Tomasz Sakiewicz twierdzi, że policja wtargnęła do jego domu. Znamy powód interwencji, 15.05.2026


Tomasz Sakiewicz twierdzi, że policja wtargnęła do jego domu. Znamy powód interwencji

 15 maja 2026

W piątek po południu redaktor naczelny Telewizji Republika przekazał, że policja weszła do jego domu i bezprawnie go przeszukała. Onet poznał szczegóły interwencji służb. Okazuje się, że mundurowi otrzymali zgłoszenie pod ten adres.

Zdaniem Tomasza Sakiewicza doszło do złamania prawa. — Moje mieszkanie jest także jednym z lokali redakcyjnych, więc naruszono również tajemnicę dziennikarską — stwierdził.
Redaktor naczelny TV Republika na antenie należącej do niego telewizji przekazał również, że w jego domu obecna była jego asystentka. Policjanci prowadzący działania mieli skuć kobietę kajdankami.
— Pół godziny temu [około godz. 13.30] policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że znajduje się tu jakieś dziecko w zagrożeniu. Powiedzieli, że rozkują ją, gdy się wylegitymuje, ale to było niemożliwe, ponieważ była skuta — relacjonował.
Sakiewicz nazwał mundurowych "bandytami". Twierdził również, że się policjanci nie wylegitymowali i przeszukali mieszkanie bez nakazu. — Przebrani w mundur bandyci, którzy podają się za policję — oświadczył.

Policja dementuje doniesienia TV Republika

Onet zapytał stołeczną policję o interwencję w mieszkaniu, które ma należeć do Tomasza Sakiewicza. Służby dementują informacje dotyczące przeszukania oraz zatrzymania asystentki.
Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu przy ul. Wiktorskiej w Warszawie znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu — przekazała nam asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II na Mokotowie.
— Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol policji. Informacja dotycząca realnego zagrożenie czyjegoś życia stanowiła również powód, dla którego policjanci podjęli decyzję o wejściu do lokalu — dodaje.
— Funkcjonariusze zastali w nim kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki — tłumaczy policjantka.
— Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych. Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany — podsumowuje Marta Haberska.
Jak ustalił nieoficjalnie Onet, wspomniane zgłoszenie o zagrożeniu czyjegoś życia pojawiło się w korespondencji na czacie związanym z instytucją Rzecznika Praw Dziecka. Piszący wskazał adres, pod którym może przebywać osoba, która może chcieć popełnić samobójstwo. Stąd informacja ta trafiła na policję.
Mundurowi podjęli interwencję zgodnie z procedurami obowiązującymi w takich sytuacjach. Z naszych informacji wynika, że całą sytuację rejestrowali za pomocą kamery.

Szef MSWiA odpowiada

O sytuację oraz przekazywane przez Telewizję Republikę doniesienia dotyczące akcji służb w budynkach telewizji i — jak twierdzi prawicowa stacja — interwencjach podejmowanych wobec jej pracowników został przez pracownika Republiki zapytany na konferencji prasowej w sprawie programu SAFE minister Marcin Kierwiński.
— Sam pan powiedział, policja w tych sprawach reaguje. Policja i wszystkie służby reagują w związku ze zgłoszonymi "atakami" (…). I to reagują w sposób zasadny i w sposób jak najbardziej profesjonalny. Państwo, co mówiąc zupełnie wprost, na początku bardzo głośno krzyczeliście, że to są nieuprawnione interwencje. Natomiast interwencje te nie dotyczyły działalności państwa stacji, ale konkretnych sformułowanych gróźb, wobec konkretnego budynku. I służby są od tego, żeby takie informacje dla bezpieczeństwa wszystkich — także państwa — sprawdzać i to robią — odpowiedział szef MSWiA.

Telewizja Republika twierdzi, że jest na celowniku służb

Szef TV Republika już wcześniej twierdził, że służby prowadzą działania wymierzone w niego i jego stację. W środę, 13 maja, TV Republika informowała o rzekomych działaniach służb związanych ze stacją. Dzień później Tomasz Sakiewicz opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym powielał te twierdzenia. Stołeczna policja jednak je zdementowała.
— Interwencja nie dotyczyła, i to kategorycznie podkreślam, żadnej stacji medialnej. Informacje o tym, że policjanci wobec przedstawicieli mediów podejmowali tam interwencje, to jest po prostu fake news — tłumaczył mł. asp. Jakub Pacyniak w rozmowie z WP.
Tomasz Sakiewicz został wezwany przez prokuraturę w związku z wyjaśnieniem, dlaczego poszukiwany listem gończym Zbigniew Ziobro stał się korespondentem TV Republika. Jego przesłuchanie ma odbyć się 20 maja.

Poniżej streszczenie artykułu:

  • Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny Telewizji Republika, twierdzi, że policja bezprawnie wtargnęła do jego domu, przeszukując go.
  • Policja otrzymała zgłoszenie o osobie w niebezpieczeństwie, co miało wysokie priorytet w ich działaniach.
  • Sakiewicz oskarża policję o naruszenie tajemnicy dziennikarskiej i stosowanie nieproporcjonalnych środków wobec jego asystentki, która miała zostać skuta kajdankami.
  • Policja zaprzecza, jakoby doszło do przeszukania czy zatrzymania asystentki, twierdząc, że interwencja miała na celu bezpieczeństwo osoby zgłoszonej jako w zagrożeniu.
  • Szef MSWiA zaznaczył, że działania służb były odpowiedzią na zgłoszone zagrożenie, a nie były wymierzone w stację medialną.

Wróć do artykułu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz