Najważniejszym sukcesem Jarosława Kaczyńskiego nie jest to, że kilka razy wygrał wybory, poza dwoma przypadkami jego kandydaci zostawali prezydentami, stworzył wielką partię polityczną i od kilku dekad wydzielonymi przez siebie strasznym toksynami dokumentnie infekuje atmosferę w Polsce czyniąc ją momentami nie do wytrzymania.
Najważniejszym sukcesem Kaczyńskiego jest to, że skutecznie sformatował umysły i myślenie mniej więcej połowy Polaków czyniąc ich niezdolnymi lub nieskłonnymi do samodzielnego myślenia i sprawiając, że są oni całkowicie odporni na wszelkie racjonalne argumentu i że „myślą Kaczyńskim” nawet jeśli oznacza to wyznawanie wiary zupełnie absurdalnej i skłonność do powtarzania zupełnie nieprawdopodobnych idiotyzmów. Każdy z nas przekonywał się o tym wiele razy stwierdzając na przykładzie krewnych, sąsiadów i znajomych, że zaczadzeni Kaczyńskim to totalny beton, do którego nie dociera nikt i nic.
W praktyce oznacza to, że gdy zaczyna się każda kampania wyborcza już w punkcie wyjście jest zdecydowanie przed wszystkimi. To tak jakby Kaczyński biegł maraton i w momencie gdy inni zaczynają bieg on jest już na 20 kilometrze. Trudno mając taką przewagę nie wygrać.
Tu trzeba dodać, że dla Kaczyńskiego kłamstwo nie jest dodatkiem, przypadkiem, wykrzyknikiem czy przyprawą. Jest kłamstwo fundamentem, osią, rdzeniem i istotą tego czegoś co należałoby nazwać systemem PiS. Kłamstwo plus manipulacje, szczucie, insynuacje i oszczerstwa. Bez tego wszystkiego system PiS by nie istniał. Bez tego PiS-u po prostu by nie było.
Kłamstwo smoleńskie, kłamstwo o „Polsce w ruinie”, kłamstwo o powrocie uczciwości w polityce, kłamstwo o przywracaniu w Polsce praworządności, kłamstwo o złodziejach z PO, kłamstwo o Tusku-Niemcu, o złej unii, która na złość Polsce wstrzymuje pieniądze z KPO, kłamstwo o wrogich nieustannie szkodzących Polsce Niemcach, ostatnio kłamstwo o Safe. O kłamstwach pomniejszych typu kłamstwo o niepotrzebnej Polsce energii odnawianej i szkodzących Polakom wiatrakach nawet nie chce mi się tu pisać, bo to nie kłamstwa założycielskie i fundamentalne, ale codzienne, wręcz banalne. W sumie drobiazgi.
Świat Kaczyńskiego jest światem z Orwella, do którego idealnie pasuje slogan z powieści „1984”:”Wojna to pokój, Wolność to niewola, Ignorancja to siła”. Paradoksalnie to ostatnie jest akurat prawdą. Totalna ignorancja wyborców Kaczyńskiego to jego wielka siła i potężny atut, którego żaden inny polityk w Polsce nie ma.
Żeby było ciekawiej u Kaczyńskiego jest nawet gorzej (i lepiej dla niego) niż w świecie wytresowanych przez kłamstwo poddanych Wielkiego Brata. Poddani naszego Wielkiego Brata nie popełniają grzechu dwójmyślenia, czyli głoszenia rzeczy, w które absolutnie nie wierzą. Oni wierzą we wszystko co im Kaczyński podrzuci „jeden do jednego”. Nie popełniają też intelektualnej zbrodni odstępstwa od linii partii i prezesa, nazywanej przez Orwella myślozbrodnią. Skoro prezes coś mówi, to się słuszności tego nie podważa, a sensowności tego nie poddaje żadnej analizie. Nawet partia bolszewicka i komunistyczna, w tym nasza PZPR o takiej dyscyplinie bezmyślności swych członków mogły tylko marzyć. Wśród komunistów byli rewizjoniści, wśród członków PZPR kwestionujący i wątpiący. W partii PiS i elektoracie PiS takie zjawisko nie występuje. Kaczyński wie, że swoim wyznawcom wciśnie wszystko, że nie ma takiej ciemnoty której by nie kupili. A jak jeszcze postraszy Tuskiem, Niemcami i jakimiś gejami, to elektorat wszystko przegryzie, przeżuje, połknie, obliże się i na końcu zachwycony sobą radośnie beknie.
Trzeba tu oczywiście zapytać jak takie sformatowanie głów i myśli milionów ludzi Kaczyńskiemu się udało. Odpowiedź nie jest prosta. Dziesiątki lat prania mózgów, słabe wykształcenie ponad połowy społeczeństwa( 60 procent to funkcjonalni analfabeci, którzy nie rozumieją najprostszego tekstu), wieleset lat odmóżdżania Polaków przez Kościół i wielopokoleniową armię nienadmiernie rozgarniętych proboszczów, rozbiory, wojny, nazizmy i komunizmy. Oświecenie tu się nigdy nie przyjęło. Targowicę powołano zresztą między innymi po to, by z nim walczyć. Ponieważ Targowica ma się u nas dobrze i niezmiennie jej sojusznikiem jest Kościół, walka z oświeceniem, rozumem i myśleniem trwa niezmiennie. Tylko tyle, że dziś zamiast o walce ze zgnilizną, zepsuciem i nowinkami ze zgniłego Zachodu walka toczy się z liberalizmem, lewicą, tendencjami laickimi, czyli ogólnie z Europą, a Niemcami w szczególności. A naszym ruskim i Kościołowi w ogłupianiu ludzi pomaga jeszcze internet.
A ponieważ zgłupienie narodu raczej postępuje nie mam żadnych złudzeń czy po oddaniu władzy PiS-owi, wybraniem Dudy czy Nawrockiego, naród chwilowo wyczerpał limit samobójczo kretyńskich wyborów. Otóż nie wyczerpał. Będą następne, całkiem prawdopodobne, że jeszcze głupsze niż dotychczasowe. Wystarczy, że Kaczyński odpowiednio elektorat zmłotkuje i nawciska mu jeszcze większych głupot. Wniosek z tego taki, że nie ma sensu tracić czasu i pieniędzy na kruszenie betonu. Trzeba docierać do swoich, przekonywać swoich, mobilizować swoich. Jak się kogoś po drugiej stronie przy okazji przekona, to ok, ale ja bym na to nie liczył.
Nie mogę w finale nie przytoczyć zdania, które usłyszałem od starszych kolegów w pierwszych dniach mojej pracy zawodowej: ”ludzie nie są tak głupi jak nam się wydaje. Są dużo głupsi”. Niestety. To było ponad 35 lat temu. Zmieniło się niewiele. Nic. A jeśli już, to najgorsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz