Tomasz Lis – Raz, dwa, trzy, to zakute łby… 02.03.2026

 

Tytuł nie przez przypadek jest na modłę znanej i niezupełnie parlamentarnej kibicowskiej przyśpiewki. Klimat kibicowski w tej sprawie łatwo wyczuć, a w tym teście jeszcze wróci.

Kto bez winy niechaj pierwszy rzuci kamieniem. Ja w Tuska za sformułowanie „zakute łby” w niczym nie rzucę, ani oburzeniem, ani przedmiotem ani mięsem. Kilka razy sam wywołałem kilkoma słowami ogólnopolski skandal, więc świętoszka zgrywać nie będę.

Ponad ćwierć wieku temu cześć Polski bardzo się oburzyła gdy do sieci przedostało się nagranie jak w dość radykalnie negatywnych słowach skomentowałem jakość pracy działu grafiki komputerowej w Faktach TVN. „Mapa pryszczy na dupie” o mapie pokazującej rozkład drogowych blokad w kraju było w tej wiązance czymś zdecydowanie najłagodniejszym. Oczywiście najbardziej oburzeni byli ci, którym „k” z ust nigdy nie schodzi.

Dwa lata temu wybuchł kolejny skandal, gdy ogłosiłem nieuniknioność układu „Kaczyński – Hołownia” i ochrzciłem go słowem „Kałownia”. A jakiś czas później kolejny, gdy przepowiednia się spełniła i napisałem, że Hołownia chciał być prorokiem i zbawcą Polski a został cwelem i parówą Kaczyńskiego.

Jak widać ani ostra jazda po bandzie ani kontrowersje obce mi nie są, więc nie będę się oburzał „zakutym łbami”, tak jak wcale nie oburzał mnie „dupiarz”.

Mnie nie Tusk nie oburza. Mnie raczej, jeśli cokolwiek, oburza to, że Kaczyński trwającą już kilkanaście lat kampanią szczucia i nienawiści, narzucił klimat i konwencję, w której „zakute łby” są nie tylko średnio szokujące i dopuszczalne, ale i politycznie użyteczne. Może kto chce pociągać nosem „a fuj”, ale ja nie.

Najbardziej nosami pociągający nie pociągali nimi, gdy padały „gorszy sort Polaków”, „element animalny”, „ubecke wdowy”, „ojkofobia”, „KOD-omici”, gdy całymi miesiącami gnojono publicznie Adamowicza a całymi latami perfidnie i z premedytacją diabolizowano Tuska, nazywając go zabójcą, zdrajcą, szwabem, psem Merkel czy kto tam inny akurat był czy jest kanclerzem Niemiec. Nie pociągali noskami esteci gdy publiczną telewizję Kurski zamieniał w goebbelsowską szczekaczkę. ”Herr Tusk” ich nie oburzał. Zakute łby tych, którzy tak mówili, już tak. Ich oburzały tylko „szarańcza” Schetyny, „dupiarz” Trzaskowskiego i „zakute łby” Tuska.

Poza wszystkim podejrzewam, że Tusk autentycznie się wku…rzył patrząc jak PiS- owcy z patologicznym uporem próbują storpedować plan dobry dla Polski, armii, przemysłu zbrojeniowego, ludzi i regionu w którym są zakłady przemysłu obronnego. Choć już same „zakute łby” nie były przejęzyczeniem, ale rozmyślną polityczną zagrywką. Swoje oddziały trzeba mobilizować, podtrzymywać je w stanie pobudzenia i gotowości do walki. To nie radykalizm. To racjonalizm.

Tusk to chłopak z podwórka i z boiska. Wie, że bandziorowi nie można schodzić z drogi, że czasem trzeba go zdzielić w pysk, że czasem musi być „oko za oko, ząb za ząb”, co uznaje się za sankcjonowanie krwawej zemsty, a co wg Talmudu zakłada po prostu racjonalne i sprawiedliwe odszkodowanie za przestępstwo czy krzywdę.

Piłkarscy trenerzy nakazując swym piłkarzom, by nie odpuszczali rywalowi, rzucają czasem w szatni „panowie, jak oni nas po kostkach to my ich po goleniach. Kości muszą trzeszczeć”. Na to co od kilkunastu lat PiS funduje Tuskowi, i tak jest on wybitnie łagodny.

Zacząłem od wyznania win, więc idąc tą ścieżką pójdę jeszcze dalej. Otóż, kochani, ja uwielbiam słowo na „k”. Nadużywane bywa żałosną ilustracją intelektualnej dysfunkcji i werbalnej impotencji. Ale jest też mocne, gęste, nasycone, jędrne. Dobre jako przecinek i wykrzyknik, średnik i pośrednik, rzecznik emocji i pas bezpieczeństwa, podmiot i występujące w nieskończonej liczbie wariantów orzeczenie. Słowo – klucz, słowo wytrych, słowo- młot i słowo- twór.

Poza tym nie bądźmy mądrzejsi niż ci którzy polszczyzną władali genialnie. To Norwid wzywał, by „odpowiednie dać rzeczy słowo”. A Różewicz, najwybitniejszy obok Miłosza i Herberta polski poeta ostatniego półwiecza, napisał nawet wiersz pod tym tytule, w którym aż roi się od wulgaryzmów.

Zakute łby? Nie ma co się z nimi pie….ć w tańcu. Przecież to w znakomitej większości zakute łby, czy właściwe rzeczy nadane słowa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz