Tomasz Lis – CIEBIE TEŻ ZGNOIMY, 09.06.2026

 

Zanim uwaga Polaków zasadnie została przekierowana na naszą cudowną Maję Chwalińską, trwał wielodniowy lincz na dwóch innych młodych, świetnych Polkach, Idze Świątek i Magdalenie Sobkowiak.

Świątek podpadła wielu rodakom bo „bezczelnie” za szybko odpadła z turnieju Roland Garros. Sobkowiak, bo równie bezczelnie, a do tego skutecznie, wprowadza niezbędny dla bezpieczeństwa Polski program Safe. To tego jest kompetentna i elokwentna.

Świątek tratowano, bo osiągnęła zbyt wiele, Sobkowiak, bo ma szansę, by zbyt wiele osiągnąć w przyszłości. Mamy tu jak na dłoni dwie metody gnojenia po polsku. Jednym, którzy polecieli zbyt wysoko, podcinamy skrzydła. Innym podcinamy achillesy, by za szybko i za daleko nie pobiegli.

Przykład dwóch kobiet jest tu o tyle dobry, że pokazuje iż narodowa wola niszczenia ludzi nie podlega żadnym wyjątkom, a już na pewno nie są nimi płeć i wiek. Narodowa kosa działa bez wyjątków i bez litości.

W Polsce najbardziej gorliwie niszczy się ludzi najwybitniejszych, którzy osiągnęli najwięcej. A szczególnie gorliwie tych, którym Polacy zawdzięczają najwięcej. Im więcej tym dla delikwenta gorzej.

Służę przykładami. Z lidera chyba największego społecznego i wolnościowego ruchu w historii, Solidarności, Lecha Wałęsy, zrobiono u nas głupiego robola i agenta SB, choć cały świat podziwia go za to, że obalił ustrój, w którym rzekomo miał być agentem. Zniszczono mu zdrowie, reputację i życie.

Z autora chyba największego cudu gospodarczego w historii, Leszka Balcerowicza, zrobiono wroga i ciemiężyciela Polaków, który jako „Mengele gospodarki”, dla dobra narodu powinien odejść.

Z wybitnego premiera i męża stanu, Tadeusza Mazowieckiego, uczyniono żółwia, nieudacznika i przegrywa.

Z jednego najwybitniejszych ludzi demokratycznej opozycji i jednego z najwybitniejszych Polaków po wojnie, Adama Michnika, zrobiono kumpla komunistów, z którymi całe życie walczył.

Odmówiono mu patriotyzmu i zakwestionowano nawet jego życiorys, bo może wcale nie był więźniem politycznym, ale kuracjuszom luksusowego
sanatorium, skoro w więzieniu napisał kilka książek. Do tego od lat każe mu się tłumaczyć z występków przyrodniego brata, za które przecież żadną miarą nie odpowiada. I co z tego, że Michnik jest arcyPolakiem skoro jest też Żydem.
Czy porządny Polak ma prawo mieć żydowskie pochodzenie?

Z tego paragrafu odmówiono też wybitności innemu mężowi stanu, jednemu z ojców założycieli III RP, Bronisławowi Geremkowi. W Polsce można być zgnojonym za pochodzenie niewłaściwe, domniemane, a nawet zmyślone. Donaldowi Tuskowi, najwybitniejszymi polskiemu politykowi po 89 roku odmówiono nie tylko patriotyzmu, ale i polskości czyniąc z niego Niemca, a przynajmniej niemieckie popychadło.

Ktoś powie, że poza pierwszymi wymienionymi w tekście osobami wszystkie pozostałe to politycy, a wiadomo, że często są niepopularni i nielubiani i nic dziwnego w tym nie ma.

Dlaczegóż w takim razie co roku obiektem wybitnie zajadłych ataków jest Jerzy Owsiak. Gość porusza serca i robi zbiórki pieniędzy na potrzeby chorych dzieci. Kosa narodowej nienawiści jego też dotyka, próbując go regularnie skrócić o głowę.

Długie lata wydawało mi się, że wyjątkowe szczęście miał Karol Wojtyła, bo zaszedł tak wysoko, zrobił dla Polski i Polaków tak wiele, że jest po prostu nietykalny. Oczywiście myliłem się. Dla tsunami polskiej bezinteresownej nienawiści barierą nie jest ani granica państwa ani granica śmierci. Nie dorwali delikwenta za życia to dopadną go po śmierci. Tak się stało z chyba największym Polaków w historii. Z ojca narodu i niekoronowanego króla Polski zrobiono z niego bestię i oprawcę z Wadowic, kiepskiego filozofa, miernego aktora a do tego obrońcę pedofilów. Czyli krótko mówiąc symbol zła. Potrafimy więc niszczyć też legendy i zabijać nawet po śmierci, co, umówmy się, jest talentem niezwykłym.

Oczywiście wszystkie te przykłady skłaniają do zadania ważnych pytań: dlaczego tacy jesteśmy i dlaczego tak robimy.

Moja teza robocza: nasz charakter narodowy jest swoistą kombinacją poczucia niższości pańszczyźnianych chłopów i nieuzasadnionego poczucia wyższości szlachty.
Przez stulecia panowało u nas w praktyce niewolnictwo a do tego doszły wpojone nam przez komunę roszczeniowość i egalitaryzm. Do tego przez ostatnie dwa stulecia dostawaliśmy regularnie w tyłek, wiec sukces jest u nas czymś z natury podejrzanym, a może i niezasłużonym. Skoro nie możemy do innych doskoczyć, to zawsze możemy ich zniszczyć.

Zacząłem tekst od Mai Chwalińskiej.

Piszę ten tekst w czwartkowy wieczór i oczywiście nie wiem czy Maja wygra finał. Życzę jej wygranej, ale jeśli przegra uniknie kłopotów w przyszłości. Bo nawet jak wygra to przez moment będą ją nosić na rękach, a jak za jakiś czas przegra, będą gadać, że raz przez przypadek jej się udało, a tak w ogóle to żadna z niej tenisistka. Witamy w polskim piekle.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz