Tomasz Lis – ADAM i JUDASZ, 11.10.2026

 

Gdybym był sędzią, to nie mógłbym, ze względu na konflikt interesów, sądzić gościa, o którym piszę w tym tekście i musiałbym się ze sprawy wyłączyć. Wyłączyć się jednak nie muszę, bo komuna się zawaliła i nie zostałem adwokatem ani sędzią, mogę więc pisać co chcę, a sędzią będziecie Wy, szanowni czytelnicy.

Adam Bielan, bo o nim tu mowa, dwa razy, w obu przypadkach z Michałem Kamińskim, łaził do szefów stacji telewizyjnych, żeby wyrzucić mnie z roboty. Najpierw do Solorza i jego ludzi w Polsacie, potem do prezesa TVP, Andrzeja Urbańskiego. W obu przypadkach niby bezskutecznie, bo z Polsatu odszedłem sam, a Urbański, choć był PiS-owcem, wyrzucić mnie się nie zgodził, ale sami rozumiecie, że Bielana, delikatnie mówiąc, nie lubię.

Ostatnio Bielan (to chyba o nim Kora śpiewała „zdrada, zdrada, zdrada, podstępne zimne oczy gada”), który wyrasta na naczelnego zdrajcę III RP, zajęty był szukaniem współzdrajców, którzy pomogą mu wywrócić rząd Tuska. Znowu w obu przypadkach bezskutecznie. Hołownia okazał się miękki, uległy i skłonny popełnić zdradę, ale do jej popełnienia za słaby, lider PSL Władysław Kosiniak- Kamysz z kolei, okazał się porządnym człowiekiem do popełnienia zdrady nieskłonnym, nawet jeśli nakłania go do tego prezydent USA.

O zdradach w historii naszego państwa często myślę na spacerach z moim psem. Po drodze, tuż koło Łazienek Królewskich jest ogród botaniczny, a w nim dziwnie wyglądające ruiny. Te ruiny to fragment świątyni opatrzności, która oryginalnie miała stanąć właśnie w tym miejscu.

Na uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod świątynię, która miała być wotum dziękczynnym za Konstytucję 3 maja, obecny był ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski. Polska już wtedy jednak dogorywała, sprzedawana przez Targowicę. 3 lata później król był już w Petersburgu pod kuratelą swej byłej kochanki Katarzyny Drugiej, a do Belwederu wprowadził niedługo potem jeden z jej wnuków, brat cara, książę Konstanty.

Belweder nie zawsze był jednak symbolem tryumfu Rosji. Dokładnie 70 lat temu odbywało się w nim jedno z najbardziej dramatycznych spotkań w historii Polski. Właśnie wypuszczony ze stalinowskiego więzienia Władysław Gomułka, który miał zostać nowym pierwszym sekretarzem KC PZPR, spotykał się w nim z sekretarzem generalnym KC KPZR , Nikitą Chruszczowem, który Gomułki nie chciał. Sytuacja była dramatyczna, bo ruskie czołgi jechały już na Warszawę i szykowała się krwawa łaźnia, taka jaką kilka tygodni później Ruscy zafundowali Węgrom w Budapeszcie. Gomułka jednak nie ustąpił, powiedział, że pierwszego sekretarza w Warszawie będą wybierali polscy a nie radzieccy komuniści. Czołgi wróciły skąd ruszyły, a Chruszczow wrócił do Moskwy.

I oto twardy komunista Gomułka nie zdradził Polski i bronił jej suwerenności, na tyle na ile była ona wtedy w ogóle możliwa.

Polska i Polacy znają smak i zapach zdrady. Bywaliśmy zdradzani przez sojuszników, jak w 1939 i 1945 roku, i sami zdradzaliśmy, jak Czechosłowację w roku 1938 i 1968.

Wielu Polaków – szmalcowników w czasie okupacji zdradzało swych współobywateli, polskich Żydów. Czasem robili to za pieniądze, niekiedy ze strachu, często ze zwykłej podłości.

Wracając do Bielana, nie jest to żaden kretyn. Przeciwnie, jest bardzo inteligentny, niestety całkowicie pozbawiony moralnych hamulców. Nie ma takiego świństwa, którego by nie zrobił dla pognębienia wroga, dla swej partii, dla swej kariery i dla pieniędzy, zwykle wszystkiego razem.
Szuka bliskich sobie i czasem znajduje. Judasze występują nie tylko w Piśmie Świętym. Niektórzy traktują je jednak poważnie, jak taki Kosiniak-Kamysz, który wierzący jest naprawdę a nie na pokaz i szczerze wierzy i w Boga i w to, że są wartości, które po prostu nie są na sprzedaż, i to niezależnie od ceny. I nie ulegnie, choć nakłaniałoby go do tego nie Trump, ale stu Trumpów. Wincenty Witos byłby z niego dumny, a postawa Kosiniaka pokazuje jakim uproszczeniem jest stereotyp, że polski chłop zawsze jest do kupienia, a problemem jest tylko cena. Inna sprawa, że z Kosiniaka żaden chłop. To po prostu polski inteligent z porządnej krakowskiej rodziny.

Bielan i Kosiniak zupełnie inaczej pojmują politykę. Kosiniak wierzy w wartości, Bielan w to, że dla osiągnięcia celu można zrobić wszystko. W jego świecie jest jak w tym cytacie z ” Wielkiego Szu”: „ty oszukiwałeś, ja oszukiwałem, wygrał lepszy”.

Otóż na szczęście Polski i nieszczęście różnych Bielanów, nie wszyscy są świniami na sprzedaż i nie wszystko jest na sprzedaż.

Paradoksalnie całej afery z Bielanem, Trumpem i Kosiniakiem by nie było, gdyby nie ego Bielana, które kazało mu ujawnić, że jest mocnym graczem, ma wpływy w Waszyngtonie i może grać nawet z prezydentem USA. Najwyraźniej nie wszystko i nie z każdym można zagrać i ugrać. Jak wiadomo, Judasza, po ukrzyżowaniu Chrystusa, gryzły potwornie wyrzuty sumienia, aż w końcu się biedak powiesił.

Bielan tego problemu mieć nie będzie, bo sumienie ma jak w aforyzmie Leca, „czyste, bo nieużywane”. Będzie więc knuł i zdradzał dalej. Tak ma. Inaczej nie umie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz