Podcast
"Stan Wyjątkowy". Nawrocki wypowiada wojnę Kosiniakowi. Kaczyński chce wykończyć Brauna. Mentzen pluje na PiS
12 lipca 2026
Znamy charaktery i charakterki wielu polityków. Byliśmy więc pewni, że łagodna polityka Władysława Kosiniaka-Kamysza wobec zaczepnego Karola Nawrockiego jest z góry skazana na niepowodzenie. I WKK właśnie się o tym dobitnie przekonał — Nawrocki pospołu z Kaczyńskim obwołali go zdrajcą polskiego interesu narodowego po tym, jak wysłał do Ukrainy pociski do wyrzutni Patriot. By być precyzyjnym — wysłał PIĘĆ pocisków, co zasadniczo nie wpływa na zdolności obronne polskiej armii. Ale fakty nie mają znaczenia — Kosiniak stał się pionkiem w antyukraińskiej rozgrywce PiS.
Kaczyński wspomagany przez Nawrockiego próbuje ukryć niewygodny dziś dla nich fakt, że to PiS za swych rządów ogołocił magazyny polskiej armii, wysyłając do Ukrainy sprzęt wart prawie 15 mld zł — czyli dziesięć razy tyle, ile Kosiniak-Kamysz od początku swych rządów w MON.
Dziś, gdy prawicowy elektorat zieje niechęcią do Ukraińców, Nawrocki z Kaczyńskim próbują przykryć dawną pomoc PiS dla Kijowa ostrą retoryką antyukraińską, odbieraniem i zwracaniem orderów, głośnymi obchodami Wołynia i właśnie atakami na Kosiniaka, z którego próbują zrobić głównego rozbrajającego polską armię.
"Błaszczak za to odpowie. No już bez jaj"
Na samym początku awantury dostaliśmy SMS od ważnego współpracownika Kosiniaka w MON.
"Błaszczak za to odpowie. No już bez jaj". To reakcja na ten wpis na X/Twitterze byłego ministra obrony w rządach PiS, prezesowskiego przybocznego Mariusza Błaszczaka, który — niby się krygując — ujawnił, że rząd wysłał na Ukrainę pociski do Patriotów:
"Jeśli potwierdzą się informacje o przekazaniu Ukrainie pocisków PAC-3 MSE, będziemy mieli do czynienia z gigantycznym skandalem. PAC-3 MSE to pociski przechwytujące do systemu Patriot, przeznaczone do zwalczania rakiet balistycznych, pocisków manewrujących i celów powietrznych. To najcenniejszy element polskiej obrony powietrznej, której realna budowa zaczęła się w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli rząd rzeczywiście zdecydował się przekazać je za granicę w sytuacji, gdy sam ostrzega przed możliwymi rosyjskimi prowokacjami i zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski, brzmi to jak działanie całkowicie sprzeczne z podstawowym obowiązkiem władz, czyli zapewnieniem bezpieczeństwa własnym obywatelom."
Kosiniak rzeczywiście mu pogroził: "Poleciłem także SKW zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych. Działamy w warunkach wojny przy naszej granicy, każdorazowe działanie przeciw polskiej racji stanu naraża na szwank bezpieczeństwo Polek i Polaków — Panie Błaszczak, już raz Pan to zrobił. Za to będziemy rozliczać wszystkich, bez względu na immunitety".
My nie zakładamy, że Błaszczak za cokolwiek odpowie. W kampanii 2023 r. jako szef MON ujawnił elementy planów obrony przed atakiem Rosji, by uderzyć w Tuska — zarzucał mu, że jako premier chciał porzucić wschodnią Polskę, by Rosjanie mogli tam bezkarnie gwałcić i mordować. Ma Błaszczak za to ujawnienie akt oskarżenia, ale — bądźmy szczerzy — rezultat procesu będzie pochodną wyniku przyszłorocznych wyborów.
Odkładając na bok rozliczenia rządów PiS, przyznać musimy jedno: wściekłość ludzi WKK na PiS jest szczera.
Jedna z zasad "Stanu Wyjątkowego": chcesz zrozumieć intencje Kaczyńskiego, obserwuj działania Błaszczaka
Działania Błaszczaka to nie jest przypadek. Wedle starej zasady "Stanu Wyjątkowego" — chcesz zrozumieć intencje Kaczyńskiego, obserwuj działania Błaszczaka. Dla nas to użyteczna zasada dlatego, że Błaszczak nawet najbardziej wykwintne operacje Kaczyńskiego przekłada na swe nader skromne środki wyrazu.
Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak w Sejmie
Jeszcze w grudniu 2022 r. Błaszczak chwalił się: "Rozmieszczenie amerykańskiego systemu Patriot na Ukrainie wzmocni bezpieczeństwo nie tylko Ukraińców, ale także Polaków. To świetna decyzja administracji USA. Opozycja, która mówiła, że »nie da się« przekazać wyrzutni na Ukrainę po raz kolejny się skompromitowała".
Poza rutynowymi błaszczakowymi atakami na politycznych konkurentów, ten wpis pokazuje wprost — niespełna cztery lata temu Błaszczak uważał ukraińskie Patrioty za obrońców terytorium Polski. Czyli tak uważał Kaczyński. Skoro dziś Błaszczak rozlicza rząd z PIĘCIU pocisków do tychże Patriotów, znak to niechybny, że Kaczyński przestawił wajchę.
Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i ówczesny premier Ukrainy Denys Szmyhal w Kijowie, 1 czerwca 2022 r.
I zaiste — zachodzi fundamentalna zmiana w polityce Kaczyńskiego. Po ataku putinowskich Sowietów na Ukrainę Kaczyński jako niekwestionowany lider ówczesnego obozu władz przestawił polskie państwo na tryb parawojenny. To właśnie on osobiście zdecydował o wysłaniu przez Błaszczaka na Ukrainę m.in.:
- ponad 300 czołgów (sowieckie T-72, polskie PT-91 i niemieckie Leopard 2A4),
- samolotów MiG-29,
- śmigłowców Mi-24,
- armatohaubic Krab,
- dronów,
- bojowych wozów piechoty,
- transporterów opancerzonych,
- znacznych ilości amunicji artyleryjskiej, czołgowej i moździerzowej.
I dobrze — bez tego być może mielibyśmy dziś ruskie tanki pod Hrubieszowem. Ale dziś, kiedy wiadomo, że Putin na pewno nie zdoła podbić całej Ukrainy, Kaczyński spycha wojnę na dalszy plan. Bo na pierwszy plan wraca walka o władzę — Kaczyński ze swymi 80 wiosnami na karku staje do ostatniej walki o wyborcze zwycięstwo. Wybory za rok to dla niego wojna o wszystko — o to, czy stworzy swój ostatni rząd, o to, czy rozliczy Tuska i jego ekipę, o to, czy zachowa dominującą pozycję na prawicy i o to, czy przebuduje państwo wedle swych wizji tak, by przetrwało jego samego.
Do realizacji wszystkich tych celów Kaczyński potrzebuje rzecz jasna wygranej z Tuskiem. Ale najpierw musi pokonać prawicową konkurencję. I dlatego atakuje Ukrainę i wspierający ją rząd Tuska i Kosiniaka.
To nie Tusk jest największym problemem Kaczyńskiego
Na Nowogrodzkiej od ponad roku obowiązuje jedna zasada. To nie Tusk jest największym problemem. Największy problemem nazywa się Grzegorz Braun.
Grzegorz Braun na proteście rolników w Augustowie, gdzie wygłaszał antyukraińskie, antyizraelskie i antyunijne hasła, 01.05.2026
To zmiana historyczna. Przez blisko ćwierć wieku Kaczyński nie pozwolił, by po prawej stronie PiS wyrosła partia zdolna trwale uszczknąć elektorat PiS. Liga Polskich Rodzin dowodzona przez Romana Giertycha szybko zniknęła. Samoobrona Andrzeja Leppera została rozbita.
Szef LPR Roman Giertych i szef Samoobrony Andrzej Lepper w 2007 r.
Ruch Pawła Kukiza wyparował. O Porozumieniu Jarosława Gowina zapomnijmy. Nawet Konfederacja co prawda okrzepła, ale nigdy nie odebrała Kaczyńskiemu pozycji hegemona, zdobywając poparcie raczej wśród wyborców spoza PiS.
Paweł Kukiz i Jarosław Gowin w 2022 r
Braun jest pierwszym politykiem, któremu udało się zrobić coś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. W ciągu kilkunastu miesięcy odebrał PiS znaczną część wyborców — tych najbardziej radykalnych. Nie dlatego, że stworzył sprawniejszą partię. Nie dlatego, że ma lepszych ludzi. Dlatego, że dla części elektoratu ultraprawicy okazał się bardziej autentyczny.
W PiS doskonale to widzą. Z wewnętrznych badań wynika, że najpoważniejszy odpływ wyborców PiS następuje właśnie do Brauna, nigdzie indziej. Dlatego Kaczyński postawił swoim ludziom zadanie: zepchnąć Braunową Koronę poniżej 5-procentowego progu.
Stawka tej gry jest wyższa niż wynik samych wyborów. Jeśli Braun znajdzie się w Sejmie, to stworzenie prawicowej koalicji bez jego posłów może być arytmetycznie niemożliwe. A jeśli Kaczyński weźmie go do rządu, to może stać się dla PiS niewygodnym partnerem koalicyjnym.
W dodatku prezes PiS panicznie boi się scenariusza, w którym Braun ma własny klub parlamentarny, publiczne finansowanie liczone w milionach i zyskuje całą kadencję na rozbudowę własnego obozu — a tak się składa, że to akurat kolejne cztery lata, podczas których Kaczyński będzie się dalej starzał i politycznie słabł.
W takich warunkach wzrost siły Brauna kosztem Kaczyńskiego na prawicy jest bardzo prawdopodobny — i spędza sen z powiek prezesowi, w którego życiu partia i władza są najważniejsze.
To właśnie dlatego prezes PiS wykonuje dziś gwałtowny zwrot w kierunku antyukraińskim, na którym panem i władcą był dotąd Braun. Wszak to antyukraińska retoryka zapewniła Braunowi sukcesy polityczne, w tym czwarte miejsce w wyborach prezydenckich.
Mentzen nie pozwoli Kaczyńskiemu zapomnieć o broni, którą wysłał na Ukrainę
Mechanizm działania Kaczyńskiego jest zresztą dobrze znany. Gdy PiS obawiało się Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, zaostrzało kurs wobec Unii Europejskiej. Gdy rosła Konfederacja, Kaczyński przejmował część jej haseł gospodarczych i antymigracyjnych.
Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński
Dziś jego głównym konkurentem jest Braun, więc PiS kopiuje jego emocje. Jeszcze w 2022 r. politycy PiS przedstawiali pomoc dla napadniętego państwa jako historyczny obowiązek Polski. Kaczyński jako pierwszy zachodni lider pojechał do oblężonego Kijowa. Premier Mateusz Morawiecki objeżdżał Europę, przekonując sceptycznych zachodnich przywódców do zwiększenia pomocy. Polska jako pierwsza wysłała na Ukrainę ciężki sprzęt wojskowy, nie oczekując w zamian nic poza wykorzystaniem go do walki z Ruskimi. Jednocześnie port lotniczy pod Rzeszowem stał się światowym centrum logistycznej pomocy dla Ukrainy. Wtedy był to dla Kaczyńskiego, Morawieckiego i Błaszczaka powód do dumy. Dziś stał się problemem.
To dlatego, że wyborca, o którego walczy Kaczyński, nie chce już słuchać o strategicznym partnerstwie z Ukrainą. Ma dość Ukraińców w Polsce, przypomniał sobie o Wołyniu i UPA.
Prezes PiS dostosowuje się więc do nastrojów. Nie próbuje ich zmieniać, bo wie, że to niemożliwe — straciłby wiarygodność w elektoracie prawicowym. Stąd awantura o pięć pocisków.
To jedna z najbardziej groteskowych debat ostatnich miesięcy. Partia, która przekazała Ukrainie uzbrojenie warte prawie 15 mld zł, oskarża dziś rząd o rozbrajanie Polski z powodu kilku rakiet.
Ale lider Konfederacji Sławomir Mentzen nie pozwoli Kaczyńskiemu zapomnieć o tych czołgach, samolotach i armatohaubicach. Po ujawnieniu listy darów z czasów PiS przez Kosiniaka, Mentzen przystąpił do ataku. "Sami oddaliście strategiczne uzbrojenie Ukrainie. Do teraz nie wiemy dokładnie ile sprzętu tam poszło za waszych rządów. Krytykujecie Tuska za to samo, co robił wcześniej Morawiecki. Powinienem już dawno być przyzwyczajony do niebywałej wręcz hipokryzji i bezczelności pisowskiej, ale jednak dalej mnie zaskakujecie." — stwierdził.
Mentzen zna nastroje prawicowych wyborców równie dobrze, co Kaczyński — i będzie skrupulatnie punktował prezesa PiS za pomoc dla Ukrainy po wybuchu wojny. To będzie jedna z głównych osi starcia między Konfederacją a PiS w kampanii wyborczej.
Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen podczas debaty prezydenckiej w 2025 r.
Minister prezydenta kłamcą
Najciekawsze w całej tej sprawie jest jednak zachowanie Karola Nawrockiego. Wiedział o operacji przekazania pocisków, ale błyskawicznie odciął się od decyzji Kosiniaka. "O każdej donacji informowany jest prezydent — obecnie Karol Nawrocki, a poprzedni Andrzej Duda" — ogłosił Kosiniak, co spotkało się ze zdumiewająco ostrą reakcją Nawrockiego.
"Zdumiewa mnie Pan. (…) Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć. Mogę natomiast pomóc — wyjdę z inicjatywą legislacyjną i z chęcią wezmę pełną odpowiedzialność także za donację sprzętu" — ogłosił. Przyczyna jest jasna — bardziej niż spójność instytucji państwa interesuje go spójność własnego wizerunku polityka twardego wobec Ukrainy.
Ludzie poszli jeszcze dalej, zarzucając WKK, że jest niesamodzielny, tylko prowadzi politykę dyktowaną przez swego wiceministra, jednego z wiceprzewodniczących Koalicji Obywatelskiej Cezarego Tomczyka.
"Wygląda na to, że kluczową rolę w przekonywaniu Rządu do oddania Ukrainie uzbrojenia do Patriotów odegrał Cezary Tomczyk. A to wszystko w tajemnicy przed Polakami i to w czasie, gdy premier Tusk straszył Polaków atakiem ze strony Rosji. To zdrada czy tylko głupota?" — pytał publicznie szef prezydenckiego Biura Współpracy Międzynarodowej Marcin Przydacz. Swoją drogą,
Przydacz mówił nieprawdę, twierdząc, że Polska oddała Ukrainie nie tylko pociski, ale także swe miejsce w kolejce do odbioru kolejnych rakiet z USA.
Byliśmy pewni, że Nawrocki będzie próbował upokorzyć Kosiniaka i podporządkować go
Kosiniak miał do niedawna ustaloną linię — dobry car i źle bojarowie. Unikał krytykowania Nawrockiego, nie wchodził z nim w starcia jak premier czy lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Wolał obwiniać za konflikty z Pałacem Prezydenckim ministrów Nawrockiego, najczęściej Przydacza, a wcześniej także poprzedniego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza.
Sławomir Cenckiewicz i Marcin Przydacz
Tak było chociażby, gdy pod koniec minionego roku Nawrocki oświadczył, że nie miał pojęcia, że rząd wysłał na Ukrainę polskie MiG-i-29 — i to mimo że przedstawiciel BBN brał udział w obradach Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie sprawa była omawiana.
Pamiętać też należy, że za rządów PiS Nawrocki został szefem IPN tylko dzięki temu, że w głosowaniu parlamentarnym poparło go PSL — inaczej nie dostałby zgody Senatu, gdzie Kaczyński nie miał większości. Właśnie wtedy — w 2021 r. — Nawrocki bliżej poznał chłopów, w tym Kosiniaka.
Długo wydawało się, że polityka WKK wobec Nawrockiego jest skuteczna. O ile Nawrocki blokował awanse w cywilnych specsłużbach, to przedstawiciele podległej Kosiniakowi Służby Kontrwywiadu Wojskowego dostawali od niego nominacje. O ile Nawrocki odmawiał i wciąż odmawia odbioru ślubowania od sędziów TK wybranych przez Sejm z rekomendacji Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, to związaną z PSL sędzię Magdalenę Bentkowską do TK zaślubił.
Magdalena Bentkowska
Spośród wszystkich partii koalicyjnych tylko PSL ma swe przedstawicielki w mocno fikcyjnej, ale jednak prezydenckiej Radzie Parlamentarzystów — posłanki Urszulę Pasławską oraz Urszulę Nowogórską. Inna rzecz, że niewiele tam mogą zdziałać. Pasławskiej nie udało się choćby przekonać Nawrockiego do swego sztandarowego projektu ustawy o wspólnym pożyciu — umożliwiającej m.in. zawieranie związków przez osoby tej samej płci.
Powołanie Rady Parlamentarzystów. Urszula Pasławska (trzecia od lewej) i Urszula Nowogórska (trzecia od prawej)
Ale powtórzmy: znamy charaktery i charakterki wszystkich głównych graczy na scenie politycznej. A charakterek Nawrockiego znamy aż za dobrze — byliśmy pewni, że prędzej czy później będzie próbował upokorzyć Kosiniaka i podporządkować go sobie, przejmując kontakty z generalicją.
I tak się stało. W marcu Nawrocki próbował ponad głową szefa MON wzywać generałów na "odprawę". Wówczas jeszcze Kosiniak próbował obwiniać za to Cenckiewicza. Dziś Cenckiewicza nie ma, a Nawrocki atakuje Kosiniaka coraz mocniej.
Po ataku za Patrioty nawet spokojnemu WKK puściły nerwy. W programie Moniki Olejnik zaatakował wprost Nawrockiego. Rzucił: — Czy zdrada, czy głupota, to jest to, co wyrabiają od kilku dni, to, co opowiadają, te banialuki, te bzdury, nie widząc, gdzie jest polska racja stanu. Polska będzie wspierać Ukrainę i będzie pomagać na tyle, ile może. Przekazanie kilku rakiet Patriot na wniosek Stanów Zjednoczonych, sekretarza generalnego NATO, nie jest czymś złym, tylko jest czymś dobrym. I będę tej decyzji — którą podjęliśmy jako rząd, jako Ministerstwo Obrony Narodowej, ja osobiście — bronił. Pan prezydent zdradził polski mundur, nie podpisując SAFE. I to była zdrada powodująca to, że gdyby nie nasza determinacja, dzisiaj byśmy nie mieli 62 kontraktów dla polskiego wojska na 120 mld zł.
Cała ta sytuacja pokazuje, że Nawrocki nie zamierza w żaden sposób i na żadnej płaszczyźnie układać się z koalicją. Pluje na Tuska, Czarzastemu zarzuca wschodnie powiązania, Hołownia nie jest dla niego liczącym się graczem, a Kosiniaka zaatakował tak, że ich relacje zostały zdewastowane.
Widać wyraźnie, że w kolejnych wyborach parlamentarnych Nawrocki nie będzie grał na głaskanie PSL jako potencjalnego koalicjanta prawicy, tylko wręcz przeciwnie — spróbuje pomóc prawicy w zatopieniu PSL, by przejąć chłopski elektorat. Wyeliminowanie PSL najpierw z Sejmu, a potem z samorządów jest celem nr 2 lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Bo pierwszym celem pozostaje Braun.
To ostatnia tak ważna batalia prezesa PiS
Braun zbudował swoją popularność nie dlatego, że przekonał Polaków do konkretnego programu gospodarczego. Zbudował ją na emocjach. Na przekonaniu, że elity zdradziły zwykłych ludzi, że Bruksela odbiera Polsce suwerenność, że Ukraina wykorzystuje polską solidarność, a państwo bardziej troszczy się o cudzoziemców niż o własnych obywateli.
Kaczyński uznał, że nie wygra z tym przekazem, polemizując z nim. Postanowił go przejąć. Stąd coraz ostrzejsza retoryka wobec Ukraińców. Stąd rosnąca obecność Wołynia w politycznej agendzie PiS. W partii pojawił się nawet pomysł, żeby prześcignąć Brauna i zażądać reparacji od Ukrainy.
To nie jest zmiana poglądów PiS. To zmiana strategii. Kaczyński rozumie złożoność relacji polsko-ukraińskich. Ale to się nie liczy — oczekuje od swych ludzi, by odbierali Braunowi punkty poparcia. Dlatego premierem przyszłego rządu ma zostać Przemysław Czarnek — polityk, który najlepiej odnajduje się w twardej retoryce antyukraińskiej.
Przemysław Czarnek i Jarosław Kaczyński
Walka z Braunem jest jednak dla nich jak walka z wiatrakami. Bo Braun nie musi wygrać wyborów. Nie musi nawet zostać liderem prawicy. Wystarczy, że odbierze PiS tyle głosów, by partia utraciła dominację po prawej stronie — a to cel wielce realistyczny.
Kaczyński doskonale rozumie, co to oznacza — jego polityczną marginalizację, a może nawet emeryturę. Dlatego wojna z Braunem nie jest dla niego kolejną, rutynową kampanią wyborczą. To ostatnia tak ważna batalia wyborcza prezesa PiS.
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
- Władysław Kosiniak-Kamysz staje się celem ataków ze strony Jarosława Kaczyńskiego i Karola Nawrockiego po wysłaniu pocisków do Ukrainy.
- Kaczyński próbuje zatuszować poprzednie działania PiS, które wspierały Ukrainę, stosując ostrą retorykę antyukraińską.
- Były minister obrony Mariusz Błaszczak oskarża rząd o gigantyczny skandal, sugerując, że przekazanie pocisków zagraża bezpieczeństwu Polski.
- Grzegorz Braun staje się poważnym rywalem dla PiS, zyskując popularność wśród skrajnie prawicowych wyborców.
- Kaczyński zmienia strategię w kierunku antyukraińskim, aby zminimalizować wpływy Brauna i odzyskać elektorat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz