Sypie się front Morawieckiego? Źródła Onetu: kolejni chcą rozmawiać z Kaczyńskim
21 lipca 2026
W środę na Nowogrodzkiej mają się pojawić kolejni politycy PiS wspierający dotąd Mateusza Morawieckiego. Kilka osób jest umówionych z szefem klubu partii Mariuszem Błaszczakiem. Z informacji Onetu wynika, że — według tzw. maślarzy — dla byłego premiera zdrada Daniela Obajtka była bolesnym ciosem, choć zaprzeczają temu bliscy współpracownicy Morawieckiego. Zaskakujących zwrotów akcji jest jednak więcej.
Nerwy u byłego premiera
— W otoczeniu Morawieckiego od wtorkowego poranka jest bardzo nerwowo — słyszymy od polityka PiS krytycznego wobec byłego premiera.
— Zdecydowana większość tych, którzy podpisali się pod niedawnym listem stowarzyszenia premiera Morawieckiego, deklaruje pełną lojalność wobec niego — słyszymy w otoczeniu byłego szefa rządu.
Odejście Daniela Obajtka ze stowarzyszenia Rozwój Plus zostało odebrane jako poważne ostrzeżenie. Jeszcze kilka dni temu były prezes Orlenu podpisał list 45 parlamentarzystów i europosłów związanych z inicjatywą Morawieckiego. Autorzy zapewniali Jarosława Kaczyńskiego, że ich celem jest jedność PiS, a nie budowa konkurencyjnego projektu.
Teraz Obajtek wykonał gwałtowny zwrot. Europoseł PiS wczoraj spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim, podpisał wymagane przez kierownictwo partii oświadczenie i ma uporządkować swoją sytuację w Rozwoju Plus.
— Daniel zapewniał prezesa, że był przekonany, iż inicjatywa Mateusza ma charakter ekspercki i taką rolę miał tam pełnić. Chciał się tam zajmować energetyką. Podkreślał, że w ostatnich dniach zrozumiał, że tu chodzi wyłącznie o politykę — słyszymy od naszego informatora z Nowogrodzkiej.
W praktyce oznacza to odejście od Morawieckiego i opowiedzenie się po stronie prezesa PiS. Obajtek należał do najbardziej rozpoznawalnych osób kojarzonych z obozem byłego premiera i jeszcze kilka dni wcześniej firmował swoim nazwiskiem specjalny list członków jego środowiska.
— Obajtek nie pojawił się na ani jednym spotkaniu stowarzyszenia. Jego obecność była jedynie deklaratywna. Z tego punktu widzenia jego decyzja nie jest wielkim ciosem — mówi nam jeden z polityków wiernych Mateuszowi Morawieckiemu.
Publicznie były premier zachowuje spokój. Pytany w Miechowie o decyzję Obajtka stwierdził, że nie widział jeszcze jego deklaracji o rezygnacji ze stowarzyszenia. Zapewniał też, że nie czuje się przez nikogo zdradzony. Z naszych informacji wynika jednak, że prawdziwa reakcja byłego szefa rządu była zupełnie inna. Obajtek uchodził za jednego z polityków związanych z Morawieckim. Choć niektórzy widzą to nieco inaczej.
— Mateusz i jego ludzie uznali to za zdradę. Jest jasne, że Daniel próbował siedzieć okrakiem na barykadzie, ale ewidentnie pękł. Ma najwidoczniej zbyt słabą konstrukcję psychiczną, by brać udział w tego typu operacjach — mówi nam doświadczony parlamentarzysta PiS.
Podobne oświadczenie złożyła Anita Czerwińska. Posłanka formalnie nie należała do Rozwoju Plus, ale podpisała list ludzi Morawieckiego do Kaczyńskiego. Jej deklaracja ma znaczenie symboliczne. Pokazuje, że prezes oczekuje jasnego opowiedzenia się po jednej ze stron również od osób bez formalnych związków ze stowarzyszeniem.
— Ona wśród członków klubu w ostatnim czasie jawiła się wewnętrznie jako krytyczka działań partii. Tymczasem po ostatnich głosowaniach w Sejmie, czyli już pod koniec ub. tygodnia, pobiegła do Błaszczaka i podpisała lojalkę — słyszymy od jednego z naszych informatorów.
"Na ścianę"
Według naszych rozmówców Jarosław Kaczyński nie zamierza się zatrzymać. Uznał, że konfliktu nie da się już zamrozić ani przykryć pojednawczym komunikatem. Chce sprawdzić, ilu ludzi Morawieckiego jest gotowych zaryzykować partyjną przyszłość i miejsca na listach. Rozmowy są prowadzone indywidualnie. Politycy związani z Rozwojem Plus słyszą, że mogą pozostać w PiS, ale tylko po odcięciu się od organizacji byłego premiera.
Część z nich jest zapraszana do Mariusza Błaszczaka. — Kilka osób z grupy wspierającej Morawieckiego ma się jutro pojawić u Mariusza — informuje nasze źródło.
Mariusz Błaszczak i Mateusz Morawiecki
Inni odbierają telefony od wpływowych działaczy partii. Oficjalnie kierownictwo PiS przekonuje, że nie ma zorganizowanej akcji nacisku. W praktyce stawka rozmów jest czytelna. Uchwała prezydium partii z 15 lipca przewiduje, że politycy mają do czwartku, 23 lipca, zrezygnować z aktywności w stowarzyszeniach prowadzących działalność polityczną. Rzecznik partii powtarza: — Stowarzyszenie albo partia.
Krytycy Morawieckiego uważają to za sygnał, że Kaczyński zdecydował się pójść na ścianę w obecnym sporze. Tymczasem w przyszłym tygodniu ma zebrać się Komitet Polityczny PiS i zatwierdzić decyzje dotyczące dalszego członkostwa parlamentarzystów.
Mateusz Morawiecki zadeklarował w specjalnym nagraniu, że pozostaje w PiS i chce być częścią "obozu patriotycznego". Przekonywał, że różnica zdań nie jest zdradą, praca programowa nie jest rozłamem, a prawica nie powinna mylić rywalizacji z wojną domową. Bronił spotkań Rozwoju Plus z przedsiębiorcami, ekspertami i samorządowcami, argumentując, że mają poszerzać bazę wyborczą PiS.
Problem w tym, że na Nowogrodzkiej te deklaracje nie są już uznawane za wystarczające. W ocenie ludzi Kaczyńskiego Morawiecki próbuje jednocześnie pozostać w partii i budować własną strukturę, która może stać się zalążkiem konkurencyjnego ugrupowania. Prezes PiS nie chce dopuścić do sytuacji, w której były premier zachowa partyjne stanowiska i dostęp do struktur, a równolegle będzie tworzył własną sieć polityczną.
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek publicznie ucieszył się z deklaracji Morawieckiego, że chce pozostać w PiS. Mówił o potrzebie jednego ugrupowania z różnymi nurtami. Zarazem zaznaczył, że obowiązuje "minimum lojalności wobec partii", a osoby, które chcą odejść, powinny zrobić to szybko i nie powodować bałaganu.
To pokazuje strategię obozu Kaczyńskiego. Oficjalnie są wezwania do jedności, ale działania prowadzą wprost do konfrontacji. Według naszych informacji wśród ludzi Morawieckiego nie ma dziś jednolitego stanowiska. Najbliżsi współpracownicy namawiają go do wytrwania i przekonują, że kapitulacja oznaczałaby polityczny koniec całego środowiska.
Inni kalkulują pragmatycznie. Wiedzą, że bez miejsca na liście PiS w wielu okręgach ich szanse na mandat są niewielkie. Przypadek Daniela Obajtka może uruchomić efekt domina.
Mateusz Morawiecki nadal planuje duże spotkanie swojego środowiska 31 lipca. Jeszcze niedawno jego współpracownicy zapowiadali, że pokażą wtedy siłę i wystąpią "jak jedna pięść". Dziś nie wiadomo jednak, ilu z podpisanych pod listem 45 polityków pozostanie przy byłym premierze po czwartkowym ultimatum.
Z kolei w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego dominuje przekonanie, że ustępstwo oznaczałoby zgodę na istnienie w PiS autonomicznego ośrodka władzy. Prezes partii woli zaryzykować otwarty konflikt, a nawet odejście części działaczy, niż zaakceptować model dwóch konkurujących ośrodków władzy. Na razie to Nowogrodzka przejęła inicjatywę i krok po kroku wyciąga z jego obozu kolejne nazwiska.
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
- Na Nowogrodzkiej odbędą się rozmowy kolejnych polityków PiS, którzy wspierają Mateusza Morawieckiego.
- Odejście Daniela Obajtka ze stowarzyszenia Rozwój Plus zostało odebrane jako sygnał lojalności wobec Jarosława Kaczyńskiego.
- W obozie Morawieckiego panuje niepewność, a niektórzy współpracownicy zachęcają go do wytrwania.
- Kaczyński nie zamierza łagodzić konfliktu i faworyzuje konfrontację zamiast współpracy z Morawieckim.
- Mateusz Morawiecki zaplanował duże spotkanie swojego środowiska na 31 lipca, jednak jego przyszłość w partii jest niepewna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz