Tak Donald Trump oszukał wszystkich. Kulisy "cudownej" taktyki prezydenta USA [OPINIA]
4 lutego 2026
Dla Donalda Trumpa polityka jest jak telewizyjne show. Liczy się wrażenie. Cła mają chronić pracowników przemysłowych? Brzmi świetnie. Tyle że rok później okazuje się, że środki te nie miały prawie żadnego wpływu na gospodarkę, ale za to przyciągnęły uwagę i zyskały poparcie jego zwolenników. Bo największą siłą prezydenta USA są historie, które opowiada. Inspirują one jego zwolenników i przerażają przeciwników. Najbardziej pożądany efekt to, a jakżeby inaczej, maksymalna uwaga.
Również perfekcyjnie zaaranżowane ogłoszenie nowej polityki celnej, świętowane w ogrodzie różanym Białego Domu jako "Dzień Wyzwolenia", było arcydziełem politycznego PR.
Bilans po niecałym roku pokazuje, że fale emocji były przesadzone. Zarówno przyjaciele, jak i wrogowie mogli oszczędzić sobie tego wysiłku związanego z przyspieszonym tętnem. Trump oszukał wszystkich.
Istnieją zasadniczo trzy kwestie, które doprowadziły do błędnej oceny polityki celnej Trumpa w mediach i środowisku naukowym. No i płynie z tego kilka wniosków. Pierwszy z nich jest taki, że Trump stosuje cła nie z powodów ekonomicznych.
Kulisy "cudownej" taktyki Trumpa
Protekcjonistyczna polityka celna nie przyniosła Stanom Zjednoczonym dodatkowych "robotników fizycznych". Deficyt bilansu handlowego USA na tak ważnym dla Trumpa rynku samochodowym nawet się zwiększył. Ludzie kupują samochody, a nie cła. A Chiny osiągają największy w swojej historii nadwyżkę bilansu handlowego — tylko teraz z innymi partnerami.
Ta nieskuteczność polityki celnej ma też swoje pozytywne strony: wbrew prognozom wielu ekonomistów i prawie wszystkich mediów inflacja nie wzrosła. Prognoza OECD z czerwca 2025 r. ["Roczna inflacja bazowa wzrośnie do 3,9 proc. do końca 2025 r. z powodu wyższych cen importowych, ale oczekuje się, że w 2026 r. ulegnie ona złagodzeniu"] okazała się bezpodstawna i budzi wątpliwości co do kompetencji ekonomicznych tej organizacji.
Istnieją zasadniczo trzy kwestie, które doprowadziły do błędnej oceny polityki celnej Trumpa w mediach i środowisku naukowym.
1. Znaczenie makroekonomiczne zostało przecenione
Głównym błędem jest prosta relacja wielkości. Dochody celne Stanów Zjednoczonych znacznie wzrosły za rządów Trumpa — z ok. 80 mld dol. [285,5 mld zł, według obecnego kursu walut] w ostatnim roku rządów Bidena do ok. 260 mld dol. [927,8 mld zł] rocznie. Jest to widoczne politycznie i skuteczne komunikacyjnie. Jednak z ekonomicznego punktu widzenia pozostaje to wielkością niewielką.
W stosunku do całkowitych dochodów państwa Stanów Zjednoczonych dochody te wahają się między 5-7 proc. W stosunku do nominalnego produktu krajowego brutto wynoszącego ponad 30 bln dol. [107 bln zł] udział ten jest jeszcze mniejszy — 0,9 proc. Nawet przy założeniu, że dwie trzecie ceł zostałoby przeniesione na ceny końcowe, wpływ na ceny byłby niewielki.
Dlaczego? W gospodarce tej wielkości potrzebne są znacznie silniejsze wstrząsy kosztowe, aby zmienić dynamikę inflacji: gwałtowny wzrost cen energii, ekspansywna polityka płacowa i hojne rozszerzenie państwowych programów fiskalnych. Cła w wysokości nakładanych przez Trumpa nie należą do tej kategorii.
2. Dynamika rynku równoważy skutki ceł
Drugi błąd w rozumowaniu jest poważniejszy, ponieważ nie uwzględnia funkcjonowania rynków. Cła nigdy nie są automatycznie przenoszone na ceny konsumenckie. Stanowią one element kosztów w złożonych łańcuchach wartości — a zatem są przedmiotem negocjacji i działań przystosowawczych.
Zagraniczni dostawcy rezygnują częściowo z udziału w zyskach i — zwłaszcza na rynkach o dużej konkurencji — nie przenoszą ceł na swoich klientów, ale pobierają pieniądze od dostawców lub własnych akcjonariuszy, rezygnując najpierw z marży. Obciążenie jest rozłożone wzdłuż łańcucha i nie jest bezmyślnie przenoszone na klientów końcowych. Dochodzi do efektów unikania na dużą skalę.
Aktualna analiza Instytutu Bruegel prowadzi do następującego wniosku: deficyt handlowy USA w sektorze motoryzacyjnym wzrósł, ponieważ import wzrósł, a zaopatrzenie w większym stopniu przeniosło się do Meksyku i innych krajów dostawczych.
Ponieważ Bahamy zostały objęte cłem w wysokości zaledwie 0,7 proc. , wyspa na Morzu Południowym nagle stała się ważnym punktem przeładunkowym. Eksport UE na Bahamy wzrósł o 1,6 mld dol., czyli ok. 5,7 mld zł [31 proc. ] w sierpniu 2025 r. w porównaniu z sierpniem 2024 r.
Po stronie konsumentów wystąpiły efekty substytucji [zmiana struktury konsumpcji wynikająca ze zmiany relacji cen między dobrami, gdy jedno dobro relatywnie drożeje lub tanieje) przy utrzymaniu stałego poziomu użyteczności]. Prywatni konsumenci i przedsiębiorstwa, gdy nie odpowiadają im ceny dotychczasowych importerów, przechodzą na produkty krajowe lub alternatywne kraje importujące. Zmiana ta ma wpływ na ograniczenie inflacji, ponieważ ogranicza siłę ustalania cen i reorganizuje konkurencję.
3. Zapowiedzi były większe niż działania
Co jest typowe dla działań Trumpa to fakt, że po szalonych obliczeniach, które miały skutkować maksymalnymi stawkami celnymi, nie żadne odpowiednie działania nie zostały podjęte. Cła były wielokrotnie odkładane, znacznie obniżane, jak po rozmowach Trumpa z Modim, lub — jak w przypadku ceł na Grenlandię — po prostu zniesione.
Bruegel pisze w swojej analizie, że efektywne obciążenia celne są niższe od stawek określonych przepisami prawa i różnią się znacznie w zależności od pochodzenia towarów: pod koniec października 2025 r. wynosiły one 37,7 proc. dla Chin i 8,6 proc. dla Unii Europejskiej, czyli poniżej średniej efektywnej stawki celnej dla całej gospodarki, wynoszącej 10,9 proc.
- Niebieski cud w czerwonym stanie. Wielka porażka Trumpa. Grozi mu czarny scenariusz "kulawej kaczki"
Wniosek z tego płynie taki, że Trump stosuje cła nie z powodów ekonomicznych, ale jako taktykę polityczną. Ponieważ wydają się one dotykać tylko "obcokrajowców", nadają się one szczególnie dobrze do komunikacji masowej z jego głównymi wyborcami.
Co więcej, zwycięzcą polityki celnej nie jest gospodarka amerykańska, ale prezydent Stanów Zjednoczonych, którego model biznesowy polega na przyciąganiu uwagi. Wzbudził strach wśród swoich przeciwników i zaimponował swoim wyborcom, aktywując patriotyczny odruch obronny. W ten sposób wzmocnił swoją markę. Lub, jak powiedziałby George W. Bush: misja zakończona sukcesem.
oniżej streszczenie artykułu:
- Donald Trump traktuje politykę jak telewizyjne show, koncentrując się na wrażeniu i przyciąganiu uwagi.
- Protekcjonistyczna polityka celna nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, a deficyt handlowy w USA z sektora motoryzacyjnego wzrósł.
- Wbrew prognozom, inflacja nie wzrosła znacząco, co podważa oceny ekspertów.
- Cła nie są automatycznie przenoszone na ceny konsumenckie, co zmienia dynamikę rynku.
- Trump stosuje cła jako taktykę polityczną, zyskując uwagę wyborców, a nie mając na celu rzeczywistej poprawy gospodarki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz