Tajne spotkanie z Kaczyńskim na Nowogrodzkiej. Atmosfera była napięta. Były minister PiS uderza w Kaczyńskiego i wytyka błędy, 22.07.2026



 

Tajne spotkanie z Kaczyńskim na Nowogrodzkiej. Atmosfera była napięta [TYLKO U NAS]

22 lipca 2026

Na Nowogrodzkiej doszło we wtorek do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z ludźmi Mateusza Morawieckiego. Jak mówią nasze źródła w centrali partii, prezes PiS stawia żądanie zlikwidowania stowarzyszenia Rozwój Plus. Strony rozeszły się po trzech godzinach napiętej rozmowy.


Na Nowogrodzką przyjechali bardzo bliscy współpracownicy Mateusza Morawieckiego: posłowie Szymon Szynkowski vel Sęk i Paweł Jabłoński. Spotkali się z "cieniem Kaczyńskiego" — sekretarzem generalnym partii Piotrem Milowańskim.

— "Milowan" poleciał do prezesa Jarosława Kaczyńskiego — słyszymy od jednego z rozmówców. Potem doszło już do spotkania delegacji Morawieckiego z samym Jarosławem Kaczyńskim. Spotkanie to trwało ok. trzech godzin.

"Prezes słuchał"

Wedle naszych rozmówców na spotkaniu nie nastąpił żaden przełom. Nasi rozmówcy z Nowogrodzkiej przekonują, że Jarosław Kaczyński wciąż oczekuje i miał to powiedzieć ludziom Morawieckiego, że stowarzyszenie Rozwój Plus zostanie faktycznie zlikwidowane. Wrócił do oczekiwania formułowanego przed trzema miesiącami, gdy po raz pierwszy wybrzmiało ultimatum: albo stowarzyszenie, albo PiS. Ale delegacja Morawieckiego nie mogła się na to zgodzić — były premier nie może przystać na likwidację czy też "zamrożenie" stowarzyszenia, bo oznaczałoby to kompletną klęskę projektu.

Między obozem Morawieckiego a Nowogrodzką są linie komunikacyjne. Co prawda Kaczyński z Morawieckim w zeszłym tygodniu długo rozmawiali, ale potem ten bezpośredni kontakt się urwał. Ale na niższym szczeblu kontakt wciąż jest. Rozmowy toczą się na szczeblu współpracowników — ze strony Nowogrodzkiej jest Milowański, a ze strony Rozwoju Plus Szynkowski vel Sęk oraz Jabłoński. Jak słyszymy z centrali partii, to strona Morawieckiego poprosiła o spotkanie najpierw z Milowańskim, a potem, gdy już byli na Nowogrodzkiej, to także z Kaczyńskim.

Spotkania odbyły się więc dwa: najpierw na niższym szczeblu, a potem — to ważniejsze — w gronie: Kaczyński, Szynkowski vel Sęk i Jabłoński.

— Nie przekonali prezesa — słyszymy z Nowogrodzkiej. Wysłannicy byłego premiera mieli przyjść z kilkunastoma propozycjami, którymi chcieli uspokoić Kaczyńskiego, że Rozwój Plus nie przekształci się w partię, nie wystawi komitetu wyborczego w przyszłych wyborach do Sejmu i nie chce rozbijać PiS-u. Wedle tych propozycji statut stowarzyszenia miałby zostać zmieniony, aby zapisać w nim, że środowisko Rozwoju Plus nie wystartuje osobno w wyborach parlamentarnych. Mogłaby też zostać powołana stała rada, w której by byli ludzie z Nowogrodzkiej i Rozwoju Plus, aby partia miała wgląd w to, co się dzieje w stowarzyszeniu.

— Prezes słuchał, ale ludzie Mateusza go nie przekonali — słyszymy od jednego ze źródeł.

"Ciągle nakręcają Kaczyńskiego"

W obozie Morawieckiego jest generalne przekonanie, że Jarosław Kaczyński działa za namową frakcji "maślarzy" (to określenie ukute przez frakcję Morawieckiego, w kontrze ochrzczoną mianem "frakcji rozłamowej") — to Tobiasz Bocheński, Jacek Sasin, Patryk Jaki i Przemysław Czarnek. — Ciągle nakręcają Kaczyńskiego — słyszymy z kręgu byłego premiera. Kaczyński parę miesięcy temu się cofnął, a dziś — takie jest rosnące przekonanie po obu stronach — że Jarosław Kaczyński prze do rozprawy, a więc wyrzucenia Morawieckiego bądź spacyfikowania jego stowarzyszenia.

Były premier Mateusz Morawiecki wciąż publicznie deklaruje, że chce pozostać w PiS.

— Prawo i Sprawiedliwość nie jest własnością żadnej grupy ani żadnej frakcji. Jest wspólnym domem milionów Polaków, którzy uwierzyli, że Polska może być dumna. Polska może być silna, sprawiedliwa i ambitna. Nie możemy być partią hermetyczną i wsobną. Bądźmy wielkim obozem polskich spraw — stwierdził Morawiecki w nagranym oświadczeniu.

Na Nowogrodzkiej liczą, że Rozwój Plus będzie się już sypał, a domino miał przewrócić europoseł Daniel Obajtek, który zrezygnował z przynależności do stowarzyszenia i podpisał lojalkę wobec PiS. W otoczeniu Morawieckiego przekonują: — Daniel był na jednym spotkaniu stowarzyszenia, spóźnił się i podpisał list do Jarosława Kaczyńskiego. Tak naprawdę to nie uczestniczył w pracach stowarzyszenia.

Na Nowogrodzkiej żartuje się z cytowanego wyżej oświadczenia Morawieckiego, które wygłosił w premierowskim czy też prezydenckim stylu — jak orędzie. — Skończy jak Rafał Trzaskowski, który za wcześnie witał się z gąską — mówi poseł PiS.

W obozie Morawieckiego są przekonani, że prawie nikt już nie wypadnie z grona posłów, którzy tworzą Rozwój Plus.

Poniżej streszczenie artykułu:

Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.

  • W Nowogrodzkiej miało miejsce tajne spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z współpracownikami Mateusza Morawieckiego.
  • Kaczyński żąda likwidacji stowarzyszenia Rozwój Plus, co wywołało napiętą atmosferę podczas trzech godzin rozmowy.
  • Oprócz Kaczyńskiego w spotkaniu uczestniczyli posłowie Szymon Szynkowski vel Sęk oraz Paweł Jabłoński, którzy przedstawili propozycje uspokajające Kaczyńskiego.
  • Kaczyński pozostaje sceptyczny do sugestii Morawieckiego i nie przekonano go do rezygnacji z ultimatum.
  • Morawiecki publicznie deklaruje chęć pozostania w PiS, podkreślając, że partia powinna być wspólnym domem dla Polaków.

Onet

Były minister PiS uderza w Kaczyńskiego i wytyka błędy

Nie widać końca wewnętrznego kryzysu w Prawie i Sprawiedliwości. Już 23 lipca mija ultimatum władz partii dotyczące działalności polityków w zewnętrznych stowarzyszeniach. — Kaczyński popełnia poważny błąd. Powinien zrozumieć, że dominująca rola Prawa i Sprawiedliwości na prawicy dobiegła końca — mówi w "Fakcie" były minister rolnictwa w rządzie PiS Jan Krzysztof Ardanowski.


Przpomnijmy, 15 lipca władze PiS postawiły swoim politykom ultimatum, nakazując wycofanie się ze wszystkich zewnętrznych stowarzyszeń. O ile Jacek Sasin niemal natychmiast podporządkował się decyzji i zawiesił działalność swojego środowiska, o tyle Mateusz Morawiecki nie zamierza likwidować założonego przez siebie stowarzyszenia Rozwój Plus. Taka postawa może zakończyć się jego wykluczeniem z partii.

Czytaj też: Obajtek zostaje w PiS. Zabrał głos i wspomniał o Morawieckim. "Proszę"


Kryzys w Prawie i Sprawiedliwości

Do sytuacji wewnątrz PiS odniósł się w rozmowie z "Faktem" Jan Krzysztof Ardanowski. Polityk spędził w ugrupowaniu 23 lata, a jego szeregi opuścił w 2024 r. Odnosząc się do narastającego konfliktu, przekonuje, że obecny kryzys jest efektem sposobu zarządzania partią przez prezesa.

To jest konsekwencja tego, jak Jarosław Kaczyński traktuje własną partię. Zawsze ma być tak, jak on chce. Wydaje mi się jednak, że sprawy zaszły już za daleko. Przy czym osoby tworzące środowisko skupione wokół Mateusza Morawieckiego nie odcinają się od Prawa i Sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie — są zainteresowane ratowaniem partii i przeprowadzeniem reformy całej prawicowej sceny — ocenia były minister.

Ardanowski podkreśla, że z życzliwością patrzy na inicjatywę byłego premiera.

Ona daje szansę na poszukiwanie nowego elektoratu i stworzenie planu ratunkowego, zamiast dalszego toczenia walki z Konfederacjami o ten sam elektorat — około 30 proc. wyborców, którzy i tak zagłosują na PiS albo na jedną z Konfederacji. Taka strategia w żaden sposób nie poszerza bazy wyborczej, która mogłaby zapewnić zwycięstwo

— stwierdza.

Zdaniem byłego ministra, kierownictwo partii powinno było obrać zupełnie inną drogę. — Przy jednoznacznych deklaracjach o chęci pozostania w PiS, wielokrotnie podkreślanych przez środowisko Morawieckiego, należało takie działania wspierać, a nie im się przeciwstawiać, stawiając ultimatum i żądając kompromitującej deklaracji lojalności — mówi.

Ardanowski nie ma również wątpliwości, że ewentualne usunięcie Morawieckiego z partii mogłoby mieć daleko idące konsekwencje. — Kaczyński popełnia poważny błąd. Jeśli dojdzie do wyrzucenia Morawieckiego i członków jego stowarzyszenia z PiS, partia znajdzie się na równi pochyłej. Nic nie wskazuje na to, by nowe grupy społeczne i nowi wyborcy chcieli poprzeć Prawo i Sprawiedliwość, nawet jeśli proces degradacji obecnego rządu będzie postępował bardzo szybko — ocenia.

Były minister uważa również, że Jarosław Kaczyński powinien pogodzić się ze zmianą układu sił po prawej stronie sceny politycznej.

Jeżeli Jarosław Kaczyński przez lata był postrzegany jako lider polskiej prawicy, demiurg, wybitny strateg i człowiek, który widzi więcej oraz dalej niż inni, to dziś powinien zrozumieć, że dominująca rola Prawa i Sprawiedliwości na prawicy dobiegła końca. Myślę też, że jego najbliższe otoczenie utwierdza go w przekonaniu, iż bez niego partia przestanie istnieć. To jest oczywiste nadużycie

— słyszymy.

Ardanowski przekonuje także, że "jeżeli komuś rzeczywiście zależy na przyszłości polskiej prawicy, powinien dążyć do integrowania środowisk prawicowych oraz poszerzania ich zaplecza o wyborców, którzy zniechęcili się do Prawa i Sprawiedliwości".

Wybór prezesa IPN coraz bliżej. Jest głos z Senatu

Pokazali nagranie z ataku Ukrainy. "Wiele wskazuje, że to coś nowego"

Kosiniak-Kamysz zapytany o wspólny start z Morawieckim. Postawił "granicę"

Fakt


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz