Tomasz Lis – DYSKRETNY UROK MAFII, 13.09.2026

 

Parafrazując i rozwijając znane polskie powiedzenie, „z rodziną najlepiej na zdjęciu, mafia najlepsza w kinie”.

Nie jest przypadkiem, że za najlepszy film w historii wielu uważa ” Ojca chrzestnego”. Nie jest przypadkiem, że właśnie w tym filmie o mafii chyba najwybitniejsze role w życiu zagrali tak wspaniali aktorzy jak Marlon Brando, Robert De Niro i Al Pacino. Tak jak nie jest przypadkiem, że rolą życia była dla Jamesa Gandolfiniego rola Tony’ego Soprano w filmie ” Rodzina Soprano”.

Mrok, to paradoks filmów o mafii, jest niezwykle fotogeniczny i ma swój urok wykraczający przecież ponad smak pasty, pizzy, expresso i tiramisu. Nie przez przypadek filmów, wielkich filmów o mafii, jest tak wiele. ” Ojciec chrzestny” i „Dawno temu w Ameryce”, „Chłopcy z ferajny” i „Nietykalni”. A ostatnio ” Irlandczyk”. Mafia i gangi są tak barwne i fotogeniczne, że nawet film o oczywistych kreaturach, jak „Gang Oleśna”, ogląda się świetnie.

„Ojciec chrzestny” czy „Rodzina Soprano” uczą nas o specyficznym kodeksie honorowym mafiozów, a nawet o ich wartościach, o czym mówię bez ironii.

Mafiozi za nic mają dobro publiczne, prawo i uczciwość, ale żołnierzom mafii starają się być wierni, są rodzinni i zwykle bardzo religijni. Może wynika to z włoskiej tradycji, a może z poczucia, że zbrodni w interesie rodziny powinni błogosławić najświętsza panienka i Pan Jezus.

Michael Corleone zanim przystępuje do ostatecznej rozprawy z wrogami, trzyma do chrztu swojego siostrzeńca, a że potem za dawne grzechy zabija także ojca dziecka, to już przecież drobiazg. Oczywiście owa rodzinność też jest warunkowa. Michael nie wybacza zdrady bratu i każe go zabić nie zważając na to, że to ulubiony wujek jego syna.

Tony Soprano też jest szalenie rodzinny i religijny. Zabija z wdziękiem i po modlitwie.

Nasza polska mafia może woli schabowego, flaki i bigos od pasty i pizzy, ale też jest bardzo prorodzinna, ostentacyjnie patriotyczna i i religijna.

Widzimy to w naszym filmie o mafii pod włosko brzmiącym tytułem Zonda.
W tym filmie jest wszystko co jest potrzebne w filmie od mafii. Jest trup (w „Ojcu chrzestnym” padają słowa „Luca Brasi śpi z rybami”, co oznacza, że wrogowie rodziny Corleone go już załatwili.

U nas nie ma mowy o rybach, ale nie przez przypadek jako ważny rekwizyt w losach założyciela Zonda, pana Suszka, występuje wanna, która może kryć tajemnicę śmierci i zwłok.)

W „Zondzie” są mafiozi, przekupni politycy, będący na ich usługach prokuratorzy i będący na usługach jednych i drugich sprzedajni dziennikarze. Są brudne pieniądze, brudne interesy i brudne ręce. Jest gruba kasa z wieloma zerami i zero skrupułów. Mafia wchodzi do gabinetów głównej partii opozycyjnej i do gabinetów pałacu prezydenckiego. Specyfika naszego filmu o mafii polega na dym, że „Ojcem chrzestnym” jest stary kawaler, a jednym z głównych rozgrywających były prokurator generalny, obecnie zbieg, który w zasadzie przyznał się do brania grubej kasy od mafii, co oczywiście jest winą, jakże by inaczej, Tuska.

Mamy też w naszym filmie o mafii polską specyfikę, element, rzekłbym, swoiście feministyczny. W ZGP czyli zorganizowanej grupie przestępczej pod patronatem prokuratora generalnego wielką rolę odgrywa jego demoniczna małżonka zwana pieszczotliwie Pati Koti. Choć Pati nie pieściła się w tańcu, a Koti pazurki ma bardzo ostre. Były szef PiS-owskiej telewizji szydził kiedyś z przywódczych zdolności jej małżonka mówiąc, że osobiście musiał mu zmieniać pieluchy, a kumple obu zgodnie przyznają, że to nasza lady Makbet nosiła w małżeństwie spodnie i to ona była mózgiem gangu. Ona decydowała o tym kto awansuje, a kto leci w dół, kto dostaje kasę a kto przymiera głodem, które media i którzy dziennikarze mają płacone, a kto nie dostaje grosza.

Ten element prokobiecy zasługuje na uwagę jako swoiste świadectwo sukcesu walki o prawa kobiet. We włoskich filmach o mafii kobiety w zasadzie wyłącznie zajmują się dziećmi i gotują, a jak którejś się nie podoba, jak żonie Michaela Corleone, Kate, to ogląda drzwi z drugiej strony. W dyktaturach rola kobiet też jest raczej ozdobnikiem. Zadaniem kobiet Mussoliniego czy Hitlera jest w zasadzie podziwianie dyktatorów i chyba tylko żona przewodniczącego Mao, Jiang Qing pod koniec życia dyktatora odgrywała rolę wiodącą, za co zresztą dostała wyrok śmierci. A u nas, proszę, rozgrywającą jest kobieta.

Nasz film o mafii też jest ciekawy, a jego fabuła wciągająca. Nie powinno nam to jednak zaciemniać obrazu i przesłaniać prawdy. Ta mafia i jej związek ze światem polityki to był rak. I to wybitnie złośliwy. Przenikał struktury władzy i państwa, niszczył je i masakrował. Wyborcy wprawnym ruchem skalpela go trzy lata temu wycięli. Ale nie miejmy złudzeń, jeśli za rok wrócą, to będzie wznowa, a proces niszczenia kraju ruszy ponownie z wielkim impetem. Może po tym wszystkim ktoś zrobi ciekawy i świetnie oglądający się film, ale nam do śmiechu po drodze nie będzie.

Filmy o mafii ogląda się świetnie, ale życie z mafią, według jej reguł i pod jej dyktando, to katastrofa, której ani sobie ani Wam drodzy czytelnicy, nie życzę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz