"Tusk mówi sobie: chwilo, trwaj". Kto i jak zyskuje na temacie żołnierzy USA w Polsce
22 maja 2026
— Donald Trump stał się na tyle negatywnym punktem odniesienia, że to rzutuje na postrzeganie prezydenta Karola Nawrockiego, który stawia jednoznacznie na amerykańskiego przywódcę — ocenia w rozmowie z Onetem politolog, prof. Rafał Chwedoruk.
Ekspert prognozuje też, która partia w Polsce najwięcej straci na zamieszaniu wokół tematu amerykańskich żołnierzy. Nie jest to Prawo i Sprawiedliwość.
Po tygodniach wystawiania polskiej cierpliwości i sojuszniczej wierności na szwank prezydent Trump ogłosił w mediach społecznościowych: "W związku z pomyślnym wyborem obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz biorąc pod uwagę nasze relacje z nim, mam przyjemność ogłosić, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5 tys. żołnierzy".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Polscy politycy tak z obozu prezydenckiego, jak rządu zareagowali bezwarunkowym zachwytem, jednocześnie próbując przypisać sobie choć część sukcesu i o ten sukces się spierając. Radość trwa, choć nie są znane szczegóły decyzji Trumpa. Poza jednym, bo jak ustalił Onet, możliwe jest, że żołnierze amerykańscy trafią do Polski na stałe.
"Cieszą się, a powinni mieć nauczkę"
— Jak patrzę na te wybuchy entuzjazmu tak rządzących, jak i prezydenta po najnowszym wpisie Donalda Trumpa, to czuję się jak w latach 70. XX w. Wtedy też po niemal każdej decyzji naszego sojusznika, wiadomo jakiego, wyrażano zachwyty. Choć kolor sojuszniczej gwiazdy i ustrój polityczny w Polsce się zmieniły, to atmosfera uniżoności i braku krytycyzmu trwają — mówi Onetowi prof. Rafał Chwedoruk, politolog.
Ekspert przestrzega, że chaotyczne i zaskakujące wielu działania Trumpa powinny już być nauczką dla strony polskiej, by nie przesadzać w tym entuzjazmie, zwłaszcza że mamy do czynienia z partnerem niezbyt przewidywalnym.
— Niejedna wolta z jego strony może jeszcze nastąpić w sprawie żołnierzy amerykańskich w Polsce i za chwilę przywódca Stanów Zjednoczonych może albo zmienić zdanie, albo podjąć zupełnie inne decyzje, które będą nas oburzały — przestrzega profesor. — W ogóle, polscy politycy już teraz powinni zacząć wypracowywać sobie strategię ukierunkowaną na następcę Trumpa, żeby kolejny prezydent USA nie był dla nich takim zaskoczeniem, jakim był i nadal jest obecny — mówi prof. Chwedoruk.
"Tusk i Czarzasty mogą sobie mówić: chwilo, trwaj"
Politolog zaznacza, że trwająca od tygodni dyskusja najpierw wokół zamieszania ze wstrzymaniem rotacji żołnierzy amerykańskich w Polsce i obecnie, wokół najnowszej decyzji Trumpa o ulokowaniu w Polsce 5 tys. żołnierzy, nie będzie przełomem dla polskiej sceny politycznej.
— Ta dyskusja zginie w natłoku kolejnych spraw i wojenek na polskim podwórku. Do tego dokładnie wpisze się w już istniejące osie podziałów. Jednak pojawia się tu jeden nowy element, który dla polskiej polityki może mieć na przyszłość kluczowe znaczenie — mówi prof. Chwedoruk. — Tą nowością jest bowiem drastyczny spadek nastrojów proamerykańskich i ogólnie filoamerykanizmu, który był w Polakach silny od wielu dekad — dodaje.
Jak wyjaśnia, po raz pierwszy wśród polskich wyborców pojawił się wyraźny podział na tych, którzy stają po stronie Europy i tych, którym wciąż, mimo polityki Trumpa, bliżej do USA.
— Z perspektywy Tuska i Czarzastego można więc sobie mówić: chwilo, trwaj. Bo Trump stał się na tyle negatywnym punktem odniesienia, że to rzutuje na postrzeganie prezydenta Nawrockiego, który stawia jednoznacznie na amerykańskiego przywódcę. A koalicja może sobie mówić, że to oni są tymi, którzy się od Trumpa odcinają — wskazuje prof. Chwedoruk.
"Prezydent Nawrocki i PiS wyborczo nie zyskują. Tkwią w miejscu"
W ocenie politologa jedynymi, którzy w polskim społeczeństwie bezkrytycznie akceptują wszystkie ekscesy ze strony Trumpa, są niektórzy wyborcy prawicy. — Głównie PiS, bo tu elektorat skupia się w regionach, w których od lat Ameryka postrzegana była jako raj, miejsce emigracji, gdzie spełniały się marzenia — mówi prof. Chwedoruk. — I prezydent Nawrocki wpisuje się dokładnie w ten nurt. Jego konserwatyzm światopoglądowy zbliża go do republikańskiego Trumpa. Tyle że to sprawia, że główny nurt prawicy w postaci PiS tkwi w miejscu, które nie daje szans na powrót do roli partii numer jeden w wyborach — przekonuje.
— Komplikuje się komunikacja z nowymi wyborcami. Bezkrytyczne podejście do Trumpa utrudni docieranie przede wszystkim do najmłodszych wyborców. W przeciwieństwie do koalicji rządzącej, KO i Lewicy, wykazujących wobec Trumpa większy sceptycyzm — tłumaczy ekspert.
Jego zdaniem w kontekście przyszłorocznych wyborów w Polsce całe obecne zamieszanie wokół amerykańskich żołnierzy w Polsce jest korzystniejsze dla obozu rządzącego. — Oni potrafili wykorzystać coś, co się w Polsce nie zdarzało, czyli rosnącą niechęć do Stanów Zjednoczonych pod obecną administracją — przekonuje politolog.
"Stratna będzie Konfederacja. Oni by chcieli, by ta dyskusja skończyła się jak najszybciej"
— To kolejna sytuacja, w której Konfederacja będzie rozdzierana przez sprzeczne postawy własnych wyborców — mówi politolog. — Bo jej młodzi zwolennicy nie będą skłonni, aby patrzeć przez palce na wyczyny USA i Izraela — mówi prof. Chwedoruk.
— Jednak druga część jej wyborców, bardziej konserwatywnych, wciąż żyje w przeświadczeniu, że Stany są dla Polski jedynym gwarantem bezpieczeństwa. Dlatego Konfederaci mogą być najbardziej stratni na obecnej dyskusji wokół poczynań prezydenta Trumpa. Chcieliby zapewne, aby ten temat jak najszybciej się skończył — zaznacza ekspert. — Oni na tym, czym żyje dziś Polska, mogą stracić najwięcej, natomiast dwa główne obozy, czyli KO i Lewica oraz PiS, będą się siłowały po staremu — podsumowuje prof. Chwedoruk.
Czytaj także
Poniżej streszczenie artykułu:
- Donald Tusk i Włodzimierz Czarzasty mogą zyskać na obecnym pozytywnym postrzeganiu Ameryki, zwłaszcza w kontekście kontrowersyjnych decyzji prezydenta Trumpa.
- Trump ogłosił, że USA wyślą do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy, co spotkało się z entuzjazmem polskich polityków.
- Ekspert przestrzega przed bezkrytycznym podejściem do polityki Trumpa, sugerując, że może ono przynieść przyszłe problemy w relacjach z USA.
- Polacy zaczynają dzielić się na zwolenników Europy i tych, którzy nadal opowiadają się za USA, co może wpłynąć na przyszłe wybory.
- Konfederacja może stracić poparcie na skutek sprzecznych postaw własnych wyborców wobec polityki amerykańskiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz