Podcast"Stan Wyjątkowy". Ziobro zwiał do Ameryki. Kaczyński wściekł się na Morawieckiego. Kurski na celowniku Żurka
17 maja 2026
Pamiętamy, jak zaciekle walczyli ze sobą o to, kto wyśle na polityczną emeryturę Jarosława Kaczyńskiego. Dziś Zbigniew Ziobro jest uchodźcą w Ameryce i bez względu na to, kiedy wróci do Polski — i czy przybędzie w kajdankach, czy wręcz przeciwnie, z rewolwerem za paskiem — jest już politycznie skończony. Z kolei jego odwieczny wróg Mateusz Morawiecki wszedł na wojenną ścieżkę z Kaczyńskim i jest już jedną nogą poza PiS. Morawiecki uważa, że jego wrogowie chcą go usunąć z PiS, żeby potem wysłać Kaczyńskiego na emeryturę i przejąć partię. Tak, to prawda. Tak zwani "maślarze" — Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński, Jacek Sasin i Patryk Jaki — chcą przejąć PiS. Tak jak chcieli przejąć Ziobro i Morawiecki. Jest jedna zasadnicza różnica — tak silnej koalicji obliczonej na eliminację przeciwników i przejęcie partii jeszcze w PiS nie było. A Kaczyński nigdy dotąd nie był tak słaby.
Nie chcemy napinać muskułów, ale
sytuacja wyglądała tak, że o przerzucie Ziobry wiedziało wąskie grono zaufanych — w tym jego żona, Jacek Kurski, Tomasz Sakiewicz, Adam Bielan i Jarosław Kaczyński. A także my. Przy czym my jako jedyni w tym gronie nie maczaliśmy palców w całej operacji.
Zbigniew Ziobro i Jarosław KaczyńskiPrzemysław Piątkowski / PAP
"Ziobrowie zostawili Romanowskiego na lodzie"
Sygnał dostaliśmy w miniony piątek rano. Skontaktował się z nami nasz dobry informator z PiS, przekazując sensacyjną wiadomość:
"Ziobro jedzie do Ameryki na wizie dziennikarskiej. Pomaga mu Telewizja Republika. Wcześniej z Amerykanami kontaktowała się jego żona Patrycja Kotecka i Jacek Kurski. Romanowskiego zostawili na lodzie". Od razu zaczęliśmy to sprawdzać, zaczynając od Ziobry, Koteckiej i
Marcina Romanowskiego, dawnego ziobrowego zastępcy, który także ukrywał się w Budapeszcie. Bez odzewu.
Zbigniew Ziobro i Patrycja Kotecka-ZiobroRafał Guz / PAP
Dziś wiemy, że wszyscy bezpośrednio zaangażowani w operację przerzutową mieli wyłączone telefony, albo wręcz — jak Ziobro — w ogóle nie zabrali swych telefonów, by nie dać się namierzyć.
Wtedy zaczęliśmy dzwonić do tych, którzy na różnych etapach przygotowywali przerzut. Dodzwoniliśmy się do szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza i zapytaliśmy, czy Ziobro został jego nowym pracownikiem.
Tomasz Sakiewicz i Jarosław KaczyńskiMarian Zubrzycki / PAP
Po dłuższej chwili milczenia — podczas której zrozumiał, że wiemy — odparł: "O to proszę pytać pana Ziobro.
Ja zapraszam do mojej stacji każdego, kto ma coś ciekawego do powiedzenia".Doceniamy jednak, że wprost nas nie okłamał — jak Jacek Kurski, który twierdził, że nie wie, o co chodzi.
Jacek Kurski i Joanna Kurska podczas ślubu w 2020 r.Art Service / PAP
W kolejnym etapie próbowaliśmy potwierdzić informację o ucieczce Ziobry wśród czołowych polityków PiS, także wśród jego ludzi z dawnej Suwerennej Polski. Tego jesteśmy pewni: ogromna większość z nich nie miała zielonego pojęcia, co się święci, łącznie z członkami ścisłych władz PiS i dawnymi liderami Suwerennej Polski, uważanymi za Ziobrowych zauszników. Ziobro ich wszystkich nie poinformował o swych planach, żeby zapobiec przeciekowi
Dziś możemy powiedzieć z całą pewnością, że o całej operacji wiedział Jarosław Kaczyński, który wcześniej wydelegował europosła Adama Bielana, by załatwił z Amerykanami zgodę na wjazd do USA.
Bielan to łącznik PiS z amerykańskimi władzami, a właściwie łącznik PiS z liderami ruchu MAGA.Ziobrę sądzi szczęśliwa posiadaczka akcji Telewizji Republika
Kluczowe w całej sprawie jest to, że Ziobro jest ścigany w Polsce, ale nie za granicą — procedura sądowa w sprawie wysłania za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania znacznie się przedłuża.
Tak się też dziwnym trafem składa, że z decyzją w tej sprawie nie spieszy się sędzia Joanna Grabowska, szczęśliwa posiadaczka akcji Telewizji Republika. To zdumiewające, że sędzia nie wyłączyła się ze sprawy Ziobry, ściganego m.in. za to, że faszerował pieniędzmi z Funduszu Sprawiedliwości właśnie Republikę.
Teraz dodatkowo okazało się, że Republika pomogła Ziobrze zwiać i zrobiła z niego własnego korespondenta w USA.Bez wydania ENA Ziobro mógł swobodnie wyjechać z Węgier. To go odróżnia od Romanowskiego, za którym ENA zostało wydane — dlatego Kotecka zostawiła go na polu walki.
Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski w 2023 r.Wojtek Jargiło / PAP
Ale nie bądźmy naiwni — aż tak Ziobro czysty nie jest, aby uznać jego wyjazd za rutynowy wypad do Stanów na holiday i shopping. Po pierwsze, Ziobro nie miał polskiego paszportu — bo oba jego paszporty zostały zablokowane przez prokuraturę.
Z Węgier wyjechał na podstawie wystawionego mu przez orbanowców tzw. genewskiego dokumentu podróży, czyli paszportu dla azylantów.
Charakterystyczne jest to, że jego wyjazd z Węgier nie został odnotowany w systemie Schengen — a powinien. Strefa Schengen to grupa państw europejskich — głównie z Unii — które zniosły kontrole na granicach między sobą. Dlatego do Niemiec, Francji, Czech czy na Węgry właśnie możemy jeździć bez paszportu. Kiedy jednak opuszczamy strefę Schengen — jadąc do Anglii, USA, czy Azji — to po pierwsze paszport mieć musimy, a po wtóre nasz wyjazd jest rejestrowany w systemie Schengen. Jeśli Ziobro — jak mówią mundurowi — nie "odbił się" w Schengen, to znaczy, że ktoś pomógł mu wyjechać. I to nie byle ktoś — tylko służby mają możliwość wyprawienia człowieka za granicę z ominięciem rejestracji w systemie Schengen. Czy to były niedobitki służb orbanowskich, czy potężne służby amerykańskie — tego nie wiemy, choć nasi rozmówcy w rządzie wskazują na Węgrów.
Kto wpuścił Ziobrę do Ameryki? Don z Białego Domu nie wie, kto to Zbig z Krynicy
Wjazd do Ameryki na paszporcie uchodźcy to zadanie z kategorii niewykonalnych. Urzędnicy imigracyjni powinni byli skrupulatniej zbadać dokumenty Ziobry, a gdyby to zrobili, to szybko wpadliby na trop unieważnionych paszportów, co wzbudziłoby podejrzenia.
A mimo to Ziobro do Ameryki wjechał — czyli miał załatwiony na poziomie politycznym wjazd. Kto go wpuścił? Bielan — mistrzunio autolansu — sufluje tezę, że sam Don z Białego Domu.
Pokusimy się o bliższą prawdzie teorie, że Don z Białego Domu nie wie, kto to Zbig z Krynicy. Nasi rozmówcy w rządzie i w PiS typują troje osób, które mogły zdecydować o wpuszczeniu Ziobry do USA. Część naszych rozmówców twierdzi, że kluczowa w tej sprawie była Susie Wiles, szefowa personelu Białego Domu.
Susie Wiles i Donald TrumpMark Schiefelbein / East News
Jedna z osób, z którymi rozmawialiśmy, uważa, że ważniejszy był Vince Haley, który jest dyrektorem Domestic Policy Council, czyli Rady Polityki Krajowej przy Białym Domu. Trzecie nazwisko przewijające się w naszych rozmowach to Troy Edgar, wiceszef Homeland Security, czyli amerykańskiego MSWiA.
Vince HaleyEPA POOL / PAP
Generalnie chodzi o ludzi z kręgów MAGA, czyli twardego zaplecza Trumpa.
Bielan nie cierpi Ziobry — mają wieloletnie porachunki. Skoro mu pomagał, to znaczy, że taka była wola Kaczyńskiego. Sprawa Ziobry jest trudna dla PiS — wielu wyborców uważa, że były minister ma coś na sumieniu, skoro z taką determinacją ucieka przed prokuraturą. Z tego punktu widzenia dla PiS byłoby najlepiej, żeby Ziobro siedział zapomniany na Węgrzech.
Zbigniew Ziobro i Adam Bielan w 2015 r.Paweł Supernak / PAP
Tyle że po klęsce wyborczej Viktora Orbana — który dał azyl Ziobrze i jego zastępcy Marcinowi Romanowskiemu — sytuacja uległa drastycznej zmianie. Nowy premier Peter Magyar zapowiedział, że odeśle obu ministrów do Polski, gdzie czeka ich odsiadka w śledztwie dotyczącym defraudacji pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.
To siarczysty policzek ze strony ekipy Trumpa wymierzony rządowi Tuska
Z punktu widzenia PiS ucieczka Ziobry do Ameryki to najlepsze spośród wszystkich złych rozwiązań, które były na stole. Bo Ameryka kojarzy się z demokracją i wolnością — skoro władze USA przyjęły Ziobrę, to znaczy, że nie uznały go za przestępcę. Inne opcje ucieczki badane przez otoczenie Ziobry — choćby Serbia, która jest blisko Rosji i poza Unią — potęgowałyby tylko wrażenie, że Ziobro ma coś do ukrycia.
Być może — jak słyszymy — Rose i jego szef, sekretarz stanu Marco Rubio byli przeciwko przyjęciu Ziobry, nie chcąc sobie psuć kontaktów z rządem. Okazało się, że innych częściach ekipy Trumpa są ludzie, z którymi PiS może to załatwić.
Żurek słyszał to, co my — że Ziobro pomieszkuje w waszyngtońskim domu Kurskiego
W obozie władzy — zwłaszcza w Koalicji Obywatelskiej i na Lewicy — panuje frustracja.
Prokurator generalny Waldemar Żurek odgraża się, że już składa wniosek o ekstradycję Ziobry. Ale dla wszystkich jest oczywiste, że ze względu choćby na specyfikę amerykańskich sądów — które bardzo skrupulatnie badają wnioski ekstradycyjne — nie ma szans, aby Ziobro został odesłany do Polski przed wyborami. A to znaczy, że politycy KO i Lewicy będą musieli się tłumaczyć z tego przed wyborcami w kolejnej kampanii wyborczej.
Donald Tusk i Waldemar ŻurekRadek Pietruszka / PAP
W rządzie trwa szukanie kozła ofiarnego.
Żurek to naturalny kandydat — miał przyspieszyć rozliczenia, a Ziobro mu uciekł. Żurek broni się tym, że Ziobrę chronią sądy. Ale faktem jest, że jego prokuratura nie wnosiła o odsunięcie sędzi z akcjami Republiki. Minister sprawiedliwości próbuje uciec do przodu i zapowiada, że prokuratura sprawdza doniesienia o tym, że Ziobrze pomagał Kurski. Żurek słyszał to, co my — że Ziobro pomieszkuje w waszyngtońskim domu Kurskiego. Pan Jacek gorąco zaprzecza, ale jak dzwoniliśmy do niego, żeby sprawdzić informacje o ucieczce Ziobry, to zaprzeczał równie energicznie.
Żurek wprost zapowiada, że jeśli Kurski pomaga Ziobrze, to usłyszy zarzuty.
Ale obwiniany za ucieczkę jest także Sikorski, którego Amerykanie łudzili gwarancjami, że nie wpuszczą Ziobry. Tematu Ziobry świadomie unika premier, który nie chce zaogniać swych i tak nienajlepszych relacji z władzami USA.
Tom Rose i Radosław Sikorskihttps://x.com/MSZ_RP
Integracyjne spotkanie klubu PiS zamieniło się w otwartą jatkę
Z punktu widzenia wewnętrznej sytuacji PiS ucieczka Ziobry to nie jest wydarzenie najważniejsze. Były minister od ucieczki z Polski do Budapesztu jesienią minionego roku nie ma żadnego wpływu na sytuację w PiS.
Dawna wojna Ziobro-Morawiecki ma dziś inny wymiar. Sieroty po Ziobrze zebrały się dzisiaj we frakcji "maślarzy" i wspomagane przez innych, radykalnych polityków PiS zwalczają Mateusza Morawieckiego.
Frakcja "maślarzy": Przemysław Czarnek, Patryk Jaki, Jacek Sasin i Tomasz BocheńskiFB Jacka Sasina
Kaczyński zabrał partię na wyjazdowe posiedzenie do hotelu w podwarszawskim Sękocinie. Tam, z dala od sejmowego zgiełku i wścibskich dziennikarzy, miało dojść do pragmatycznego zawieszenia broni. Stało się zupełnie inaczej — spotkanie zamieniło się w otwartą jatkę.
Od prawej: Przemysław Czarnek i Mateusz MorawieckiWojtek Jargiło / PAP
W tej sytuacji Kaczyński zażądał likwidacji stowarzyszeń działających wewnątrz PiS, choć rzecz jasna na celowniku miał organizację Morawieckiego. A Morawiecki się postawił i odmówił wycofania się ze stowarzyszenia — to był dowód na to, że nie boi się prezesa.
Tak naprawdę Morawiecki nie przestrzega obietnicy, którą złożył Kaczyńskiemu kilka tygodni temu, gdy rejestrował w sądzie stowarzyszenie. Miał się oprzeć na niespełna 40 posłach, którzy wraz z nim założyli organizację i dalej nie rekrutować nowych członków. A rekrutuje — do twórców "Stanu Wyjątkowego" regularnie dobiegają informacje o tym, że do stowarzyszenia przystępują radni PiS w terenie.
"Jeśli komuś nie po drodze z PiS, to trzeba odejść"
Kaczyński zaatakował bezpośrednio jednego z posłów ze stowarzyszenia Morawieckiego. Chodzi o
Grzegorza Lorka, który w TVP Info odciął się od Ziobry — stwierdził, że on sam wolałby stanąć przed polskim sądem.
"Jak ja bym był na jego miejscu, to wolałbym pójść do więzienia, bo uważam, że powinienem odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości" — stwierdził Lorek.Od prawej: Mateusz Morawiecki, Grzegorz Lorek, Marek JakubiakMarian Zubrzycki / PAP
Kaczyński miał powiedzieć, że takie wypowiedzi są skandaliczne i "może to mówić jedynie człowiek, który nic z polityki nie rozumie i chce rozbić PiS".
Także w tym czujemy ręce "maślarzy" — umówmy się, prezes nie śledzi aktywności medialnych posłów z drugiego szeregu. Atak na Lorka był rzecz jasna w praktyce atakiem na Morawieckiego. Były premier zrozumiał, że to moment próby. Morawiecki stanął do obrony Lorka, choć wystraszony Lorek nawet sam się nie bronił. Morawiecki chciał pokazać, że walczy o swoich ludzi i potrafi ich chronić przed gniewem Kaczyńskiego.
Kaczyńskiego wsparła była marszałek Sejmu Elżbieta Witek, od lat skonfliktowana z Morawieckim. Rzuciła Morawieckiemu jasno, że powinien się podporządkować decyzjom Kaczyńskiego, jak niegdyś jej sojuszniczka Beta Szydło, która nawet nie pisnęła, gdy Kaczyński pozbawił ją fotela premiera.
"Jeśli komuś nie po drodze z PiS, to trzeba odejść" — rzuciła Morawieckiemu.
Jarosław Kaczyński, Beata Szydło i Elżbieta WitekPaweł Supernak / PAP
Marszałkini nie zdawała sobie widać sprawy, że Morawiecki z historii Szydło wyciąga dokładnie odwrotne wnioski — jeśli się nie postawisz Kaczyńskiemu, który chce cię zdegradować i upokorzyć, to już nigdy się nie podniesiesz.
Dziś Beata Szydło nie ma żadnego znaczenia w PiS.
Czarnek o relacjach z ludźmi Morawieckiego: "Patozwiązek"
Kaczyński za wszelką cenę próbuje zapobiec rozpadowi partii. Dlatego zadeklarował, że jest gotowy na gest ostatniej szansy — zmianę składu władz PiS. Kluczowe decyzje partii zapadają na tzw. PKP, czyli prezydium komitetu politycznego partii, w którym jest ok. 20 osób.
Morawiecki jest tam osamotniony, może liczyć tylko na Ryszarda Terleckiego — reszta to ludzie Kaczyńskiego i "maślarze". Dlatego Morawiecki ogłosił bojkot posiedzeń PKP — nie chciał być chłopcem do bicia. Kaczyński zadeklarował w Sękocinie, że jest gotów dołączyć do PKP kilku ludzi Morawieckiego.
W odpowiedzi Morawiecki zrobił krok w tył — podczas kolacji po posiedzeniu klubu, w gronie kilkunastu osób zadeklarował, że na początku czerwca wystąpi z Czarnkiem na wiecach wyborczych. Do tej pory tego unikał, bo uważa, że kampania Czarnka jest marna i nic partii nie daje. Czarnek ofertę przyjął, ale wiemy, co mówi o relacjach między ludźmi Morawieckiego a "maślarzami" — patozwiązek.
Na tę chwilę Morawiecki walczy o swoją pozycję w PiS, ale zdaje sobie sprawę, że Kaczyński w każdej chwili może zarządzić rozprawę z nim. Dlatego — to wiemy na pewno — przygotowuje sobie warianty alternatywne.
Poniżej streszczenie artykułu:
- Zbigniew Ziobro uciekł z Węgier do USA na wizie dziennikarskiej, z pomocą Telewizji Republika.
- Jarosław Kaczyński wiedział o całej operacji, a w wyjazd zaangażowani byli m.in. jego żona, Jacek Kurski i Adam Bielan.
- Ziobro jest ścigany w Polsce, ale jego zagraniczny status utrudnia wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
- Ucieczka Ziobry podważa wizerunek rządu Donalda Tuska w oczach wyborców.
- W PiS narasta konflikt wewnętrzny, szczególnie między Morawieckim a tzw. "maślarzami".
Wróć do artykułu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz