska rezygnuje z przynależności partyjnej, jednak nie opuszcza klubu. Chce pokazać, że przyjęte przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Szymona Hołownię rozwiązania są ułomne, ponieważ umożliwiają taki ruch. "Nie na taką Polskę 2050 się umawiałam. W partii nie ma przestrzeni na dialog" — oceniła posłanka.

Słyszymy, że przygotowywana jest kolejna, skoordynowana fala odejść. A zatem żegnaj Polsko 2050.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Konflikt między prezydentem Karolem Nawrockim a marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym eskaluje w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.
  • Nawrocki oskarża Czarzastego o ukrywanie kontaktów z Rosjanką, Swietłaną Czestnych, która ma powiązania z rosyjskim bankiem.
  • Czarzasty i jego obrońcy, w tym Anna Maria Żukowska, odwzajemniają atak, domagając się informacji o rzekomych powiązaniach Nawrockiego z kibolskim półświatkiem.
  • Tłem tych napięć są niejasne relacje Nawrockiego z ABW oraz jego nowa inicjatywa handlowa związana z odzieżą.
  • Partia Polska 2050 Szymona Hołowni boryka się z wewnętrznymi konfliktami, co prowadzi do pierwszych odejść z partii.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz